StGe1973 pisze:
Benni,
miło, że próbowałeś to przedstawić na konkretnym przykładzie, ale jest to bardzo indywidualne, dlatego tego nie zrobiłem...
Nie tylko próbowałem, ale to zrobiłem. Masz wolną rękę, by robić, co chcesz.
Macie np. bardzo wysokie zabezpieczenie remontowe w wysokości ponad 20
euro za mkw rocznie. Może to pasować do tej specyficznej nieruchomości, ale ogólnie jest to ekstremalnie wysokie. Normalne byłoby raczej około 10
euro, nawet w przypadku starszego budynku.
Po prostu nie ma czegoś takiego jak "normalne". Oczywiście mój przypadek może być skrajny, ale po co czekać z rozpoznaniem, że nie możemy sobie pozwolić na koszty mieszkania, tłumacząc się tym, że zazwyczaj byłoby taniej.
W moim przypadku poprzedni zarząd wyniósł roczne zabezpieczenie remontowe na 3.000 €, rozbite według MEA. Kiedy kupiłem mieszkanie, na koncie zabezpieczenia remontowego było w sumie 3.000 €. Jednocześnie potrzebna była wymiana około 30-letniego systemu ogrzewania wraz z podgrzewaczem wody, na co były oferty w granicach 6.000 (krajowe) do 9.000 € (lokalne). W przyszłości będą wymagane również okna, dach, instalacje techniczne lub klatka schodowa, więc utrzymuję 3.000 € na zabezpieczeniu remontowym.
Masz spłatę
kredytu w wysokości 10% rocznie. Oczywiście możesz to zrobić, ale znowu jest to ekstremalnie wysokie.
Dla jednych to 10%, dla mnie to tylko 450 €. Pierwsze mieszkanie zawsze jest najtrudniejsze, ale za kilka lat zacznie być czas na kolejne...
Nie potrafię zrozumieć Twojego ubytku/wyceny. Najpierw mówisz o wartości budynku przy podziale ceny zakupu, a następnie obliczasz jakieś fikcyjne straty wartości. Twoim punktem odniesienia do wycen są zawsze koszty zakupu, w Twoim przypadku 74.000
euro.
Skąd wziąłeś cenę zakupu 74.000 €? Cenę zakupu wynosiła 65.000 €, reszta to koszty dodatkowe.
Czy chcesz także uwzględnić wycenę wartości gruntu? Jakie urząd skarbowy to akceptuje?
Jeśli czegoś nie rozumiesz, możesz zapytać konkretnie, zamiast pisać takie bzdury.
Twoje działania jako WEG nigdy bym nie zrobił, ponieważ zarządca powinien być faktycznie niezależną i neutralną instancją. Ale jeśli właściciele tak chcą, to zgodnie z prawem WEG (prawie) wszystko można. Ale nie można tego uwzględniać przy dochodzie z mieszkania. To oddzielna działalność, za którą pobiera się oddzielne opłaty.
Jeśli zarządca powinien być niezależną neutralną instancją, dlaczego jest wyraźnie dopuszczalne, że zarządzający WEG może być tylko osobą, która posiada własność w tej WEG bez przeszkód? Oczywiście, to Twoja sprawa, czy czujesz się na siłach.
Dlaczego nie mogę uwzględnić wynagrodzenia zarządcy w ogólnej ocenie tego przedmiotu?
Kto lub co mi to zabrania? Masz prawo mi tego zabronić?
Czy ktoś inny może używać moich wskaźników, to już sprawa każdego.
Dla mnie jest jasne, że gdybym nie miał mieszkania, nie byłbym także zarządcą tej WEG.
W ostatecznym rozrachunku nie ma to znaczenia, punkt jest taki, że każda nieruchomość jest po prostu specyficzna pod względem zabezpieczenia remontowego itp., a następnie dochodzą jeszcze osobiste decyzje, takie jak wysokość spłaty
kredytu. Wszystko to po prostu zmienia liczby, czy na przykład czynsz wystarcza na pokrycie raty
kredytu, czy jak w Twoim przypadku musisz inwestować dodatkowo każdego miesiąca. To wynika po prostu z bardzo wysokiego zabezpieczenia remontowego (bardzo specyficzny stan nieruchomości) i bardzo wysokiej spłaty
kredytu (Twoja osobista decyzja).
Kupuj i jedz dalej swoje puszki ravioli z Aldi, tam zawsze wiesz, co masz...