- pn lut 06, 2017 8:03 pm
Cześć,
planujemy zakup domu szeregowego (nowego budownictwa) od większego dewelopera na następujących warunkach:
331.000 cena zakupu
4.500 podłączenie domu do sieci
8.800 wiatrak
-----------------------------
344.300 koszt łączny
Dodatkowo zastrzegliśmy 15.000 EUR na różne rzeczy, takie jak prace malarskie, wykładziny podłogowe, ogród itp. Z naszego kapitału własnego (saldo bankowe) możemy pokryć koszty dodatkowe, dzięki czemu potrzebujemy finansowania w wysokości 359.000 EUR.
Zwróciliśmy się do dwóch pośredników finansowych; pierwszy z nich zapytał nas o własne prace, ale ponieważ jesteśmy raczej niezręczni, zgodziliśmy się zrezygnować z deklaracji własnych prac. Chcieliśmy uzyskać ratę poniżej 1400 EUR przy jak najdłuższym zabezpieczeniu odsetek (ewentualnie z uwzględnieniem oszczędności w budowie).
Po tym, jak pierwsza oferta finansowania nie doszła do skutku (nie z powodu braku zdolności kredytowej, ale ze względu na wpis do księgi wieczystej, który rzekomo był niezgodny z polityką kredytową danego banku), otrzymaliśmy od niego nową ofertę od ing-diba z dofinansowaniem KfW po stopie oprocentowania 2,55%, spłacie 2%, zabezpieczeniu odsetek na 15 lat.
Drugi pośrednik automatycznie uwzględnił własne prace o wartości 19.000 EUR w finansowaniu. W ten sposób koszty domu wzrosły do 378.000, ale z drugiej strony zostały one zrównoważone przez własne prace jako kapitał własny, co oznaczałoby, że kwota kredytu również wynosiłaby 359.000 EUR. Dzięki tej konstrukcji osiągnął on jednak obniżenie wskaźnika obciążenia na poziom poniżej 95% i uzyskanie stopy oprocentowania 2,30% w ing-diba. Twierdzi, że opracuje zestawienie własnych prac, które jednak nie będą musieliśmy udowodnić bankowi, ponieważ banki zwykle bez problemu uznają własne prace do kwoty 20.000 EUR. Faktycznie będziemy mieli mało własnych prac do wykonania, będziemy szukać najtańszej alternatywy malarskiej, wybierzemy tanie wykładziny podłogowe i najprawdopodobniej zlelimy wykonanie, jeśli fundusze na to nie wystarczą, mamy jeszcze trochę rezerwy na koncie.
Do tej pory wszystko dobrze. Zastanawiam się jednak, czy bank zarzuci nam rachunek malarski wraz z pracami malarskimi podczas wypłaty, skoro prace malarskie zostały uwzględnione jako własne prace w finansowaniu. Nie chcemy zostać z rachunkiem, tylko dlatego, że nasz pośrednik w aplikacji kredytowej pokręcił. Czy po zakończeniu kredytu dla banku jest równie obojętne, czy środki są wydawane zgodnie z przeznaczeniem w odpowiedniej wysokości? Przecież dzisiaj nie wiem, ile kosztuje dana usługa i czy jednak nie zdecyduję się na droższą pracę malarską lub zainwestuję w droższy parkiet i sam pomaluję ściany, bo inaczej nie starczy pieniędzy?
Ale ten sposób, w jaki uwzględnia się własne prace dla obniżenia wskaźnika obciążenia, wydaje mi się trochę podstępny. Z drugiej strony, twierdzi, że dotychczas nie były zaciągane kredyty bez uwzględnienia własnych prac. Czy drugi pośrednik po prostu jest zbyt ostrożny?
