- śr paź 14, 2009 10:27 am
@planvoll
Chodzi tutaj nie o nowe koncepcje inwestycyjne (zaangażowania są najstarszym instrumentem kapitałowym na świecie) ani o promowanie konkretnego produktu. Dlatego teraz będę odpowiadać na Pana/Pani pytanie tylko w miarę pasujące do tematu pierwotnego pytania.
Aby móc prowadzić lukratywne zabezpieczenie emerytalne, najlepiej zbudować jak największy kapitał przy jak najmniejszych nakładach. Istnieje kilka możliwych wariantów. Przykładowo, jednym z nich w dziedzinie inwestycji jest:
-Zawarcie umów o partycypację (w celu wyłączenia ryzyka odpowiedzialności)
-Aby rozproszyć ryzyko, rozproszyć kapitał na kilka partycypacji
-Dalsze zminimalizowanie ryzyka poprzez uczestnictwo w partycypacjach wyłącznie w fazach inwestycyjnych. W fazie inwestycyjnej firmy inwestycja jest planowalna, ponieważ wydaje się tylko pieniądze.
-Udział w partycypacji podczas fazy inwestycyjnej powinien ograniczać się do prezentacji kapitału własnego firmy, ponieważ nie ma ryzyka kapitałowego. Inwestycje nie są finansowane przez partycypację (prezentacja kapitału własnego), lecz przez osobnego finansującego.
Dzięki takiemu układowi (podobnemu do modelu spółki inwestycyjnej, ale z wyraźnie mniejszym, chciałbym powiedzieć, planowalnym ryzykiem pozostałym) sama inwestycja jest już bardzo bezpieczna. Niemniej jednak nie wystarcza to na zabezpieczenie emerytalne, dlatego też DODATKOWO kapitałowi przeciwstawia się wartościowe zabezpieczenie (czyli zabezpieczenie, które ma także wartość przez dziesięciolecia). Powszechną praktyką byłoby na przykład emitowanie obligacji przez duży bank. Weźmy, jako przykład, Deutsche Bank. Posiada ona bardzo dobrą ocenę kredytową, co czyni utratę kapitału praktycznie nie do pomyślenia, a dodatkowo podlega ona ochronie instytucjonalnej. Można to porównać do gwarancji państwowej udzielanej przez Niemcy.
Ponieważ tego rodzaju inwestycje wymagają wiedzy, kontaktów i umiejętności, dla przeciętnego Kowalskiego są one praktycznie nierealizowalne. Dlatego korzysta się z usług spółki inwestycyjnej, która zajmuje się tym biznesem.
Teraz pewnie padnie stwierdzenie, że to wszystko jest zbyt skomplikowane i nieprzejrzyste. Absurd, taka myśl istnieje tylko w głowach tych, którzy nie wiedzą, jak funkcjonuje rynek finansowy. Gdy prowadzisz swoje pieniądze do banku, aby np. dokonać lokaty terminowej, to też nie pytasz, co bank robi z twoimi pieniędzmi. Gdybyś zapytał i otrzymał wyczerpującą odpowiedź na to, jak bank pomnaża pieniądze, nie zrozumiałbyś tego naprawdę i tylko byłbyś podejrzliwy.
Jednak bankowi, firmie ubezpieczeniowej czy spółce funduszy ufamy na ślepo. A wszystkie inne przedsiębiorstwa na rynku finansowym zasadniczo są czarnymi owcami, które na początku są źle oceniane.
Kto stworzył podstawę kryzysu finansowego i w końcu go spowodował ? dokładnie ci, którym ufamy na ślepo, którzy oszukują inwestorów i wmanewrują ich. Tak zwani samozwańczy eksperci głoszą, że wszystko, co znacznie przewyższa zwrot w bankach, jest niepoważne. Zaskakujące jest, że akurat na rynku udziałów od lat dwucyfrowe stopy zwrotu są powszechne, a także banki i firmy ubezpieczeniowe zarabiają tu najwięcej.
Znam kilka spółek inwestycyjnych, które od wielu lat działają na rynku, nie mają negatywnego odbicia w prasie i osiągają zyski nawet w czasach kryzysu finansowego dzięki przemyślanym operacjom.
Każdy musi sam zdecydować, czy chce być małą czy dużą rybą.