Capital Investment 4

Forum finansowe CI4 - Wszystko ze świata finansów i nieruchomości

Masz wiedzę na temat rynków? Jak wpływają one na giełdę? Jakie są przyszłe trendy gospodarcze? Na tym forum możesz wymieniać się poglądami z innymi użytkownikami.

Re: Jak dalej potoczyło się to w 2006 roku?

Napisany przez richard100
Myślę, że moglibyśmy zorganizować wymianę poglądów na temat tego, jak może potoczyć się dalszy rok 2006. Gdzie znajdują się zwycięzcy, a gdzie przegrani na rynkach giełdowych? Czy Ameryka będzie nadal osłabiała? Czy Europa (SMI) będzie kontynuować wzrosty, czy też straci zdobytą pozycję? Co dalej z Japonią? Innymi słowy, gdzie można zarobić? Dzisiaj przeczytałem coś takiego: Dla wielu perspektywy na kolejny rok są częściowo uzależnione od zatrzymania przez Fed podnoszenia stóp procentowych - dodał Tower. Ale historycznie rzecz biorąc, zatrzymanie przez Fed podnoszenia stóp niekoniecznie musi oznaczać wzrost na giełdzie. To kiedy Fed obniża stopy procentowe, jest to korzystne dla akcji. Zazwyczaj mija sporo czasu między zakończeniem serii podwyżek stóp procentowych przez Fed a rozpoczęciem ich obniżania - dodał. Ponadto, z tak silnym wzrostem gospodarczym, jak dotąd, Fed może być zmuszony do kontynuowania podwyżek nieco dłużej, niż niektórzy oczekują na Wall Street. O ile zauważę, nie będę zainteresowany inwestowaniem w USA w obecnym czasie. Tam ceny prawdopodobnie nie wzrosną aż tak szybko. Europa stopniowo przechodzi do fazy podwyżek stóp procentowych. Prawdopodobnie stanie się to widoczne dopiero w drugiej połowie 2006 roku. Możemy więc założyć, że pierwsza połowa roku powinna w miarę dobrze sobie radzić. Innymi słowy, można liczyć na kolejne 5-10% wzrostu. Nie składam prognoz dotyczących Japonii, bo nie mam na ten temat wiedzy. Mogę sobie jednak wyobrazić, że rajd tam będzie kontynuowany. Pozdrowienia, Rich

Re: Jak dalej potoczyło się to w 2006 roku?

Napisany przez richard100
I oto interesujący artykuł z dzisiejszego wydania FuW. Drogi inwestorze, Być może się mylę, ale czy w grudniu nie stawia się coraz więcej prognoz giełdowych, pisze się coraz więcej studiów na temat perspektyw akcji, obligacji i walut, oraz publikuje się coraz więcej panelowych dyskusji z mądrymi, elokwentnymi strategami inwestycyjnymi? Czy media, banki i firmy inwestycyjne nie zaczynają publikować swoich rocznych prognoz coraz wcześniej? Nikt nie zakłada jednak, że wszystkie te dokumenty zostaną przeczytane w gorączce przedświątecznych przygotowań i w trakcie świąt, czy to w pracy czy w czasie wolnym. Gdy w nowym roku wraca rutyna codziennego życia, a wyniki na giełdzie nie zachwycają, nie będzie wielkiej chęci, aby zajrzeć do tych studiów. Nikt nikogo nie wini, jeśli wiele z tych dokumentów pozostanie nieprzeczytanych i trafi do archiwum albo kosza na śmieci. Niewiele pilnych działań Być może lepiej jest nie uważać, że trzeba przeczytać wszystko, co dotyczy inwestowania w 2006 roku. Nie mam wątpliwości co do jakości tych studiów i prognoz, ale często się one wzajemnie wykluczają, a zbyt dużo informacji - przesyt informacji - może być szkodliwe. Najbardziej udanymi inwestorami nie są ci, którzy mają najwięcej informacji, ale ci, którzy skupiają się na istotnych kwestiach i potrafią szybko oddzielić ziarno od plew w nadmiarze informacji. Pod koniec roku nie ma konieczności dokonywania głębokich zmian w strukturze portfela. Z pewnością nie zaszkodzi zastanowić się pod koniec roku nad alokacją aktywów, na przykład zastanowić się, czy w związku z korzystnym wzrostem cen akcji w 2005 roku, udział akcji nie stał się zbyt duży. To oznaczałoby na przykład, że aby przywrócić udział do pierwotnego poziomu, należałoby sprzedać akcje, pomimo nadal korzystnych perspektyw giełdowych i wbrew swojej woli. Trudniejsze jest pytanie, co zrobić z uzyskanymi środkami - inwestować w obligacje czy pozostawić w gotówce? W związku z oczekiwanym wzrostem stóp procentowych na 2006 rok, na razie należałoby dać pierwszeństwo rynkowi pieniężnemu. To, że zaczyna się nowy rok i wiele wskazuje na to, że akcje dywidendowe nie będą w 2006 roku osiągać tak spektakularnych wzrostów wartości, nie oznacza, że teraz trzeba gruntownie zmieniać skład portfela. Zwłaszcza nie są wskazane skrajne rozwiązania, na przykład 100% gotówki lub tylko akcje. W większości przypadków niewiele jest pilnych działań, co jest niekorzystne dla banków i menadżerów majątku: jeśli portfel nie ulega przebudowie, to trudno zarobić na prowizjach giełdowych. To, co dotychczas uznawano za celowe i sprawdzone, powinno również sprawdzić się w nowym roku. Natomiast zawsze konieczne są lekkie dostosowania - dopracowanie detali - w portfelu. Do tego mogą być przydatne ostatnio publikowane studia branżowe i regionalne. Na przykład, jeśli chodzi o pytanie, czy mieszanina branżowa lub alokacja regionów i krajów w części akcyjnej powinna ulec zmianie. Jeśli decyzje te są słuszne - na przykład redukcja akcji surowcowych na rzecz akcji dóbr inwestycyjnych lub przesunięcie z europejskich na japońskie papiery wartościowe - to wpłynie korzystnie na ogólną rentowność portfela. A co z amerykańską giełdą? Jeśli w 2005 roku jedna giełda zawiodła, to była to giełda amerykańska. Nawet jeśli to stosunkowo skromne wyniki nie są całkowicie zaskakujące i całkowicie odpowiadają oczekiwaniom z przed roku, nie podoba się to Amerykanom, że ich giełda jest dziś na dalszych miejscach w międzynarodowym rankingu wydajności. Z wzrostem o niecałe 4% w tym roku, reprezentatywny indeks S&P-500 osiągnął najgorszy wynik od 1994 roku (1,5%). Rok 2006 powinien być lepszy dla amerykańskich papierów wartościowych, mobilizują się teraz amerykańscy strategowie giełdowi. Ale jak znacznie lepszy, i czy wystarczy to do zdobycia najwyższego miejsca? W otoczeniu rosnących stóp procentowych, nadal wysokich cen energii i wzrostu zysków, który nie jest jednoznaczny - niektórzy oczekują stagnacji, inni znacznego spadku - amerykańskie akcje same w sobie będą miały trudne zadanie. Nawet Ed Keon, główny strateg finansowy Pramerica Financial, przewiduje wyraźne spowolnienie wzrostu zysków w USA na 2006 rok. Ale to nie powstrzymuje go przed przewidywaniem dla 2006 roku wzrostu Wall Street o nawet do 20%. Jego uwaga jest godna uwagi: po raz pierwszy od pięciu lat przeciętna wycena amerykańskiego rynku akcji ma wzrosnąć. Oznacza to, że ceny akcji w 2006 roku wzrosną pomimo stagnacji wzrostu zysków. Być może nawet wzrost o 20% to nadmiernie skromna prognoza, na przykład gdyby wzrost zysków ponownie okazał się lepszy?

Re: Jak dalej potoczyło się to w 2006 roku?

Napisany przez ADMCI4
Nie wiem, co miałoby być interesującego w artykule na temat FuW. Autor dużo pisze, ale mówi niewiele: Szczególnie nieodpowiednie są skrajne rozwiązania, na przykład 100% płynności lub inwestowanie tylko w akcje. Co za genialne odkrycie. Do tego praktycznie nie muszę czytać FuW. Artykuł jest zdecydowanie za bardzo oparty na jeśli, byłoby i by. W rzeczywistości autor zaleca po prostu pozostawienie wszystkiego po staremu i dokonanie tylko niewielkich dostosowań, jeśli w ogóle. Byłoby może interesujące, gdyby autor zerknął także trochę na wykresy z przeszłości: Z wynikiem zaledwie niewiele ponad 4% w tym roku, reprezentatywny indeks S&P-500 odnotował najgorszą wydajność od 1994 roku (–1,5%). A co było z latami 2000, 2001 i 2002?? Przy takiej wiedzy na temat rynków nie jest zaskakujące, że autor nie potrafi wyjaśnić, dlaczego .... Być może nawet wzrost o 20% jest nadal zbyt skromną prognozą, na przykład gdy wzrost zysków będzie ponownie lepszy? ... można go zrealizować. Skąd na przykład w warunkach rosnących kosztów życia, rosnących cen energii, rosnących stóp procentowych i stagnujących cen nieruchomości możliwy jest wzrost zysków w gospodarce, która w 70% zależy od prywatnej konsumpcji. Trzeba przyznać, że nominalnie giełdy amerykańskie w zeszłym roku nieco nie dorównały europejskim. Ale jeśli wziąć pod uwagę wcześniejsze wzrosty dolara, to giełdy amerykańskie nie muszą się wstydzić porównania z Europą: To, że FuW z powodów politycznych i ekonomicznych nie chce zobowiązywać się do konkretnych deklaracji, jest zrozumiałe. To tłumaczy rozmyte bełkotanie w artykule. Ale fakt, że udokumentowane fakty, jak wydajność S&P500, są błędnie przedstawione i porównywane są indeksy giełdowe bez uwzględnienia wartości pieniądza, jest niegodne dla FuW. Marcus

Re: Jak dalej potoczyło się to w 2006 roku?

