- ndz maja 19, 2024 2:00 pm
Cześć,
mam pytanie. My (dwóch kredytobiorców) obecnie podpisaliśmy umowę o finansowanie związane z zakupem istniejącej nieruchomości w banku oszczędnościowym. Część finansowania pochodzi z KFW, a druga część z kredytu kończącego się z umową budowlano-sparową. Nie każdy jest zwolennikiem takiego rodzaju finansowania, ale my jakoś sobie radzimy.
W ramach tej transakcji zaoferowano nam różne ubezpieczenia. Ogólnie jesteśmy zadowoleni z podpisanych ubezpieczeń i uważamy je za sensowne. Do tego należy również ubezpieczenie na życie. Później zauważyliśmy, że jednak nie zostały one podpisane wzajemnie. Złożono wniosek o odwołanie z prośbą o nowy termin podpisania. Zwrócono naszą uwagę na to, że czas na podpisanie tego ubezpieczenia jest ograniczony, ponieważ w przeciwnym razie kupujący nie otrzyma pieniędzy. W podpisanych umowach kredytowych nie widzimy ani jednego słowa dotyczącego obowiązkowego podpisania ubezpieczenia na życie. Oczywiście, obowiązkowe jest jedynie ubezpieczenie budynku mieszkalnego, jak zwykle. Ale zdecydowanie warto je mieć.
To nie koniec. Jedno z ubezpieczeń na życie otrzyma dodatkowy dopłatę ze względu na istniejące wcześniej choroby. Podczas konsultacji powiedziano nam, że w razie potrzeby można podpisać jedno ubezpieczenie na życie i zrezygnować z drugiego, jeśli jest zbyt wysoka składka. Zwłaszcza w momencie tego oświadczenia poczuliśmy się nieco oszukani. W naszej ocenie instytucja ta wyraźnie dąży do tego, abyśmy koniecznie podpisali te ubezpieczenia i czujemy się pod presją. Oczywiście chcemy, aby cena zakupu została zapłacona. Ale nie chcemy być zmuszani, pod presją i być może oszukiwani. Niezależnie od tego, czy ubezpieczenie to jest sensowne czy nie.
Pracuję osobiście w sprzedaży z klientami i codziennie mam do czynienia z prowizjami, liczbami sprzedaży, osiągnięciem celów i muszę znaleźć równowagę między klientami a sukcesem sprzedaży. Jeśli klient nie jest zadowolony, czuje się oszukany podczas konsultacji, to pewnie już do mnie nie wróci. Nie tylko nie dokonuję z nim więcej transakcji, ale też z pewnością nie poleci mnie jego znajomym.
Jeśli ktoś szczerze powie mi, że brakuje mu umowy na sukces sprzedaży i że jest dobrze sprzedany, jestem bardziej skłonny do podpisania, niż gdy czuję presję. W drugim przypadku dostaję wzdęcie na gardle.
Czy istnieje jakaś ukryta klauzula dotycząca ubezpieczenia na życie w umowach kredytowych, która jest gdzie indziej? Czy można zmienić doradcę? Nie mam ochoty na sprzeczkę z bankiem. To mi wystarcza w pełni w moim własnym biznesie z klientami.
mam pytanie. My (dwóch kredytobiorców) obecnie podpisaliśmy umowę o finansowanie związane z zakupem istniejącej nieruchomości w banku oszczędnościowym. Część finansowania pochodzi z KFW, a druga część z kredytu kończącego się z umową budowlano-sparową. Nie każdy jest zwolennikiem takiego rodzaju finansowania, ale my jakoś sobie radzimy.
W ramach tej transakcji zaoferowano nam różne ubezpieczenia. Ogólnie jesteśmy zadowoleni z podpisanych ubezpieczeń i uważamy je za sensowne. Do tego należy również ubezpieczenie na życie. Później zauważyliśmy, że jednak nie zostały one podpisane wzajemnie. Złożono wniosek o odwołanie z prośbą o nowy termin podpisania. Zwrócono naszą uwagę na to, że czas na podpisanie tego ubezpieczenia jest ograniczony, ponieważ w przeciwnym razie kupujący nie otrzyma pieniędzy. W podpisanych umowach kredytowych nie widzimy ani jednego słowa dotyczącego obowiązkowego podpisania ubezpieczenia na życie. Oczywiście, obowiązkowe jest jedynie ubezpieczenie budynku mieszkalnego, jak zwykle. Ale zdecydowanie warto je mieć.
To nie koniec. Jedno z ubezpieczeń na życie otrzyma dodatkowy dopłatę ze względu na istniejące wcześniej choroby. Podczas konsultacji powiedziano nam, że w razie potrzeby można podpisać jedno ubezpieczenie na życie i zrezygnować z drugiego, jeśli jest zbyt wysoka składka. Zwłaszcza w momencie tego oświadczenia poczuliśmy się nieco oszukani. W naszej ocenie instytucja ta wyraźnie dąży do tego, abyśmy koniecznie podpisali te ubezpieczenia i czujemy się pod presją. Oczywiście chcemy, aby cena zakupu została zapłacona. Ale nie chcemy być zmuszani, pod presją i być może oszukiwani. Niezależnie od tego, czy ubezpieczenie to jest sensowne czy nie.
Pracuję osobiście w sprzedaży z klientami i codziennie mam do czynienia z prowizjami, liczbami sprzedaży, osiągnięciem celów i muszę znaleźć równowagę między klientami a sukcesem sprzedaży. Jeśli klient nie jest zadowolony, czuje się oszukany podczas konsultacji, to pewnie już do mnie nie wróci. Nie tylko nie dokonuję z nim więcej transakcji, ale też z pewnością nie poleci mnie jego znajomym.
Jeśli ktoś szczerze powie mi, że brakuje mu umowy na sukces sprzedaży i że jest dobrze sprzedany, jestem bardziej skłonny do podpisania, niż gdy czuję presję. W drugim przypadku dostaję wzdęcie na gardle.
Czy istnieje jakaś ukryta klauzula dotycząca ubezpieczenia na życie w umowach kredytowych, która jest gdzie indziej? Czy można zmienić doradcę? Nie mam ochoty na sprzeczkę z bankiem. To mi wystarcza w pełni w moim własnym biznesie z klientami.