JaneW pisze:
W umowie kredytowej jest osobna strona, na której musieliśmy się zgodzić na to, że ekspert może przyjść do domu w celu wyceny nieruchomości.
Ale ewentualne dalsze konsekwencje nie są dla nas jasne.
Co takiego?
Tim Wölke, co to - jeśli o to chodzi - ma wspólnego z podstawową tematyką? To jest standardowe postanowienie we wszystkich umowach, w każdej i mimo to nikt nie przychodzi do domu, jeśli nie chce, co oczywiście może mieć konsekwencje, także bardzo zbędnie podkreśliłem, dlaczego w ogóle to wyszło na jaw i co ma to wszystko wspólnego z właściwą tematyką, czyli niepewnością konsumenta/TE?
Ponieważ odpowiedzi na obawy nie były precyzyjne i fachowe, również dlatego, że brakuje wiedzy fachowej. Ponowne zabezpieczenie, pomiar, targowanie, panika/strach, cokolwiek, chodziło o wszystko,
Dom był praktycznie znowu na wyciągnięcie ręki, chociaż rodzina jeszcze nawet nie poprzestawiała mebli, konieczne było sporządzenie ekspertyzy, słuchanie, skandal/strach, cóż ja wiem, zbędne rzeczy, choć bardzo się starałem przedstawić fakty na stole.
Nawet jeśli kiedyś byłby zlecany pomiar w ramach wymaganego raportu z wizji lokalnej (prawie niemożliwe), to można byłoby uspokoić TE odnośnie jego pytania, ponieważ to nie wpłynie na decyzję kredytową, o ile nie złożył się fałszywe dokumenty, a w ogóle to nie byłoby wcześniej decyzji finansowej bez wymiarów w rysunku czy kalkulacji powierzchni mieszkalnej!!!!
Jasna odpowiedź, przy wpisie #3 sprawa była jasna, a przy wpisie #2 wyjaśniono, o co chodzi, TE również uspokojony i zadowolony, a potem??? To mogę zrozumieć przy budowie domu i finansowaniu, to się zdarza, ale gdy bankowiec jako rzekomy ekspert znowu to porusza, to wariuję tutaj, zaczynam wątpić we wszystko!! Zwłaszcza, nawet Bruno69 w swoim wpisie #30 (a wtedy mieliśmy już 30, szaleństwo) zdał małą maturę, 2 użytkowników, dla których fachowa wiedza jest ważna, zrozumieli i potwierdzili procedurę, a potem???