Capital Investment 4

Forum finansowe CI4 - Wszystko ze świata finansów i nieruchomości

Kredyty hipoteczne na budowę domu lub zakup mieszkania (nieruchomość zamieszkana przez właściciela).

Re: Kupno nieruchomości jako urzędniczka - co jest możliwe?

Napisany przez Neuland
Cześć,

mam 33 lata i pracuję jako nauczycielka w gimnazjum w Nadrenii Północnej-Westfalii od 7 lat. Moje aktualne wynagrodzenie netto wynosi 4023 euro. Dotychczas mieszkałam w wynajmowanym starym budynku, z którego chciałabym się wyprowadzić. Niestety, tylko udało mi się zaoszczędzić 18 000 euro. Mam również mały plan oszczędnościowy na kwotę 24 000 euro z tytułu korzyści majątkowych, który trwa dopiero 7 lat. Ponadto mam tylko ubezpieczenie na życie, które ma dynamiczną wartość i minimalną wypłatę w wysokości 36 000 euro w roku 2058.

Teraz zupełnie się nie znam, pierwotnie planowano zaoszczędzić co najmniej 50 000 euro na wkład własny i wtedy szukać własnego mieszkania, ale moja obecna sytuacja z wynajmem bardzo się pogorszyła, dlatego rozważam zakup teraz, z pełnym finansowaniem lub maksymalnie 10 000 euro wkładu własnego, ponieważ 18 000 euro stanowią moje oszczędzone rezerwy, których jeszcze nie chciałabym wydawać i chciałabym zachować je jako rezerwę na ewentualne naprawy.

Szukam trzypokojowego mieszkania.
Czy można już orientacyjnie ustalić, na co mnie stać? Umówiłam już spotkanie w moim domowym banku.

Re: Kupno nieruchomości jako urzędniczka - co jest możliwe?

Napisany przez BenniG
Jak długo zajęło Ci zaoszczędzenie 18 000 €?
A co zrobiłeś z pozostałą kwotą? Czy możesz zmniejszyć pozostałe wydatki?
Ile jesteś gotowy zainwestować miesięcznie w mieszkanie - przynajmniej przez 10 lat?

Re: Kupno nieruchomości jako urzędniczka - co jest możliwe?

Napisany przez 2titan1981
Zasada 30% netto więcej nie powinno się wydawać na nieruchomość. Ważne jest jednak dokładne zastanowienie się nad tym, na co nas stać i na co faktycznie chcemy sobie pozwolić.Zgodnie z zasadą, możesz pozwolić sobie na kredyt w wysokości 1.200 € miesięcznie, co oznacza, że przez 30 lat mogłbyś wydać łącznie 435.000 €, wliczając w to odsetki. Teoretycznie, jeśli chciałbyś to sfinansować przez 30 lat... Obecnie odsetki wynoszą realistycznie dla każdego, kto nie jest uczniem wzorcowym, około 4%. Planowanie życia może się szybko zmienić. W przypadku urzędników zmiany te najczęściej nie są drastyczne, ale możliwe są także tam.

Re: Kupno nieruchomości jako urzędniczka - co jest możliwe?

Napisany przez Neuland
Zacząłem spłacać kredyty studenckie i zakupiłem całe wyposażenie mieszkania (bardzo wysokiej jakości meble).
Udało mi się zaoszczędzić 18 000 euro w ciągu 1,5 roku. Generalnie żyję bardzo oszczędnie, nie lubię podróżować, nie mam samochodu.

Odejmując wszystkie stałe koszty (ubezpieczenie zdrowotne, ubezpieczenia itp.), wynoszą one 3300 euro, a po odjęciu opłat za mieszkanie w wysokości 400 euro i opłat za media w wysokości 500 euro, pozostaje mi 2400 euro, więc chciałbym spłacać maksymalnie 1500 euro miesięcznie i mieć możliwość dodatkowej wpłaty.

Chciałbym po prostu wiedzieć, co jest realistycznie finansowalne.

Re: Kupno nieruchomości jako urzędniczka - co jest możliwe?

Napisany przez Neuland
Więc słyszałem, że stopa procentowa powinna być poniżej 4%, wszystko inne jest za drogie(?).

Re: Kupno nieruchomości jako urzędniczka - co jest możliwe?

Napisany przez 2titan1981
titan1981 pisze:
Według zasady prostego obliczenia, możesz pozwolić sobie na kredyt w wysokości 1 200 €/miesięcznie, więc przez 30 lat możesz wydać łącznie 435 000 €, wliczając w to odsetki.

Inne liczby dają inne sumy. Można to również policzyć dla 1 500 € miesięcznie. Odlicz odsetki przez lata, a wtedy będziesz wiedział, ile według Ciebie możesz sobie pozwolić na zapłatę.

Re: Kupno nieruchomości jako urzędniczka - co jest możliwe?

Napisany przez 2titan1981
Neuland pisze:
Tak, słyszałem, że stopa procentowa powinna być poniżej 4%, wszystko inne jest zbyt drogie(?).

Tak, poniżej 1 pod warunkiem, że masz bardzo dobrą historię kredytową i dużo własnego kapitału (40%) po odliczeniu kosztów dodatkowych, możesz dostać ofertę poniżej 4%....

Re: Kupno nieruchomości jako urzędniczka - co jest możliwe?

Napisany przez Neuland
titan1981 pisze:
O, ooo, pod bardzo korzystnymi warunkami, to znaczy bardzo dobrą historią kredytową i dużym udziałem własnym (40%) po uwzględnieniu kosztów dodatkowych można dostać stopy poniżej 4%....

Mmmh okay, no cóż, moja zdolność kredytowa jest naprawdę dobra, jedynym problemem w mojej ocenie jest brak własnego kapitału.

Re: Kupno nieruchomości jako urzędniczka - co jest możliwe?

Napisany przez 2titan1981
brakujący kapitał własny oznacza dodatkową opłatę odsetkową. Bank powie Ci także, na co możesz sobie pozwolić z ich punktu widzenia. To też kwestia okresu zabezpieczenia stopy procentowej. Jak długo chcesz zablokować obecną stopę procentową. Tutaj jest jednak kilku doradców, którzy nie nazywają się Bruno, a którzy znają się na swoim fachu i mogą coś zorganizować. W rezultacie mogą w końcu lepiej trafić niż w banku. Bycie singlem najczęściej oznacza również wyższą stopę procentową dla banku, ponieważ w końcu będą mogli domagać się jedynie od Ciebie. To było moim problemem w tamtych czasach, dlaczego pomimo posiadania ponad 40% kapitału własnego, idealnej historii kredytowej i po wydatkach na alimenty nie otrzymałem najlepszej stopy procentowej...

Re: Kupno nieruchomości jako urzędniczka - co jest możliwe?

Napisany przez Neuland
titan1981 pisze:
tak, brakujący kapitał własny oznacza wzrost oprocentowania.

Bank powie Ci również, ile według nich możesz sobie pozwolić. To także kwestia okresu obowiązywania oprocentowania. Jak długo chcesz być związany obecnymi oprocentowaniami. Tu jest jednak kilku doradców, którzy nie nazywają się Bruno, a jednak znają swoje rzemiosło i mogą coś ukręcić. W ostatecznym rozrachunku będą lepiej leżeć niż w banku.
Bycie singlem oznacza zazwyczaj również wzrost oprocentowania dla banku, ponieważ można obciążyć tylko jedną osobę. To było wtedy mój problem, dlaczego pomimo >40% wkładu własnego, pierwszorzędnej historii kredytowej i opłacania alimentów nie uzyskałem najlepszego oprocentowania...

Dziękuję bardzo w każdym razie, jestem ciekawy, co bank powie. Jeśli chodzi o dobre nieruchomości, które są już trochę starsze, myślę o wartości 200 000-300 000. Budowa nowego budynku to już 400 000 (bez kosztów dodatkowych) do 500 000 (z kosztami dodatkowymi), pytanie brzmi, co jest realistyczne. W ostateczności musiałbym przełknąć gorzką pigułkę i nadal mieszkać tutaj, aby przez 2-3 lata przynajmniej zaoszczędzić 50 000 jako kapitał własny. Mój doradca bankowy brzmiał na telefonie bardzo entuzjastycznie, ale ja jestem sceptyczny...

Re: Kupno nieruchomości jako urzędniczka - co jest możliwe?

Napisany przez StGe1973
Cześć Neuland,

Jako osoba zatrudniona na stanowisku urzędniczym jesteś praktycznie najlepszym klientem banku, ponieważ Twoje miejsce pracy i dochód są niezwykle bezpieczne na dłuższą metę. To powinno przynieść Ci kilka dziesiątych lepszych warunków, zwłaszcza jeśli bank oferuje kredyt dla urzędników. Braki własnego kapitału to jednak minus, który oznacza gorsze warunki kredytowe. Wszystko to razem oznacza, że powinieneś zasięgnąć konkretnej oferty od pośrednika kredytowego tutaj lub w swoim banku. Wtedy będziesz wiedział, na jakim rzeczywistym poziomie oprocentowania się znajdziesz...

