Re: Banki spółdzielcze / Opłaty za prowadzenie konta / Wspieranie regionu / Moralność
Napisany przez Hopper -
- pt maja 02, 2014 12:36 am
Przemyślałem kilka kwestii...
Istnieje stanowisko, że płacenie prowizji za prowadzenie konta jest moralne, ponieważ usługodawcy/pracownicy też muszą być wynagradzani, a przecież nie można mieć darmowego konta kosztem ludzi, którzy płacą odsetki od kredytów lub za przekraczanie swojego limitu.
Wtedy pomyślałem, że to byłoby słuszne jedynie wtedy, gdy bank, pobierający opłaty za prowadzenie konta, pobierałby niższe odsetki od kredytobiorców.
Następnie zastanowiłem się, czy możliwe jest, że bank postępuje bardziej konserwatywnie lub po prostu działa nieskutecznie.
Może on mniej spekulować, ryzykować, nie wciskać ludziom kitu i przez to mieć mniejszy zysk. Zyski są wtedy praktycznie poprawiane przez opłaty za prowadzenie konta. O ile nie powiemy, że jeśli bank musi żywić się z opłat za prowadzenie konta, to jest źle ustawiony.
Istnieje także argument, że wspierasz swoją region, jeśli masz konto w banku spółdzielczym.
Co tak naprawdę oznacza to stwierdzenie?
Rozumiem zasady funkcjonowania spółdzielni i że można bezpieczniej oddać pieniądze spółdzielni niż złemu bankowi, który ma je zainwestować. Ale co w przypadku, gdy berlińska kasa oszczędnościowa zainwestowałaby w berlińskie lotnisko? Zamiast otrzymywać 0% dywidendy, musiałbyś coś dopłacać? Mówi się, że od drugiej wojny światowej żadna spółdzielnia nie zbankrutowała.
Jest również argument, że w takim banku otrzymuje się lepszą i bardziej przyjazną obsługę. Kto to właściwie zbadał?
Na programie Plusminus usłyszałem, że w sprawach sporów między bankami spółdzielczymi a członkami, w 20% przypadków klient ma rację, a bank nie musi tego respektować, ponieważ nie jest to wiążące orzeczenie. (mówi Oppmann). W złych bankach jest to 50%, które zakończają się na korzyść klientów. Jednak nie można skorzystać z Oppmanna za darmo.
Myślę, że nie ująłem wszystkiego, co można by zadać w tej sprawie.
Ale
jaka jest wasza opinia na temat banków spółdzielczych i opłacania prowizji za prowadzenie konta? Jakie macie myśli na ten temat.
Istnieje stanowisko, że płacenie prowizji za prowadzenie konta jest moralne, ponieważ usługodawcy/pracownicy też muszą być wynagradzani, a przecież nie można mieć darmowego konta kosztem ludzi, którzy płacą odsetki od kredytów lub za przekraczanie swojego limitu.
Wtedy pomyślałem, że to byłoby słuszne jedynie wtedy, gdy bank, pobierający opłaty za prowadzenie konta, pobierałby niższe odsetki od kredytobiorców.
Następnie zastanowiłem się, czy możliwe jest, że bank postępuje bardziej konserwatywnie lub po prostu działa nieskutecznie.
Może on mniej spekulować, ryzykować, nie wciskać ludziom kitu i przez to mieć mniejszy zysk. Zyski są wtedy praktycznie poprawiane przez opłaty za prowadzenie konta. O ile nie powiemy, że jeśli bank musi żywić się z opłat za prowadzenie konta, to jest źle ustawiony.
Istnieje także argument, że wspierasz swoją region, jeśli masz konto w banku spółdzielczym.
Co tak naprawdę oznacza to stwierdzenie?
Rozumiem zasady funkcjonowania spółdzielni i że można bezpieczniej oddać pieniądze spółdzielni niż złemu bankowi, który ma je zainwestować. Ale co w przypadku, gdy berlińska kasa oszczędnościowa zainwestowałaby w berlińskie lotnisko? Zamiast otrzymywać 0% dywidendy, musiałbyś coś dopłacać? Mówi się, że od drugiej wojny światowej żadna spółdzielnia nie zbankrutowała.
Jest również argument, że w takim banku otrzymuje się lepszą i bardziej przyjazną obsługę. Kto to właściwie zbadał?
Na programie Plusminus usłyszałem, że w sprawach sporów między bankami spółdzielczymi a członkami, w 20% przypadków klient ma rację, a bank nie musi tego respektować, ponieważ nie jest to wiążące orzeczenie. (mówi Oppmann). W złych bankach jest to 50%, które zakończają się na korzyść klientów. Jednak nie można skorzystać z Oppmanna za darmo.
Myślę, że nie ująłem wszystkiego, co można by zadać w tej sprawie.
Ale
jaka jest wasza opinia na temat banków spółdzielczych i opłacania prowizji za prowadzenie konta? Jakie macie myśli na ten temat.