Napisany przez Dany1
Hej Marcus Inwestor nigdy nie daje konkretnych wskazówek i nie robi prognoz. może i potrafi jest czasami lepsze niż to będzie i to się wydarzy, zwłaszcza gdy nic się nie dzieje... Jak było z Twoimi prognozami? Jak co roku, serdecznie gratuluję Ci Twoich prognoz dotyczących złota i srebra. Będę nadal śledzić i mam nadzieję, że znów znajdziesz więcej czasu (chęci)? do pisania. Twoje czarne lub najczarniejsze prognozy dotyczące USA, dolara i akcji ogólnie, na szczęście po raz kolejny się nie sprawdziły. Złoto miało zresztą taką samą wydajność jak SMI... Bańka na rynku nieruchomości, jak ją nazywasz, również nie pękła. Dodatkowo raport Moodys. Zobaczymy więc, co przyniesie 2006 roku... Życzę wszystkim udanego startu i zdrowia. To, ile naprawdę kosztują domy w USA Zmniejszone koszty finansowania brü. Waszyngton, 29 grudnia Do wzrostu gospodarczego w Stanach Zjednoczonych w ostatnich latach przyczynił się nie w niewielkim stopniu boom na rynku nieruchomości. Ceny domów jednorodzinnych i mieszkań wzrosły w niektórych częściach kraju tak gwałtownie, że wielu ekspertów już ostrzegało przed bańką, której pęknięcie mogłoby skutkować poważnymi szkodami dla gospodarki. Nawet szef Rezerwy Federalnej Alan Greenspan, który zawsze bardzo ostrożnie dobiera słowa, niedawno wspomniał o pianie na rynku nieruchomościowym. Jednakże ta ocena sytuacji odnosi się tylko do absolutnej wysokości cen; uwzględnienie kosztów finansowania i rozwoju dochodów daje inny obraz. Wynika to z badania przeprowadzonego przez Moodys. Wskazuje ono, że nieruchomości mieszkalne w dużych częściach USA są obecnie bardziej dostępne niż w latach osiemdziesiątych. Jako powody podano znaczący wzrost dochodów nominalnych, znaczny spadek stóp procentowych oraz elastyczne metody finansowania. Ten rozwój przyczynił się do tego, że obecnie prawie 70% Amerykanów posiada nieruchomości mieszkalne. Dziesięć lat temu wskaźnik ten wynosił 65%. Jak wynika z badania, rodzina z dochodem średnim musi obecnie przeznaczyć 22% swojego dochodu brutto na sfinansowanie domu o średniej cenie. Pod koniec lat osiemdziesiątych było na to potrzebne 30%. Te dane jednak nie dotyczą obszarów metropolitalnych wzdłuż wybrzeży Atlantyku i Pacyfiku. Średnio mieszkaniec Nowego Jorku musi przeznaczyć 46% swojego dochodu, o 9% więcej niż 20 lat temu, na zakup nieruchomości. Dla mieszkańca Bostonu to 32 (+4)%, w Waszyngtonie 28 (+7)% oraz w Miami 41 (+17)%. Najdrożej jest mieszkać w San Francisco, gdzie potrzeba 52 (+10)% średniego dochodu na zakup nieruchomości o średniej cenie. Z kolei w Dallas, Teksasie, potrzebne jest tylko 13 (-15)%; w Atlancie 15 (-5)%, w Phoenix 22 (-1)% oraz w Minneapolis 17 (-3)%. Mimo tych zmian, zgodnie z przeprowadzonym badaniem pod koniec grudnia, aż 75% Amerykanów jest przekonanych, że muszą przeznaczyć większą część swojego dochodu na mieszkanie niż 20 lat temu. Kenneth Rosen, zajmujący się trendami na rynku nieruchomości na Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley, potwierdza, że ten obraz jest evidentnie błędny. W ciągu ostatnich dwóch dekad nie tylko poprawiła się dostępność, mówi, ale domy i mieszkania stały się większe, co oznacza, że kupujący otrzymują więcej za swoje pieniądze. Choć zwłaszcza w ostatnim czasie na obszarach metropolitalnych nad brzegiem morza zaznacza się spowolnienie tendencji wzrostowych, które w nadchodzącym roku może prowadzić do spadków, większość ekonomistów jest zdania, że powszechne załamanie cen nieruchomości jest mało prawdopodobne. Moodys: Housing Market Monitor. Grudzień 05.

Re: Jak dalej potoczyło się to w 2006 roku?

Napisany przez ADMCI4
Dany, Dobry artykuł od Moodyego, który opisuje aktualną sytuację, podsumowując: Amerykanie mają wyższe zadłużenie na swoich nieruchomościach, ale dzięki niższym stopom procentowym/kredytom mają niższe koszty finansowania niż wcześniej. Na razie wszystko w porządku. To, czego artykuł nie pokazuje - i to jest moje podstawowe zastrzeżenie - to co się stanie, gdy stopy procentowe i kredyty wzrosną. Wtedy bowiem większy procent dochodu zostanie przeznaczony na koszty finansowania. Pieniądze, które będą brakować na konsumpcję. Wtedy pojawia się pytanie, ile rodzin nie będzie już w stanie wykupić domu, ponieważ nawet teraz, pomimo niższych kosztów finansowania w procentach, nie stać ich na Dom i będą musiały go sprzedać. Niebezpieczeństwo, że podobnie jak w Japonii w 1989 roku lub w Szwajcarii w 1990 roku, ceny nieruchomości mogą spaść bardzo szybko o 30 lub 50%, nie można lekceważyć. Ze wszystkimi konsekwencjami, takimi jak bankructwa banków itp. W przeciwieństwie do USA, Japończycy i Szwajcarzy mieli znaczne oszczędności, które złagodziły spadek jak miękka poduszka. Amerykanie nie mają tej poduszki, więc lądowanie byłoby odpowiednio twardsze. Oczywiście, dolar jeszcze nie zawiódł. Może jeszcze w tym roku nie zawiódł. Greenspan zakłada, że zaufanie do dolara może być utrzymane do 2007 roku. Wie już, dlaczego wtedy nie chce być już na stanowisku. Ale czy powinniśmy polegać na tym, że w 2006 roku wszystko będzie w porządku, bo upadek dolara przyjdzie dopiero w 2007 roku? Może. Ale nie będę na to spekulować. Aktywa w dolarach nie wchodzą dla mnie w grę! W długotrwałym horyzoncie nierównowagi zawsze się wyrównują, a przesady zawsze są korygowane. W przeszłości zawsze tak było, że przesada została nie tylko skorygowana do odpowiedniego poziomu, ale również wystąpiła przesada w kierunku przeciwnym. Zbyt wysokie ceny przekształcały się w zbyt niskie i odwrotnie. Bez względu na to, czy chodzi o akcje, domy czy surowce. Twierdzę jedynie, że ceny akcji i nieruchomości są obecnie zbyt wysokie i nastąpi korekta w przeciwnym kierunku. Czy to będzie w przyszłym tygodniu, miesiącu, w przyszłym roku czy za 5 lat, również nie potrafię powiedzieć. I przede wszystkim nie, jak szybko nastąpi ta zmiana kierunku. Czy w razie czego będziemy w stanie zlikwidować swoją pozycję na czas? Czy w ogóle będziemy w stanie zauważyć, że właśnie pęka bańka, czy będziemy mówić o przejściowej słabości rynku i korzystać z niższych cen jako okazji do zakupu? Kupować w opadający nóż jak w latach 2000/2001? Nie panikuj. Ale jeśli panikujesz, to zacznij od paniki! Nie chcę nikomu zmącić jego amerykańskich akcji. Każdy powinien sam zdecydować, czy nadal jeździć na byku, dopóki trwa. Ale chcę zwrócić uwagę na zagrożenia oraz przede wszystkim na wskaźniki, które wskazują na kryzys, aby czytelnik w razie czego mógł szybko rozpoznać upadek i poprawić swoją pozycję, dopóki jeszcze ma zysk. Marcus

Re: Jak dalej potoczyło się to w 2006 roku?

