- czw lis 12, 2015 3:18 pm
Cześć wszystkim!
Jesteśmy tu zarejestrowani od 10 minut i chcielibyśmy zasięgnąć opinii ekspertów lub osób z wewnętrznego kręgu.
Moja żona i ja planujemy przeprowadzkę do innego kraju UE i potrzebujemy tymczasowego finansowania na zakup nieruchomości na miejscu. Planowany jest zakup w wysokości 50-60 procent wartości naszego obecnego domu, który ma zostać sprzedany.
Żadna z dotychczas odwiedzonych banków nie chce nam pomóc.
Nasz bank domowy: Zbyt niski dochód (1500 €, żona i ja mieszkamy w własnym domu.)
Lokalna bank spółdzielczy: Odwołany termin spotkania doradczego bez podania powodu.
LBS: Chce udzielić kredytu tylko na okres co najmniej 10 lat, w przypadku wcześniejszej spłaty obowiązuje wysoka opłata za wcześniejsze wykupienie.
Sparkasse: Wykazuje zainteresowanie, ale nie odpowiada już na nasze próby kontaktu.
Nasze dane:
Dom kupiony w 2000 roku za 500.000 DM, zbudowany w 1994 roku, 2000 mieszkańców, 25 km od Hanoweru, położenie w spokojnej i cenionej okolicy.
Pożądana hipoteka wynosi około 30% wartości rynkowej.
Brak długów ani obciążeń związanych z domem.
Nigdy nie braliśmy kredytu, ale kilka razy korzystaliśmy z kredytu hipotecznego, zawsze go sumiennie spłacając.
Nie mieliśmy problemów windykacyjnych.
Nasza zdolność kredytowa w BIK wynosi 99.
Posiadamy oszczędności.
Dodatkowo zaoferowaliśmy wszystkim bankom umowę z maklerem dotyczącą sprzedaży domu.
Nie rozumiem tego. Nie brakuje nam zabezpieczeń, nasz niski dochód nie może stanowić problemu, bo nie zamierzamy spłacać kredytu z tego dochodu. Umowa z maklerem powinna być zyskowna dla banku.
W rezultacie oznacza to, że emeryt z wolnym od obciążeń domem nie otrzyma już kredytu hipotecznego, jeśli musi się przenieść lub chce zmienić miejsce zamieszkania. Dom nie stanowi już zabezpieczenia, musiałby tam umrzeć albo od razu przenieść się do domu opieki. Nasz bank mówi, że powinniśmy sprzedać Dom, wtedy mielibyśmy potrzebne pieniądze. Uważam to za cyniczne.
Czy ktoś z wewnętrznego kręgu ma informacje, co tak naprawdę się dzieje?
Dziękuję serdecznie!
Jesteśmy tu zarejestrowani od 10 minut i chcielibyśmy zasięgnąć opinii ekspertów lub osób z wewnętrznego kręgu.
Moja żona i ja planujemy przeprowadzkę do innego kraju UE i potrzebujemy tymczasowego finansowania na zakup nieruchomości na miejscu. Planowany jest zakup w wysokości 50-60 procent wartości naszego obecnego domu, który ma zostać sprzedany.
Żadna z dotychczas odwiedzonych banków nie chce nam pomóc.
Nasz bank domowy: Zbyt niski dochód (1500 €, żona i ja mieszkamy w własnym domu.)
Lokalna bank spółdzielczy: Odwołany termin spotkania doradczego bez podania powodu.
LBS: Chce udzielić kredytu tylko na okres co najmniej 10 lat, w przypadku wcześniejszej spłaty obowiązuje wysoka opłata za wcześniejsze wykupienie.
Sparkasse: Wykazuje zainteresowanie, ale nie odpowiada już na nasze próby kontaktu.
Nasze dane:
Dom kupiony w 2000 roku za 500.000 DM, zbudowany w 1994 roku, 2000 mieszkańców, 25 km od Hanoweru, położenie w spokojnej i cenionej okolicy.
Pożądana hipoteka wynosi około 30% wartości rynkowej.
Brak długów ani obciążeń związanych z domem.
Nigdy nie braliśmy kredytu, ale kilka razy korzystaliśmy z kredytu hipotecznego, zawsze go sumiennie spłacając.
Nie mieliśmy problemów windykacyjnych.
Nasza zdolność kredytowa w BIK wynosi 99.
Posiadamy oszczędności.
Dodatkowo zaoferowaliśmy wszystkim bankom umowę z maklerem dotyczącą sprzedaży domu.
Nie rozumiem tego. Nie brakuje nam zabezpieczeń, nasz niski dochód nie może stanowić problemu, bo nie zamierzamy spłacać kredytu z tego dochodu. Umowa z maklerem powinna być zyskowna dla banku.
W rezultacie oznacza to, że emeryt z wolnym od obciążeń domem nie otrzyma już kredytu hipotecznego, jeśli musi się przenieść lub chce zmienić miejsce zamieszkania. Dom nie stanowi już zabezpieczenia, musiałby tam umrzeć albo od razu przenieść się do domu opieki. Nasz bank mówi, że powinniśmy sprzedać Dom, wtedy mielibyśmy potrzebne pieniądze. Uważam to za cyniczne.
Czy ktoś z wewnętrznego kręgu ma informacje, co tak naprawdę się dzieje?
Dziękuję serdecznie!