- sob gru 16, 2023 8:24 am
Cześć społeczności,
Mam pytanie, na które dotąd znalazłem tylko ogólne odpowiedzi.
Wprowadzenie kilku zdań. Kilka lat temu nabyłem nieruchomość przeznaczoną do wynajmu. Krótko po jej przejęciu okazało się jednak, że ma ona poważne uszkodzenie wodne. Sprzedający tego nie ujawnił i obecnie toczy się przeciwko niemu postępowanie. Według mojego prawnika szanse są dobre, ale zajmie to trochę czasu.
Z powodów zdrowotnych i odległościowych (700 km) nie jestem w stanie sam zająć się remontem.
Mój bratanek, który jest samodzielnie rzemieślnikiem / asystentem szefa w firmie ojca i mieszka na miejscu, chciałby przejąć obiekt za cenę odpowiadającą szkodzie i spełnić swoje marzenie o własnym domu. Dla mnie jest to w porządku i zrezygnowałem z myśli o stratach, ponieważ zdrowie jest najważniejsze.
80% nieruchomości jest wciąż finansowanych przez bank, co odpowiada w przybliżeniu cenie sprzedaży. Finansowanie będzie trwać kolejne 7 lat, przy oprocentowaniu 0,8%. Chcielibyśmy zachować to oprocentowanie, więc sprzedaż bratankowi odpada, ponieważ podejrzewamy, że bank nie zgodziłby się na przeniesienie niskich oprocentowań. Jednak jeszcze nie skonsultowałem się w tej sprawie.
Byłbym gotów zachować nieruchomość w moim posiadaniu przez kolejne 7 lat i sprzedać ją bratankowi dopiero potem. Oczywiście on potrzebuje pewności, ponieważ chce zainwestować w obiekt.
Jak można rozwiązać to „dylemat”?
- Umowa przedwstępna notarialna na późniejszą sprzedaż?
- Najem z opcją zakupu lub coś podobnego, pomimo tego, że nieruchomość jest finansowana?
- Czy bank musi się zgodzić na całą sytuację, czy jest nieistotny, ponieważ raty nadal będą płatne bez problemu i to dla nich się nie zmienia?
- Czy mógłby on przejąć raty bezpośrednio, czyli aby pobierano je z jego konta, bez pojawiania się problemów podatkowych?
- Czy ktoś ma zupełnie inną ideę?
Naszym głównym celem jest zabezpieczenie niskiego oprocentowania i uniknięcie dalszego szkodzenia mojemu zdrowiu ze względu na stres.
Będę wdzięczny za konstruktywne odpowiedzi.
Pozdrowienia, Matze
Mam pytanie, na które dotąd znalazłem tylko ogólne odpowiedzi.
Wprowadzenie kilku zdań. Kilka lat temu nabyłem nieruchomość przeznaczoną do wynajmu. Krótko po jej przejęciu okazało się jednak, że ma ona poważne uszkodzenie wodne. Sprzedający tego nie ujawnił i obecnie toczy się przeciwko niemu postępowanie. Według mojego prawnika szanse są dobre, ale zajmie to trochę czasu.
Z powodów zdrowotnych i odległościowych (700 km) nie jestem w stanie sam zająć się remontem.
Mój bratanek, który jest samodzielnie rzemieślnikiem / asystentem szefa w firmie ojca i mieszka na miejscu, chciałby przejąć obiekt za cenę odpowiadającą szkodzie i spełnić swoje marzenie o własnym domu. Dla mnie jest to w porządku i zrezygnowałem z myśli o stratach, ponieważ zdrowie jest najważniejsze.
80% nieruchomości jest wciąż finansowanych przez bank, co odpowiada w przybliżeniu cenie sprzedaży. Finansowanie będzie trwać kolejne 7 lat, przy oprocentowaniu 0,8%. Chcielibyśmy zachować to oprocentowanie, więc sprzedaż bratankowi odpada, ponieważ podejrzewamy, że bank nie zgodziłby się na przeniesienie niskich oprocentowań. Jednak jeszcze nie skonsultowałem się w tej sprawie.
Byłbym gotów zachować nieruchomość w moim posiadaniu przez kolejne 7 lat i sprzedać ją bratankowi dopiero potem. Oczywiście on potrzebuje pewności, ponieważ chce zainwestować w obiekt.
Jak można rozwiązać to „dylemat”?
- Umowa przedwstępna notarialna na późniejszą sprzedaż?
- Najem z opcją zakupu lub coś podobnego, pomimo tego, że nieruchomość jest finansowana?
- Czy bank musi się zgodzić na całą sytuację, czy jest nieistotny, ponieważ raty nadal będą płatne bez problemu i to dla nich się nie zmienia?
- Czy mógłby on przejąć raty bezpośrednio, czyli aby pobierano je z jego konta, bez pojawiania się problemów podatkowych?
- Czy ktoś ma zupełnie inną ideę?
Naszym głównym celem jest zabezpieczenie niskiego oprocentowania i uniknięcie dalszego szkodzenia mojemu zdrowiu ze względu na stres.
Będę wdzięczny za konstruktywne odpowiedzi.
Pozdrowienia, Matze