Tak samo ten pośrednik może określić maksymalną kwotę, którą możesz sfinansować. Ale zawsze jest to tylko jedna strona medalu, drugą stroną jest Twoja nieruchomość. Ważne jest, abyś był zadowolony zarówno z wysokości kredytu, jak i z wybranej nieruchomości i mógł spokojnie spać.

Dlatego oprócz tych kwestii ważne jest także, abyś zastanowił się, z jaką kwotą kredytu możesz sobie poradzić i jaką nieruchomość można za to uzyskać. Tylko gdy obie te rzeczy pasują do Ciebie, to jest to udany zakup...

Re: Kupno nieruchomości jako urzędniczka - co jest możliwe?

Napisany przez Neuland
StGe1973 pisze:
Witaj Neuland,

dla banku z powodu statusu urzędnika jesteś praktycznie najlepszym klientem kredytowym, ponieważ twoje miejsce pracy i dochód są bardzo bezpieczne w długim okresie. To powinno przynieść ci kilka dziesiątych lepszych warunków, zwłaszcza jeśli bank oferuje kredyty dla urzędników. Brakiem wkładu własnego jest punktem ujemnym, co oznacza gorsze warunki. Musisz zatem skorzystać z konkretniej oferty od pośrednika kredytowego tutaj lub od swojego banku. Wtedy dowiesz się, na jakim poziomie rzeczywiście będziesz co do oprocentowania...

Ten pośrednik może też podać ci maksymalną kwotę do sfinansowania. Ale to zawsze tylko jedna strona medalu, druga strona to twoja nieruchomość. Ważne jest, abyś był zadowolony z obu (kwoty kredytu i wymarzonej nieruchomości) i mógł spokojnie spać.

Dlatego, oprócz tych spraw, ważne jest także rozważenie, jaką wysokość kredytu możesz przeżyć i jaką nieruchomość na to stać. Tylko jeśli obie te rzeczy pasują do ciebie, to jest to udany zakup...

Tak, ja również tak widzę. Nieruchomość musi pasować! Oczywiście nie kupuję tylko po to, żeby kupować. Jeśli bank ustala pewne ramy, w których moja wymarzona nieruchomość nie może być zrealizowana, postaram się zaoszczędzić jak najwięcej wkładu własnego w przyszłym roku. Mam nadzieję, że status urzędnika pomoże mi w warunkach kredytowych, ale dla mnie jako laika jest trudno oszacować, co jest konkretnie możliwe. Miałem nadzieję, że dzięki tu obecnej wiedzy eksperckiej można podać taki określony zakres.

Re: Kupno nieruchomości jako urzędniczka - co jest możliwe?

Napisany przez NaTwoim13
Może zainteresuję się nieruchomością, która mi się podoba, i poproszę bank lub niezależnego i doświadczonego pośrednika finansowego o jej wycenę. To da mi punkt wyjścia, który będę mógł stopniowo optymalizować.

Re: Kupno nieruchomości jako urzędniczka - co jest możliwe?

Napisany przez BenniG
Neuland pisze:
Nieruchomość musi pasować! Oczywiście nie kupuję tylko po to, żeby kupować. Jeśli bank określi pewne ramy, w których moja wymarzona nieruchomość nie jest możliwa do zrealizowania, postaram się zaoszczędzić jak najwięcej wkładu własnego w przyszłym roku.

Czy już kiedyś oglądałeś nieruchomości?
Jeśli nie, zacznij od tego. Im więcej nieruchomości obejrzysz, tym lepiej będziesz potrafił ocenić różne nieruchomości. W przypadku wielu nieruchomości zawsze coś się nie podoba, na początku być może będziesz bardziej krytyczny, ale po 3 latach i około 100 oględzinach zaczynasz patrzeć na rzeczywistość i decydujesz się.
Twoje wynagrodzenie automatycznie zwiększa twoje kapitał własny - a jeśli jednak znajdziesz od razu swoją wymarzoną nieruchomość, istnieje sposób na jej sfinansowanie - nawet jeśli jest to droższe niż posiadanie 50 000 €. Możesz zacząć spłacać kredyt już teraz i wyjść z niechcianego mieszkania.

Oczywiście powinieneś również zastanowić się nad swoją przyszłością rodzinna. Jeśli teraz kupisz nieruchomość za 400 000 €, w zasadzie nie będziesz mieć innego wyboru, jak ją zachować przez najbliższe 20 lat. Finansowanie kolejnej nieruchomości w tej skali będzie na początek trudne. Ale być może będziesz szczęśliwy bez partnera i dzieci do końca swojego życia.

Re: Kupno nieruchomości jako urzędniczka - co jest możliwe?

Napisany przez Neuland
Zdaniem mojego banku hipotecznego maksymalna kwota możliwa do uzyskania to 280 000 euro (2% spłaty). Mam zamiar odwiedzić inne banki, ale może to być interesujące dla tych, którzy stoją przed tym samym problemem. Zastanawiam się tylko, kto może sobie pozwolić na kupno tak wielu mieszkań deweloperskich, trzeba mieć naprawdę dużo gotówki.

Re: Kupno nieruchomości jako urzędniczka - co jest możliwe?

Napisany przez BenniG
Dziękuję za swoje dotychczasowe osiągnięcia.

Mieć oszczędności w wysokości zaledwie 18 000 € po 7 latach pracy zawodowej w wieku 33 lat, nie świadczy o tym, że można zainwestować 400 000 do 500 000 €.
Oczywiście, najpierw był kredyt studencki, potem meble, a za 2 lata będzie trzeba kupić lepsze auto.

Zakup mieszkania/domu to życiowe wyzwanie.
Gdybyś odkładał tysiąc euro każdego miesiąca, teraz miałbyś już 84 000 € oszczędności.
Wtedy bank może przyznałby Ci 400 000 €.

Nie mówię tego złośliwie, ale oszczędzanie trzeba po prostu umieć.
Nawet jeśli nie masz konkretengo celu, wcześniej czy później zawsze znajdzie się okazja na wydanie pieniędzy.

Re: Kupno nieruchomości jako urzędniczka - co jest możliwe?

Napisany przez Neuland
BenniG pisze:
Dziękuję za swoje wstępne wyniki.

Zgromadzenie tylko 18 000 euro w ciągu 7 lat pracy zawodowej w wieku 33 lat nie świadczy o tym, że można zainwestować 400 000 do 500 000 euro.
Oczywiście, początkowo był kredyt studencki, potem meble, a za 2 lata trzeba będzie kupić lepsze auto.

Zakup mieszkania/domu to rzeczywiście życiowe wyzwanie.
Gdybyś odkładał tysiąc euro co miesiąc, miałbyś teraz już 84 000 euro.
Może wtedy bank również przyznałby Ci 400 000 euro.

Nie chcę nikogo urazić, ale oszczędzanie też trzeba umieć.
Nawet jeśli nie masz konkretnego celu, zawsze znajdzie się okazja, aby wydać pieniądze.

Ładnie jest po prostu tak sądzić. W ciągu ostatnich lat wydałem 60 000 euro na meble i, jak już wspomniałem, spłacałem dodatkowo kredyty studenckie. Tylko w tym roku od stycznia do lipca zaoszczędziłem 8 000 euro, bez dużych ograniczeń(!). Wcześniej nie było to możliwe ze względu na zakupy. Więc do końca roku, według moich obliczeń, będę już mieć 23 000 euro własnych środków. Oszczędzić 13 000 euro w ciągu roku i zarzucić mi z daleka, że nie potrafię oszczędzać, jest dość komiczne. Zwłaszcza że suma kredytu jest taka, ponieważ jest to spółdzielczy bank, który oczywiście chce unikać większego ryzyka. I nie, z 50 000 euro wkładu własnego maksymalnie otrzymasz dodatkowe 20 000 euro kredytu, przynajmniej w tym banku.

Re: Kupno nieruchomości jako urzędniczka - co jest możliwe?

Napisany przez brainy
Zacząłbym oglądać mieszkania, zdobywać doświadczenie i jeszcze trochę więcej oszczędzać.Moim zdaniem, cena spadnie.Kupno nieruchomości, jeśli jest dobrze wykonane, jest ciężką pracą.

Re: Kupno nieruchomości jako urzędniczka - co jest możliwe?

Napisany przez FKHauskauf
Neuland pisze:
Według mojego banku hipotecznego maksymalnie możliwe są 280 000 euro (2% spłaty). Zamierzam odwiedzić inne banki, ale może to być interesujące dla kogoś, kto stoi przed tym samym problemem. Zastanawiam się tylko, kto może sobie pozwolić na wszystkie te nowe mieszkania, trzeba naprawdę dużo mieć ze sobą z domu.

Wśród tych, którzy zamiast wydawać 60 000 euro na meble, trochę się ograniczą i wydadzą trochę mniej = będą mieli więcej własnego kapitału.

Re: Kupno nieruchomości jako urzędniczka - co jest możliwe?