Napisany przez richard100
mfabian pisze:Dany, Amerykanie mają wyższe długi związane z nieruchomościami, ale dzięki niższym stopom procentowym/kredytom mają niższe koszty finansowania niż wcześniej. -Dotyczy to oczywiście nie tylko Amerykanów, ale także nas. Budowane są i sprzedawane masowo mieszkania własnościowe, dostępne dla wielu dzięki niskim stopom procentowym. . Pojawia się więc pytanie, ile rodzin nie będzie mogło już sobie pozwolić na Dom, ponieważ nawet teraz, pomimo niskich kosztów finansowania procentowego, nie są w stanie sobie na niego pozwolić i będą musiały go sprzedać. -Sprzedać raczej nie. O własny dach nad głową odpocząć ludzie jako ostatnie. Oszczędza się w inny sposób lub aktywuje dodatkowe dochody - Wyobraźnia ludzka nie jest tu do lekceważenia. Własny Dom nie jest tak łatwo porzucany. Również najemcy nie można zapomnieć. Yam są w jeszcze gorszej sytuacji. Właściciel domu może zabezpieczyć się poprzez długoterminowe stawki procentowe hipoteki. Czynsz natychmiast rośnie. Porównanie właścicieli domów vs. najemcy w CH USA układa się więc na korzyść USA. CH najemcy 65%, USA najemcy 25% W przeciwieństwie do USA, Japończycy i Szwajcarzy mieli znaczne oszczędności, które złagodziły upadek jak miękka poduszka. Amerykanów nie mają tej poduszki, więc lądowanie byłoby odpowiednio mocniejsze. -Powszechnie wiadomo, że statystyki kłamią. Oczywiście w Szwajcarii jest wielu bogatych ludzi. Ale ci, którzy obecnie kupują mieszkania własnościowe lub domy w CH, zapewne już nie mają miękkiej poduszki. Finansowane po ostatniego grosza, z udziałem środków z funduszy emerytalnych. Wie, dlaczego nie chce już być na stanowisku -Cześć Marcus, ta uzasadnienie wydaje się nie na miejscu. :cry: Szacunek, że wytrzymał tak długo. W końcu człowiek jest po 70-tce, wcześniej czy później nadejdzie finał... Mamy więc polegać na tym, że w 2006 roku wszystko będzie w porządku, ponieważ upadek dolara nastąpi dopiero w 2007 roku? Możliwe. Ale nie będę spekulować na ten temat. Aktywa w dolarach mnie nie interesują! -Zachowam swoje $. Tak jak powiedziałem Ci już 2 lata temu, gdy $ był po 1,10. Przypominam sobie Twoją wcześniejszą publikację dotyczącą $. Uczestnik forum, czy to była kobieta, natychmiast podzieliła się informacją, że zlikwidowała swoje konto w $. Nie mogła dłużej znieść ryzyka. Czy nadal tak myśli? $ wtedy wynosił 1,10. Twierdzę tylko, że ceny akcji i nieruchomości są obecnie zbyt wysokie i nastąpi korekta w przeciwnym kierunku. Czy będzie to następny tydzień, następny miesiąc, przyszły rok czy za 5 lat, tego również nie potrafię powiedzieć. A przede wszystkim nie potrafię powiedzieć, jak szybko ta zmiana nastąpi. Czy w przypadku konieczności będzie można zlikwidować swoją pozycję na czas? -No właśnie, wszystko zależy od tego, czy dostrzeże się bańkę i czy taka istnieje. Ja nie potrafię jej dostrzec. Wahania w pewnym zakresie są normalne i rynek potrafi sobie z nimi poradzić, nie wywołując od razu apokalipsy. :lol: Czy w ogóle będzie można zauważyć, że właśnie tu pęka bańka, czy będzie mówić o chwilowej słabości rynku i wykorzystywać niższe ceny jako okazję do zakupów? Kupić podczas spadającego noża tak jak w 2000/2001? -No i co z tego. Ten, kto sięgnął po spadający nóż w 2000 roku, zachował cierpliwość, a na giełdzie jest to konieczne, został nagrodzony. W ten sposób się sprzeczasz. Mówisz, że w 2000 roku ceny spadły, było to przesadzone. Teraz, gdy ceny się skorygowały, znów mówisz o bańce. Nie panikuj. Ale jeśli to zrobisz, rób to jako pierwszy! -Panicznie? Nie powinno to być mottem życiowym. Wolę cierpliwość i wytrwałość. Nie chcę nikomu zniechęcać do inwestowania w akcje USA. Każdy powinien sam decydować, czy nadal jeździć na byku, dopóki trwa. -Niestety w USA nie widzę byka, raczej niedźwiedzia. :lol: Akcje także nie poradziły sobie jak byki. Ale chcę zwrócić uwagę na zagrożenia i przede wszystkim na wskaźniki wskazujące na upadek, aby czytelnik w razie potrzeby mógł szybko rozpoznać upadek i skorygować swoją pozycję, dopóki jest jeszcze na plusie. -Co przyniesie koniec 2006 roku na giełdzie... Nikt tego nie wie. Dlatego uważam za dobry artykuł w Fuw. Przyznanie się do tego, że nie ma się pojęcia i że nie ma sensu słuchać guru, którzy wszystko dokładnie wiedzą i potrafią przewidzieć dokładny przebieg rynku giełdowego, to według mnie silne zachowanie. Odwaga, cierpliwość, wytrwałość, zaufanie i brak paniki, to czynniki zapewniające sukces na giełdzie. Moje osobiste zdanie i doświadczenie. Pozdrowienia, Rich

Re: Jak dalej potoczyło się to w 2006 roku?

Napisany przez ADMCI4
richard100 pisze: Gdzie znajdują się zwycięzcy, a gdzie przegrani na giełdach?
Skoncentrujmy się na pierwotnym pytaniu: Wydaje mi się, że zwycięzcy będą tymi firmami, które w 2005 roku zawiodły, chociaż dane fundamentalne mogłyby zapewnić lepsze wyniki. Chodzi o firmy, które mają zaległości do nadrobienia. Mam tu na myśli firmy naftowe i kopalnie złota, które ze względu na wzrost cen swoich surowców (ropy i złota) powinny były radzić sobie lepiej niż to zrobiły: Firmy naftowe Cena ropy w 2005 roku wzrosła z 42 do 52 dolarów. To wzrost o około 24%. Owszem, indeks naftowy XOI wzrósł z 700 do 1000, ale wciąż jest tylko nieco lepszy od rynku. Firmy naftowe mają obecnie bardzo niskie wskaźnik KGV wynoszący 11. To solidne, dobrze zarządzane firmy, które regularnie wypłacają dywidendę. Dlatego sądzę, że dojdzie do przesunięcia z akcji na Nasdaq o wskaźniku KGV 31 w stronę spółek naftowych. W końcu, dlaczego ktoś miałby płacić 31 dolarów za akcję, gdy może dostać akcję za 11 dolarów, która płaci tę samą dywidendę? Kopalnie złota Indeks kopalń złota HUI stoi obecnie na tym samym poziomie co pod koniec 2003 roku, czyli około 250 punktów. Wtedy cena złota wynosiła 400 dolarów, a obecnie 500 dolarów. Niewątpliwie można zasadnie argumentować, że HUI był wtedy przesadnie wysoki. Wtedy powinien mieć wartość 200 punktów. Kontynuując tę bazę, oceniamy HUI na koniec 2003 roku w sposób sprawiedliwy na 200 punktach przy cenie złota 400 dolarów. Przyjmuje się średni dźwigni HUI do ceny złota na poziomie 6,6. Przy wzroście ceny złota z 400 do 500 dolarów o 25%, HUI powinien wzrosnąć odpowiednio o 6,6*25%=165%, a zatem obecnie powinien być na poziomie 530 punktów. Czyli dwa razy wyższy niż obecnie. Przesadzone? Możliwe, ponieważ przy wzroście ceny złota dźwignia HUI staje się coraz mniejsza. Dlatego wolałbym być bardziej konserwatywny i przyjąć niewielką dźwignię 3. W rezultacie sprawiedliwa wartość HUI wynosi 200 + 75% = 350 punktów. Po konsolidacji ceny złota spodziewam się tego poziomu w ciągu tego roku. Idealnie byłoby, gdyby HUI z obecnego poziomu 270 skorygował się do poziomu 215-225 punktów, zanim przystąpi do osiągnięcia 350. Oznaczałoby to wzrost o około 50% w ciągu kilku miesięcy. Ogólnie Spodziewam się, że w tym roku dolar wznowi spadek, który miał miejsce w latach 2001-2004. Podwyżki stóp procentowych, które wspierały dolara przez ostatni rok, powoli się kończą. Sytuacja zadłużenia nie pozwala już na znaczne podwyżki stóp procentowych. Każda kolejna podwyżka miałaby negatywny wpływ na konsumpcję. Od dwóch lat indeks Dow Jones porusza się w przedziale między 9800 a 11000. Nasdaq między 1400 a 1700. Takie boczne ruchy są frustrujące i stresujące zarówno dla byków, jak i niedźwiedzi. Spodziewam się, że w kolejnych miesiącach Dow Jones zbliży się ponownie do poziomu 10000. Czy zakres boczny zostanie utrzymany, a następna fala pójdzie w kierunku 11000 czy odbicie będzie spadkowe, pozostaje na razie otwarte. W każdym razie inwestorzy będą bardziej zainteresowani lepszymi możliwościami inwestycyjnymi. W oczekiwaniu, że duże zyski na kursach nie będą już możliwe, uwaga powinna być skierowana z powrotem na papiery dywidendowe, co wydaje się rozsądne. Odpowiednio wycenione zyskowne firmy powinny być coraz bardziej poszukiwane. Na koszt akcji na Nasdaq, które nie wypłacają dywidendy. Ogólnie spodziewam się w roku 2006 zmiany w kierunku normalizacji. Ceny domów nie będą już tak gwałtownie rosnąć, lecz stagnować. To samo dotyczy przewartościowanych akcji, które spadną. W rezultacie akcje niedowartościowane i równowartościowe powinny wzrosnąć. Oddalenie się od euforii i powrót do normalności ostrożnego i logicznego myślenia. Marzenie? Marcus [/b]

Re: Jak dalej potoczyło się to w 2006 roku?

