- czw sty 25, 2018 9:34 pm
Wymagania stawiane potencjalnym zainteresowanym nieruchomościami czasami również mnie zadziwiają. Jeszcze kilkanaście lat temu można było przekonać banki do finansowania, przedstawiając częściowo sfabrykowane dowody posiadania wkładu własnego. Przynajmniej znam kolegę z pracy, który poprosił swoich krewnych o przelanie pieniędzy na swoje [url]konto[/url] w celu stworzenia dokumentów finansowych, a następnie zwrócił im pieniądze po uzyskaniu zgody. Osobiście oszukiwałem wkłady własne, poprzez to że teściowy, który z powodów zdrowotnych nie mógł już wykonywać swojego zawodu rzemieślnika, podpisał dla mnie deklarację zobowiązującą do świadczenia usług dokładnie w tym zawodzie. Ponadto, jeden z moich braci podpisał dla mnie dokument potwierdzający wykonywanie prac murarskich, mimo że ani on, ani ja nie uczylismy się tego zawodu. Największą pomocą był jeden z moich braci, zawodowy instalator gazowy i wodno-kanalizacyjny. Zorganizował mi on różnych innych rzemieślników, którzy byli mu, częściowo z powodu zrobionych przez niego połączeń, zobowiązani.
Jako 27-latek, słabo zarabiający i jedyny żywiciel rodziny nie związanym z branżą rzemieślniczą, rozpocząłem budowę domu na własną rękę. Zacząłem z przyjacielem z dzieciństwa, który nauczył się zawodu murarza. Wspierał mnie do ukończenia stropu piwnicy. Następnie sam wzniósłam kolejne piętro w dużej mierze samodzielnie. Deskę stropową na parterze mogłem wykonać, bazując na tym, co wcześniej nauczyłem się od pomocy znajomego z zupełnie innej dziedziny. W celu ułożenia zbrojenia i betonowania ponownie musiał interweniować wyuczony murarz. Ponieważ moje zaangażowanie jako murarza pochłonęło bardzo dużo czasu, wynająłem trzech pomocników z budowy do wznięcia następnego piętra, których polecił mi mój doświadczony brat z branży budowlanej. Strop piętra został wybudowany podobnie jak strop parteru.
Następnie przyszło dwóch młodych cieśli polecanych przez brata, którzy przygotowali i postawili konstrukcję dachu na górnym piętrze. Piłę Stihla, którą musiałem zakupić do tego celu, używam do dziś do cięcia pali drewnianych i innych podobnych prac. Dach pokrywaliśmy z przyjaciółmi i braćmi. Prace blacharskie, instalacyjne grzewcze i sanitarna mógł wykonać wspomniany brat, zaopatrując się w materiały w bardzo korzystnej cenie. Instalacje elektryczne wykonał, pomimo braku czasu, jeden z moich szwagrów.
Niemniej jednak musiałem wykonać wiele prac pomocniczych, które ze względu na brak doświadczenia budowlanego zajęły mi bardzo dużo czasu. Po dwóch latach budowy mój czas budowy znacznie przekroczył czas prognozowany, a według zapotrzebowania wynajmującego moje mieszkanie, powinienem dawno je zwolnić. Dlatego z 250 m² płytek nie położyłem ani jednego metra kwadratowego. Ze względu na brak rutyny po prostu nie byłem w stanie zrealizować prac kafelkarskich w odpowiednim czasie. Potrzebowałbym co najmniej pół roku na ich wykonanie. Ale nawet na to znalazłem niedrogich pomocników. Sprzedawca płytek skierował do mnie grupę pięciu osób, które poprowadziły prace kafelkarskie w domu w ciągu dwóch tygodni.
Wreszcie, po długich 27 miesiącach, mogłem wprowadzić się ze swoją już czteroosobową rodziną. Chociaż po przeprowadzce byłem wykończony, nie mogłem długo odpoczywać, ponieważ z powodów bezpieczeństwa musiałem zamontować balustrady balkonowe w bliźniaczej części domu. Na tereny zewnętrzne poszło jeszcze kolejne rok.
Zaskakująco udało mi się kupić nowego VW Passata i nadto miałem nawet jeszcze rezerwy finansowe. Ponieważ stopniowo przybyło jeszcze kilkoro dzieci, finansowo było to nadal trudny czas. Jednak udało mi się go przetrwać na tyle dobrze, że wspólnie z krewnymi zdecydowaliśmy się wybudować mieszkanie wielorodzinne i po moim wcześniejszym przejściu na emeryturę zbudowałem ponownie nasz [url]Dom[/url] marzeń własnymi siłami. Było to jednak zbyt dużym wyzwaniem, ponieważ [url]Dom[/url] stał się dwukrotnie większy niż bliźniacza połowa i wymagał bardziej złożonej techniki budowlanej. Nawet krewni nie byli już gotowi wspierać mojego dziwactwa. Słusznie, ponieważ byli już zmęczeni długim życiem zawodowym. Ostatecznie, po czterech długich latach budowy, udało mi się zrealizować nasz [url]Dom[/url] marzeń, ale pozostał mi jeszcze dług, którego jednak mniej bolało mnie niż pojawiające się problemy zdrowotne.
Niestety, napisałem teraz bardziej osobowo, niż chciałem, ale być może to dobre dla tych, którzy uważają budowę domu za łatwe zadanie. Mimo wszystko chciałbym powiedzieć, że nawet słabo zarabiający jedyny żywiciel z trochę oszczędnościami może nabyć/zbudować nieruchomość. Ale wymaga to wielkiej oszczędności, pracy, wyrzeczeń, itp. Mój teść mawiał, że uchodźcy w latach 50 ubiegłego wieku zamiast używać telewizora, zaczynali od cegły. Zauważyłem to samo u Rosjan niemieckich, których wielu zazdrościło za tanie pieniądze na budowę, ale kto z was, tak jak ja obserwowałem u Rosjan niemieckich, wprowadziłby się na gołe posadzki.