Napisany przez Zapp73
Neuland pisze:
Fajnie, gdy ktoś tak po prostu zakłada. W ciągu ostatnich lat wydałem 60 000 euro na meble i, jak już powiedziałem, spłacam również dodatkowe studenckie kredyty. Tylko w tym roku zaoszczędziłem od stycznia do lipca 8 000 euro, bez większych ograniczeń(!). Wcześniej nie było to możliwe z powodu zakupów. Do końca roku według moich wyliczeń będę mieć 23 000 euro oszczędności. Oszczędzić 13 000 euro w ciągu roku i potem oskarżać mnie z daleka, że nie potrafię oszczędzać, to już trochę śmieszne. Szczególnie biorąc pod uwagę, że suma kredytu jest tak wysoka, ponieważ jest to bank genossenschaftsbank, który oczywiście chce unikać ryzyka. I nie, mając 50 000 euro kapitału własnego, możliwe jest uzyskanie kredytu o maksymalnie 20 000 euro wyższej kwocie, przynajmniej w tym banku.

Twój współczynnik oszczędności jest w porządku, ale nic poza tym. Są ludzie, którzy z Twoją pensją oszczędzają od 2 do 2,5 tys. euro miesięcznie, i jest też mała grupa, która osiąga nawet 3 tys. euro.

Uznam argument dotyczący kredytu studenckiego. Wydanie 60 tys. euro na meble jako single w ciągu 7 lat ... powinieneś zdawać sobie sprawę, że albo jest to Twoje hobby, w którym się dobrze orientujesz, albo przynajmniej 50% tej kwoty to luksus. To już dość sportowa wartość. Nie zrozum mnie źle, sam wydaję stosunkowo dużo pieniędzy na inne rzeczy/hobby, ale to nie jest kwota, która wpływa na budowę majątku. Bank nie interesuje się tym, chyba że zamówisz ekspertyzę wartości poszczególnych mebli i upewnisz się, że nie stracą na wartości z powodu normalnego użytkowania. To będzie trudne.

Więc niestety jednak: ma to raczej niewiele wspólnego z wysoką kompetencją w oszczędzaniu/inwestowaniu, zwłaszcza jeśli masz plan lub już miałeś plan nabycia nieruchomości.

Obecnie potrzebujesz minimum 20%, a lepiej 30% kapitału własnego na zakup mieszkania. Przy cenie zakupu 250 tys. euro plus koszty dodatkowe to grubsza suma wynosząca od 50 do 100 tys. euro. Powinieneś zdobyć to w ciągu 1-2 lat, w przeciwnym razie finansowanie zostanie odrzucone ze względu na brak kapitału własnego, będzie drogie lub dostaniesz tylko mniejszą kwotę sfinansowania. Zakładam jednak, że nie postawisz swoich mebli w jakimś ruderalnym budynku za 100 tys. euro. Więc jedynym rozwiązaniem jest gromadzenie większej sumy kapitału własnego.

Jeśli Twoje bank obiecuje 280 tys. euro, powinieneś również zapytać, czy dotyczy to finansowania (prawie) w 100%, czy też odpowiada to tylko zwykłemu obciążeniu w wysokości 70-80%. Jeśli dotyczy to tylko maksymalnej kwoty przy obciążeniu w wysokości 70%, Twój kapitał własny jest zdecydowanie za niski. Jeśli to dotyczy finansowania w 100%, cena zakupu nie może przekroczyć 250 tys. euro. Jaką wielkość/ stan nieruchomości można za to kupić w Twoim regionie, zależy głównie od tego, gdzie żyjesz/szukasz. Są miasta, gdzie za ceny za metr kwadratowy wynoszące od 5-10 tys. euro można zakupić jedynie 25-50 metrów kwadratowych powierzchni mieszkalnej ...

Re: Kupno nieruchomości jako urzędniczka - co jest możliwe?

Napisany przez NaTwoim13
Istotnie istnieją konsumenci, którzy zmienili swój styl życia poprzez nabywanie nieruchomości. Ponieważ często pomaga się indywidualnie (najczęściej z własnej inicjatywy), odbywają się tutaj częściowo konsultacje życiowe (niektóre pouczające), mogło również zdarzyć się, że wraz z wiekiem człowiek dojrzewa, zmieniają się i przesuwają priorytety. Wszystko mogło mieć miejsce. Ja jestem jednym z nich!

Re: Kupno nieruchomości jako urzędniczka - co jest możliwe?

Napisany przez FKHauskauf
noelmaxim pisze:
Faktycznie istnieją konsumenci, którzy zmienili swoje życie poprzez zakup nieruchomości.

Ponieważ chętnie pomaga się indywidualnie (zwykle z siebie), odbywa się tutaj częściowo doradztwo życiowe (czasami pouczające), a także zdarzało się, że wraz z wiekiem dojrzewaliśmy, zmieniały się i przesuwały priorytety.

Wszystko to miało miejsce. Ja jestem jednym z tych ludzi!

Drodzy NoelMaxim,

niezależnie od tego wątku, zgadzam się z Twoim stwierdzeniem.
Jednak jeśli dobrze interpretuję Twoje intencje, to nie pasuje to do tej sytuacji. Ponieważ widzę tutaj tylko reakcje na oceny lub pytania autora wątku.
Nikt tak naprawdę, jak mówisz, nie udzielił pouczeń od siebie na temat stylu życia.
Wręcz przeciwnie, przykładowo przyjmuję swoje stwierdzenie -> kto może sobie pozwolić na nowe mieszkania ?? Mówię między innymi o tych, którzy wydali mniej niż 60 000 euro na meble. Następnie zostały wykonane wyjaśnienia.
Jeśli ktoś chce wydać 60 000 euro na meble albo cokolwiek innego, nie ma problemu. Każdy żyje samodzielnie. Ale potem dziwić się, dlaczego bank domowy oferuje komuś konkretną kwotę XY jako pożyczkę jedynie z uwagi na aktualną sytuację życiową, jest zbyt uproszczone.

A co do Twojego ogólnego stwierdzenia:

Sędzio, w ostatnich latach popełniłem wiele przestępstw, ale obiecuję, że teraz postąpię inaczej, bo wiem, jakie to może mieć konsekwencje. Czy kara będzie za przeszłość czy za obietnicę przyszłości ??

Chciałbym tym tylko powiedzieć, że wszystko może się zdarzyć, ale dla udzielenia pożyczki Twój oszczędny styl życia w przyszłości zupełnie nie ma znaczenia.

Re: Kupno nieruchomości jako urzędniczka - co jest możliwe?

Napisany przez wary
Neuland pisze:
jestem w przedziale 200 000-300 000. Nowa budowa wynosiłaby już około 400 000 (bez kosztów dodatkowych) do 500 000 (z kosztami dodatkowymi), pytanie brzmi, co jest realistyczne.

40 procent dochodu = 1606 € jako miesięczna rata. (Czy uwzględniono już składkę do prywatnej opieki zdrowotnej w przypadku dochodu netto?).

Przy 4 procentach oprocentowania i 2 procentach amortyzacji to dobrze 320 000 € kredytu, więc z uwzględnieniem kapitału własnego i kosztów dodatkowych zakupu około 300 000 €. Powiedziałbym, że zdrowa byłaby cena zakupu w przedziale 200-250 000 €, ponad to tylko, jeśli naprawdę nie planowane są większe inwestycje w obiekcie.

Jeśli ma to być więcej, trzeba najpierw zaoszczędzić własny kapitał.

Oprocentowanie zależy więc od obiektywnych kryteriów. Czyste konto w Biurze Informacji Kredytowej i posada urzędnika są bardzo dobre, małe własne środki są złe. Może wyniknąć coś między 3,5 a 4, wtedy może być trochę więcej w cenie zakupu.

W alternatywie można zmniejszyć amortyzację, ale wtedy trzeba się zastanowić, kiedy planuje się spłatę.

Re: Kupno nieruchomości jako urzędniczka - co jest możliwe?

Napisany przez NaTwoim13
Wszystko w porządku, ale decyzję podejmuje konsument na podstawie swojej indywidualnej sytuacji. Sędzia, o którym mówisz (bank), wydaje wyrok wcześniej, czyli decyzję o udzieleniu kredytu, a jeśli konsument zawodzi, musi to w pierwszej kolejności wyjaśnić sam sobie, nie sędziemu ani bankowi. Co do twojej odpowiedzi na jego pytanie, kto... zgadzam się zresztą, jednakże to również nie pomaga dalej, i albo sam zrozumie, o co chodzi i zmieni swoje przyszłe zachowanie konsumenckie i ogarnie to wszystko, albo uzna, że to bzdura i nie kupi, albo kupi mimo to i zawiedzie.

Re: Kupno nieruchomości jako urzędniczka - co jest możliwe?

Napisany przez wary
Neuland pisze:
Według mojego banku hipotecznego maksymalna kwota to 280 000 EUR (2% spłaty). Zamierzam odwiedzić jeszcze inne banki, ale może to być interesujące dla kogoś, kto stoi przed tym samym problemem. Zastanawiam się tylko, kto może sobie pozwolić na te wszystkie nowe mieszkania, trzeba mieć naprawdę sporo pieniędzy z domu.

Wiadomo, że obecnie posiadanie własności mieszkania jest drogie, a finansowanie nie jest już tak tanie jak kiedyś.

Kto może sobie pozwolić na 400 000 EUR? Ci, którzy zarabiają co najmniej około 1000 EUR netto więcej niż Ty, ci, którzy razem mają odpowiednio wyższe dochody, ci, którzy mają większy kapitał własny (np. zaoszczędzili 50 000 EUR z 60 000 EUR kosztów mebli) lub ci, którzy otrzymują wsparcie z domu rodzinnego. To nadal wystarczająco duża grupa kupujących, aby utrzymać ceny na stosunkowo stabilnym poziomie.

