- wt gru 09, 2014 12:29 pm
Cześć wszystkim,
dzisiaj zwracam się do forum z ważną sprawą. Jako wspólnota spadkobierców (3 spadkobierców) odziedziczymy Dom jednorodzinny z roku 1965, będący w stanie wymagającym remontu. Obecnie dyskutowana jest kwestia sprzedaży domu lub przeprowadzenia remontu i wynajmu. Obecnie korzystanie z niego nie jest brane pod uwagę.
Jeden z dziedziców zrezygnuje z udziału w domu lub otrzyma swoją część z oszczędności gotówkowych, ponieważ się wyprowadził i przez lata nie utrzymywał kontaktu ze zmarłymi. To jest uregulowane i dla niego w porządku.
Drugi dziedzic chce sprzedać Dom, jako najprostsze rozwiązanie, i sam nie ma żadnego bezpośredniego związku z domem.
Ja osobiście mam silne przeżycia związane z domem (w części tam dorastałem) i nie chciałbym się z niego tak łatwo rozstać. Pewnie jest w tym także wartość sentymentalna... Jednak zastanawiam się, czy finansowo może to również mieć sens? Moja myśl teraz to stopniowo remontować Dom i następnie wynająć w nim dwie mieszkania. Obecnie oczywiście nie mam na to środków w kieszeni, ale uważam, że (mając 24 lata) nie śpieszy mi się. Osobiście nie mam też problemu z tym, żeby Dom przez kilka lat pozostał.
Dlatego rozważam, aby nie sprzedawać domu, ale stopniowo go remontować.
Oczekuję oczywiście nie porad dotyczących remontu, ale pytanie jest konkretne: Czy ktoś już to zrobił i może podzielić się doświadczeniem (z punktu widzenia finansowego)? Czy to zasadniczo ma sens? Czy kopię sobie własny (finansowy) grob?
Czekam na opinie i porady... Dziękuję!
dzisiaj zwracam się do forum z ważną sprawą. Jako wspólnota spadkobierców (3 spadkobierców) odziedziczymy Dom jednorodzinny z roku 1965, będący w stanie wymagającym remontu. Obecnie dyskutowana jest kwestia sprzedaży domu lub przeprowadzenia remontu i wynajmu. Obecnie korzystanie z niego nie jest brane pod uwagę.
Jeden z dziedziców zrezygnuje z udziału w domu lub otrzyma swoją część z oszczędności gotówkowych, ponieważ się wyprowadził i przez lata nie utrzymywał kontaktu ze zmarłymi. To jest uregulowane i dla niego w porządku.
Drugi dziedzic chce sprzedać Dom, jako najprostsze rozwiązanie, i sam nie ma żadnego bezpośredniego związku z domem.
Ja osobiście mam silne przeżycia związane z domem (w części tam dorastałem) i nie chciałbym się z niego tak łatwo rozstać. Pewnie jest w tym także wartość sentymentalna... Jednak zastanawiam się, czy finansowo może to również mieć sens? Moja myśl teraz to stopniowo remontować Dom i następnie wynająć w nim dwie mieszkania. Obecnie oczywiście nie mam na to środków w kieszeni, ale uważam, że (mając 24 lata) nie śpieszy mi się. Osobiście nie mam też problemu z tym, żeby Dom przez kilka lat pozostał.
Dlatego rozważam, aby nie sprzedawać domu, ale stopniowo go remontować.
Oczekuję oczywiście nie porad dotyczących remontu, ale pytanie jest konkretne: Czy ktoś już to zrobił i może podzielić się doświadczeniem (z punktu widzenia finansowego)? Czy to zasadniczo ma sens? Czy kopię sobie własny (finansowy) grob?
Czekam na opinie i porady... Dziękuję!