Napisany przez richard100
mfabian pisze: Szacuję, że zwycięzcami będą te firmy, które zawiodły w 2005 roku, mimo że fundamentalne dane powinny zapewnić lepszą wydajność. Firmy, które mają więc taką potrzebę do odrobienia zaległości. -Jeśli chodzi o SMI, widzę tutaj przede wszystkim CLN, CIBN oraz akcje ubezpieczeniowe ZURN SLHN. Myślę tutaj o firmach naftowych i kopalniach złota, które ze względu na wzrost cen swoich surowców (ropa i złoto) powinny było odnieść lepsze rezultaty niż to zrobiły: -Tak, dla RD widzę tu również potencjał. Dobra stopa dywidendy. Dywidenda wypłacana co kwartał. Oczywiście pod warunkiem, że cena ropy nie spada. Nawet obecna cena ropy nie jest jeszcze w kamieniu rylskanym. :lol: Ale myślę, że przy zakupie RD na tym poziomie, z tym wskaźnikiem P/E, trudno można popełnić wiele błędów. Ogólnie Oczekuję, że w tym roku dolar wznowi swoją tendencję spadkową z lat 2001-2004. Podnoszenie stóp procentowych, które w ostatnim roku podtrzymywały dolara, powinny stopniowo dobiegać końca. Sytuacja zadłużenia nie pozwala już na dalsze duże podwyżki stóp procentowych. Każda kolejna podwyżka stóp procentowych zaszkodziłaby konsumpcji. W każdym razie inwestorzy będą coraz bardziej szukać lepszych możliwości inwestycyjnych. W oczekiwaniu, że duże zyski kursowe nie są już możliwe, zwrócą swoją uwagę na akcje z dywidendami, co jest również rozsądne. -Nie można tego porównywać. Jedna możliwość inwestycyjna nie wyklucza drugiej. Jeśli ktoś dysponuje znacznym kapitałem, inwestuje część w obligacje, a inna w akcje z dywidendami. Więc jeśli akcje obiecują lepszą stopę zwrotu, nie sprzeda swoich obligacji i nie kupi akcji. Akcje są po prostu bardziej ryzykowne niż AAA obligacje. Dopóki Europa jest nadal krajem o niskich stopach procentowych, a Stany Zjednoczone płacą wyższe stopy procentowe, dolar pozostanie podtrzymany. Pojawia się więc pytanie, ile czasu potrzebuje Europa, aby dogonić Stany Zjednoczone pod względem stóp procentowych. 2-3 lata...?? Stare powiedzenie giełdowe nadal ma swoją ważność: Jedz dobrze, kupuj akcje, śpij dobrze, kupuj obligacje. Oba w portfelu oznacza dobrze zjeść i dobrze spać. :lol: l Oczekuję ogólnie, że w roku 2006 nastąpi zwrot w stronę normalizacji. Ceny nieruchomości nie będą już tak gwałtownie rosnąć, lecz będą stagnować. To samo dotyczy przewartościowanych akcji, które będą spadać. Odpowiednio, niedowartościowane i fair wycenione akcje będą rosnąć. -Według mojego przeczucia, powinno to się tak odbywać, ale również mam swoje wątpliwości... zazwyczaj dzieje się inaczej niż się myśli. Być może akcje ROG wzrosną do 250, UBS do 200 franków...?? Kto wie. Nawet akcje Google osiągnęły już wyjątkowo wysoki poziom, a nie widać końca. Akcje, branże czy nawet rynki giełdowe mają tendencję do przesady i przecenienia. Może i tym razem będzie podobnie. SMI jeszcze o 30% wzrośnie, ?? Do końca 2006 roku dowiemy się więcej, nigdy nie można tego wykluczyć. Ostrożność w każdym razie nie jest głupia, :wink: Pozdrowienia Rich

Re: Jak dalej potoczyło się to w 2006 roku?

Napisany przez ADMCI4
richard100 pisze: Jeśli ktoś ma znaczący rozdział, zainwestuje część w obligacje, a inny w papiery zyskowności. Jeśli więc akcje obiecują lepszy zwrot, nie sprzeda swoich obligacji i nie przeniesie ich na akcje.
Pytanie wyjściowe - zresztą zadane przez Ciebie - dotyczyło zwycięzców i przegranych z 2006 roku, a nie tego, jak powinna wyglądać zdywersyfikowana duża PF. Oczywiście, to także interesujący temat, który ewentualnie możesz poświęcić własnemu wątkowi. Gdzie widzisz zwycięzców i przegranych z 2006 roku? Czy bronisz obligacji, bo oczekujesz wzrostu cen obligacji i spadku stóp procentowych?

Re: Jak dalej potoczyło się to w 2006 roku?

Napisany przez ADMCI4
Rekomenduję bardzo ciekawy artykuł roczny wywiad z Sharon Bell opublikowany w dzisiejszej edycji FuW. Sharon Bell jest strategiem rynku w Europie w firmie GS. Jak ona widzi rok 2006? Kilka głównych punktów: - ceny akcji i surowców wzrosną, kursy obligacji spadną. - Obligacje dalej będą kupowane przez fundusze emerytalne, ponieważ muszą to robić. Zła wiadomość dla mojej emerytury! - euro wzrośnie w stosunku do dolara, co będzie błędną decyzją ECB podniesienia stóp procentowych. Do końca 2006 roku euro znów będzie warte 1,30 dolara. - Chociaż akcje amerykańskie wzrosną bardziej niż europejskie, inwestor europejski powinien inwestować swoje pieniądze lokalnie ze względu na korzyść wynikającą z kursu walutowego. - Unikać sektora detalicznego i przemysłu dóbr konsumpcyjnych, ponieważ konsumenci będą musieli ograniczyć swoje wydatki. - Unikać przemysłów chemicznego i półprzewodnikowego. - Już w 2007 roku zmiana trendu w kształtowaniu się stóp procentowych. Ze względu na malejące tempo wzrostu Rezerwa Federalna ponownie obniży stopy procentowe. Sharon Bell nie wspomniała nic o kryzysie ropowym, kryzysie dolara ani inflacji, dla niej kluczowe jest konsumpcja. Wygląda na to, że moja aktualna strategia posiadania dużej ilości gotówki jest błędna. Lancelot

Re: Jak dalej potoczyło się to w 2006 roku?

Napisany przez Karat
Witaj Lancelocie Twoja szansa na pewno nadal nadejdzie w tym roku. Będziesz zadowolony, gdy będziesz mieć jeszcze dużo gotówki i będziesz mógł zbierać korzystne perełki. Większość jasnowidzów z dziedziny finansów i doradztwa inwestycyjnego przewiduje zwykle wzrosty kursów giełdowych na poziomie około +/- 10% w 2006 roku. Na pewno pojawią się jednak umiarkowane spadki kursów. Gdy ceny spadną i nastąpi przełom ku górze, nadejdzie czas, aby wybiórczo zbierać najlepsze akcje. Do tego najprawdopodobniej należą akcje z sektorów: Farmaceutycznego (Novartis, Pfizer, Bayer itp.) Biotechnologicznego (najlepiej pokryć kosztem lub certyfikatem) Bankowego (UBS, HSBC, Bank of Ireland) Ubezpieczeniowego (Zürich, Allianz, Swiss RE) Technologicznego (ew. pokryty QQQ, ponieważ poszczególne tytuły są bardziej ryzykowne) Przemysłowego (ABB, GE, Linde) Technologii medycznej (Johnson & Johnson, Sythes Stratec, Phonak) Oczywiście nie wolno zapominać także o złocie (kopalnie), surowcach (kopalnie) Rynkach wschodzących (BRIC i Europa Wschodnia) Więc Lancelocie, widzisz, jest jeszcze wiele do kupienia, a Twoje środki pieniężne na pewno będą dobrze ulokowane. Karat

Re: Jak dalej potoczyło się to w 2006 roku?

Napisany przez ADMCI4
Anglik: dlaczego ufasz tej analityczce finansowej? Zanim wyrazisz zaufanie analitykom, musisz poznać ich skuteczność w ciągu ostatnich 5 lat.

Re: Jak dalej potoczyło się to w 2006 roku?

Napisany przez richard100
Teraz SMI zaczyna tracić na wartości. Początkowo trochę niepewny, ale w związku z spadkami na rynku Dax i amerykańskimi kontraktami terminowymi nabiera on odwagi... :lol: Zwłaszcza spółki ubezpieczeniowe i banki są poszukiwane. Firmy farmaceutyczne słabną. Pozdrowienia, Rich

Re: Jak dalej potoczyło się to w 2006 roku?