Czy są jakieś doświadczenia dotyczące tego, jak banki sprawdzają, czy po zatwierdzeniu kredytu zgłaszane są środki na robociznę, która została już uwzględniona jako własna praca w finansowaniu? Dziękuję z góry!
planujemy zakup domu szeregowego (nowego budownictwa) od większego dewelopera na następujących warunkach:
331.000 cena zakupu
4.500 podłączenie domu do sieci
8.800 wiatrak
-----------------------------
344.300 koszt łączny
Dodatkowo zastrzegliśmy 15.000 EUR na różne rzeczy, takie jak prace malarskie, wykładziny podłogowe, ogród itp. Z naszego kapitału własnego (saldo bankowe) możemy pokryć koszty dodatkowe, dzięki czemu potrzebujemy finansowania w wysokości 359.000 EUR.
Zwróciliśmy się do dwóch pośredników finansowych; pierwszy z nich zapytał nas o własne prace, ale ponieważ jesteśmy raczej niezręczni, zgodziliśmy się zrezygnować z deklaracji własnych prac. Chcieliśmy uzyskać ratę poniżej 1400 EUR przy jak najdłuższym zabezpieczeniu odsetek (ewentualnie z uwzględnieniem oszczędności w budowie).
Po tym, jak pierwsza oferta finansowania nie doszła do skutku (nie z powodu braku zdolności kredytowej, ale ze względu na wpis do księgi wieczystej, który rzekomo był niezgodny z polityką kredytową danego banku), otrzymaliśmy od niego nową ofertę od ing-diba z dofinansowaniem KfW po stopie oprocentowania 2,55%, spłacie 2%, zabezpieczeniu odsetek na 15 lat.
Drugi pośrednik automatycznie uwzględnił własne prace o wartości 19.000 EUR w finansowaniu. W ten sposób koszty domu wzrosły do 378.000, ale z drugiej strony zostały one zrównoważone przez własne prace jako kapitał własny, co oznaczałoby, że kwota kredytu również wynosiłaby 359.000 EUR. Dzięki tej konstrukcji osiągnął on jednak obniżenie wskaźnika obciążenia na poziom poniżej 95% i uzyskanie stopy oprocentowania 2,30% w ing-diba. Twierdzi, że opracuje zestawienie własnych prac, które jednak nie będą musieliśmy udowodnić bankowi, ponieważ banki zwykle bez problemu uznają własne prace do kwoty 20.000 EUR. Faktycznie będziemy mieli mało własnych prac do wykonania, będziemy szukać najtańszej alternatywy malarskiej, wybierzemy tanie wykładziny podłogowe i najprawdopodobniej zlelimy wykonanie, jeśli fundusze na to nie wystarczą, mamy jeszcze trochę rezerwy na koncie.
Do tej pory wszystko dobrze. Zastanawiam się jednak, czy bank zarzuci nam rachunek malarski wraz z pracami malarskimi podczas wypłaty, skoro prace malarskie zostały uwzględnione jako własne prace w finansowaniu. Nie chcemy zostać z rachunkiem, tylko dlatego, że nasz pośrednik w aplikacji kredytowej pokręcił. Czy po zakończeniu kredytu dla banku jest równie obojętne, czy środki są wydawane zgodnie z przeznaczeniem w odpowiedniej wysokości? Przecież dzisiaj nie wiem, ile kosztuje dana usługa i czy jednak nie zdecyduję się na droższą pracę malarską lub zainwestuję w droższy parkiet i sam pomaluję ściany, bo inaczej nie starczy pieniędzy?
Ale ten sposób, w jaki uwzględnia się własne prace dla obniżenia wskaźnika obciążenia, wydaje mi się trochę podstępny. Z drugiej strony, twierdzi, że dotychczas nie były zaciągane kredyty bez uwzględnienia własnych prac. Czy drugi pośrednik po prostu jest zbyt ostrożny?
Czy są jakieś doświadczenia dotyczące tego, jak banki sprawdzają, czy po zatwierdzeniu kredytu zgłaszane są środki na robociznę, która została już uwzględniona jako własna praca w finansowaniu? Dziękuję z góry!