Niemal bez żadnego wkładu własnego i mając pensję nauczyciela, musiałeś przez dziesięciolecia dokładnie liczyć, na jaką nieruchomość Cię stać.

Okres od 2010 do 2021 roku był wyjątkiem, ponieważ finansowanie było wręcz rzucone na drogę. Kto teraz kupuje, spotyka się z inną sytuacją i powinien mieć przede wszystkim wysoki wkład własny.

Re: Kupno nieruchomości jako urzędniczka - co jest możliwe?

Napisany przez BenniG
Neuland pisze:
Fajnie, gdy ktoś tak po prostu domyśla się rzeczy. W ciągu ostatnich lat wydałem 60 000 euro na meble i dodatkowo spłaciłem kredyty studenckie. Tylko w tym roku od stycznia do lipca zaoszczędziłem 8000 euro, bez większych ograniczeń(!). Wcześniej nie było to możliwe ze względu na zakupy. Według moich obliczeń, do końca roku będę miał więc 23 000 euro własnych środków.

Cóż, widać więc, że moje 84 000 EUR EK to całkiem niezła suma. Gdybyś priorytetowo potraktował zakup nieruchomości zamiast mebli, byłbyś teraz w lepszej sytuacji. Nikt nie zmuszał cię do kupna mebli.





Cytat Neulanda

Oszczędzić 13 000 euro w ciągu roku i potem oskarżać mnie zza oceanu, że nie umiem oszczędzać, jest trochę śmieszne.

Jesteś jednak nie 1 rok, a 33-letnim dorosłym. Oczywiście, niektóre dzieci dostają pierwszy milion już przy narodzinach, ale przynajmniej od 7 lat jesteś finansowo niezależny.
Jeśli twoi uczniowie znają 5% materiału, jaka ocenę wystawiasz im wtedy?
Oszczędziłeś 5% swojego życia i 25% swoich dochodów i myślisz, że jesteś mistrzem oszczędzania... Ale gdzie podziewają się te pozostałe 3000 euro? Jak już Zapp napisał, inni jakoś oszczędzają więcej.

Re: Kupno nieruchomości jako urzędniczka - co jest możliwe?

Napisany przez wary
BenniG pisze:
Hättest du den Immobilienkauf größere Priorität eingeräumt, als den Möbeln, ständest du jetzt besser da. Niemand hat dich gezwungen die Möbel zu kaufen.

Tak proste jest.






Cytat od BenniG


Ale nie masz 1 roku, masz 33 lata. Jasne, niektóre dzieci dostają pierwszy milion już w dniu urodzenia, ale przynajmniej od 7 lat jesteś finansowo samodzielny.
Jeśli twoi uczniowie znają 5% materiału, jaka ocenę im wystawiasz?
Oszczędziłeś 5% swojego życia, 25% swojego dochodu i myślisz, że jesteś mistrzem oszczędzania... Ale gdzie podziałeś te pozostałe 3000 €? Jak już Zapp napisał, inni jakoś oszczędzają więcej.


Uważam, że nie musimy tego tutaj oceniać ani moralizować.

Każdy może robić z pieniędzmi, co chce. Z drugiej strony nie powinno dziwić, że niski kapitał własny stawia ograniczenia w zdolności finansowania nieruchomości.

Więc nie musimy oceniać ani oceniać zakupu mebli przez TE. Bank ocenia po prostu niski kapitał własny, zupełnie obiektywnie i bez dyskusji. Drogie meble są po prostu w 99,9 procentach czystym konsumpcjonizmem i nie stanowią istotnej wartości dla finansującego banku. Inni po prostu wydali te pieniądze, wyjechali na drogie wakacje, jedli i bawili się drogo albo po prostu zaoszczędzili.

Re: Kupno nieruchomości jako urzędniczka - co jest możliwe?

Napisany przez Neuland
Proszę źle mnie nie zrozumieć, jest mi jasne, że gdybym zrobił to w inny sposób, najpierw opłacił mieszkanie, a potem drogą wyposażenie, byłoby teraz z pewnością lepiej. Jednak trzeba zauważyć, że teraz mam wszystko, czego potrzebuję do nowego mieszkania i od tego roku nie muszę ponosić dodatkowych kosztów zakupu itp., co oczywiście sprawia mi przyjemność korzystanie z luksusowego wyposażenia.

Tak, do 1-2 lat uzbieram co najmniej 50 000 euro, ale obecnie bardziej interesowało mnie, co jest na bieżąco. Ponieważ ceny nieruchomości spadają i zakłada się, że stopa procentowa może jeszcze bardziej spaść, na rynku obecnie jest raczej spokojnie - tak jak zauważam jako laik, że nie jest tyle kupowane. Jednak nadal pozostaje dla mnie zagadką, jak można oszczędzać 2000-3000 euro przy moim wynagrodzeniu, to już trzeba by mieszkać u mamy. Płacę przecież czynsz, opłaty za media, ubezpieczenia i prywatną opiekę zdrowotną, już przez to osiągnięcie celu oszczędności w wysokości 3000 euro miesięcznie byłoby niemożliwe. Nie mam samochodu, nie jeżdżę na wakacje, nie imprezuję, nie mam drogich hobby, więc naprawdę zastanawiam się, jak wspomniana grupa oszczędza 2500-3000 euro przy takim wynagrodzeniu, jako singiel z wynajętym mieszkaniem zdecydowanie nie do zrealizowania.

Re: Kupno nieruchomości jako urzędniczka - co jest możliwe?

Napisany przez wary
Neuland pisze:
Proszę źle mnie nie zrozumieć, jest mi to jasne. Gdybym postępował inaczej, najpierw kupił M, a potem drogie wyposażenie, na pewno teraz byłoby lepiej. Należy jednak pamiętać, że teraz posiadam wszystko do nowego mieszkania i od tego roku nie ponoszę żadnych dodatkowych kosztów zakupów i mogę cieszyć się luksusowym wyposażeniem.

To było Twoje prywatne decyzja konsumencka i była słuszna, jeśli pasowała do Ciebie. Nikt inny nie może ocenić, czy zakup był opłacalny.

Gdyby ktoś zapytał mnie o radę, czy przed planowanym w przyszłości zakupem nieruchomości i Twoim dochodem powinieneś kupić meble za 60 000 €, odradziłbym. Ale to tylko moja ocena.

Jeśli teraz kupisz, możesz ponieść dodatkowy koszt odsetek w wysokości 0,5 proc. od całości kwoty kredytu oraz odsetki w wysokości 4 proc. od być może 50 000 € (za meble za 10 000 €, których z pewnością potrzebowałbyś).

Przez 20 lat spłaty kredytu będzie to ponad 50 000 € dodatkowych kosztów odsetek, jakie meble cię kosztowały.






Cytat Neulanda

dla mnie było teraz ważne, co jest aktualnie możliwe.


Masz odpowiedź. Bank powiedział 280 000 €, możliwe, że trochę więcej, ale nie znacznie.






Cytat Neulanda

Ponieważ wartości nieruchomości spadają i zakłada się, że stopy procentowe mogą ponownie spaść, obecnie jest stosunkowo spokojnie na rynku -


Nikt nie potrafi przewidzieć tego. Ostatnio ceny spadły o około 20 proc., obecnie się stabilizują i miejscami nawet nieznacznie rosną. Kupujący nie powinni być obecnie w panice.

Uważam, że mało prawdopodobne jest, aby warunki zakupu za rok czy dwa były istotnie gorsze niż obecnie. Moją radą jest więc skupienie się w najbliższych 1-3 latach na budowaniu kapitału własnego i dopiero wtedy znalezienie odpowiedniego zakupu.






Cytat Neulanda

Płacę wynajem, opłaty eksploatacyjne, ubezpieczenia i prywatne ubezpieczenie zdrowotne, przez co osiągnięcie celu oszczędności w wysokości 3000 € miesięcznie nie byłoby możliwe. Nie mam samochodu, nie wyjeżdżam na wakacje, nie imprezuję, nie mam drogich hobby, zastanawiam się naprawdę, jak grupa, która oszczędza 2500-3000 € przy takim dochodzie, jako singiel w mieszkaniu wynajmowanym, zdecydowanie nie jest to możliwe.

Są ludzie, którzy w zasadzie kontynuują swój studencki styl życia w pierwszych latach pracy zawodowej. Pokój w wspólnym mieszkaniu, małe wydatki, czasem niewiele ubezpieczeń. Można więc oszczędzać 3000 € miesięcznie z 3900 € (po odjęciu kosztów prywatnego ubezpieczenia zdrowotnego).

Czy ktoś chce tego i czy warto z myślą o ochronie ubezpieczeniowej, to każdy musi sobie zdecydować.

Trzeba sobie jednak jasno powiedzieć, że przy zakupie nieruchomości konkurować będziesz z ludźmi, którzy są gotowi na takie sposoby oszczędzania. I z parą bez dzieci, spadkobiercami, osobami o wyższym dochodzie.

Dlatego pytanie, kto w ogóle miałby sobie pozwolić na nowe mieszkanie, jeśli nie ja... wydaje mi się trochę dziwne.