Napisany przez ADMCI4
Peitschi pisze: zanim zaufasz analitykom, musisz poznać ich trafność z ostatnich 5 lat Dama miała rację w 2005 roku, wcześniej nie wiem. Ma jednak piękna twarz. Ze względu na piękną twarz nie daję całego zaufania, ale jako rycerz jestem pod wrażeniem. Lancet

Re: Jak dalej potoczyło się to w 2006 roku?

Napisany przez ADMCI4
richard100 pisze: Teraz SMI rusza w dół. Na początku trochę nieśmiało, ale pod naporem Daxa i kontraktów futures z USA nabiera odwagi..
Następujące pytanie do Ciebie, Rich, ponieważ to Ty wznowiłeś ten wątek i jesteś jego moderatorem: Tytuł brzmi Jak dalej w 2006 roku, co interpretuję jako perspektywy na rok 2006; z dzisiejszej perspektywy, więc na najbliższe 11 miesięcy. Jednakże swoim komentarzem wnoszisz daily-talk. Dlatego moje pytanie: czy ten wątek jest przeznaczony do analizy rozwoju kolejnych miesięcy, komentowania bieżącego dnia? czy może coś pomiędzy? Jak to widzisz? Marcus

Re: Jak dalej potoczyło się to w 2006 roku?

Napisany przez richard100
Cześć Marcus! Trochę szkoda, że chcesz zemścić się na mnie za pomocą oczywistego sarkazmu. Wiem, że jesteś moderatorem na tym forum, ale dla mnie czas naukowania minął już dawno. Powiedz po prostu, co masz do powiedzenia, a ja zniknę. :wink: Pozdrowienia, Rich

Re: Jak dalej potoczyło się to w 2006 roku?

Napisany przez ADMCI4
Cześć Rich! Nie daj się wyprowadzić z równowagi! Jak w każdym forum, są alfa samce, wszystkowiedzący, plotkarze i wiele innych. Uczestnik mfabian wypowiedział się na temat twoich wpisów, i - podobnie jak twoje zdanie - jego opinia pozostaje taka jak była. Jeśli ingerowałby jako moderator (= funkcja lidera), powiadomiłby cię osobiście o swoich wskazówkach - razem z ewentualnymi propozycjami rozwiązania - a nie publicznie na forum. Kontynuuj udzielanie się, jeśli masz coś istotnego (i mniej istotnego) do przekazania społeczności! Sam pomysł jest wart dyskusji: Istnieje wiele wpisów, które nie odnoszą się bezpośrednio do tytułu, lub zawieszają się. Naprawdę brakuje wątku na temat ogólnej atmosfery na giełdzie, który byłby regularnie aktualizowany. Felice

Re: Jak dalej potoczyło się to w 2006 roku?

Napisany przez richard100
Cześć Felice, Tak, większość z nas przesiaduje na tym forum dlatego, że mieli dość ataków osobistych na forum Cashforum, i jak mówisz, alf. Powinniśmy trzymać się od tego z daleka, inaczej przyznam, że szybko zniknę stąd. ? Najbardziej nienawidzę ataków osobistych jak diabeł świętej wody. ? Pozdrawiam, Rich

Re: Jak dalej potoczyło się to w 2006 roku?

Napisany przez Dany1
pisze: Teraz jednak SMI traci na wartości. Na początku jeszcze trochę nieśmiało, ale w zawirowaniach spowodowanych przez Daxa i kontrakty terminowe na USA nabiera odwagi...
pisze: Następujące pytanie do Ciebie, Rich, ponieważ to Ty rozpocząłeś ten wątek i jesteś jego moderatorem: Tytuł brzmi: ""Co dalej w 2006 roku"", co ja interpretuję jako prognozy na rok 2006; z dzisiejszej perspektywy więc chodzi tutaj o najbliższe 11 miesięcy. Jednakże, to co wprowadzasz powyżej ma składową niemalże ""codziennych rozmów"". Tygodniami nieobecny, a teraz jeszcze narzekasz... Moje serce skacze z radości. Ponieważ nie jesteśmy tu u Ringiera, zachowam swoje myśli dla siebie. :roll: Poza tym; nasze pieniądze musimy zarobić dzisiaj i jutro, pojutrze może nas już nie być. A co do ""codziennych rozmów""... to może jest jeszcze kategoria, która nam tutaj brakuje. Być może mógłbyś dla nas taką kategorię zorganizować? mniej więcej zgodnie z tym, co jest na stock-channel?

Re: Jak dalej potoczyło się to w 2006 roku?

Napisany przez Simona
Diverse: FuW v. 01.02.2006 Małe i średnie spółki jako taktyczne urozmaicenie i długoterminowa inwestycja bazowa Argumenty za „ligą Challenge” Autor: Nils Ossenbrink Od początku 2003 r. szwajcarskie małe i średnie spółki nieustannie rosną. Obecnie są one wysoko wyceniane w porównaniu do dużych spółek i również w stosunku do swoich historycznych średnich cenowych są dość drogie. Mimo to wiele przemawia nadal za akcjami małych i średnich spółek, zwanych również akcjami ubocznymi. Na przykład dzięki żywej działalności fuzji i przejęć (M&A - fuzje i przejęcia) można spodziewać się znaczących zysków ze zmian kursów. Ponadto z punktu widzenia dywersyfikacji jest jasne: małe perełki korporacyjne powinny znaleźć się w każdym portfelu, zarówno jako taktyczne urozmaicenie, jak i długoterminowa inwestycja bazowa. W obliczu nadal rosnącego rozwoju gospodarczego na arenie międzynarodowej na początku tego roku, a także zwiększonych wydatków konsumpcyjnych w kraju, perspektywy dla małych i średnich spółek pozostają obiecujące. Chociaż prognozy zysków na bieżący rok nie zostały już tak wyraźnie podniesione, a na 2007 r. wręcz nieco obniżone. W związku z przewyższającą wzrostem oceną tych papierów w fazie wzrostu zysków, może ona, przynajmniej w stosunku do dużych spółek, znajdować się pod pewnym naciskiem. Niemniej jednak nadal istnieją atrakcyjne tytuły w szwajcarskim segmencie spółek ubocznych. Zespół badawczy Banku Sarasin obecnie poleca zakup akcji spółek Arbonia-Forster, Bucher, Ems-Chemie, Geberit, Komax, Straumann, Tamedia, Kuoni, Phonak i Vögele. Potencjał cenowy pozostaje duży Wysoka wycena papierów ubocznych w porównaniu do Blue chips wskazuje na to, że spółki duże mogą rozwijać się lepiej niż małe i średnie spółki. Niemniej jednak nie można ignorować tego faktu, że nadal istnieje wiele argumentów za akcjami z l ... Przetłumaczono przy użyciu Translatora DeepL.

Re: Jak dalej potoczyło się to w 2006 roku?

Napisany przez Simona
Obecnie uważam, że na rynku panuje zbyt wiele niepewności. Zastanawiamy się, czy będzie wzrost czy spadek. A także dostępne informacje są dość sprzeczne. Czy to niepewność? Ostroność z pewnością nie jest zła, ale w zasadzie zawsze warto być ostrożnym. Więc nie bójmy się zbytnio z powodu września, gdyż jesteśmy prawie na maksymalnych poziomach w skali rocznej. Chociaż nie wszystkie akcje są na tym poziomie. Wiele tytułów nadal nie strawiło miesiąca maja/czerwca i mają jeszcze możliwość odrobienia strat. Nie zapominajmy również o tych, które wciąż odczuwają skutki upadku z 2001 roku. Dlaczego nie miałoby to iść dalej w normalnym trybie? Jesień może też być pozytywna. Być może znowu będzie tak jak pod koniec lat dziewięćdziesiątych. Dlaczego nie? Pozdrowienia, Simona

Re: Jak dalej potoczyło się to w 2006 roku?

Napisany przez ADMCI4
Nie jestem w stanie powiedzieć, czy niepewność szybko minie. Wiele osób obecnie czeka na łagodne lądowanie amerykańskiej gospodarki. Jeśli się uda, to ceny szybko wzrosną. Jednak jeśli okaże się, że amerykańska gospodarka ma większy problem z wzrostem, to będzie to po prostu źle dla giełdy.

Re: Jak dalej potoczyło się to w 2006 roku?

Napisany przez beta
Nadal nie ufam tej historii. Wszyscy eksperci dostosowują swoje prognozy w górę: Międzynarodowy Fundusz Walutowy (MFW) według doniesień medialnych ma zamiar podnieść swoją prognozę globalnego wzrostu gospodarczego. Prognozy dla strefy euro i Chin powinny być wyższe niż dotychczas. Nawet dla niemieckiej gospodarki sytuacja wygląda coraz lepiej. Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) również podniosła swoją prognozę wzrostu dla Niemiec. Dla USA organizacja pozostawia swoje przewidywania bez zmian i zakłada kolejne podwyżki stóp procentowych przez Fed. Tutaj ciekawy PDF dotyczący OECD: Zbyt ciekawy dla mnie, a także zbyt skomplikowany. ops: https://www.oecd.org/dataoecd/3/51/37357106.pdf W skrócie: Cena ropy jest wymieniana jako główne ryzyko, ale przecież o tym wiemy. Ponadto zakłada się dalszy wzrost ceny ropy. Mimo to sytuacja wydaje się różowa. :?: Więc ja czekam. Nie chcę wchodzić za każdym razem, gdy wszyscy są na siódmym niebie. Przygotowuję się na okres świąteczny, a interesuje mnie Niemcy ze względu na podwyżkę podatku VAT. Oczywiście może się zdarzyć, że ten punkt jest przeceniany, a nagle nadejdzie potężny cios. Kto wie, ....to jest to piękne w giełdzie Pozdrowienia

Re: Jak dalej potoczyło się to w 2006 roku?

