Podstawowo absolutnie nie mogę tego zrozumieć.
Dom zazwyczaj jest zawsze spełnieniem marzenia rodziców.... Nie marzeniem dzieci.
Co przynosi to, że przez 25 lat się zadłużamy, codziennie żyjemy w obawie, czy uda nam się spłacić ratę, oszczędzając na codziennych potrzebach... ????
A gdy już z trudem pokonamy pierwsze przeszkody, dzieci wyprowadzają się.... Świetnie!
Dla mnie osobiście najważniejsze jest zapewnienie mojemu dziecku beztroskiego dzieciństwa.
Poza tym nie wyobrażam sobie, jak mielibyśmy żyć z 900
euro miesięcznie dla 3 osób, ale w ogóle nie chcę o tym myśleć... Gdy widzę takie sytuacje, które często mają miejsce na co dzień, to albo współczuję tym zaangażowanym, albo po prostu uśmiecham się z ich brawury.
Do tego dochodzą jeszcze własni rodzice, którzy z natury też widzą, że własne dzieci muszą się męczyć i walczyć, żeby coś było w lodówce.... To w moich oczach jest niedopuszczalne.
Wypoczynek w Ostfriesland.... Też może być miło.... Ale czy to nie jest dziwne, że dziecko w wieku 16 lat nigdy nie siedziało w samolocie ????
Nigdy nie widziało innych krajów, obyczajów i kultur?
Dla mnie to jest tragedią i zdecydowanie nie byłaby dla mnie opcją.
Nieruchomość trzeba sobie móc pozwolić, bez względu na to, czy to mieszkanie czy
Dom.
Istnieją takie wspaniałe oferty mieszkań własnościowych, że nie rozumiem, dlaczego nie lepiej wziąć mieszkanie za 150 tys. i prowadzić beztroskie życie, niż
Dom za 300 tys. i rezygnować ze wszystkiego, walcząc codziennie o przetrwanie.
Jeśli dochód nie jest zbyt wysoki, to mieszkanie własnościowe jest zdecydowanie lepszą alternatywą, ponieważ ryzyko kosztów utrzymania jest znacznie mniejsze.
I tu dochodzi jeszcze jeden bardzo istotny punkt, już wspomniany wcześniej... EMERYTURA
Moim zdaniem często jest to pomijane.
Wtedy ten zamek jest kiedyś spłacany, a ludzie pozostają z emeryturą 1500
euro.... Po uwzględnieniu inflacji może to być w końcu 1000
euro.
Nie ma już środków na utrzymanie, a ostatecznie WŁAŚCICIELE mają mniej w kieszeni niż ich wnuk, który w pierwszym roku nauki pracuje jako pakowacz handlowy.
A potem ten zamek staje się dla potomków tylko ciężarem.
A teraz wsadź kogoś, kto mieszkał w domu przez 30 lat do mieszkania... Ten się ucieszy....
Osobiście absolutnie nie potrafię zrozumieć, dlaczego ktoś sobie obcina całe życie dla tego szaleństwa - domu.
Z 3 tysiącami można żyć rozsądnie, prowadząc odpowiednie zarządzanie, jeśli zachowamy umiar.
Tutaj, w naszej miejscowości, jest obecnie taki przypadek Przeciążyłem się.
Jedna rodzina wybudowała
Dom jednorodzinny (
Dom prefabrykowany) i po 3 latach działka nadal wygląda jak katastrofa.
Widok ten drażni innych, ponieważ każdy dba o swoje lokum, żeby cały obraz był spójny i atrakcyjny, a pośrodku stoi taka bomba.
Uważam to za straszne, gdybym wracał z pracy do domu i musiał chodzić po deseczkach do swojego lokum.
Wszystko trwa przez pewien czas (faza budowy), ale w końcu trzeba postawić kropkę nad i.
Czytam tutaj wielokrotnie od samozwańczych ekspertów:
Czy jest trzynasta pensja / pieniądze na święta....
Dlaczego nigdy nie widzę pytania początkowego:
Co mówi twój ostatni odcinek rentowy?
Czy masz dodatkowe
ubezpieczenie?
Jak sobie wyobrażasz życie jako emeryt?
Takie pytania nie są zadawane, bo po prostu nie interesują.
Wtedy do ostatniego grosza się oblicza, że te 900
euro pozostaną na życie.
Nikt wtedy nie otwiera oczu TE i nie pyta:
Co zrobisz, gdy nagle pojawią się opłaty od sąsiadów?
Ostatecznie, wtedy TE nie da rady z tymi 900
euro.
I pojawia się pytanie.... Czy nie byłby lepiej obsłużony z mieszkanie własnościowym i mógłby podzielić się 20 tysiącami
euro kosztów sąsiedzkich z 10 właścicielami ????
Każdy musi sam to zdecydować i przede wszystkim musi umieć odpowiedzialnie zareagować na to, co rekomenduje swoim rozmówcom.