Re: Bieżący kredyt hipoteczny - zabezpieczyć niskie oprocentowanie? Czy dodatkowe spłaty?
Napisany przez Folienstift -
- pn gru 07, 2015 7:54 pm
Hej,
mam obecnie kredyt hipoteczny na moim domu i staram się trochę dowiedzieć, w jaki sposób najlepiej go prowadzić.
Oto ramowe warunki:
Jesień 2009 roku pożyczono 150 000 euro, kupiono Dom z 80k własnego kapitału. Wtedy stopy procentowe nie były jeszcze tak niskie. (4,2)
Spłata 1%, ponieważ mąż był jedynym żywicielem, a ja byłam w ciąży, ale z możliwością dodatkowej spłaty w wysokości 15 000 rocznie. Więc było jasne, że bez dodatkowej spłaty po 10 latach wiązania umową kredytową mielibyśmy do spłacenia dług w wysokości 132 000 euro, co jednak nie było dużym problemem, ponieważ zakładaliśmy, że po kilku latach będziemy korzystać z dwóch pensji.
Teraz męża zwolniłam z obowiązków finansowych i teraz samodzielnie jestem odpowiedzialna za kredyt i Dom, mieszkam tu z dwójką dzieci. Finansowo było dość trudno, ale teraz sytuacja się trochę ustabilizowała, otrzymuję alimenty, pracuję na pełny etat jako urzędnik i spłacam miesięcznie 640 euro.
Perspektywa posiadania w 2019 roku długu w wysokości 132 000 euro samodzielnie nie jest dla mnie zbyt optymistyczna.
Jak więc najlepiej postępować? Czekać i mieć nadzieję, że stopy procentowe będą wtedy takie same?
Po prostu przeznaczyć jak najwięcej na dodatkowe spłaty? Na przykład mogłabym spłacić teraz 15k. W przyszłym roku być może także, ale wtedy to byłyby moje rezerwy awaryjne na rzeczy takie jak nowe auto, bo stare rozpada się, dach domu (w końcu ma 45 lat) rozpada się i trzeba go odnowić itp... Mam wysokie poczucie bezpieczeństwa i nigdy w swoim życiu nie płaciłam czegokolwiek kredytem, zawsze miałam wystarczająco dużo oszczędności na książeczkach oszczędnościowych/rachunkach, tak jak w przypadku własnego kapitału albo też ze względu na pewność także stary materiał oszczędnościowy z dobrymi stopami procentowymi. Obecnie trzymanie pieniędzy na banku nie przynosi zysków, więc czy lepiej podjąć ryzyko i spłacić jak najwięcej? Co pozostanie mi miesięcznie nie jest dla mnie jasne, myślę jednak, że będę miała miesięcznie od 500 do 1000 euro, ale ze względu na to, że dochód ciągle się zmieniał, musi być spokój, aby to zrozumieć.
Byłam na spotkaniu z kasą oszczędnościową i pan zdecydowanie twierdził, że teraz muszę zabezpieczyć sobie stopy procentowe, podpisać umowy oszczędnościowe z Riesterem (to byłoby super) i wpłacać (to byłyby miesięczne kwoty w wysokości 500) i wtedy w 2030 roku byłabym wolna od długów. Brzmi to nieźle, ale trochę szperania w internecie i lektury sugerują coś przeciwnego...
Absolutnie nie mam pojęcia, nigdy nie interesowałam się spłatami/oprocentowaniem itp., ale oczywiście chciałabym korzystać z a) niskich stóp procentowych i b) minimalizować dług bez rzeczywistego zrozumienia.
Co jest sensowne w obecnej sytuacji, płacić dodatkowe spłaty jak najwięcej, czy po prostu czekać, czy też jakoś zabezpieczyć wysokość oprocentowania?
Szczerze mówiąc, nie mam kompletnie pojęcia o tych sprawach, a ich zgłębianie nie sprawia mi żadnej radości.