Napisany przez Karat
Im wyżej teraz idzie na giełdach, tym głębiej będzie upadek. Moim zdaniem teraz mówi się zbyt pięknie, ale faktycznie istnieje wystarczająco dużo kryteriów, które temu przeczą. Jednakże jest po prostu zbyt wielu ludzi zarabiających na finansowych garncach, czy to legalnie, czy półlegalnie czy nielegalnie. Chcemy zostawić tę delikatną zupę jeszcze chwilę na wolnym ogniu. Tylko deser niestety nie będzie smakował. Rachunek za zbyt obfite jedzenie również nie będzie miły. Dlaczego zatem nie przenieść się teraz na dietetyczny posiłek. Kiedy już schudniemy, przyjdzie czas na większe kęsy. Karat

Re: Jak dalej potoczyło się to w 2006 roku?

Napisany przez Simona
Co jeszcze warto przeczytać na temat: Data publikacji: 06.09.2006 Numer: 70 Strona: 15 Dział: INWESTYCJE KAPITAŁOWE Drodzy Inwestorzy Niewiele osób zauważyło, że Szwajcarski Indeks Giełdowy w pierwszym dniu września osiągnął najwyższy poziom od sześciu lat, a bardziej reprezentatywny indeks SPI wznowił rekord wszech czasów. Dobrze, że ta informacja nie stała się tematem dyskusji dla inwestorów i mediów. Nie ma zbyt wiele powodów do świętowania z tego powodu. Ponadto: im bardziej niespektakularny, im bardziej bez zdarzeń w ogólnej dynamice rynku, tym solidniejszy jest wzrost. Ponieważ gwałtowne szarże rynków często prowokują realizację zysków, co może powodować niepewność. Znacie moje zdanie: Dla mnie rozwój rynku giełdowego jest zasadniczo idealny wtedy, gdy ani byki, ani niedźwiedzie nie są zbyt zadowoleni, ponieważ nie mają powodu ani do agresywnego kupowania, ani do sprzedawania. Wtedy nie ma potrzeby dokonywania zmian w portfelu inwestycyjnym, pod warunkiem oczywiście, że jest on dobrze dostosowany i zgodny z długoterminową strategią. Niewątpliwie na akcjonariuszy spółek akcyjnych czekają teraz nieco trudniejsze tygodnie, zwłaszcza sezonowo względne. Łatwo można wyliczyć szereg makroekonomicznych i technicznych czynników, które mogą obciążać rynki giełdowe. Jednak nie wystarczą one, aby stawiać tak silny i trwały nacisk, żeby było wskazane obniżenie indywidualnej wolumenu akcji. To nie wyklucza jednak selektywnego realizowania zysków, gdy (indywidualne) cele cenowe zostaną osiągnięte. Ypsomed na przykład Szwajcarskie akcje, jak wspomniałem, znajdują się na poziomie wieloletnich szczytów, a Szwajcarski Indeks Performance osiągnął nawet nowe rekordy. W porównaniu z końcem 2005 r., szeroko zakrojony indeks wzrósł o 11,4%. Jednak nie wszystkie spółki objęte tym wskaźnikiem rynku akcji poruszają się na terytorium dodatnim. Do takich spółek zaskakująco zalicza się 7 z 24 reprezentantów SMI. Należą do nich: Ciba SC, Clariant, Kudelski, Serono, Swisscom, Swiss Re i Synthes. Najgorzej wypada do tej pory Clariant, tracąc 21,7%. Ale jest jeszcze coś, aby pozostać w dziedzinie rozczarowań w 2006 roku, coś jeszcze gorszego, np. Esmertec z 67,2% lub ja ocieram oczy - Ypsomed. Ich wartość straciła już około 30% w tym roku. Jednak właśnie akcje w dziedzinie medycyny były w górę zaledwie 2,4% w dniu, gdy akcjonariuszom wypłacono 1,25F wartości nominalnej akcji. W maju miała miejsce burza, gdy okazało się, że największym klientem Ypsomeda, francuskim koncernem farmaceutycznym Sanofi-Aventis, sam będzie produkować długopisy. Na to akcja spółki spadła o 30%; od tego czasu prawie nie odzyskała wartości. Wielkość utraty wartości staje się jasna dopiero wtedy, gdy spojrzymy na spadek wartości rynkowej Ypsomeda: 30% spadek kursu oznacza utratę wartości notowanej spółki o 675 mln Fr. Obecnie jest warta 1,6 mld Fr. Na podstawie szacowanych zysków w bieżącym i przyszłym roku wskaźnik cena/zysk wynosi odpowiednio 27 i 22. To nie są nietypowe wysokie wyceny dla spółki medycznej. Także Phonak, Nobel Biocare, Straumann i inne mają wycenę wyższą od średniej rynku, ponieważ inwestorzy przypisują tym spółkom ciągły wysoki wzrost. Jeśli te oczekiwania wzrostu nie zostaną spełnione, reakcja na giełdzie jest tym silniejsza. Akcjonariusze Straumanna i Ypsomeda się o tym przekonali (musieli). Jednak teraz z góry odrzucanie tych akcji byłoby błędem. Firmy są innowacyjne, posiadają dobrą pozycję rynkową, ale nadal wymagają rozbudowy, a także wykazują bardzo solidne wskaźniki finansowe: Stopa kapitału własnego Straumanna wynosi 79%, a Ypsomeda 61%. Obydwie firmy medyczne skarżą się na zakłócenie wzrostu, w obu przypadkach z powodu problemów wewnętrznych. Jestem przekonany, że można sobie z nimi poradzić i akcje obu grup odniosą sukces po osiągnięciu dna. Pytanie tylko, kiedy. Dlatego inwestor potrzebuje cierpliwości. Synthes Druga spółka medyczna, która obecnie nie sprawia zbyt wiele radości swoim akcjonariuszom, to Synthes. Czytelnik z Bazylei-Las w swoim liście pyta mnie: Dlaczego od 21 kwietnia akcje Synthes spadają z 161,20 Fr. do dzisiejszych 134,20 Fr.? SMI również spadł tymczasem, ale już osiągnął nowy roczny szczyt. Czy możliwe, że ktoś celowo sprzedaje akcje, aby obniżyć kurs, i rozpocząć korzystną ofertę przejęcia? Czy jak wyjaśniasz tę słabość tak udanej firmy? Nie sądzę, że w tym przypadku celowo sprzedawano akcje, aby obniżyć kurs. Przede wszystkim chodzi o spółkę o kapitalizacji giełdowej wynoszącej 16 mld Fr. Aby poruszyć taki potworek, potrzeba naprawdę wielu środków. Mimo to zastanawiam się również, dlaczego akcje Synthes tendują od połowy 2004 r. wzdłuż, a w bieżącym roku straciły 8,5%, wbrew trendowi rynkowemu. Sytuacja jest podobna do tej dla Ypsomeda i Straumanna: wzrost zysków osłabł przynajmniej w pierwszym semestrze, a marże nieznacznie spadły. Odpowiednio kapitał własny wynosi 75%, co jest zadowalające z punktu widzenia bilansowego. Jednak samo zarządzanie informacjami jest równie mocno opóźnione jak zawsze. Główny akcjonariusz Hansjörg Wyss, który bezpośrednio i pośrednio posiada ponad 52% głosów decydujących w Synthes, nie udziela informacji ani wywiadów. Niemniej byłoby istotne dowiedzieć się, jakie plany ma 71-letni przewodniczący rady nadzorczej i dyrektor generalny jednocześnie, nawet on czasem się męczy. Dla zewnętrznych obserwatorów pozostaje niejasne, kto kiedyś przejmie jego funkcje na czele spółki i co stanie się z jego pakietem akcji. Czy amerykański koncern medyczny Johnson & Johnson weźmie udział w grze, jak sugerowano już rok temu? Po zakończeniu sporu z UE związanego z zakupem marki Synthes, która dotychczas należała do Związku Pracy w Osteosyntezie (por. FuW Nr.21 z 18 marca), Synthes stał się jeszcze bardziej atrakcyjny. Jestem zdania, że również Synthes odnajdzie równowagę na giełdzie i zainwestowanie w tę spółkę opłaci się inwestorowi, jeśli będzie trwały. ************************************************** ********** Z poważaniem, Simona

Re: Jak dalej potoczyło się to w 2006 roku?

