Chyba myślę zu w błąd, albo po prostu inaczej.
Tutaj chodzi przecież tylko o to, jak pozbyć się (niepotrzebnego)
kredytu hipotecznego, a nie jak wyprowadzić córkę z domu czy coś w tym stylu.
Moim nieznaczącym zdaniem, istnieje tu tylko jedna możliwość, czyli żeby córka spłaciła VFE. Jeśli finansowo nie jest to możliwe, a chce się tylko nie wyrzucać 15 000
euro w błoto, pozostaje prywatna upadłość córki. Czy jest to sensowne, czy nie, to oczywiście zupełnie inna sprawa.
1. jeśli bank odmówi przepisania pożyczki z córki na ojca, a jednak nieruchomość zostanie sprzedana (czyli właśnie ojcu), to zasadność pożyczki staje się nieważna. 2. bank raczej nie pozwoli grubemu rybakowi uciec przez nos, i zgodzi się na przeniesienie. To dla banku najłatwiejsze rozwiązanie.
Problem z płatnością odsetek / VFE rzeczywiście nie będzie łatwy do obejścia. Albo się akceptuje VFE, albo płaci odsetki przez pozostałe lata, z najwyższą możliwą podwyżką spłaty i dodatkowymi wpłatami. Po 10 latach trzeba zerwać i być wolnym za kolejne 6 miesięcy.
Nie widzę innej możliwości (poza błędnym odwołaniem się), aby zmienić finansowanie.
Są więc dwie kwaśne jabłka, w jedno trzeba ząbkować.
Bez kalkulatora i dokładnego wglądu w finanse, nie można jednoznacznie stwierdzić, która alternatywa jest najlepsza, biorąc pod uwagę (przyszłe) życzenia (wydatki). To jest czyste zadanie matematyczne. Wszystko zależy także od szczęścia (może stopy procentowe zaczną rosnąć od jutra w sposób ekstremalny, a można będzie cieszyć się płynnością finansową).
Nawet jeśli się w to nie wierzy, można spróbować zagrywać kartą upadłości: ojciec kupuje
Dom za (dobrą dla banku) cenę, i dochodzi do porozumienia w sprawie okrojonej VFE (zamiast 15 000, jednorazowa płatność 5 / 7 albo 10 000 €), ponieważ córka nigdy nie byłaby w stanie jej zapłacić, ponieważ w przypadku licytacji komorniczej przeszłaby do upadłości. W ten sposób bank też nie dostałby 15 000
euro, a wróbel w ręce ... Oczywiście, to zadziała tylko wtedy, gdy groźba byłaby wiarygodna, więc jeśli bank widzi na koncie córki oszczędności w wysokości 2 mln
euro, argument ten raczej by nie zadziałał.
Powodzenia
gość