Dziękuję! (PS: i zawsze zawieraj małżeństwo z intercyzą!)
mam obecnie kredyt hipoteczny na moim domu i staram się trochę dowiedzieć, w jaki sposób najlepiej go prowadzić.
Oto ramowe warunki:
Jesień 2009 roku pożyczono 150 000 euro, kupiono Dom z 80k własnego kapitału. Wtedy stopy procentowe nie były jeszcze tak niskie. (4,2)
Spłata 1%, ponieważ mąż był jedynym żywicielem, a ja byłam w ciąży, ale z możliwością dodatkowej spłaty w wysokości 15 000 rocznie. Więc było jasne, że bez dodatkowej spłaty po 10 latach wiązania umową kredytową mielibyśmy do spłacenia dług w wysokości 132 000 euro, co jednak nie było dużym problemem, ponieważ zakładaliśmy, że po kilku latach będziemy korzystać z dwóch pensji.
Teraz męża zwolniłam z obowiązków finansowych i teraz samodzielnie jestem odpowiedzialna za kredyt i Dom, mieszkam tu z dwójką dzieci. Finansowo było dość trudno, ale teraz sytuacja się trochę ustabilizowała, otrzymuję alimenty, pracuję na pełny etat jako urzędnik i spłacam miesięcznie 640 euro.
Perspektywa posiadania w 2019 roku długu w wysokości 132 000 euro samodzielnie nie jest dla mnie zbyt optymistyczna.
Jak więc najlepiej postępować? Czekać i mieć nadzieję, że stopy procentowe będą wtedy takie same?
Po prostu przeznaczyć jak najwięcej na dodatkowe spłaty? Na przykład mogłabym spłacić teraz 15k. W przyszłym roku być może także, ale wtedy to byłyby moje rezerwy awaryjne na rzeczy takie jak nowe auto, bo stare rozpada się, dach domu (w końcu ma 45 lat) rozpada się i trzeba go odnowić itp... Mam wysokie poczucie bezpieczeństwa i nigdy w swoim życiu nie płaciłam czegokolwiek kredytem, zawsze miałam wystarczająco dużo oszczędności na książeczkach oszczędnościowych/rachunkach, tak jak w przypadku własnego kapitału albo też ze względu na pewność także stary materiał oszczędnościowy z dobrymi stopami procentowymi. Obecnie trzymanie pieniędzy na banku nie przynosi zysków, więc czy lepiej podjąć ryzyko i spłacić jak najwięcej? Co pozostanie mi miesięcznie nie jest dla mnie jasne, myślę jednak, że będę miała miesięcznie od 500 do 1000 euro, ale ze względu na to, że dochód ciągle się zmieniał, musi być spokój, aby to zrozumieć.
Byłam na spotkaniu z kasą oszczędnościową i pan zdecydowanie twierdził, że teraz muszę zabezpieczyć sobie stopy procentowe, podpisać umowy oszczędnościowe z Riesterem (to byłoby super) i wpłacać (to byłyby miesięczne kwoty w wysokości 500) i wtedy w 2030 roku byłabym wolna od długów. Brzmi to nieźle, ale trochę szperania w internecie i lektury sugerują coś przeciwnego...
Absolutnie nie mam pojęcia, nigdy nie interesowałam się spłatami/oprocentowaniem itp., ale oczywiście chciałabym korzystać z a) niskich stóp procentowych i b) minimalizować dług bez rzeczywistego zrozumienia.
Co jest sensowne w obecnej sytuacji, płacić dodatkowe spłaty jak najwięcej, czy po prostu czekać, czy też jakoś zabezpieczyć wysokość oprocentowania?
Szczerze mówiąc, nie mam kompletnie pojęcia o tych sprawach, a ich zgłębianie nie sprawia mi żadnej radości.
Dziękuję! (PS: i zawsze zawieraj małżeństwo z intercyzą!)