- czw wrz 20, 2018 4:35 pm
Tneub, jestem bardzo, bardzo zaangażowany w udzielenie informacji po 25 latach działalności brokerskiej, które mam na podstawie wszystkich dostępnych dokumentów, właśnie po to, aby moja ocena była trwała.
Może krótko do definicji oceny punktowej. Podczas oceny wstępnej odwzorowuję oferty, wybierając je spośród około 500 banków. Jeśli strony dojdą do porozumienia w celu nawiązania relacji biznesowej, istnieje indywidualna lista dokumentów, które muszę dostarczyć, a następnie, dopiero wtedy, oceniam sprawę, włączając w to sprawdzenie w bazie Schufa (wniosek o warunki [url]kredytu[/url]) i sprawdzenie wstępne w wybranym wcześniej banku. Po 25 latach praktyki brokerskiej powinno mi to sprawnie wychodzić. Niemniej jednak może się zdarzyć, że w ocenie standaryzacyjnej bank zinterpretuje dane inaczej i nie potwierdzi, co może spowodować zmianę punktacji.
Co do innego tematu, nie mam złych zamiarów i szczerze mówiąc, dobrze jest, gdy istnieją różne opinie, które mają zainicjować dyskusję. Nie przestanę jednak podkreślać, że każde indywidualne finansowanie wymaga indywidualnej oceny i moim zdaniem ocena może nastąpić dopiero wtedy, gdy mamy jak najwięcej informacji, a najlepiej gdy znamy człowieka stoi za liczbami. Rozumiem teraz, że większości z was to nie jest możliwe, co jest oczywiście w porządku, ja jednak poznaję osobiście większość konsumentów, ich sytuację wyjściową, opinie i punkty widzenia na wasze stanowisko, nie rzadko słyszę pytania, dlaczego to, co jest u nich, miałoby być takie samo u mnie, albo dlaczego mam myśleć i działać podobnie jak oni? Kiedy więc dyskusja będzie bardziej trwała i bardziej służyła sprawie? Gdy fakty, dane i liczby są znane, czy już po pierwszym poście autora pytającego, który źle się wyraża, zadaje złe pytania, ujawnia zbyt mało informacji lub po prostu niezręcznie przedstawia swoją sytuację wyjściową?
Przejdźmy teraz do spraw autorów pytających. Patrz na tytuł pytania, do kogo się zwraca i kiedy jest się profesjonalistą? Czy gdy ktoś od razu zaczyna krytykować, jest zazdrosny, od razu jest przeciwny czemuś i bez zastanowienia naciska klawisze na klawiaturze?
Była błędna odniesienie do pytania autora pytającego z twojej strony, bo nie chciał on wiedzieć, jak my coś widzimy, ani jak oceniamy, ale mieliśmy pomóc, a ty nie możesz pomóc, ponieważ
Nawet po odjęciu 1000 € za czynsz i odpowiednich obniżek za koszty niepodlegające podziałowi, dochód nie powinien pasować do kwoty [url]kredytu[/url] powyżej 400 tys. [url]euro[/url].
nie jest pomocą, ponieważ jest nieprawdziwe! To twoja ocena, ok, ale czy to pomoc, jeśli ta twoja wypowiedź nie ma podstaw w przypadku około 300 banków??? Po prostu było i jest to po prostu błędne i zastanów się nad swoją opinią na temat wkładu własnego, czy o to mu chodziło, i jeśli tak, jakie obliczenia zastosowałeś i dlaczego? Czy to jest profesjonalne??
Takie zachowanie powtarza się w wielu wątkach, uwierz mi, znam praktycznie wszystkich autorów pytających z poważnych wątków, naprawdę prawie wszystkich! Oszczędzam sobie barwne reakcje, które są mi wyrzucane, ale moje narzekania i uwagi odnoszą się zawsze do tych punktów, do tego, co słyszę od konsumentów! Indywidualność, dane/fakty/liczby i wszyscy tak samo!! To, co było i jest u mnie, musi być takie samo u innych, nie odnosząc się rzeczywiście do pytania, bez stosowania trybu przypuszczającego, bez odniesienia do tego, jak samemu się działa lub postępuje, bez podania swojej własnej sytuacji wyjściowej, stylu życia i podejścia (które zawsze jest pięknie różne u ludzi) albo nie zaznaczenia tego lub założenia na początku
Też zmieniłem nieco mój styl, zadaję dużo pytań, chcę uzyskać informacje (również dla was) już na tym etapie, nie używam już przechwałek w ocenach i chciałbym twierdzić, że praktycznie ich już nie stosuję i trzeba zauważyć, że jakość tutaj znacząco wzrosła, zwłaszcza pomówienia, zniesławianie i oskarżanie, te wybryki naprawdę znacznie zmalały, nie chodziło tu o ignorowanie opinii czy uciszanie innych, chodziło czasem o zapobieżenie przestępstwom przez anonimowych użytkowników.
No cóż, jak już mówiłem, nie mam złych zamiarów i każdy może zajrzeć do moich książek, do mojego życia i to, co piszę, może być też potwierdzone przez wszystkich chętnych, dopóki tego nie zrobi, możecie spodziewać się ognia ode mnie, nie pozwolę, aby te tezy były fałszywie podważane przez argumenty, które sugerują, że mam złe intencje. Nie chcę mieć zawsze racji, ale trochę powinniśmy zwrócić uwagę na to, czego konsument chce, dlaczego pisze tutaj i powinniśmy traktować go poważnie i mieć trochę więcej zaufania do jego intencji niż to, co mu czasami jest przypisywane.