- śr gru 09, 2015 9:03 am
Cześć,
po przeczytaniu wielu wątków na forum, zaczynam kwestionować swoją własną sytuację. Muszę przyznać, że w ciągu ostatnich lat zachowywałem się dość naiwnie. Choć skorzystałem z wielu opcji, nigdy nie miałem kompletnego obrazu, dokąd zmierza moja podróż. W rezultacie podjąłem wiele (subiektywnie, nie mam pojęcia, co jest normalne) różnych produktów.
W moim kręgu znajomych jest kilku samozwańczych specjalistów. Przyjaciel mojej siostry prowadzi od 20 lat własne doradztwo finansowe - u niego zawarłem większość ubezpieczeń. Jednak w ostatnich latach sprawia wrażenie coraz mniej zainteresowanego. Inny dobry przyjaciel pracuje w terenie dla Debeka. Wydaje mi się, że stara się sprzedawać mi sensowne rzeczy, nie tylko dla podniesienia własnej prowizji. Jednakże nie wiem, czy wszystko to do siebie pasuje. W banku wielokrotnie rozmawiałem z przedstawicielem DEVK. Zasadniczo proponował on podobne rozwiązania jak mój przyjaciel, ale oczywiście promował swoje własne produkty. Na forum panuje wojna wyznaniowa, czy duże doradztwa finansowe są dobre czy złe. Nie potrafię ocenić, kto jest naprawdę niezależny - czy w tej branży w ogóle istnieje niezależność?
Faktem jest, że mam mnóstwo ubezpieczeń i różnych form oszczędzania. Wiele z nich na pewno ma sens. Niektóre być może są zbyt przesadzone. Pewne są zapewne zbyt niskie, co prawdopodobnie wynika ze znacznego poprawienia mojej sytuacji finansowej w ciągu ostatnich 5-10 lat. Kiedyś zawierałem ubezpieczenia, były ku temu na pewno dobre powody, a warunki były wtedy pewnie w porządku. Jednak teraz moja sytuacja jest zupełnie inna (studia, ślub, dziecko, awans zawodowy,...), i podejrzewam, że nic już nie pasuje do siebie.
Oczywiście mogę poszukać doradcy, który wskaże mi moją sytuację. Następnie rzucałby w moją stronę miliony terminów, a moja niewiedza po jego wyjaśnieniach stałaby się pretekstem do znowu sprzedania mi czegoś. Wnikanie tak głęboko w tę materię, by móc sobie odpuścić doradcę, najprawdopodobniej wiązałoby się z brakiem czasu.
Ale muszę coś z tym zrobić.
Mam [url]Dom[/url] (spłacam [url]kredyt[/url]), być może chcę nawet zbudować nowy i sprzedać/wynająć stary. To prawdopodobnie moje najlepsze i najbardziej sensowne zabezpieczenie na starość.
Posiadam [url]ubezpieczenie na życie[/url] ryzyka, pokrywające całą kwotę [url]kredytu[/url], co zapewnia mojej rodzinie ochronę w przypadku mojego zgonu. Mam też standardowe [url]ubezpieczenie na życie[/url], zawarte przed rokiem 2004 lub kiedy to było, gdy pojawiały się informacje o opodatkowaniu wypłat z ubezpieczeń na życie. Wówczas był jakiś termin graniczny, od którego ta regulacja miała obowiązywać. Dlatego zmusili mnie do zawarcia ubezpieczenia na życie z ubezpieczeniem od utraty zdolności do pracy, abym nie musiał później opodatkować tego pieniądza... Wtedy to mnie mało obchodziło. Teraz mam to, co przynosi mi to korzyści, czy to było/są sensowne - nie mam pojęcia.
Posiadam [url]ubezpieczenie[/url] OC, AC, NNW, [url]ubezpieczenie[/url] mieszkania/działki, [url]ubezpieczenie[/url] zdrowotne uzupełniające oraz [url]ubezpieczenie[/url] ochrony prawnej. Dodatkowo pracuję w branży stalowej i mam tam pracownicze plany emerytalne w Höchster Pensionskasse.
