- ndz paź 12, 2014 12:21 pm
Hej wszystkim,
ja i moja partnerka jesteśmy w trudnej sytuacji i może ktoś ma oświecenie?
Oto co się dzieje.
Moja dziewczyna otrzymuje do odnowienia zaniedbane mieszkanie.
Na remont generalny potrzebujemy około 120 000 euro.
Oczywiście te koszty podzielilibyśmy między siebie.
Teraz jednak problem.
Ja jestem jeszcze pół roku w postępowaniu upadłości konsumenckiej, ponieważ zostałem oszukany przez osobę trzecią związana z mieszkaniem. Ukryte koszty itp.
Przez ostatnie 8 lat przed i w trakcie upadłości zapłaciłem 60 000 euro za nic. Mieszkanie zostało zlicytowane.
Za pół roku wyjdę z upadłości, ale jeszcze przez 3 lata będę miał negatywny wpis w Rejestrze Dłużników. Oznacza to, że tylko moja partnerka mogłaby dostać kredyt. Już ustaliliśmy z bankiem, że dostanie 120 000 euro.
Przeznaczę połowę kredytu. Dlaczego nie.
Ale co, gdybyśmy się rozstali?
Wówczas mogłem zainwestować 60 000 euro (a gdy pojawi się dziecko, jeszcze więcej, ponieważ przejąłbym jej udział) i stracić szansę odzyskania pieniędzy.
Czy jestem zbyt ostrożny w swoich myślach, bo już zapłaciłem swoje lekcje, czy też te obawy są uzasadnione?
Co sądzicie?
Albo co byście zrobili?
Albo jak wy to rozwiązaliście?
Byłbym wdzięczny za kilka wskazówek
Pozdrowienia Andy i Andrea
ja i moja partnerka jesteśmy w trudnej sytuacji i może ktoś ma oświecenie?
Oto co się dzieje.
Moja dziewczyna otrzymuje do odnowienia zaniedbane mieszkanie.
Na remont generalny potrzebujemy około 120 000 euro.
Oczywiście te koszty podzielilibyśmy między siebie.
Teraz jednak problem.
Ja jestem jeszcze pół roku w postępowaniu upadłości konsumenckiej, ponieważ zostałem oszukany przez osobę trzecią związana z mieszkaniem. Ukryte koszty itp.
Przez ostatnie 8 lat przed i w trakcie upadłości zapłaciłem 60 000 euro za nic. Mieszkanie zostało zlicytowane.
Za pół roku wyjdę z upadłości, ale jeszcze przez 3 lata będę miał negatywny wpis w Rejestrze Dłużników. Oznacza to, że tylko moja partnerka mogłaby dostać kredyt. Już ustaliliśmy z bankiem, że dostanie 120 000 euro.
Przeznaczę połowę kredytu. Dlaczego nie.
Ale co, gdybyśmy się rozstali?
Wówczas mogłem zainwestować 60 000 euro (a gdy pojawi się dziecko, jeszcze więcej, ponieważ przejąłbym jej udział) i stracić szansę odzyskania pieniędzy.
Czy jestem zbyt ostrożny w swoich myślach, bo już zapłaciłem swoje lekcje, czy też te obawy są uzasadnione?
Co sądzicie?
Albo co byście zrobili?
Albo jak wy to rozwiązaliście?
Byłbym wdzięczny za kilka wskazówek
Pozdrowienia Andy i Andrea