- wt gru 04, 2018 10:39 am
Cześć,
w tym temacie istnieje niezliczona ilość wątków tutaj, a jeszcze więcej pomocnych stron w internecie... Nie do końca mogę z nich zrozumieć...
Jestem prawie pewny, że w przyszłym roku moje dochody przekroczą roczną granicę wynagrodzenia, dlatego pojawia się pytanie, czy prywatnie ubezpieczyć się czy pozostać dobrowolnie w ubezpieczeniu publicznym...
Obecnie jestem ubezpieczony w IKK Südwest, moja żona (praca za 450€) i trójka dzieci (3 lata, 2 lata i 2 miesiące) są ubezpieczeni w ramach ubezpieczenia rodzinnej.
Mam[url]ubezpieczenie[/url] w Debecie, które pozwala mi prywatnie się ubezpieczyć na podstawie stanu zdrowia z około 5 lat temu - gdzie nie powinno się zbyt wiele zmienić. Mam teraz 37 lat.
Usłyszałem i przeczytałem niezliczone opinie od samozwańczych specjalistów, przedstawicieli ubezpieczeń, forum i stron internetowych... i wciąż nie wiem, co jest dla mnie/nas lepsze. Prywatnie czy dobrowolnie w ramach ubezpieczenia publicznego?
Prawdopodobnie nie ma na to jednoznacznej odpowiedzi - ale również nie wiem, jakie pytania powinienem sobie zadać, aby samemu znaleźć rozwiązanie...
Intuicyjnie powiedziałbym, że obecnie dobrowolne[url]ubezpieczenie[/url] publiczne byłoby znacznie lepszym (bo tańszym) wyborem. Ponieważ prywatnie (tak rozumiem) musiałbym zawrzeć 5 umów, które w sumie prawdopodobnie kosztowałyby znacznie więcej niż składka do ubezpieczenia publicznego.
Czy moja żona może pozostać w ubezpieczeniu publicznym razem z dziećmi mimo pracy na pół etatu?
Co się stanie, gdy dzieci zaczną pracować? Czy automatycznie zostaną przeniesieni do ubezpieczenia publicznego, ponieważ na początku swojej kariery zawodowej prawdopodobnie nie przekroczą rocznej granicy wynagrodzenia?
Jakie są rzeczywiste zalety i wady obu opcji?
Dla mnie normalne jest zaoferowanie 2000€ z własnej kieszeni na leczenie. Normalnie prywatne[url]ubezpieczenie[/url] zdrowotne powinno zwracać te koszty w ciągu kilku dni, prawda? To nie byłoby więc dla mnie kryterium decydujące.
Jako informatyk z 15-letnim doświadczeniem zawodowym prawdopodobnie nie spadnę poniżej rocznej granicy wynagrodzenia, nawet jeśli kiedyś zmienię pracodawcę...
Czy byłoby sensowne spotkać się z Debecą i przejrzeć prywatne[url]ubezpieczenie[/url] ? Czy można ogólnie powiedzieć, że dla mężczyzny + żony + 3 dzieci korzystniejsze byłoby [url]ubezpieczenie[/url] publiczne?
Dziękuję za każdą pomoc.
Pozdrowienia,
Xor
w tym temacie istnieje niezliczona ilość wątków tutaj, a jeszcze więcej pomocnych stron w internecie... Nie do końca mogę z nich zrozumieć...
Jestem prawie pewny, że w przyszłym roku moje dochody przekroczą roczną granicę wynagrodzenia, dlatego pojawia się pytanie, czy prywatnie ubezpieczyć się czy pozostać dobrowolnie w ubezpieczeniu publicznym...
Obecnie jestem ubezpieczony w IKK Südwest, moja żona (praca za 450€) i trójka dzieci (3 lata, 2 lata i 2 miesiące) są ubezpieczeni w ramach ubezpieczenia rodzinnej.
Mam
Usłyszałem i przeczytałem niezliczone opinie od samozwańczych specjalistów, przedstawicieli ubezpieczeń, forum i stron internetowych... i wciąż nie wiem, co jest dla mnie/nas lepsze. Prywatnie czy dobrowolnie w ramach ubezpieczenia publicznego?
Prawdopodobnie nie ma na to jednoznacznej odpowiedzi - ale również nie wiem, jakie pytania powinienem sobie zadać, aby samemu znaleźć rozwiązanie...
Intuicyjnie powiedziałbym, że obecnie dobrowolne
Czy moja żona może pozostać w ubezpieczeniu publicznym razem z dziećmi mimo pracy na pół etatu?
Co się stanie, gdy dzieci zaczną pracować? Czy automatycznie zostaną przeniesieni do ubezpieczenia publicznego, ponieważ na początku swojej kariery zawodowej prawdopodobnie nie przekroczą rocznej granicy wynagrodzenia?
Jakie są rzeczywiste zalety i wady obu opcji?
Dla mnie normalne jest zaoferowanie 2000€ z własnej kieszeni na leczenie. Normalnie prywatne
Jako informatyk z 15-letnim doświadczeniem zawodowym prawdopodobnie nie spadnę poniżej rocznej granicy wynagrodzenia, nawet jeśli kiedyś zmienię pracodawcę...
Czy byłoby sensowne spotkać się z Debecą i przejrzeć prywatne
Dziękuję za każdą pomoc.
Pozdrowienia,
Xor