Moje [url]ubezpieczenie[/url] od utraty zdolności do pracy na pewno jest za niskie. Być może było wystarczające dla ówczesnych dochodów, ale na pewno już nie jest teraz. Jednak płacić 300 [url]euro[/url] miesięcznie tylko dlatego, że mogę kiedyś mieć problem z zdolnością do pracy, a ubezpieczyciele zazwyczaj i tak nie chcą wypłacać, to chyba ryzyko. Widzę to na przykładzie mojej siostry, której nikt nie chce uznawać tego ubezpieczenia. Zamiast tego ciągną ją od lekarza do lekarza, z urzędu do urzędu, od przekształcania długów do szkoleń i z powrotem. Naprawdę źle się jej dzieje od lat. Państwo i ubezpieczyciele mają to gdzieś. To mnie zniechęca, by wydawać na to więcej pieniędzy.
Produkty łączone ([url]ubezpieczenie na życie[/url] z ubezpieczeniem od utraty zdolności do pracy) są chwalone przez jednych, a potępiane przez innych. Mam teraz takie, z zasadą, że nie trzeba za nie płacić podatków (czy to prawda?). Czy mam to zerwać i zrobić coś nowego? Mam coś dodać?
Moja emerytura opiera się na kilku filarach. Prawdopodobnie państwo za 35 lat nie zapewni zbyt wiele. Plany emerytalne od pracodawcy również nie będą zbyt duże. Moje [url]ubezpieczenie na życie[/url] oparte, jak już mówiłem, na danych (dochód,...) z ponad 10 lat temu na pewno już nie pasuje.
Moje obecne finanse są również zróżnicowane. Rachunek maklerski w Union Investment. [url]lokata[/url] terminowa. Rachunek oszczędnościowy. Dwa Rodzaje budżetowych programów oszczędnościowych (częściowo powiązane z kredytami hipotecznymi).
Jak już powiedziałem, wszystko w momencie zawierania było prawdopodobnie mniej lub bardziej sensowne. Jednak oglądane jako całość prawdopodobnie dziurawe jak ser szwajcarski, i w sumie w ogóle źle dostosowane.
Ale jeszcze raz istota mojego pytania: Kto mnie poprowadzi na właściwe tory?
Pozdrowienia,
Xor
po przeczytaniu wielu wątków na forum, zaczynam kwestionować swoją własną sytuację. Muszę przyznać, że w ciągu ostatnich lat zachowywałem się dość naiwnie. Choć skorzystałem z wielu opcji, nigdy nie miałem kompletnego obrazu, dokąd zmierza moja podróż. W rezultacie podjąłem wiele (subiektywnie, nie mam pojęcia, co jest normalne) różnych produktów.
W moim kręgu znajomych jest kilku samozwańczych specjalistów. Przyjaciel mojej siostry prowadzi od 20 lat własne doradztwo finansowe - u niego zawarłem większość ubezpieczeń. Jednak w ostatnich latach sprawia wrażenie coraz mniej zainteresowanego. Inny dobry przyjaciel pracuje w terenie dla Debeka. Wydaje mi się, że stara się sprzedawać mi sensowne rzeczy, nie tylko dla podniesienia własnej prowizji. Jednakże nie wiem, czy wszystko to do siebie pasuje. W banku wielokrotnie rozmawiałem z przedstawicielem DEVK. Zasadniczo proponował on podobne rozwiązania jak mój przyjaciel, ale oczywiście promował swoje własne produkty. Na forum panuje wojna wyznaniowa, czy duże doradztwa finansowe są dobre czy złe. Nie potrafię ocenić, kto jest naprawdę niezależny - czy w tej branży w ogóle istnieje niezależność?
Faktem jest, że mam mnóstwo ubezpieczeń i różnych form oszczędzania. Wiele z nich na pewno ma sens. Niektóre być może są zbyt przesadzone. Pewne są zapewne zbyt niskie, co prawdopodobnie wynika ze znacznego poprawienia mojej sytuacji finansowej w ciągu ostatnich 5-10 lat. Kiedyś zawierałem ubezpieczenia, były ku temu na pewno dobre powody, a warunki były wtedy pewnie w porządku. Jednak teraz moja sytuacja jest zupełnie inna (studia, ślub, dziecko, awans zawodowy,...), i podejrzewam, że nic już nie pasuje do siebie.