I nie uważam za istotny problem społeczny to, jeśli jako młody nauczyciel musisz oszczędzać przez 3-4 lata, aby móc sobie pozwolić na 3-pokojowe nowe mieszkanie.

Re: Kupno nieruchomości jako urzędniczka - co jest możliwe?

Napisany przez Neuland
Więc chciałbym znowu złożyć małe zaktualizowanie, obecna sytuacja wygląda następująco:

Zakup nieruchomości staje się teraz bardzo interesujący, mieszkanie z rynku wtórnego sprzedawane/markowane przez bank, 3 pokoje 85 m2 z własnym ogrodem w bardzo popularnej, poszukiwanej dzielnicy, z nowymi ogrzewaniem (2022) i nową łazienką (2023), w zadbanym budynku wielorodzinnym; Koszt: prawie 240 000 euro z prowizją pośrednika itp., w sumie 270 000 euro. W ciągu miesiąca zwiększyłem moje wkład własny do 23 000 euro. Oczywiście wiem, że z kwotą wkładu własnego w wysokości 30 000 euro nieruchomość miałaby teraz znacznie lepszą stopę procentową, ponieważ mogłabym pokryć całe koszty HNK, ale nieruchomość jest teraz sprzedawana.
Chciałbym użyć więc 18 000 euro jako wkład własny, zachować 5000 euro jako zapas (przeprowadzka/remont) i w efekcie osiągnąć stopę procentową w wysokości 4,09% na 10 lat (łączny okres spłaty 27 lat) i ratę miesięczną wynoszącą około 1270 euro + 300 euro opłaty eksploatacyjnej, przy moich obliczeniach przy 2% spłacie.

Moim zdaniem jest to całkiem przystępne, ale oczywiście nie jestem pewien, czy banki zgodzą się na takie finansowanie, ponieważ niestety nie mogę pokryć wszystkich kosztów pobocznych związanych z zakupem nieruchomości. Mam jednak nadzieję, że w moim przypadku jako urzędnika stabilna praca odegra rolę i mogłabym to sfinansować. Moje główne bank mówił o możliwym limicie w wysokości 280 000 euro, ale nie był to związany z konkretną nieruchomością, chciałbym jednak sfinansować to przez bank, który aktualnie sprzedaje tę nieruchomość.

Co o tym myślicie? Po drugie: Co byłoby strategicznie rozsądne zrobić z dodatkowymi pieniędzmi; a) Oszczędzanie na koncie oszczędnościowym i regularne dodatkowe spłaty, b) regularne oszczędzanie na nową umowę oszczędnościową mieszkaniową, aby w przyszłości uzyskać lepszą stopę kredytową? c) ...?

Re: Kupno nieruchomości jako urzędniczka - co jest możliwe?

Napisany przez 2tneub
Czy istnieje możliwość pożyczenia trochę pieniędzy od znajomych/rodziców, aby pokryć koszty dodatkowe i tym samym obniżyć wartość obciążenia?

Re: Kupno nieruchomości jako urzędniczka - co jest możliwe?

Napisany przez Neuland
tneub pisze:
Czy istnieje możliwość pożyczenia od znajomych/rodziców dodatkowej gotówki, aby pokryć koszty dodatkowe i tym samym obniżyć wartość zabezpieczenia?

Rodzice niestety odpadają, oboje są bardzo młodzi (54 lata) i sami spłacają kredyt za swój Dom. Opcja związana z pomocą znajomych/rodziny również nie wchodzi w grę. Mogę ewentualnie pożyczyć od kogoś 2000 euro, ale i tak nie udałoby mi się tym daleko zajść.

Re: Kupno nieruchomości jako urzędniczka - co jest możliwe?

Napisany przez bruno68
@neuland, niestety odradzam zakup! Powód leży w twoim systemie jako urzędniczki, wkład PKV niszczy wszystko. Pracownik, który jest ubezpieczony w GKV, ma całą kwotę odliczaną od wynagrodzenia i nie ma nad tym dyspozycji, co oznacza, że nie jest uwzględniony w kwocie wolnej od zajęcia komorniczego! Obecna kwota 1499,99 € dla kwoty wolnej od zajęcia komorniczego pozostaje niewzruszona, co dla jednej osoby jest niewystarczające. U was problemem jest fakt, że do tej kwoty trzeba doliczyć dodatkową kwotę PKV, która musi zostać odjęta, co oznacza, że pozostaje około 1 200 € netto, a potem jeszcze opłaty za wynajem. Po prostu nie zostaje wiele na życie. Powinno się również mieć na uwadze granicę 40%, co daje kwotę około 1 606 €, co wystarczająco uwzględnił Wary, ale uważał, że ta kwota jest zbyt wysoka, ponieważ koszty PKV muszą być odjęte od wynagrodzenia netto wcześniej. Co spowodowałoby obniżenie kwoty o 200 €. Oszczędzając miesięcznie 1400 € przez 2 do 3 lat, można by wygenerować oszczędności w wysokości od 34 000 do 50 400 €, co pozwoliłoby uzyskać kwotę do 126 000 €, z czego 76 000 € można byłoby uzyskać jako pożyczkę oprocentowaną na poziomie 2,8%. Spłata i odsetki mogą wynosić razem do około 1 500 € miesięcznie przy składaniu wniosku o finansowanie. bruno68

Re: Kupno nieruchomości jako urzędniczka - co jest możliwe?

Napisany przez Andreas-H
Neuland pisze:
W ciągu ostatnich lat wydałem 60 000 euro na meble

No to dopiero kwota. Nasze dochody są znacznie wyższe, ale nigdy nie wpadlibyśmy na pomysł wydania tyle na meble. W ciągu ostatnich 15 lat może łącznie 10 000, wliczając w to telewizor za 2500... Teraz przydałoby się te pieniądze.....

Re: Kupno nieruchomości jako urzędniczka - co jest możliwe?

Napisany przez Neuland
bruno68 pisze:
@neuland,

niestety odradzam zakup!

Powód leży w ich systemie jako urzędniczki, obowiązkowy składka do PKV niszczy wszystko. GKV-AN ma całą kwotę potrąconą z pensji i nie ma żadnej dyspozycji nad nią, co oznacza, że nie jest uwzględniane w granicy wolnej od zajęcia!

Obecna kwota 1499,99 € granicy wolnej od zajęcia pozostaje nieobjęta egzekucją, co dla jednej osoby jest ledwo wystarczające.

Problemem tutaj jest to, że w tej kwocie należy uwzględnić dodatkowo kwotę PKV, która musi zostać odjęta, co oznacza tylko około 1.200 € netto, a potem jeszcze odejmowana jest czynsz.
Po prostu nie zostaje za dużo na życie.

Należy również pamiętać o granicy 40%, które wynosiłoby ok. 1.606 €, co Wary obliczył za wysoki, ponieważ koszty PKV muszą zostać odjęte od wynagrodzenia netto. Co obniżyłoby kwotę o 200 €.

Jeśli oszczędzałbyś miesięcznie 1.400 € przez 2 do 3 lat, wygenerowałbyś oszczędności w wysokości 34.000 do 50.400 €, co dałoby sumę do 126.000 €, z czego 76.000 € można by wygenerować jako pożyczkę oprocentowaną na 2,8%.

Spłaty i odsetki muszą wynosić łącznie nie więcej niż około 1.500 € miesięcznie podczas składania wniosku o kredyt finansowy.

bruno68

Moje koszty:
4023,11 Wynagrodzenie netto (podwyżka w listopadzie i w lutym o 5,5%)

Wydatki:
1268,75 euro Rata (pożyczka)
300,00 euro Opłata za mieszkanie
297,63 PKV
8,02 ubezpieczenie OC
103,65 Emerytura/ubezpieczenie na życie
47,95 Internet
12,49 Plan taryfowy na telefon komórkowy
4,99 euro Telewizja kablowa
80 euro Prąd (obecnie 82 m2, budynek z przedwojenny)
160 euro Gaz (obecnie)
120 euro Woda (obecnie, ryczałt w czynszu)
2,90 Opłata za prowadzenie konta
49 euro Bilet krajowy
Całkowite koszty: 2455,38 euro

Pozostało 1567,73


Nie do końca rozumiem twój rachunek...

Re: Kupno nieruchomości jako urzędniczka - co jest możliwe?

Napisany przez Neuland
Andreas-H pisze:
No, to dopiero numer. Nasze dochody są znacznie wyższe, ale nigdy nie wpadłoby nam do głowy, żeby wydać tyle pieniędzy na meble. W ciągu ostatnich 15 lat może łącznie wydaliśmy 10000 i tam już jest wliczony telewizor za 2500... Teraz przydałoby ci się te pieniądze...

Tak, sam jeden meblościanka za 21 000 euro. Wiem, to wszystko luksus, ale kupiłem ją 5 lat temu, wtedy jeszcze nie myślałem o posiadaniu nieruchomości! I jeszcze raz, każdy z nas robi to, co uważa za stosowne! Byłbym wdzięczny, gdybyśmy teraz nie rozmawiali dalej o zakupach mebli, tak, zrozumiałem, że z finansowego punktu widzenia te zakupy na meble były kompletnym absurdem.

