- sob sie 29, 2020 7:39 am
Przepraszam, nacisnąłem spust migawki zbyt wcześnie:
Kontynuacja:
Inwestycja w nieruchomości € 100.000.000,-- Mln
Wpływy z najmu € 5.000.000,-- Mln
Nadwyżka gotówkowa € 2.000.000,-- Mln
Zysk praktycznie € 4.000.000,-- Mln
i już należy się do najlepiej zarabiających w tym kraju. Mam nadzieję, że nikt teraz nie zacznie rozkładać na czynniki pierwsze tego teoretycznego modelu liczbowego
(nieuwzględnienie wynajmu, kosztów utrzymania, zarządzania; banki uważałyby, że jesteś szalony itd.) - wszystko to nieuwzględnione.
Jednakże do groteskowego należy nawet to, że w ciągu ostatnich 30 lat taka teoretyczna inwestycja (ekstremalne wzrosty wartości. wzrosty czynszów i tak dalej)
faktycznie doprowadziła do sukcesu gospodarczego.
Mały przykład: Klient, który pięć lat temu jako indywidualny gracz bez szczególnego tła finansowego rozpoczął w okolicach Magdeburga zakup
wybranych nieruchomości (od czasu do czasu także nabycie, remont, sprzedaż, czyli szybko zarabiając gotówkę).
Dziś posiada 85 jednostek mieszkaniowych (zawsze udało mu się osiągnąć finansowanie w okolicach łącznej kwoty nabycia) i po odsetkach i spłacie
(ra jednocześnie budując majątek) ma jeszcze dodatkowy nadmiar gotówki w wysokości co najmniej 100.000 € rocznie i mieszka w spłaconym własnym domu.
Na tym można spokojnie żyć.
Sam jestem zdecydowanym zwolennikiem inwestycji w nieruchomości i po dzisiejszym dojrzałym wieku 67 lat (po pracy w banku i jako deweloper) mógłbym napisać książkę o sukcesach w dziedzinie rozwoju nieruchomości
(oczywiście są także takie, które z tego powodu zbankrutowały).
Najbardziej skrajny przypadek z rodziny: Mój ojciec w 1957 roku kupił działkę pod zabudowę na przedmieściach Norymbergi za 10 marek na metr kwadratowy.
Niedawno deweloper w okolicy zapłacił za 1000 m2 (wyburzenie i budowę 5 mieszkań oraz 2 domów szeregowych) 960.000 €
(wartość rynkowa typowo mieści się między € 520,-- a 580 za metr kwadratowy).
Proszę nie rozwijać tego dalej, bo może to się zapętlić w nieskończoność.