Re: Czy najszybciej sprzedać nowo zakupiony Dom w celu zminimalizowania szkód?
Napisany przez Sucher_705 -
- śr wrz 07, 2022 7:17 am
Cześć,
obecnie każdego dnia słyszymy same złe wieści.
Od marca/kwietnia rynek nieruchomości drastycznie się zmienił i obecnie jest bardzo mało transakcji sprzedaży nieruchomości, dlatego wczoraj zadzwoniłem do agentki nieruchomości. Sprzedała nam też nasz Dom, dlatego teraz interesuje mnie sytuacja rynkowa.
Jej opinia mnie poruszyła, także ona mówi, że obecnie nic nie idzie i że jej zdaniem ceny muszą znacząco spaść. Obecnie udziela zwykle 10%-15% rabatu, gdy sprzedaje się jakąś nieruchomość. Przetargi i ceny wywoławcze to już przeszłość.
Nasz Dom wycenia obecnie na 60 000 - 80 000 euro mniej, ale przewiduje, że będzie trwało jeszcze 1-2 lata, zanim stopy procentowe i ceny się ustabilizują, i że w międzyczasie ceny będą nadal spadać. Prognozuje korektę cen na poziomie 30-40%.
Jest zrozumiałe, że przy kwocie pół miliona można się przerazić. Już sam spadek wartości o 60 000 euro i koszty związane z zakupem o 40 000 euro pochłonęłyby łącznie 100 000 euro w ciągu 6 miesięcy.
Za 100 000 euro moglibyśmy wynająć najlepsze miejsce na 5 lat. Obecnie po prostu czuję się kompletnie zdołowany i chciałbym tylko płakać. Byliśmy szczęśliwie małżeństwem, mieliśmy zdrowe dziecko i znaleźliśmy wymarzony Dom. Wszystko było idealne, a teraz dowiaduję się, że prawdopodobnie popełniliśmy największy błąd życiowy. Stosunki małżeńskie są teraz bardzo złe, sami tylko się kłócimy. Zastanawiam się, jak unieważnić umowę kupna, a teraz zaczynają się wzajemne oskarżenia: "ty tak bardzo chciałeś ten Dom, było jasne, że ceny spadną, dlaczego wcześniej się nie dowiedziałeś, nigdy nie byłam przekonana co do tego domu, pomyśl o dziecku" itd.
Do marca nikt jednak nie przewidywał, że wszystko się tak szybko zmieni, teraz zaś stoję z domem, w którym nie chcemy i nie możemy już mieszkać. Myślę tylko o tym, że teraz, pół roku później, musielibyśmy sfinansować o 80 000 euro mniej. Miły pan rzeczoznawca bankowy nawet uznał cenę za odpowiednią, która była wyższa od ceny zakupu, w marcu zaprzyjaźniony agent wycenił ją nawet na 70 000 euro więcej. Niestety, została przedstawiona tylko ekspertyza jako wycena. On również teraz uskarża się na opustoszały rynek i to, że nie może sprzedać nieruchomości.
Obecnie nie wiem, co robić dalej. Zawsze mówiono mi, że nieruchomości są względnie stabilne cenowo, że wartości materialne rosną wraz z inflacją, a obecna sytuacja jest wyjątkowa, lecz bez konsekwencji i szybko się uspokoi.
Jeśli teraz sprzedamy, stracimy tylko 160 000 euro wraz z kosztami przedterminowego spłacenia itd. Jeśli ceny faktycznie dalej spadną, możemy stracić nawet 220 000 - 260 000 euro.
Co radzicie? Nie mogę spać, ciągle mam kłótnie z żoną, a największym strachem jest popełnienie największego błędu finansowego w życiu. Bez względu na to, z kim rozmawiam, wszyscy są tak samo pesymistyczni jak ta agentka i wstrzymują się z zakupami. Bank mówi, że obecnie odradziliby nam zakup domu. Agentka zwierza mi się, że ma obecnie więcej nieruchomości na sprzedaż niż kiedykolwiek wcześniej, a nie ma chętnych kupujących. We wszystkich źródłach informacji rynkowych korekta na rynku nieruchomości jest tematem poruszanym i zrozumiałym.
Macie jakieś rady? Od miesięcy tutaj praktycznie nie ma już żadnych dużych tematów finansowych. Wygląda na to, że rzeczywiście wszystko zamarło i zakup nie był dobrym pomysłem.
