- ndz mar 06, 2022 8:29 pm
Witajcie drodzy użytkownicy,
jestem tutaj nowa i liczę na kilka inspiracji od was:
Otóż: Kupiliśmy mieszkanie na własność, które zamieszkujemy sami. Znajduje się ono w dobrze położonej Düsseldorf, a wartość nieruchomości bardzo wzrosła. Oczekuję cen sprzedaży na poziomie 350.000-450.000 €, biorąc pod uwagę porównawcze ceny sprzedaży w tej samej osiedlowej zabudowie (mieszkanie w tej samej zabudowie o 10m2 większe zostało sprzedane za 550.000€ latem ubiegłego roku), które od czasu do czasu są osiągane. Nasze mieszkanie zostało już wyposażone w nowe okna, nowe szafy itp. przed zakupem.
Chcielibyśmy opuścić duże miasto i przenieść się na obszar oddalony o 50km. Na razie nie ma konkretów, poza poszukiwaniami. Myślę już o możliwościach, jakie mamy, i mam wrażenie, że może coś nie do końca uwzględniam, dlatego bardzo doceniłabym wasze myśli.
Mieszkanie zostało sfinansowane kapitałem własnym i kredytem. kredyt nie został jeszcze w pełni spłacony (czas spłaty pozostały 5 lat) i dodatkowo jest zabezpieczony oszczędnościami budowlanymi. Prawdopodobnie zostanie on (prawdopodobnie tylko kapitał czysty - stopa procentowa >2%) wykorzystany jako finansowanie następcze.
Naszym celem jest zakup innej nieruchomości/budynku nowego w ciągu 2-3 lat, albo tak szybko, jak to możliwe, gdy tylko znajdziemy coś odpowiedniego...
Dotychczas planowaliśmy zawsze sprzedać obecnie zamieszkiwaną nieruchomość, a uzyskaną cenę sprzedaży zainwestować w nową nieruchomość. Zaletą byłoby to, że musielibyśmy wziąć tylko niewielki kredyt i szybko byłobyśmy bez długów. Nie chciałbym się uwiązać z nieruchomością. Nie chciałbym także płacić wysokiej raty kredytu...
Mój partner zaczyna teraz bardziej opierać się na myśli o sprzedaży, a ja zaczynam myśleć, czy nie byłoby mądrzej zatrzymać mieszkanie i wynająć je. W ten sposób mielibyśmy długoterminowe dochody z najmu, które w krótkim czasie moglibyśmy zainwestować po odliczeniu podatków i rezerwy w kredyt nowej nieruchomości. Prawdopodobnie ceny nadal będą rosnąć, a nieruchomość jest praktycznie już spłacona. Mielibyśmy więc jeszcze pewien kapitał, który moglibyśmy zlikwidować w przyszłości. Ale co w takim razie z kapitałem własnym na finansowanie nowej nieruchomości?
Do sytuacji wynajmu:
Mieszkanie znajduje się w osiedlu z dozorcą i jest w stanie do wynajęcia. Oczekiwana czynszu miesięczna około 900€-1000€ + miejsce parkingowe podziemne około 50€.
Jest zorientowane na północ-południe i od strony północnej występują niewielkie problemy z pleśnią, które znacznie zmniejszyliśmy poprzez wykonane już prace remontowe (izolacja wewnętrzna), ale nadal istnieje ryzyko i martwi mnie, że przyszli najemcy mogliby mieć problemy z pleśnią przy nieprawidłowym wentylowaniu (trzeba być bardzo dokładnym), i moglibyśmy być skonfrontowani z obniżeniem czynszu, ale nie moglibyśmy długoterminowo zmienić tej sytuacji, ponieważ to spowodowane jest orientacją i budową. Ten myśl skłonił mnie do niekonkretnego dotąd rozważania wynajmu.
Być może moglibyśmy wynająć nieruchomość tylko na jakiś czas, a następnie sprzedać? Ale nie mam pojęcia, czy to w ogóle miałoby sens...
Niestety, z osobistych powodów nie chcemy czekać kolejne 5 lat do końca kredytu przed zakupem innej nieruchomości.
Poza nieruchomością nie mamy żadnych oszczędności.
Jak można sfinansować nową nieruchomość, nie sprzedając dotychczasowej? Czy można wykorzystać cokolwiek z obecnej nieruchomości jako kapitał własny? W zasadzie pozostała tylko niewielka kwota kredytu hipotecznego na poziomie około 1/3 wartości rynkowej, z czego około połowa jest zabezpieczona oszczędnościami budowlanymi. Być może byłoby możliwe wcześniejsze spłacenie kredytu, ale oprocentowanie jest korzystne (0,96%) i myślę, że to prawdopodobnie mniej rozsądne.
Czy macie jakieś pomysły? Dziękuję za Wasze sugestie.
