- czw sie 08, 2024 11:50 am
Cześć,
mam pytanie dotyczące ewentualnego pośredniego finansowania.
Sytuacja wyjściowa:
Jestem jedyną właścicielką wolnej od długów nieruchomości (Dom jednorodzinny z 2008 roku). Obecnie mieszkam z dwójką dzieci i psem, utrzymuję się z alimentów oraz zasiłku rodzinny, mając do dyspozycji 2 000 €. Znaczące zwiększenie moich dochodów jest trudne, ponieważ w miarę rosnących dochodów znikają oczywiście alimenty, a dobrze płatna praca na pełen etat, która byłaby tak naprawdę konieczna, niestety jest nierealna. Posiadam pewne oszczędności w wysokości prawie 35 000 €, które chciałabym wykorzystać jedynie w razie potrzeby, dopóki nie będę pewna co dalej.
Myślę o znalezieniu tańszego mieszkania własnościowego, wprowadzeniu się, odnowieniu obecnego domu i sprzedaży go. W ten sposób pozostałby mi spory zapas finansowy na wypadek nagłych sytuacji. Jednakże potrzebuję do tego pośredniego finansowania.
Moje bank lży, mówiąc, że bez stabilnej, dobrze płatnej pracy na pełen etat nie ma możliwości udzielenia pośredniego finansowania. Alimenty i zasiłek rodzinny, a także oszczędności finansowe nie wchodzą w grę. Nawet z przyszłą planowaną pracą na pół etatu bank stwierdził, że nie ma szans. Gdybym miała tę dobrze płatną pracę na pełen etat, to zabawne jest to, że nie musiałabym nawet zastanawiać się nad przeprowadzką i pośrednim finansowaniem.
Pośrednik finansowy powiedział od razu, że nie ma szans. Drugi pośrednik finansowy udzielił wstępnej informacji, że istnieje instytucja, która mogłaby zgodzić się na coś takiego nawet bez bieżących dochodów z pracy, ale stawki zaczynają się od co najmniej 10 lub 11%. Rozumiem, że to będzie drogie, ale to już jest numer, który trzeba najpierw strawić. Jednak nie umówiłam się na kolejną wizytę, więc nie jest to jeszcze nawet stałe potwierdzenie.
Ogólnie rzecz biorąc - czy to są normalne warunki w tej sytuacji? Czy to realna szansa, czy od razu mogę sobie odpuścić spotkanie? Co jeszcze można zrobić? Pomysły, opinie, rady - będę wdzięczna za wszystko.
Pozdrawiam, Ginny
mam pytanie dotyczące ewentualnego pośredniego finansowania.
Sytuacja wyjściowa:
Jestem jedyną właścicielką wolnej od długów nieruchomości (Dom jednorodzinny z 2008 roku). Obecnie mieszkam z dwójką dzieci i psem, utrzymuję się z alimentów oraz zasiłku rodzinny, mając do dyspozycji 2 000 €. Znaczące zwiększenie moich dochodów jest trudne, ponieważ w miarę rosnących dochodów znikają oczywiście alimenty, a dobrze płatna praca na pełen etat, która byłaby tak naprawdę konieczna, niestety jest nierealna. Posiadam pewne oszczędności w wysokości prawie 35 000 €, które chciałabym wykorzystać jedynie w razie potrzeby, dopóki nie będę pewna co dalej.
Myślę o znalezieniu tańszego mieszkania własnościowego, wprowadzeniu się, odnowieniu obecnego domu i sprzedaży go. W ten sposób pozostałby mi spory zapas finansowy na wypadek nagłych sytuacji. Jednakże potrzebuję do tego pośredniego finansowania.
Moje bank lży, mówiąc, że bez stabilnej, dobrze płatnej pracy na pełen etat nie ma możliwości udzielenia pośredniego finansowania. Alimenty i zasiłek rodzinny, a także oszczędności finansowe nie wchodzą w grę. Nawet z przyszłą planowaną pracą na pół etatu bank stwierdził, że nie ma szans. Gdybym miała tę dobrze płatną pracę na pełen etat, to zabawne jest to, że nie musiałabym nawet zastanawiać się nad przeprowadzką i pośrednim finansowaniem.
Pośrednik finansowy powiedział od razu, że nie ma szans. Drugi pośrednik finansowy udzielił wstępnej informacji, że istnieje instytucja, która mogłaby zgodzić się na coś takiego nawet bez bieżących dochodów z pracy, ale stawki zaczynają się od co najmniej 10 lub 11%. Rozumiem, że to będzie drogie, ale to już jest numer, który trzeba najpierw strawić. Jednak nie umówiłam się na kolejną wizytę, więc nie jest to jeszcze nawet stałe potwierdzenie.
Ogólnie rzecz biorąc - czy to są normalne warunki w tej sytuacji? Czy to realna szansa, czy od razu mogę sobie odpuścić spotkanie? Co jeszcze można zrobić? Pomysły, opinie, rady - będę wdzięczna za wszystko.
Pozdrawiam, Ginny