Re: Kupno nieruchomości jako urzędniczka - co jest możliwe?

Napisany przez Andreas-H
pisze:
Tak, mam samodzielnie zakupioną ścianę meblową za 21 000 euro. Wiem, że to luksus, ale kupiłem ją 5 lat temu, kiedy jeszcze nie myślałem o posiadaniu nieruchomości! I powtórzę, każdy ma swoje upodobania! Byłbym również wdzięczny, gdyby zakup mebli nie był teraz dalszym tematem dyskusji. Tak, rozumiem, że z finansowego punktu widzenia te zakupy w kontekście nieruchomości były kompletnie bezsensowne.

Nie miałem zamiaru cię za to atakować, po prostu mnie to zaskoczyło. Przepraszam.

Jak inni również mówią, lepiej nadal oszczędzać. Piękne, wymarzone mieszkanie będzie nadal dostępne za rok lub dwa, które będziesz mógł nabyć. Teraz przymuszanie się do tego na siłę tylko sprawia, że finansowo robi się to zbędnie drogie. Dodatkowo, jako urzędnik, twoje dochody ciągle/automatycznie rosną. Oznacza to, że z kilkoma podwyżkami obie rzeczy będą lepsze. Twój kapitał (jeśli będziesz konsekwentnie oszczędzać) i twoje dochody.

Re: Kupno nieruchomości jako urzędniczka - co jest możliwe?

Napisany przez Neuland
Andreas-H pisze:
Nie chciałem cię zaatakować, to było dla mnie tylko zaskoczeniem. Przepraszam.

Jak mówią również inni, lepiej dalej oszczędzaj. Piękne marzenie o mieszkaniu będzie dostępne za rok lub dwa, które będziesz mógł kupić. Teraz, na wszystko spieszmy się z niepotrzebnie wysokim oprocentowaniem. Dodatkowo, jako urzędnik, Twoje zarobki stale rosną. Oznacza to, że z kilkoma podwyżkami będą lepsze zarówno Twoje oszczędności (jeśli będziesz konsekwentnie oszczędzał), jak i Twoje dochody.

Wszystko w porządku, ale wielokrotnie, prawdopodobnie słusznie, omawiano to tutaj, jednak nie prowadzi mnie to dalej.

Rozumiem Twoje zastrzeżenia, ale to naprawdę JEST ta nieruchomość. Wszystkie inne, które dotąd widziałem, miałem podobne myśli, ale teraz naprawdę jest tak, że ta nieruchomość musi to być, i byłbym nawet gotów zgodzić się na wyższe oprocentowanie przez 10 lat, wiedząc, że oczywiście przez następne 10 lat będę poprawiać swoje oszczędności, pomimo kosztów kredytowych, ponieważ otrzymuję dodatkowe podwyżki i poza kosztami utrzymania nieruchomości naprawdę nie chcę więcej robić z moimi pieniędzmi.

Re: Kupno nieruchomości jako urzędniczka - co jest możliwe?

Napisany przez Andreas-H
Neuland pisze:
Wszystko w porządku, ale zostało to tu kilkakrotnie dyskutowane, prawdopodobnie zgodnie z zasadą, ale to mnie nie prowadzi dalej.

Rozumiem twoje zastrzeżenia, ale to naprawdę JEST ta nieruchomość, we wszystkich pozostałych, które jak dotąd widziałem, miałem podobne myśli, ale teraz naprawdę chcę, aby ta nieruchomość musiała zostać i nawet bym zgodził się na wyższe odsetki na 10 lat wiedząc, że przez najbliższe 10 lat mimo kosztów kredytu mogę naprawdę dobrze zaoszczędzić pieniądze, ponieważ dostaję kolejne podwyżki i poza kosztami utrzymania nieruchomości, naprawdę nie chcę już nic więcej robić ze swoimi pieniędzmi.

Życzę ci, aby udało ci się z twoim wymarzonym mieszkaniem!

Re: Kupno nieruchomości jako urzędniczka - co jest możliwe?

Napisany przez bruno68
@Neuland,

liczą się wieloma rzeczami, ale tak to nie jest poprawne. Piszesz tutaj o kosztach stałych w wysokości 2.455,38 €, przeciwko którym państwo stoi na 1.499,99 € jako pewne, twoje koszty stałe przekraczają tę kwotę o 944 €!

I pytanie również brzmi: Z czego w ogóle żyjesz? ; przecież nie ze 300 € opłat za Dom? Czy może tak?

Tutaj pojawia się pytanie: Ile z tych 1.567 € faktycznie jest oszczędzanych miesięcznie!

Nawet wydatek 103,65 € na emeryturę LV nie gwarantuje ci bezpieczeństwa, ponieważ być może znajdujesz się tylko w fazie ""może"" pracodawcy, właśnie wypadki w czasie wolnym nie dają świadczeń powyżej 30% stopnia służbowego.

Nawet gdybyś w ciągu najbliższych 13 lat otrzymała ostatni stopień jako rencistka po wypadku, to tytuł ten wyniósłby 6.000 € netto, obecnie otrzymujesz tylko 2.000 € netto emerytury, z czego już wydałaś 2.460 €!
I choć osiągniesz maksymalną emeryturę wynoszącą 72%, musisz być zatrudniona jako urzędniczka przez 43 lata, więc przejście na emeryturę przed 67 rokiem życia pozostaje marzeniem, w przeciwnym razie oznaczałoby roczny obniżenie o kolejne 1,75%.
Jeśli w wieku 67 lat dostaniesz emeryturę w wysokości 10.000 € miesięcznie, to już w pierwszym miesiącu emerytury zostanie ci tylko 7.200 €!

Ponieważ pytanie musi być dozwolone: Jak zamierzasz zapewnić bezpieczeństwo finansowe swojej nieruchomości przez kolejne 20 lat po wypadku w czasie wolnym? A może nieruchomość ma być od razu wystawiona na sprzedaż?
Wiesz przecież, że pracodawca stawia całkiem inne wymagania dotyczące wydajności urzędnika. Przeniesienie na czasowe zwolnienie lekarskie z obecnym obciążeniem doprowadziłoby cię do likwidacji.
Ponieważ świadczenia emerytalne nie pozwolą na takie obciążenie finansowe!

Wszystkie te informacje dodatkowo uwzględnione są we wniosku kredytowym! Po czym następuje potrząsanie i skutkiem tego jest obecnie dla ciebie niezadowalający wynik.

Nie odbieraj tego jako krytyki, a raczej jako innego punktu widzenia. Bowiem urzędnicy zawsze uważają, że nie mogą być zwolnieni, ale w rzeczywistości mogą być przeniesieni na czasowe zwolnienie znacznie szybciej. A wtedy robi się dosyć mrocznie, zwłaszcza dla urzędników. Wypadek w czasie wolnym w ciągu pierwszych 20 lat pracy jako urzędniczka i przyszłość zniknęła, ponieważ przysługuje im 0 € świadczenia lub 30% świadczenia.

bruno68

Re: Kupno nieruchomości jako urzędniczka - co jest możliwe?

Napisany przez Neuland


@Neuland,



wymieniliście wiele rzeczy, ale tak to nie jest poprawne. Piszą Państwo tutaj o kosztach stałych w wysokości 2.455,38 €, do których państwo zapewnia 1.499,99 €, was oznacza, że Państwa koszty stałe przekraczają ten kwotę o 944 €!



I pytanie brzmi także: Z czego Państwo w ogóle żyją? Czyżby nie z tych 300 € na opłaty za mieszkanie? Czy jak?



Pojawia się także pytanie: Ile z tych 1.567 € jest naprawdę oszczędzane miesięcznie!



Nawet wydatek w wysokości 103,65 € na rentę z ubezpieczenia na życie nie jest pewny, ponieważ znajdują się raczej w fazie "można" pracodawcy, a zwykły wypadek w czasie wolnym nie zapewnia zabezpieczenia powyżej 30 % stopnia służbowego.



Nawet jeśli osiągnęliby Państwo ostatni stopień jako emerytura z tytułu wypadku w ciągu kolejnych 13 lat, to ta kwota wynosiłaby 6.000 € netto, jednak teraz otrzymują Państwo jedynie 2.000 € netto emerytury, z czego już teraz wydają 2.460 €!

Osiągnąłeś maksymalną emeryturę w wysokości 72 %, ale musiałabyś/yście być zatrudnieni jako urzędnik przez 43 lata, czyli odejście na emeryturę przed 67 rokiem życia pozostaje marzeniem, w przeciwnym razie oznacza to coroczne dalsze 1,75 % obniżki.

Jeśli otrzymujesz emeryturę w wysokości 10.000 € miesięcznie w wieku 67 lat, to w pierwszym miesiącu emerytury pozostanie tylko 7.200 €!



Ponieważ pytanie jest jak najbardziej na miejscu: Jak zamierzacie Państwo zapewnić finansowanie swojej nieruchomości po wypadku w czasie wolnym w ciągu następnych 20 lat? Czy może nieruchomość natychmiast trafi na sprzedaż?

Wiedzą Państwo, że pracodawca stawia zupełnie inne wymagania w zakresie wydajności urzędnika. Przeniesienie na emeryturę tymczasową doprowadziłoby ich ze zwiększonym obciążeniem finansowym do likwidacji.

