Bardzo interesujący raport czytelnika od Logic-Ratio (Zeit.de). Myślę, że ten raport
dostarcza nieco więcej jasności co do tego, co naprawdę działo się z pieniędzmi w czasie kryzysu finansowego:
Cykl gospodarczy, utrzymywany przez tanie pieniądze, wyglądał następująco:
Wielu obywateli USA mogło sobie pozwolić na domy - pośrednicy otrzymywali za to wysokie premie
- dzięki wzrostowi wartości nieruchomości, właściciele mogli kupować wiele dóbr konsumpcyjnych.
Kawa w Starbucks, SUV-y, baseny, itp.
Sprzedawcy
kredytów również inwestowali swoje pieniądze w produkty i usługi.
Umowy kredytowe były pakowane i sprzedawane przez bankierów. Za to również otrzymywali
premie - olbrzymie premie. Wzrosły kursy akcji - ogromne dywidendy
były wypłacane głównie bogatym obywatelom. - Oczywiście i te
dywidendy i premie były inwestowane - w jachty, wille, operacje plastyczne i Porsches.
USA i Wielka Brytania mogły - nie musząc naprawdę pracować - konsumować. Produkty -
takie jak SUV-y - od amerykańskich firm takich jak GM itp. - mimo że technicznie przestarzałe trucizny na paliwo -
ale duże i - tak nawet bardzo duże - samochody.
Chiny produkowały - na niemieckich maszynach - tanie produkty dla Wal Marta i Europy.
Niemcy dostarczały towary inwestycyjne - maszyny produkujące surowce,
tanie dobra konsumpcyjne lub energię dla rozwijających się przemysłów.
Jaki był efekt tego cyklu? Bez podejmowania działań gospodarczych, produkcja światowa skoncentrowała się na tym zboczeniu systemu. Coraz więcej osób projektowało nowe
produkty finansowe, budowało coraz szybciej domy w USA, złe, ale duże samochody i
jachty oraz towary luksusowe. Dlatego cena rzadkich towarów luksusowych szybko rosła.
Ale dlaczego ten system musiał upaść? Ponieważ nie jest to zrównoważone. Surowce są
marnowane. I ponieważ obietnice podmiotów gospodarczych nie mogą być dotrzymane. W końcu każda hossa na budownictwo się kończy. W końcu kopalnie nie mogą szybko
zwiększać produkcji - cykle inwestycyjne trwają czasami 10 lat od położenia
kamienia węgielnego do uruchomienia operacji.
Ceny rosną, zmniejszają budżet i w końcu bank centralny musi podnieść
stopy procentowe - dostępne jest jeszcze mniej pieniędzy (w przeciwnym razie ceny surowców
podniosłyby się jeszcze bardziej) -
kredyty częściowo nie mogą być spłacane,
popyt na domy spada, ceny się stabilizują, spadają - co obciąża
budżet gospodarstw domowych, bankierzy nie mają już produktów do sprzedaży - zaczynają się pierwsze ostrzeżenia o zyskach.
Spirala zaczyna się.
Jaki jest wynik? Jak w przypadku każdego łańcuszka, zawsze jest koniec i głupcy.
Głupcami są teraz ludzie, którzy
a) liczą na zapłatę za dostarczone produkty. Są to niemieckie i japońskie banki
- dlaczego? Ponieważ Niemcy i Japończycy dużo oszczędzają - pieniądze muszą być
zainwestowane. Nabyte produkty - Triple A - są teraz praktycznie bezwartościowe i będą takie pozostawać.
b) Akcjonariusze domów maklerskich, pracownicy branży finansowej itp. Ta nadmiernie rozbudowana branża będzie musiała zwolnić miliony miejsc pracy.
c) Wszyscy pracownicy firm zależnych od konsumpcji krajowej. StarBucks itp. Przy tym
dyskonty i tanie restauracje zyskają. Aldi & Co. rozwiną się w kryzysie w szybkim tempie - skancyfikacja zostanie gwiazdą.
d) Spirala potrwa długo i w rezultacie firmy, które produkują dobre
produkty, zyskają. Klasyczna przemysł, badania itp.
Jedno jest jasne - kto tak naprawdę potrzebuje milionów bankierów? Nikt. Oni
sami zajmują się sobą nawzajem - bez dostarczania wartości dodanej - jak urzędnicy.
Oni także mają czasami zdolność do robienia sobie samym roboty...
Czy kryzys jest straszny? Nie. Miejmy nadzieję, że nasz czas i surowce w przyszłości zostaną
zainwestowane w ważne i zrównoważone projekty:
Energia odnawialna, edukacja, infrastruktura, badania, efektywne samochody, zdrowie i
tanie systemy transportu dla wszystkich.
Ten raport otrzymał 5 gwiazdek.
Timo