Pozdrawiam, Lisa
jestem tutaj nowa i liczę na kilka inspiracji od was:
Otóż: Kupiliśmy mieszkanie na własność, które zamieszkujemy sami. Znajduje się ono w dobrze położonej Düsseldorf, a wartość nieruchomości bardzo wzrosła. Oczekuję cen sprzedaży na poziomie 350.000-450.000 €, biorąc pod uwagę porównawcze ceny sprzedaży w tej samej osiedlowej zabudowie (mieszkanie w tej samej zabudowie o 10m2 większe zostało sprzedane za 550.000€ latem ubiegłego roku), które od czasu do czasu są osiągane. Nasze mieszkanie zostało już wyposażone w nowe okna, nowe szafy itp. przed zakupem.
Chcielibyśmy opuścić duże miasto i przenieść się na obszar oddalony o 50km. Na razie nie ma konkretów, poza poszukiwaniami. Myślę już o możliwościach, jakie mamy, i mam wrażenie, że może coś nie do końca uwzględniam, dlatego bardzo doceniłabym wasze myśli.
Mieszkanie zostało sfinansowane kapitałem własnym i kredytem. kredyt nie został jeszcze w pełni spłacony (czas spłaty pozostały 5 lat) i dodatkowo jest zabezpieczony oszczędnościami budowlanymi. Prawdopodobnie zostanie on (prawdopodobnie tylko kapitał czysty - stopa procentowa >2%) wykorzystany jako finansowanie następcze.
Naszym celem jest zakup innej nieruchomości/budynku nowego w ciągu 2-3 lat, albo tak szybko, jak to możliwe, gdy tylko znajdziemy coś odpowiedniego...
Dotychczas planowaliśmy zawsze sprzedać obecnie zamieszkiwaną nieruchomość, a uzyskaną cenę sprzedaży zainwestować w nową nieruchomość. Zaletą byłoby to, że musielibyśmy wziąć tylko niewielki kredyt i szybko byłobyśmy bez długów. Nie chciałbym się uwiązać z nieruchomością. Nie chciałbym także płacić wysokiej raty kredytu...
Mój partner zaczyna teraz bardziej opierać się na myśli o sprzedaży, a ja zaczynam myśleć, czy nie byłoby mądrzej zatrzymać mieszkanie i wynająć je. W ten sposób mielibyśmy długoterminowe dochody z najmu, które w krótkim czasie moglibyśmy zainwestować po odliczeniu podatków i rezerwy w kredyt nowej nieruchomości. Prawdopodobnie ceny nadal będą rosnąć, a nieruchomość jest praktycznie już spłacona. Mielibyśmy więc jeszcze pewien kapitał, który moglibyśmy zlikwidować w przyszłości. Ale co w takim razie z kapitałem własnym na finansowanie nowej nieruchomości?
Do sytuacji wynajmu:
Mieszkanie znajduje się w osiedlu z dozorcą i jest w stanie do wynajęcia. Oczekiwana czynszu miesięczna około 900€-1000€ + miejsce parkingowe podziemne około 50€.
Jest zorientowane na północ-południe i od strony północnej występują niewielkie problemy z pleśnią, które znacznie zmniejszyliśmy poprzez wykonane już prace remontowe (izolacja wewnętrzna), ale nadal istnieje ryzyko i martwi mnie, że przyszli najemcy mogliby mieć problemy z pleśnią przy nieprawidłowym wentylowaniu (trzeba być bardzo dokładnym), i moglibyśmy być skonfrontowani z obniżeniem czynszu, ale nie moglibyśmy długoterminowo zmienić tej sytuacji, ponieważ to spowodowane jest orientacją i budową. Ten myśl skłonił mnie do niekonkretnego dotąd rozważania wynajmu.
Być może moglibyśmy wynająć nieruchomość tylko na jakiś czas, a następnie sprzedać? Ale nie mam pojęcia, czy to w ogóle miałoby sens...
Niestety, z osobistych powodów nie chcemy czekać kolejne 5 lat do końca kredytu przed zakupem innej nieruchomości.
Poza nieruchomością nie mamy żadnych oszczędności.
Jak można sfinansować nową nieruchomość, nie sprzedając dotychczasowej? Czy można wykorzystać cokolwiek z obecnej nieruchomości jako kapitał własny? W zasadzie pozostała tylko niewielka kwota kredytu hipotecznego na poziomie około 1/3 wartości rynkowej, z czego około połowa jest zabezpieczona oszczędnościami budowlanymi. Być może byłoby możliwe wcześniejsze spłacenie kredytu, ale oprocentowanie jest korzystne (0,96%) i myślę, że to prawdopodobnie mniej rozsądne.
Czy macie jakieś pomysły? Dziękuję za Wasze sugestie.
Pozdrawiam, Lisa