- pn sie 26, 2019 8:32 am
"Cześć,
Sytuacja: Moja partnerka (33 lata) i ja (31 lat) jesteśmy razem od około 10 lat i w tym roku spodziewamy się dziecka. Oboje pracujemy na pełny etat. Ślub nie jest obecnie planowany i nie jesteśmy pewni, czy chcemy to zrobić w przyszłości. Ostatnio rozmawialiśmy o planowaniu finansów i nie jestem pewien, jaka byłaby dla nas obu sprawiedliwa rozwiązanie.
Mamy obydwoje osobiste konta oraz od pewnego czasu trzecie wspólne[url]konto[/url] domowe, na które obecnie wpłacamy po 400€ miesięcznie. Pieniądze te są przeznaczane na zakupy (żywność, artykuły higieniczne, meble lub przedmioty gospodarstwa domowego). Wynajem i opłaty dodatkowe dzielimy również na pół. Co miesiąc otrzymuję od niej na moje [url]konto[/url] połowę tej kwoty.
Chcemy zachować nasze osobiste konta lub zarządzane samodzielnie majątki oraz utworzyć wspólne[url]konto[/url] właśnie na te wydatki oraz teraz także dla dziecka.
A teraz właściwy problem
Moja partnerka zaproponowała, abym zrekompensował jej stratę wynagrodzenia, jaką poniesie z powodu urlopu macierzyńskiego, a następnie urlopu rodzicielskiego (zasiłek rodzicielski) i dalszej pracy na niepełny etat. Ponieważ poniesie ona w ten sposób szkodę (finansową). Na początku wydało mi się to dziwne, ale teraz, kiedy nad tym myślę, jest to uczciwe. Ze względu na dziecko zrezygnuje z wielu pieniędzy.
Jednak my się zastanawiamy, jak to zrobić?
Na przykład, ona zarabia 3000€, a ja również 3000€ netto. Wtedy będzie ona otrzymywać tylko 65% wynagrodzenia podczas urlopu rodzicielskiego, który planowany jest na około 1,5-2 lata, czyli tylko około 2000€. Otrzymamy również zasiłek rodzicielski i dodatek pielęgnacyjny. Również zasiłek macierzyński w trakcie urlopu macierzyńskiego.
Czy po prostu daję jej 500€ miesięcznie, abyśmy oboje mieli po 2500€ netto i dzielimy się pozostałymi dochodami (zasiłek rodzicielski, dodatek pielęgnacyjny itp.)? Czy rachunek jest tak prosty?
Czy są pary, które robią podobnie, jeśli tak, to jak dokładnie?
Muszę przyznać, że finanse nie są moją dziedziną i moje myślenie praktycznie wyłącza się, gdy zajmuję się takimi tematami...
Dziękuję z góry za każdą wskazówkę!
Pozdrawiam,
deep "
Sytuacja: Moja partnerka (33 lata) i ja (31 lat) jesteśmy razem od około 10 lat i w tym roku spodziewamy się dziecka. Oboje pracujemy na pełny etat. Ślub nie jest obecnie planowany i nie jesteśmy pewni, czy chcemy to zrobić w przyszłości. Ostatnio rozmawialiśmy o planowaniu finansów i nie jestem pewien, jaka byłaby dla nas obu sprawiedliwa rozwiązanie.
Mamy obydwoje osobiste konta oraz od pewnego czasu trzecie wspólne
Chcemy zachować nasze osobiste konta lub zarządzane samodzielnie majątki oraz utworzyć wspólne
A teraz właściwy problem
Moja partnerka zaproponowała, abym zrekompensował jej stratę wynagrodzenia, jaką poniesie z powodu urlopu macierzyńskiego, a następnie urlopu rodzicielskiego (zasiłek rodzicielski) i dalszej pracy na niepełny etat. Ponieważ poniesie ona w ten sposób szkodę (finansową). Na początku wydało mi się to dziwne, ale teraz, kiedy nad tym myślę, jest to uczciwe. Ze względu na dziecko zrezygnuje z wielu pieniędzy.
Jednak my się zastanawiamy, jak to zrobić?
Na przykład, ona zarabia 3000€, a ja również 3000€ netto. Wtedy będzie ona otrzymywać tylko 65% wynagrodzenia podczas urlopu rodzicielskiego, który planowany jest na około 1,5-2 lata, czyli tylko około 2000€. Otrzymamy również zasiłek rodzicielski i dodatek pielęgnacyjny. Również zasiłek macierzyński w trakcie urlopu macierzyńskiego.
Czy po prostu daję jej 500€ miesięcznie, abyśmy oboje mieli po 2500€ netto i dzielimy się pozostałymi dochodami (zasiłek rodzicielski, dodatek pielęgnacyjny itp.)? Czy rachunek jest tak prosty?
Czy są pary, które robią podobnie, jeśli tak, to jak dokładnie?
Muszę przyznać, że finanse nie są moją dziedziną i moje myślenie praktycznie wyłącza się, gdy zajmuję się takimi tematami...
Dziękuję z góry za każdą wskazówkę!
Pozdrawiam,
deep