- śr lip 28, 2021 10:56 am
Jako właściciel domu dwurodzinnego i wynajmowanego mieszkania w suterenie w bloku mieszkalnym, obserwowałem bardzo uważnie aktualną katastrofę powodziową. Ponoć ubezpieczyciele chcą bardzo hojnie rozwiązać wszystkie szkody. Jednak już słyszałem o przypadkach, w których ubezpieczyciel mimo posiadania ubezpieczenia od szkód elementarnych nie chce wypłacić odszkodowania. W jednym przypadku chodziło jakoś o pojęcia powódź i zalanie. Jedno z nich nie byłoby ubezpieczone lub coś w tym stylu. Sam wykupiłem ubezpieczenie od szkód elementarnych dla obu moich nieruchomości. Mieszkam w regionie, który nie jest znany z powodzi, jednak chciałbym być ubezpieczony nawet w najgorszym przypadku. Dlatego moje pytanie brzmi, jakie mogą być realne pułapki w praktyce związane z ubezpieczeniem od szkód elementarnych, czyli co powinno być dokładnie zawarte w umowie ubezpieczeniowej, aby ubezpieczyciel nie mógł odmówić wypłaty? I mówię tutaj naprawdę o pokryciu całkowitych kosztów, to znaczy o finansowaniu wszystkich kosztów potrzebnych do przywrócenia pierwotnego stanu.
I czy właściwie jest sens przechowywać dokumenty ubezpieczeniowe cyfrowo, na przykład na pendriveie lub w chmurze? Czy dokumenty tego typu będą uznane, gdyby w przypadku powodzi wszystko inne zostało zniszczone?
Z góry dziękuję.
I czy właściwie jest sens przechowywać dokumenty ubezpieczeniowe cyfrowo, na przykład na pendriveie lub w chmurze? Czy dokumenty tego typu będą uznane, gdyby w przypadku powodzi wszystko inne zostało zniszczone?
Z góry dziękuję.