- czw kwie 14, 2016 12:50 pm
Aktualny kredyt hipoteczny (hipoteka pierwszego rzędu) wygasa w 2018 roku, rozpoczęły się rozmowy na temat refinansowania z bankiem domowym.
Teraz doradca bankowy proponuje nowy kredyt jako alternatywę do kredytu z gwarancją ceny. Jego argumentem jest to, że dzięki spłacie wskaźnik obciążenia uległ poprawie. W momencie podpisania umowy był to około 35% wartości hipoteki, teraz jest to tylko około 20%.
Dla mnie to brzmi logicznie, ale nie mam zielonego pojęcia. Czy różnica ta rzeczywiście uzasadnia dodatkowe nakłady?
Jestem skłonny przyjąć, że ma sens wykorzystanie części kwoty kredytu do sfinansowania kredytu budowlanego. Ale ponieważ kwota kredytu jest znacznie mniejsza niż 60% wartości hipoteki, i tak jest to kredyt pierwszego rzędu o korzystnym oprocentowaniu, prawda?
Alternatywne oferty zamierzam zebrać dopiero po otrzymaniu oferty banku domowego, bo jest jeszcze dużo czasu. Nie chcę uwzględniać ofert online. Czy istnieją jakieś przeciwne argumenty?
Teraz doradca bankowy proponuje nowy kredyt jako alternatywę do kredytu z gwarancją ceny. Jego argumentem jest to, że dzięki spłacie wskaźnik obciążenia uległ poprawie. W momencie podpisania umowy był to około 35% wartości hipoteki, teraz jest to tylko około 20%.
Dla mnie to brzmi logicznie, ale nie mam zielonego pojęcia. Czy różnica ta rzeczywiście uzasadnia dodatkowe nakłady?
Jestem skłonny przyjąć, że ma sens wykorzystanie części kwoty kredytu do sfinansowania kredytu budowlanego. Ale ponieważ kwota kredytu jest znacznie mniejsza niż 60% wartości hipoteki, i tak jest to kredyt pierwszego rzędu o korzystnym oprocentowaniu, prawda?
Alternatywne oferty zamierzam zebrać dopiero po otrzymaniu oferty banku domowego, bo jest jeszcze dużo czasu. Nie chcę uwzględniać ofert online. Czy istnieją jakieś przeciwne argumenty?