Jestem naprawdę załamany i nie wiem, co robić dalej.
obecnie każdego dnia słyszymy same złe wieści.
Od marca/kwietnia rynek nieruchomości drastycznie się zmienił i obecnie jest bardzo mało transakcji sprzedaży nieruchomości, dlatego wczoraj zadzwoniłem do agentki nieruchomości. Sprzedała nam też nasz Dom, dlatego teraz interesuje mnie sytuacja rynkowa.
Jej opinia mnie poruszyła, także ona mówi, że obecnie nic nie idzie i że jej zdaniem ceny muszą znacząco spaść. Obecnie udziela zwykle 10%-15% rabatu, gdy sprzedaje się jakąś nieruchomość. Przetargi i ceny wywoławcze to już przeszłość.
Nasz Dom wycenia obecnie na 60 000 - 80 000 euro mniej, ale przewiduje, że będzie trwało jeszcze 1-2 lata, zanim stopy procentowe i ceny się ustabilizują, i że w międzyczasie ceny będą nadal spadać. Prognozuje korektę cen na poziomie 30-40%.
Jest zrozumiałe, że przy kwocie pół miliona można się przerazić. Już sam spadek wartości o 60 000 euro i koszty związane z zakupem o 40 000 euro pochłonęłyby łącznie 100 000 euro w ciągu 6 miesięcy.
Za 100 000 euro moglibyśmy wynająć najlepsze miejsce na 5 lat. Obecnie po prostu czuję się kompletnie zdołowany i chciałbym tylko płakać. Byliśmy szczęśliwie małżeństwem, mieliśmy zdrowe dziecko i znaleźliśmy wymarzony Dom. Wszystko było idealne, a teraz dowiaduję się, że prawdopodobnie popełniliśmy największy błąd życiowy. Stosunki małżeńskie są teraz bardzo złe, sami tylko się kłócimy. Zastanawiam się, jak unieważnić umowę kupna, a teraz zaczynają się wzajemne oskarżenia: "ty tak bardzo chciałeś ten Dom, było jasne, że ceny spadną, dlaczego wcześniej się nie dowiedziałeś, nigdy nie byłam przekonana co do tego domu, pomyśl o dziecku" itd.
Do marca nikt jednak nie przewidywał, że wszystko się tak szybko zmieni, teraz zaś stoję z domem, w którym nie chcemy i nie możemy już mieszkać. Myślę tylko o tym, że teraz, pół roku później, musielibyśmy sfinansować o 80 000 euro mniej. Miły pan rzeczoznawca bankowy nawet uznał cenę za odpowiednią, która była wyższa od ceny zakupu, w marcu zaprzyjaźniony agent wycenił ją nawet na 70 000 euro więcej. Niestety, została przedstawiona tylko ekspertyza jako wycena. On również teraz uskarża się na opustoszały rynek i to, że nie może sprzedać nieruchomości.
Obecnie nie wiem, co robić dalej. Zawsze mówiono mi, że nieruchomości są względnie stabilne cenowo, że wartości materialne rosną wraz z inflacją, a obecna sytuacja jest wyjątkowa, lecz bez konsekwencji i szybko się uspokoi.
Jeśli teraz sprzedamy, stracimy tylko 160 000 euro wraz z kosztami przedterminowego spłacenia itd. Jeśli ceny faktycznie dalej spadną, możemy stracić nawet 220 000 - 260 000 euro.
Co radzicie? Nie mogę spać, ciągle mam kłótnie z żoną, a największym strachem jest popełnienie największego błędu finansowego w życiu. Bez względu na to, z kim rozmawiam, wszyscy są tak samo pesymistyczni jak ta agentka i wstrzymują się z zakupami. Bank mówi, że obecnie odradziliby nam zakup domu. Agentka zwierza mi się, że ma obecnie więcej nieruchomości na sprzedaż niż kiedykolwiek wcześniej, a nie ma chętnych kupujących. We wszystkich źródłach informacji rynkowych korekta na rynku nieruchomości jest tematem poruszanym i zrozumiałym.
Macie jakieś rady? Od miesięcy tutaj praktycznie nie ma już żadnych dużych tematów finansowych. Wygląda na to, że rzeczywiście wszystko zamarło i zakup nie był dobrym pomysłem.
Jestem naprawdę załamany i nie wiem, co robić dalej.