Napisany przez Karat
W górę czy w dół?Aktualnie znowu usilnie próbuje się nam wmówić, dlaczego na giełdzie nadal ma iść w górę. Powody i argumenty nie wymagają tu wyliczania. Są one wszystkim dobrze znane. Ale oczywiście wszyscy prorocy nie omieszkują również zaznaczyć, że wszystko może potoczyć się inaczej. Nikt nie chce przecież być tym, który nie ostrzegł z odpowiednim wyprzedzeniem. Jeżeli kupię bilet do Paryża w Zurychu i wsiądę do właściwego pociągu, również dotrę do Paryża. Ale na która stronę zmierza podróż na giełdzie, w rzeczywistości nikt z drogich specjalistów nie wie. Ale przynajmniej robią tak, żeby dostarczyć czegoś za swoje pieniądze.Jeśli w przyszłym tygodniu nadejdzie zwrot sytuacji i zacznie się ślizgać, ci sami ludzie znów znajdą równie wiele powodów, dlaczego to musiało się stać i zawsze ostrzegali wcześniej.Ale jedno z pewnością wynika z historii wykresów różnych indeksów, nigdy nie zaszkodziło sprzedać na szczytach! Okazji do powrotu po niższych cenach będzie wiele. I tak pewnie jak "amen w kościele" w końcu znów ruszy w górę. W tej chwili cieszę się z dużej ilości GOTÓWKI na linii bocznej i pocieszam się moimi 7% - 13% obligacjami zabezpieczonymi Barriers Convertibles Banku Leu.Życzę wszystkim szczęścia i zręcznej ręki w przesunięciu gromadzonych zysków suchymi stopami do stodoły.KaratPS:Nikt nie jest tak bogaty, żeby nie mógł stać się biedny z powodu złego wyboru.

Re: Jak dalej potoczyło się to w 2006 roku?

Napisany przez 2cybercrash
CH-TV musi oczywiście regularnie dostarczać swojego komentarza ekspertów bankowych, gdy SMI wdrapuje się o kilka milimetrów na nowe szczyty wszech czasów. Bardzo oryginalny wydał mi się komentarz jednego z prezenterów telewizyjnych, którego imię niestety umknęło mi z pamięci: Cytat rynek nadal rośnie, pomimo że inwestorzy prywatni w większości dokonali zabezpieczeń zysków, a obecnie instytucje i zarządcy II filaru działają jako agresywni kupcy, ponieważ ledwo radzą sobie z płynnością i nie wiedzą, gdzie wydać ciężko zarobione pieniądze emerytalne pracowników? Odnosząc się do tego, uważam: profesjonaliści zarządzający II filarem oraz instytucje kupują akcje za oszczędności pracownicze bez względu na to, czy są one na szczytach! Nic dziwnego, że nie można już uzyskać z tego zysków, a stawka dyktowana przez państwo musi wynosić śmieszne 2.x%. Oczekujemy teraz, aż pojawi się wiadomość telewizyjna, że profesjonaliści zarządzający II filarem i instytucje muszą sprzedać wspomniane środki oszczędnościowe w przypadku bardzo niskich cen, w przeciwnym razie nie będą w stanie wypłacić przyszłych rent i zostaną zmuszone do dokonania cięć. Stanowy intrygującość! Zupełnie inaczej wypowiedział się pan gospodarz, ekspert gospodarczy, który skomentował: Cytat wraz z rosnącymi cenami rośnie również ryzyko znacznego spadku, nawet jeśli nadal można dostrzec dynamiczne tworzenie nowych szczytów. Pozwolę sobie zauważyć: Panie Gospodarzu, mówisz zwięźle i trafnie.

Re: Jak dalej potoczyło się to w 2006 roku?

Napisany przez Karat
Czy giełda jest teraz przewartościowana czy niedowartościowana? Tak, to jak zawsze jest centralne pytanie. Na początek musimy zdefiniować, czy giełda jest przewartościowana czy niedowartościowana. Szybko okazuje się, że ciągle porównuje się to do roku 2000. W porównaniu do roku 2000 teraz wszystko jest o wiele lepsze i ceny akcji są wspierane przez solidne wyniki biznesowe. Wskaźniki P/E i wszystkie inne są o wiele bardziej solidne i realistyczne w porównaniu do roku 2000! Żadnego przesadzania, wszystko w porządku. Dlaczego więc wzrost cen nie jest szybszy? Co różni jesień 2006 od roku 2000? Zastanowiłem się nad tym i doszedłem do kilku istotnych różnic! Wydaje mi się, że bardzo istotne jest to, że tchórze, Przeciętny Kowalski i Przeciętna Kowalska, a także wiele funduszy emerytalnych i instytucjonalnych inwestorów nie weszło jeszcze, lub jeszcze nie wsiadło na pozornie odjeżdżający pociąg. Wciąż siedzi w nich szok z roku 2000. Bardzo istotne jest również to, że od 2000 roku spektrum inwestycyjne znacznie się rozszerzyło. Wystarczy pomyśleć o tysiącach strukturyzowanych produktach czy o ponownym odkryciu surowców, w tym złota i srebra oraz rynków wschodzących, do których napłynęły miliardy kapitału inwestycyjnego. Te miliardy brakują w inwestycjach akcyjnych. Z powodu niskich stóp procentowych na kontach oszczędnościowych można założyć, że konta oszczędnościowe w bankach są przepełnione, w przeciwnym razie od dawna stopy procentowe (obecnie 1/2%) musiałyby być podniesione. To tylko kilka przykładów, dlaczego popyt na akcje nie jest tak entuzjastyczny jak w 2000 roku, a ceny akcji nie wzrastają z powodów fundamentalnych! Jak to mówią: Popyt determinuje podaż! Co dalej? Czy pozostanie ta sytuacja impasu (trend boczny)? Myślę, że nie! Tylko co się stanie? W pierwszym scenariuszu zakładamy, że dane fundamentalne dla akcji (stabilna gospodarka, brak większych problemów geopolitycznych, niski koszt ropy, niskie stopy procentowe, itp.) są zgodne, więc kluczowe będzie, czy profesjonalni oszuści giełdowi będą mogli skusić tych, którzy jeszcze nie zaangażowali się w akcje lub zbyt mało, aby jeszcze raz wyciągnąć pieniądze z kont bankowych lub przekonać ich do przeniesienia środków z innych inwestycji do akcji. W ten sposób miliardowe majątki zostałyby ponownie przeniesione do inwestycji akcyjnych. To mogłoby pchnąć ceny akcji do finału, a profesjonaliści mogliby wtedy smarować masło na własne pieczywo. Z cenami akcji jest tak jak z piramidą żywieniową. Na szczycie czai się największe niebezpieczeństwo (tłuszcz)! Podczas gdy mali inwestorzy czekają na dalszy wzrost cen, profesjonaliści realizują zyski, a zwykły człowiek kolejny raz będzie się gapił w próżnię. Drugi scenariusz mógłby być taki, że ceny akcji nadal utrzymują się na bocznym trendzie, ponieważ fundamentalnie nie spodziewa się pozytywnych niespodzianek w średnim terminie. W rynku bocznym jest jednak trudno zarobić pieniądze i profesjonaliści będą próbowali to zmienić. Rynki zostaną zdeprecjonowane, a oni odegrają swoje zyski. Kiedy ceny zostaną raz obniżone, a profesjonaliści odkupią akcje tanio, znowu rozpowszechni się optymizm. Znamy już te zabawy, wszystko zaczyna się od nowa! Wniosek: Nie wiem, czy teraz należy gonić za wysokimi cenami akcji czy nie. Na pewno zachowam spokój i na razie nie będę już inwestować w akcje. Mam tylko jedną pozycję akcyjną (Coeur dAlene) i jestem zaangażowany w certyfikat górniczy złota. Poza tym żyję bardzo dobrze z moim portfelem barierowym, który przynosi mi między 6% a 13% rocznie. Bariery w dół wynoszą obecnie między 40% a 60%! W przypadku znaczącego spadku cen będę się zastanawiał nad inwestycjami w ETF-y indeksowe (DAX, SMI, NASDAQ, DJ, NIKKEI) lub akcje najlepszych spółek, takich jak Roche, Zurich FS, Johnson & Johnson, Total, Altria, koszyk surowców! Karat

Re: Jak dalej potoczyło się to w 2006 roku?

Napisany przez beat
Karat pisze: [b]Wydaje mi się całkowicie istotne, że tchórze, Anselm Jedermann i Josefa Jederfrau oraz wiele funduszy emerytalnych i instytucjonalnych inwestorów nie wsiadło jeszcze na odjeżdżający pociąg. Jeszcze zbyt głęboko siedzi szok z 2000 roku.
Ten, kto w ostatnich latach nie odnalazł drogi powrotu na giełdę, prawdopodobnie na zawsze pozostanie z dala. Niektórzy zainwestowali swoje pieniądze także w mieszkanie lub domek... Cytat Karata Drugim scenariuszem mogłoby być to, że ceny akcji nadal pozostają na bok, ponieważ fundamentalnie nie oczekuje się żadnych pozytywnych niespodzianek w średnim okresie. W rynku pozostającym na bok można jednak trudno zarobić pieniądze, a profesjonaliści będą próbowali to zmienić. Rynki zostaną stłumione, a oni w ten sposób zarobią. Gdy ceny zostaną najpierw obniżone, a profesjonaliści będą mieli okazję zakupić tanio, zapanuje znowu optymizm. Znamy te sztuczki, wszystko się zaczyna od początku! Po prostu pozostawienie ich same sobie może stać się trudniejsze w celu zarobienia pieniędzy. Wymaga to analizy poszczególnych firm. Jeśli znajdę klejnot, który dobrze funkcjonuje, wtedy po prostu uczestniczę moim schematem inwestycji bazowej z dodatkowymi kupnami i sprzedażami w odpowiednich przesadach Cytat Karata W przypadku znaczących spadków cen rozważę inwestycje w ETF-y indeksowe (DAX, SMI, NASDAQ, DJ, NIKKEI) lub akcje najlepszych firm takich jak Roche, Zurich FS, Johnson & Johnson, Total, Altria, Koszyk surowców! Karat Wątpię w sens produktów indeksowych w tym kontekście. Ponadto dla twojego raczej konserwatywnego zachowania CDE jako jedyna akcja w portfelu to silny akcent kolorystyczny. Aby CDE nie był tak samotny, doradziłbym tam również szybkie dodanie STMN. Na trzy lata przynoszą one piękną stopę zwrotu, a patrząc na ten czas, nie ma żadnego ryzyka (poza trzecią wojną światową).