Ponieważ prawa emerytalne nie pozwalałyby na udźwignięcie tego obciążenia finansowego!



Wszystkie te informacje zostają dodatkowo uwzględnione w wniosku kredytowym! W rezultacie wychodzi na jaw, że aktualnie wynik jest dla Państwa niekorzystny.



Proszę nie traktować tego jako krytyki, lecz jako inne spojrzenie. Uczestnicy/ków służby publicznej zawsze wierzą, że nie mogą być zwolnieni, ale w rzeczywistości mogą zostać przeniesieni na emeryturę tymczasową znacznie szybciej. A wówczas sytuacja wygląda naprawdę ponuro, szczególnie dla urzędników. Wypadek w czasie wolnym w ciągu pierwszych 20 lat służby i już przyszłość jest utracona, ponieważ nie przysługuje im żadne wynagrodzenie lub przysługuje im tylko 30 % wynagrodzenia.



bruno68



Nigdy nie słyszałem/am o fazie "można", pracuję obecnie 7 lat w oświacie (3 lata umowy na czas nieokreślony, ale nadal na okres próbny, od 4 lat na całe życie), oczywiście nie mam zamiaru doświadczyć wypadku podczas wolnego więc [url]ubezpieczenie[/url] na wypadek niezdolności do pracy spoczywa w tej rentowej ubezpieczenia na życie, moglibyście Państwo coś takiego jak nieruchomość sobie pozwolić, jeśli w przyszłym roku zostanę potrącony przez autobus. Ale nieruchomość musiałaby być wtedy sprzedana. Jeśli teraz przeprowadzę się tutaj w okolicy na wynajem, wydałbym 1400 [url]euro[/url] miesięcznie na czynsz, ponieważ ceny są tak wysokie, dlatego wolałbym podjąć ryzyko z własnością i zaciągnąć początkowo wysoki oprocentowanie, a potem za 10 lat mieć nadzieję na lepsze oprocentowanie.



Z tych 1567 [url]euro[/url] miesięcznie potrzebuję 300 [url]euro[/url] na życie, pozostałoby 1200, które byłyby oszczędzane, co wynosiłoby 144.000 [url]euro[/url] w ciągu 10 lat, bez uwzględnienia wzrostu pensji i dodatkowych płatności za nadgodziny.



Dziękuję za bardziej szczegółowe wyjaśnienie!

Re: Kupno nieruchomości jako urzędniczka - co jest możliwe?

Napisany przez Andreas-H


Zastanawiam się tylko, kto może sobie pozwolić na te wszystkie nowe mieszkania, trzeba mieć już wiele zasobów od samego początku.



Nowe mieszkania/penthousy itp. znika tu jak świeże bułki. Nawet za więcej niż milion. Nie daj się zaskoczyć. Niektóre nawet nie są jeszcze sfinansowane. Po prostu wykupuje się je za cenę i koniec. W 2023 roku w Niemczech znajdowało się 483 miliardy [url]euro[/url] oszczędności w rękach prywatnych. Sami zorientowaliśmy się, że jesteśmy biedni, gdy dowiadujemy się, co niektórzy potrafią wyciągnąć z kapelusza....



Choć sugeruje się, że zarobek w wysokości 48 tys. [url]euro[/url] netto/rocznie czyni z kogoś bogacza, nie ma niczego poza argumentami mającymi na celu dalsze wyzyskiwanie klasy średniej :-)

Re: Kupno nieruchomości jako urzędniczka - co jest możliwe?

Napisany przez Neuland


Neubudowane mieszkania/penthousy itp. rozeszły się tutaj w dzielnicy jak świeże bułki. Nawet za ponad milion. Nie denerwuj się tym. Niektóre z nich nawet nie są jeszcze sfinansowane. Po prostu płaci się cenę zakupu i koniec. W 2023 roku Niemcy mieli 483 miliardy [url]euro[/url] oszczędności w rękach prywatnych. Nawet my zrozumieliśmy, że jesteśmy bardzo biedni, gdy się dowiadujemy, co niektórzy potrafią tak po prostu wyciągnąć z kapelusza...



Choć sugeruje się, że zarabiając 48 tysięcy [url]euro[/url] netto/rocznie jest się uważanym za bogatego, to poza tym, żeby mieć argumenty do dalszego wyciskania klasy średniej, nie ma w tym nic :-)



Dzięki za pierwszą odpowiedź, w której moje stwierdzenie zostało właściwie zrozumiane. Tutaj jest podobnie, są tutaj nowe mieszkania (3 pokoje), oferowane w cenie od 700.000 do 800.000 [url]euro[/url] i nie, nawet nie mieszkam w popularnym dużym mieście, wręcz przeciwnie.

Nie urodziłem się z złotą łyżką w ustach, pochodzę z rodziny robotniczej i teraz musi być każdemu jasne, że nawet jeśli dorzucę wszystko, co zarabiam, na wkład własny, takie nieruchomości nie byłyby dla mnie finansowalne (co także nie jest celem, ale jedynie jako eksperyment myślowy), potrzebne są wspomagające warunki początkowe lub nieruchomości odziedziczone. Moim stwierdzeniem chciałem tylko podkreślić, że uważam, iż moje wynagrodzenie jest już bardzo dobre, nawet jeśli niektóre wpisy tutaj sugerują, jakbym jako osoba o niskich zarobkach planował kupić pałac. Ale wystarczy pomyśleć o osobach z niskim dochodem, one są zmuszone mieszkać do końca życia wynajmując mieszkania, i to już w sobie stanowi wyzwanie.

Re: Kupno nieruchomości jako urzędniczka - co jest możliwe?

Napisany przez Andreas-H
Neuland pisze:
Chciałem tylko wyraźnie stwierdzić, że moim zdaniem moje wynagrodzenie jest już bardzo dobre, nawet jeśli niektóre wpisy tutaj sugerują, że planuję kupić pałac jako osoba o niskich dochodach. Należy jednak pamiętać o osobach o niskich zarobkach, które są zmuszone przez całe życie mieszkać na wynajętym. Nawet to jest już wyzwaniem.

Twoje wynagrodzenie jest już *DOBRE*, ale problem polega na tym, że przepaść między cenami za metr kwadratowy a dochodem ciągle się powiększa i ci, którzy chcą teraz kupić, często mają pecha i są zmuszeni przyglądać się z boku. Dochody nie rosły tak szybko jak ceny i nawet jeśli dobrze zarabiasz, bank może powiedzieć, sorry, nie wystarcza. To nie dlatego, że zarabiasz za mało, ale dlatego, że tu prawie wszędzie wybuchł absolutny szaleństwo (przynajmniej w moim mieście).

Nasze pierwsze mieszkanie, które kupiliśmy tu na początku 2014 roku, teraz ze względu na ogromny wzrost cen, moglibyśmy ledwo sfinansować (przy prawie podwojonych dochodach z 2014 roku). Ale musielibyśmy najpierw wpłacić nawet 150 tys. własnych środków (40% lub więcej) (albo nawet więcej...), zanim bank w ogóle zgodziłby się z nami rozmawiać. To, do diabła, cholernie dużo pieniędzy.

Mieliśmy po prostu głupie szczęście, że kupiliśmy wtedy, zanim szaleństwo się rozpoczęło. Przez lata ceny w tej okolicy oscylowały w granicach od 1500-2000 EUR za metr kwadratowy. Obecnie ceny dla istniejących nieruchomości wahają się między 4000 a 6000 (w zależności od lokalizacji), a dla nowych budynków, w zależności od lokalizacji i wyposażenia, są prawie pięciocyfrowe. Kto może sobie na to pozwolić? Dla zwykłych pracowników (takich jak ja) powietrze jest od dawna bardzo cienkie.

Mam nadzieję, że się uda zrealizować twój sen, pomimo wszystkich trudności.

Re: Kupno nieruchomości jako urzędniczka - co jest możliwe?

Napisany przez BenniG
"

Więc chcę zrobić małą aktualizację, sytuacja teraz wygląda następująco:



Zakup nieruchomości jest teraz bardzo interesujący, mieszkanie z banku sprzedawane/promowane 3 pokoje 85 mkw z własnym ogrodem w bardzo popularnej, poszukiwanej dzielnicy, z nowym ogrzewaniem (2022) i nową łazienką (2023), w zadbanym budynku wielorodzinnym; Koszt: prawie 240 000 [url]euro[/url], z pośrednikiem i innymi kosztami wychodzi mi to na 270 000 [url]euro[/url]. Moje kapitały własne podniosłem teraz w ciągu miesiąca do 23 000 [url]euro[/url]. Oczywiście wiem, że nieruchomość przy 30 000 [url]euro[/url] kapitału własnego miałaby teraz znacznie lepszą stopę procentową, bo mogłbym nimi spłacić całą hipotekę, ale nieruchomość jest teraz sprzedawana.

Planowałem zatem użyć 18 000 kapitału własnego, zatrzymać 5000 [url]euro[/url] jako rezerwę (przeprowadzka/remont) i w rezultacie wyszło by na stopę procentową 4,09% na 10 lat (całkowity czas trwania 27 lat) i ratę około 1270 [url]euro[/url] + 300 [url]euro[/url] opłaty za mieszkanie, z 2% spłatą kapitału, według moich obliczeń.



