- pt sie 24, 2007 9:34 am
Cześć
Dobry tekst, moim zdaniem, na weekendowe czytanie
Pozdrowienia
Pomoc! Moje świadectwo zostało wyzerowane - Zagmatwania
Kto w tym tygodniu czytał gazetę, ten mogłby sądzić, że prawdziwymi winowajcami obecnych turbulencji na rynku są zdecydowanie: to były związane z nimi certyfikaty. Od początku sierpnia wartość ponad 4000 produktów spadła do zera. To nazywane jest masowym wymieraniem. Albo wyłączeniem się z ryzyka. Brzmi to niebezpiecznie. I pasuje doskonale do panującego ogólnego niepokoju, który teraz sprawia, że wielu inwestorów ma głowy zaprzątnięte.
Jednak ta perspektywa ma co najmniej (jeden) mały błąd. Bo jeśli Dax w ciągu czterech najbliższych tygodni wzrośnie o te same 900 punktów, to wspomniane masowe wymieranie prawdopodobnie powtórzy się. Wtedy byłyby potrzebne turbodoładowywane skróty, które również ucierpiałyby tak samo jak ostatnio długoterminowe papiery. I nawet wtedy bardziej odpowiednim, choć mniej groźnie brzmiącym, nagłówkiem byłoby: Umieszczenie na liście giełdowej tanich papierów sprawia, że w Niemczech istnieje tak wiele instrumentów dźwigniowych, że przy silnych ruchach kursowych wielu z nich jest eliminowanych. Brzmi trochę nudno, ale trafia w sedno sprawy.
Podobnie jest z liczbą oferowanych produktów stosowanych obecnie do antyzachwytów o certyfikatach. Jest ich ponad 200 000, co oznacza, że biedny inwestor jest całkowicie przytłoczony, czytamy to praktycznie codziennie. Otóż, bez chęci do oceniania biednego inwestora, jeśli ktoś czuje się przytłoczony, to i tak nie jest w odpowiednim miejscu dla zabezpieczonych instrumentów inwestycyjnych. Dlatego odliczamy około 30 000 Knock-Out-ów i około 83 000 opcji kupna. W ten sposób liczba spada do około 100 000 produktów. Ponad połowa z nich to certyfikaty rabatowe. Z kolei te nie są tak trudne do zrozumienia, aby biednemu inwestorowi nie udało się zrozumieć ich działania.
Ważniejsze jest jednak to, że w przypadku tych papierów nie można wyeliminować ryzyka jak sugerują odpowiednie artykuły. Ważne jest również to, że wiele z tych produktów faktycznie zabezpieczyło straty Daxa. Oczywiście tylko te, których konstrukcja pozwala na pewne zabezpieczenie strat. Na przykład, dyskontowy certyfikat Daxa z odcięciem na poziomie 6000 punktów, który obecnie przynosi około 7,7 procent zwrotu rocznie, jeśli Dax w grudniu przyszłego roku notuje na poziomie 6000 punktów lub wyżej. Od początku lipca papier ten tracił około jednego procenta, a nawet po ostatnim odbiciu Daxa nadal traci sześć procent w stosunku do indeksu. Brak zabezpieczenia? Wyeliminowany?
Inaczej sprawa przedstawia się w przypadku certyfikatów premiowych, z których również istnieje około 36 000 sztuk, co sprawia, że pozostała liczba tych wielu certyfikatów zmniejsza się do nieco mniej obiecującej skali. Ale jak to jest z zabezpieczeniem? Przy certyfikatach premiowych faktycznie coś może zostać zablokowane. Funkcja premiowa może być dezaktywowana, jeśli określona bariera zostanie przekroczona. Zazwyczaj te bariery są ustawione około 20, 30 lub 40 procent poniżej odpowiedniego stanu indeksu. Korekta o 10 procent, jak w ostatnich tygodniach, jest zatem stosunkowo nieszkodliwa. Tu nie ma zbyt wielu eliminacji. A jeśli jednak tak się stanie, to towarzyszący, biedny lub w inny sposób zagrożony inwestor powinien być może jeszcze raz zastanowić się, dlaczego po czterech latach wzrostu cen o 300 procent kupuje tylko 10 procent zabezpieczenia. Przecież przy inwestycji finansowej można chyba trochę myśleć, czy nie?
Ale pozostaje jeszcze jedna sprawa. Tak naprawdę, jak wynika z niektórych aktualnych raportów, winę ponoszą doradcy finansowi. Oni to sprzedają swoim klientom przerażające produkty masowych wymierań, i to jak najwięcej. To interesujące. I nowe. Faktycznie rzadko się słyszy o doradcach, którzy sprzedają swoim klientom jak najwięcej Knock-Outów na Daxa z dźwignią 100. Dlaczego też, skoro to nawet nie przynosi porządnej prowizji.
Aby nie dopuścić do nieporozumień: Nie ma tak, że doradcy finansowi, emitenci i inni winni nie wprowadzają na rynek i do klientów wiele błędów. Nie ma też tak, że w przypadku certyfikatów nie ma wielu rzeczy do skrytykowania. Ale liczba zlikwidowanych Turbo podczas korekty jest po prostu zupełnie nieodpowiednia jako pretekst do obwiniania emitentów.
I nawet jeśli teraz ostatecznie ryzykuję ponowne otrzymanie wielu złych listów jako rzekomy przyjaciel banków: Ten, kto kiedyś kupił jeden z pierwszych Dax-Turbo w ABN i trzymał go do dzisiaj może i w rzeczywistości prawie się nie zdarza, ale jednak często jest sugerowane w aktualnych pozwach, to nie jest aż tak źle. Pewnie, Dax-Turbo wprowadzony w marcu 2003 roku stracił znacznie w ostatnich tygodniach. Nawet silniej niż Dax. Ale również z 250 procent indeksu wypracował 700 procent zysku. I Mini Future, który obecnie głęboko jest w pieniądzach z zatrzymaniem na poziomie 1980 punktów, nie został wyeliminowany.
Ralf Andreß