Oczywiście mogę poszukać doradcy, który wskaże mi moją sytuację. Następnie rzucałby w moją stronę miliony terminów, a moja niewiedza po jego wyjaśnieniach stałaby się pretekstem do znowu sprzedania mi czegoś. Wnikanie tak głęboko w tę materię, by móc sobie odpuścić doradcę, najprawdopodobniej wiązałoby się z brakiem czasu.
Ale muszę coś z tym zrobić.
Mam [url]Dom[/url] (spłacam [url]kredyt[/url]), być może chcę nawet zbudować nowy i sprzedać/wynająć stary. To prawdopodobnie moje najlepsze i najbardziej sensowne zabezpieczenie na starość.
Posiadam [url]ubezpieczenie na życie[/url] ryzyka, pokrywające całą kwotę [url]kredytu[/url], co zapewnia mojej rodzinie ochronę w przypadku mojego zgonu. Mam też standardowe [url]ubezpieczenie na życie[/url], zawarte przed rokiem 2004 lub kiedy to było, gdy pojawiały się informacje o opodatkowaniu wypłat z ubezpieczeń na życie. Wówczas był jakiś termin graniczny, od którego ta regulacja miała obowiązywać. Dlatego zmusili mnie do zawarcia ubezpieczenia na życie z ubezpieczeniem od utraty zdolności do pracy, abym nie musiał później opodatkować tego pieniądza... Wtedy to mnie mało obchodziło. Teraz mam to, co przynosi mi to korzyści, czy to było/są sensowne - nie mam pojęcia.
Posiadam [url]ubezpieczenie[/url] OC, AC, NNW, [url]ubezpieczenie[/url] mieszkania/działki, [url]ubezpieczenie[/url] zdrowotne uzupełniające oraz [url]ubezpieczenie[/url] ochrony prawnej. Dodatkowo pracuję w branży stalowej i mam tam pracownicze plany emerytalne w Höchster Pensionskasse.
Moje [url]ubezpieczenie[/url] od utraty zdolności do pracy na pewno jest za niskie. Być może było wystarczające dla ówczesnych dochodów, ale na pewno już nie jest teraz. Jednak płacić 300 [url]euro[/url] miesięcznie tylko dlatego, że mogę kiedyś mieć problem z zdolnością do pracy, a ubezpieczyciele zazwyczaj i tak nie chcą wypłacać, to chyba ryzyko. Widzę to na przykładzie mojej siostry, której nikt nie chce uznawać tego ubezpieczenia. Zamiast tego ciągną ją od lekarza do lekarza, z urzędu do urzędu, od przekształcania długów do szkoleń i z powrotem. Naprawdę źle się jej dzieje od lat. Państwo i ubezpieczyciele mają to gdzieś. To mnie zniechęca, by wydawać na to więcej pieniędzy.
Produkty łączone ([url]ubezpieczenie na życie[/url] z ubezpieczeniem od utraty zdolności do pracy) są chwalone przez jednych, a potępiane przez innych. Mam teraz takie, z zasadą, że nie trzeba za nie płacić podatków (czy to prawda?). Czy mam to zerwać i zrobić coś nowego? Mam coś dodać?
Moja emerytura opiera się na kilku filarach. Prawdopodobnie państwo za 35 lat nie zapewni zbyt wiele. Plany emerytalne od pracodawcy również nie będą zbyt duże. Moje [url]ubezpieczenie na życie[/url] oparte, jak już mówiłem, na danych (dochód,...) z ponad 10 lat temu na pewno już nie pasuje.
Moje obecne finanse są również zróżnicowane. Rachunek maklerski w Union Investment. [url]lokata[/url] terminowa. Rachunek oszczędnościowy. Dwa Rodzaje budżetowych programów oszczędnościowych (częściowo powiązane z kredytami hipotecznymi).
Jak już powiedziałem, wszystko w momencie zawierania było prawdopodobnie mniej lub bardziej sensowne. Jednak oglądane jako całość prawdopodobnie dziurawe jak ser szwajcarski, i w sumie w ogóle źle dostosowane.
Ale jeszcze raz istota mojego pytania: Kto mnie poprowadzi na właściwe tory?
Pozdrowienia,
Xor