Jak oceniacie to ponownie? I po drugie: Co byłoby strategicznie korzystne zrobić z dodatkowymi pieniędzmi; a) Oszczędzanie na koncie oszczędnościowym, a następnie regularne dodatkowe spłaty, b) oszczędzanie na nowej umowie oszczędnościowej budowlanej, aby w przyszłości mieć lepszą stopę [url]kredytu[/url]? c) ...?



Jeśli to jest wymarzone mieszkanie, to sięgnij po nie. Jasne, możliwe, że stopa procentowa jest gorsza, niż potrzeba, ale zaoszczędzisz na czynszu.



Czy kiedykolwiek myślałeś o zawarciu umowy kredytowej na 5 lat?

Za 5 lat będziesz mieć znacznie lepszy stopień obciążenia, możesz spłacić część [url]kredytu[/url] nawet bez opcji dodatkowych spłat i może sobie pozwolić na wyższą stopę spłaty kapitału, a sytuacja z oprocentowaniem może być jeszcze lepsza niż obecnie.



Czy opłaca się wtedy założyć umowę oszczędnościową budowlaną, inni mogą lepiej ocenić, ale według mnie przynosi to najwięcej przy pierwszym finansowaniu, aby wykorzystać kapitał własny.

Nadmiarowe pieniądze trzymałbym na lokacie kwartalnej z zamiarem wykorzystania ich za 5 lat. "

Re: Kupno nieruchomości jako urzędniczka - co jest możliwe?

Napisany przez Neuland
BenniG pisze:
Tak więc, jeśli to jest idealne mieszkanie, to się zdecyduj. Oczywiście, możliwe, że stopa procentowa jest gorsza niż potrzeba, ale zaoszczędzisz na czynszu.

Czy zastanawiałeś/aś się kiedyś nad zawarciem umowy tylko na 5 lat z oprocentowaniem?
Po 5 latach będziesz miał/a znacznie lepszy wskaźnik obciążenia hipotecznego, będziesz mógł/a spłacić część kredytu bez konieczności nadpłaty, zwiększyć wskaźnik spłaty i być może warunki odsetkowe będą jeszcze korzystniejsze niż obecnie.

Czy opłaca się wtedy jeszcze oszczędzać na budowlanym? To inni mogą lepiej ocenić, ale moim zdaniem najbardziej się on opłaca przy pierwszym finansowaniu, aby zainwestować kapitał własny.
Nadwyżkowe pieniądze odkładał/ałbym/ałabym na konto z okresem karencji kwartalnej, z zamiarem ich wykorzystania za 5 lat.

Dziękuję, jeśli możliwa jest krótsza umowa z oprocentowaniem, to na pewno będzie to interesujące dla mnie! I tak, to naprawdę jest wymarzone mieszkanie w świetnej cenie. Mam tylko obawy, że trochę się skompromituję w finansowaniu, bo faktycznie nie byłbym/a w stanie sobie na to pozwolić, ponieważ nie jestem w stanie pokryć całkowicie kosztów zakupu. Jednak w środę mam spotkanie z niezależnym pośrednikiem finansowym i mam nadzieję, że również dobrze mnie doradzi. Twój pomysł z 5 latami na pewno poruszę w rozmowie!

Re: Kupno nieruchomości jako urzędniczka - co jest możliwe?

Napisany przez NaTwoim13
Strony mają taki długi i czasami męczący wątek, gdzie Twórca nawet nie pomyśli o skontaktowaniu się ze mną!

Oprocentowanie rzeczywiście spada, istnieją również 2-3 renomowane banki, które finansują części kosztów dodatkowych nabywcy.

Ocenić to można i powinno się dopiero, gdy ma się do dyspozycji liczby, dane i fakty przedstawione przez eksperta!

Re: Kupno nieruchomości jako urzędniczka - co jest możliwe?

Napisany przez freeflo
Neuland pisze:
Cześć,

mam 33 lata i pracuję jako nauczycielka w Niemczech od 7 lat. Obecnie moje wynagrodzenie netto wynosi 4023 euro. Dotychczas mieszkałam wynajmując mieszkanie w starym budownictwie, z którego chciałabym się wyprowadzić. Niestety mam zaoszczędzone jedynie 18 000 euro. Prowadzę małą umowę oszczędnościową na kwotę 24 000 euro w ramach dodatkowych świadczeń majątkowych, którą oszczędzam od 7 lat. Ponadto mam tylko ubezpieczenie na życie, które jest elastyczne, ale wskazuje minimalną wypłatę w wysokości 36 000 euro w 2058 roku.

Nie mam zielonego pojęcia, w sumie planowałam zaoszczędzić co najmniej 50 000 euro na wkład własny i wtedy poszukać własnego mieszkania, ale moja aktualna sytuacja wynajmu znacznie się pogorszyła, dlatego już teraz zastanawiam się nad zakupem, z pełnym finansowaniem lub maksymalnie 10 000 euro wkładu własnego, ponieważ 18 000 euro stanowią moje oszczędzone rezerwy, których nie chciałabym teraz wyczerpać i chciałabym zachować na ewentualne naprawy, itp.

Szukam 3-pokojowego mieszkania.
Czy można już w miarę orientacyjnie powiedzieć, na co mnie stać? Już umówiłam spotkanie w banku domowym.

@neuland Uważam, że wspaniale, że masz takie zaangarzowanie! Kupno mieszkania to naprawdę duża decyzja... Czy zastanawiałaś się kiedyś nad inwestowaniem swojego kapitału w wynajmowaną nieruchomość? Przy twoim wynagrodzeniu na pewno coś da się zrobić myślę! Twój najemca praktycznie spłacałby twoją nieruchomość za ciebie, a ty mógłbyś czerpać dochód z wynajmu i zwiększać swoje oszczędności, dokonywać dalszych inwestycji i być może później zdecydować się na własne mieszkanie na zupełnie innych podstawach! Co sądzisz o tym pomysle?

Pozdrowienia, Flo

Re: Kupno nieruchomości jako urzędniczka - co jest możliwe?

Napisany przez bruno68
@Neuland,

Twoje odpowiedzi są delikatnie mówiąc odstające pod względem finansowania! Biorąc pod uwagę, że corocznie na poziomie krajowym tysiące urzędników mają ten sam cel!

Dziwi mnie ten sposób formułowania, że ubezpieczenie na wypadek niezdolności do pracy tkwi w tej emeryturze terminowej,... i to za 103 € miesięcznie? Co to ma być?

Jaką emeryturę ma dla Ciebie być wypłacana miesięcznie? Podaj nazwę ubezpieczenia, taryfę i zakres, w celu zrozumienia! Ale aby to był nie DeBeKa?

To zabezpieczenie jest raczej w obszarze tkaniny na wycieraczkę! Ponieważ z tego nie można ubezpieczyć renty za wypadek w wysokości 2.000 € do 67. roku życia ani jednocześnie zbudować emerytury w wysokości 1.000 € od 67. roku życia.

Czy to jest ubezpieczenie, które w zasadzie wygasza się z 55. rokiem życia (imię, które prawie 70% wszystkich przypadków ubezpieczeniowych w obszarze UP, NDP lub NP(z) i DP(z) wyklucza z emerytury)? Czy zostaje anulowane ze względu na niewypłacalność klienta od 55. roku życia? Wystarczy przemnożyć 3% wzrost na 43 lata! (1,03% * 43 lata = czynnik * 1. składka = równa miesięczna kwota końcowa). Należy jednak pamiętać, że wzrost o 4% rocznie spowoduje, że kwota będzie do opłacenia do 60 roku życia, a 5% raczej do 55. roku życia

Pytanie pozostaje także: Czy składka musi być nadal opłacana w przypadku niezdolności do pracy, aby zapewnić emeryturę? Czy obowiązuje reguła Comforf!

I nie musisz pytać doradcy bankowego, ta informacja o dostępnym majątku jest zakazana prawnie i zawodowo!

Ponieważ prawdziwa NDZ byłaby z rentą w wysokości 2.000 € i szybką pomocą, dodatkowo do emerytury od pracodawcy raczej byłaby flagą zieloną, niż czerwoną.

bruno68

Re: Kupno nieruchomości jako urzędniczka - co jest możliwe?

Napisany przez BenniG
@freeflo: Dlaczego chcesz wcisnąć klientowi zainteresowanemu kabrioletem SUV? Wątek otwierającej chce się wyprowadzić z mieszkania, a ty zalecasz jej inwestowanie w mieszkanie na wynajem. Jeśli teraz zainwestuje swój kapitał w mieszkanie i weźmie dodatkowy kredyt w wysokości 200 000 €, to potrwa wieki, zanim będzie mogła kupić mieszkanie na własność, ponieważ ze względu na obecną sytuację związaną z oprocentowaniem, przepływ gotówki nie ulepszy się początkowo.

Jeśli dopiero zaczynasz przygodę z kryptowalutami […]

Uważasz więc, że podczas studiów dualnych zarobisz[…]

Do limitu ryczałtu nie płacisz żadnych podatków. J[…]

Dziękuję bardzo!

Odwiedź naszą stronę z aktualnościami ze świata