Re: Planowanie finansowe na zakup / budowę domu, pytania dotyczące zabezpieczenia itp.
Napisany przez tfh -
- czw cze 30, 2022 3:37 pm
Witaj wszystkich,
chcemy kupić lub zbudować najwcześniej za 4 lata, ale oczywiście nasuwają się pewne przemyślenia. I wtedy zastanawia się, czy są one sensowne.
Syntetyczny opis:
Żonaci, obecnie mam 3800,- netto, a moja żona pracuje na pół etatu i zarabia 600,- netto. Jestem programistą i pracuję 100% zdalnie (tak będzie również w przyszłości). Nasza córka ma 23 lata i zamierza u nas mieszkać. Planujemy raczej niewielką nieruchomość o powierzchni 100 do maksymalnie 120 metrów kwadratowych. Określiliśmy budżet na 400 tysięcy, na który będziemy pracować. Nieruchomość znajdowałaby się w Vogelsbergu. Mamy zawartą umowę oszczędnościową na 100 tysięcy / 1,6%, również z myślą o wcześniejszym sfinansowaniu. Za cztery lata zostanie na niej oszczędzonych około 72 tysięcy, ponieważ wpłacamy na nią miesięcznie 1500 euro. Resztę oszczędności będziemy trzymać na koncie oszczędnościowym, co również powinno być osiągalne - żyjemy bardzo oszczędnie, nie mamy samochodu i płacimy niskie czynsze jak na warunki hamburgskie.
Po maksymalnie 20 latach spłaty chcielibyśmy spłacić pożyczkę w wysokości 300 tysięcy, bez żadnego pozostałego długu. Wtedy ja będę miał 67 lat, gdy za około cztery lata zaczniemy planować.
Dochód naszej córki jeszcze pomijamy, gdyż nie jest jeszcze pewne, jak potoczy się jej kariera zawodowa. Zbyt wiele zmiennych. Oczywiście byłoby miło, gdyby mogła się dołożyć, ale jeszcze nie mamy pewności.
Pytania:
Mam już 43 lata, a moja żona nie będzie w stanie samodzielnie spłacić rat, jeśli mi coś się stanie. Jakie opcje są w takiej sytuacji? ubezpieczenie na życie, ubezpieczenie od niezdolności do pracy, itp... Czy ma sens je teraz zawierać, aby bank za cztery lata nagrodził naszą świadomość ryzyka lepszymi szansami? Czy to jest obojętne, a lepiej wpłacić pieniądze w kapitał własny i w razie potrzeby zawrzeć ubezpieczenia, jeśli bank będzie je wymagać jako zabezpieczenie?
Czy popełniamy jakieś rażące błędy w myśleniu, czy ogólnie to się mieści, jeśli stopy procentowe nie wzrosną znacząco powyżej 5% i inflacja będzie ograniczona? Wiem, jest w tym dużo przewidywań. Ale nie mam zbyt wielu ludzi wokół siebie, z którymi mogę o tym porozmawiać, a gdy człowiek tygodniami rozmyśla, w końcu potrzebuje opinii na temat swoich rozmyślań.
Na pewno pominąłem kilka istotnych informacji, które mogłyby być przydatne. Chętnie dostarczę je na żądanie.
Dziękuję z góry wszystkim, którzy odpowiedzą i wyrażą swoją opinię.
chcemy kupić lub zbudować najwcześniej za 4 lata, ale oczywiście nasuwają się pewne przemyślenia. I wtedy zastanawia się, czy są one sensowne.
Syntetyczny opis:
Żonaci, obecnie mam 3800,- netto, a moja żona pracuje na pół etatu i zarabia 600,- netto. Jestem programistą i pracuję 100% zdalnie (tak będzie również w przyszłości). Nasza córka ma 23 lata i zamierza u nas mieszkać. Planujemy raczej niewielką nieruchomość o powierzchni 100 do maksymalnie 120 metrów kwadratowych. Określiliśmy budżet na 400 tysięcy, na który będziemy pracować. Nieruchomość znajdowałaby się w Vogelsbergu. Mamy zawartą umowę oszczędnościową na 100 tysięcy / 1,6%, również z myślą o wcześniejszym sfinansowaniu. Za cztery lata zostanie na niej oszczędzonych około 72 tysięcy, ponieważ wpłacamy na nią miesięcznie 1500 euro. Resztę oszczędności będziemy trzymać na koncie oszczędnościowym, co również powinno być osiągalne - żyjemy bardzo oszczędnie, nie mamy samochodu i płacimy niskie czynsze jak na warunki hamburgskie.
Po maksymalnie 20 latach spłaty chcielibyśmy spłacić pożyczkę w wysokości 300 tysięcy, bez żadnego pozostałego długu. Wtedy ja będę miał 67 lat, gdy za około cztery lata zaczniemy planować.
Dochód naszej córki jeszcze pomijamy, gdyż nie jest jeszcze pewne, jak potoczy się jej kariera zawodowa. Zbyt wiele zmiennych. Oczywiście byłoby miło, gdyby mogła się dołożyć, ale jeszcze nie mamy pewności.
Pytania:
Mam już 43 lata, a moja żona nie będzie w stanie samodzielnie spłacić rat, jeśli mi coś się stanie. Jakie opcje są w takiej sytuacji? ubezpieczenie na życie, ubezpieczenie od niezdolności do pracy, itp... Czy ma sens je teraz zawierać, aby bank za cztery lata nagrodził naszą świadomość ryzyka lepszymi szansami? Czy to jest obojętne, a lepiej wpłacić pieniądze w kapitał własny i w razie potrzeby zawrzeć ubezpieczenia, jeśli bank będzie je wymagać jako zabezpieczenie?
Czy popełniamy jakieś rażące błędy w myśleniu, czy ogólnie to się mieści, jeśli stopy procentowe nie wzrosną znacząco powyżej 5% i inflacja będzie ograniczona? Wiem, jest w tym dużo przewidywań. Ale nie mam zbyt wielu ludzi wokół siebie, z którymi mogę o tym porozmawiać, a gdy człowiek tygodniami rozmyśla, w końcu potrzebuje opinii na temat swoich rozmyślań.
Na pewno pominąłem kilka istotnych informacji, które mogłyby być przydatne. Chętnie dostarczę je na żądanie.
Dziękuję z góry wszystkim, którzy odpowiedzą i wyrażą swoją opinię.