Re: Jak dalej potoczyło się to w 2006 roku?

Napisany przez Karat
.........., w którym nadal panuje optymizm. Nadal przemierza się regały sklepów na giełdach. Nikt nie bierze na poważnie cichych i ukrytych ostrzeżeń. Jeszcze można zdobyć kilka znaczków ze zniżką i za pomocą karty Cumulus można zdobyć niewielki zysk. Ale jak szybko te żmudnie zdobyte orzeszki znikają, gdy nagle następuje cięcie? Czy ten wysiłek opłaca się jeszcze? Coraz częściej słyszy się również, że ten czy ów tytuł jest nadal godny zakupu. Oczywiście, nie można wykluczyć krótkoterminowego powrotu, ale ........................! Na podstawie doświadczenia wiemy jednak, jak długo mogą trwać takie krótkoterminowe spadki. Trzymam proszek na sucho i zaczynam siać dopiero po następnym nurkowaniu. Tymczasem spokojnie zbieram 6% - 13% zwrotu ze swoich barier. Już niedługo będzie tak ustabilizowane, że co miesiąc jedna bariera dojrzeje. Do tej pory nigdy nie musiałem przejmować akcji. W przypadku istniejących barier limity spadku (bez konieczności przejęcia akcji) są często znacznie powyżej 30%. Dzięki temu obecnie można bardzo dobrze spać i mieć spokojne święta Bożego Narodzenia. Udanych interesów Karat

Re: Jak dalej potoczyło się to w 2006 roku?

Napisany przez beat
Oczywiście, wszystko zależy od tego, czy jest się w miękkim koszyku i ma się misek z karmą Chappi na wyciągnięcie ręki, czy trzeba polować na pożerane kości, aby przetrwać na wolności. Poziom ryzyka jest wtedy nieco inny.

Re: Jak dalej potoczyło się to w 2006 roku?

Napisany przez beta
Dla mnie proste certyfikaty indeksowe stają się coraz bardziej interesujące. Globalizacja nie omija żadnego zakątka tego świata. Od Wietnamu przez Panamę po Peru, zawsze można znaleźć coś ciekawego. Handel pojedynczymi akcjami w takich regionach jest trudny, dlatego właściwie pozostaje tylko inwestowanie w certyfikaty indeksowe. W każdym razie zamierzam się trochę nimi zainteresować (to mój postanowienie na 2007 rok). Oczywiście, tam gdzie czają się duże zyski, ryzyko jest odpowiednio wysokie. Zwłaszcza aspekty geopolityczne są trudne do oszacowania dla inwestora indywidualnego. Co dalej z DAX, SMI, DOW, itd.? Nie mam pojęcia. W jakiś sposób wydaje mi się, że powietrze już trochę wyszło z popularnych indeksów giełdowych. Warto jednak zwrócić uwagę na akcje z drugiego i trzeciego szeregu. Wybieranie akcji. Zawsze można tam znaleźć okazje do krótkoterminowych/średnioterminowych transakcji. Dla ustalonych indeksów, certyfikaty nie są może tak ekscytujące... Obecnie wydaje się, że przynajmniej DAX chce iść trochę w górę. (Bez mnie, nie biegnę za trendem, przegapiłem go i muszę czekać. Być może bardzo długo...). Napędzany głównie spekulacjami. Codziennie pojawiają się plotki o przejęciach i fuzjach. Ponadto w górnych partiach wielu dużych firm kręci się karuzela kadr. To zawsze wprowadza dobry nastrój... chociaż karuzela kręci się w kółko. Tak jak rząd czarno-czerwony. Nie ma z niego zbyt wiele. Cóż, raz jeszcze: wszystko pozostaje inne ;-) Pozdrowienia PS: Powinniśmy wkrótce otworzyć nowy wątek zatytułowany: Co dalej w 2007 roku :-) :-)

Re: Jak dalej potoczyło się to w 2006 roku?

Napisany przez Karat
Dobry pomysł Beta. Myślę, że powoli powinniśmy zacząć myśleć o 2007 roku. Otworzę wątek dotyczący roku 2007. Co dalej w 2007 roku? Karat

Re: Jak dalej potoczyło się to w 2006 roku?

Napisany przez ManfredBali
Hej Beta, r n Czy posiadanie certyfikatów indeksowych jest naprawdę lepszą alternatywą? r n OSobiście nadal będę trzymać się akcji: r n - dobre tytuły dywidendowe. r n moje obecne średnie w PF to już 2,8% zwrotu. r n Jeśli cena rośnie, stopa zwrotu spada, ale rzeczywista płatność pozostaje. r n (jest to prawie jak emerytura). r n Tutaj nadal dokonuję zmian i nie martwię się o kilka procent; r n - pozostaję nadmiernie zainwestowany w surowce, dostawy. r n Konsumpcja pozostaje, a liczba nie zwiększa się. r n Krótkoterminowa zmienność nie przeszkadza mi (jak ostatnio w przypadku surowców). r n Tylko kluczowi gracze globalni są brani pod uwagę. r n - Unikam głównie tytułów wzrostowych (bez dywidendy). r n Jasne, spekulacja może przynieść największy zysk, ale także stratę. r n - również nie preferuję pewnych sektorów (motoryzacja, lotnictwo, itp.). r n Zbyt duże ryzyko. Nie stawiaj całego gospodarstwa na tym. r n Alternatywna energia oraz ogólnie generyki pozostają interesujące. r n To obszary, które są silnie wspierane zarówno przez polityków na całym świecie, jak i przez demokratów w USA. r n Na pewno trzymam też moje akcje Nestle (żywność jest ważna). r n Jakość i popyt zawsze przetrwają. r n Nie ważne czy 2007 czy później. r n Stałe zapotrzebowanie i (ryzykowna) podaż będą miały duży wpływ na wybór tytułów w moim PF. r n Jeśli gospodarka spowolni - w co wierzę - tytuły jakościowe - te, które produkują coś konkretnego, co jest potrzebne do życia - ponownie będą preferowane. r n Nie pozwolę sobie dać się zwieść głupotom analityków. r n Uwaga: r n Wyprzedałem większość funduszy. r n Trzymam jednak r n - międzynarodowy indeks nieruchomości Balzac (+92,11%). r n Nie przynosi on odsetek, ale jest lepszy niż indywidualna firma nieruchomości. r n Gdzieś na świecie zawsze się buduje. r n Plus 3 inne o wysokim dochodzie (wypłacające), które zarówno rosną, jak i wypłacają dywidendę. Są to firmy z niższym ratingiem kredytowym, ale nie chcę zajmować się małymi spółkami.

Re: Jak dalej potoczyło się to w 2006 roku?

Napisany przez beta
Cześć znowu Indeksowe certyfikaty (tylko egzotyczne) są przeznaczone do domieszania, dywersyfikacji. Certyfikaty surowcowe również. Nie mam żadnych funduszy. Akcje pozostają moimi ulubionymi produktami inwestycyjnymi i do handlu, nie ma o tym wątpliwości. Rzadko zwracam uwagę na dywidendę. Raczej od czasu do czasu zdecyduję się na opcję na jedną z wybranych spółek. :-) Jeszcze nie jestem dobrze zaznajomiony z alternatywnymi źródłami energii (zwłaszcza wartościami związanymi z energią słoneczną). Muszę czasami trochę poczytać tutaj na forum, aby się odrobinę wyedukować. Wiele wartości jest tu omawianych. Pozdrowienia

Re: Jak dalej potoczyło się to w 2006 roku?

Napisany przez Simona
Czy powinniśmy dziś jeszcze zrobić zakupy? Zanim zrobią to inni.- Pozdrowienia, Simona

Re: Jak dalej potoczyło się to w 2006 roku?

Napisany przez 2cybercrash
Precyzyjne i przemyślane, jakość przed ilością? Pozdrowienia od Purzela. Mały Purzel mruga: ZURN, SwissLife, Syngenta, Sika, Synthes, Swissquote, Nestle, Novartis, Roche, Tecan, Logitech i inni. Upadający do depozytu: Logitec 34.05 UBS 74.1 Synthes 143.6 Tecan 68.3 Być może trochę za drogo? Czas pokaże. W przeciwnym razie jest bardzo cicho, nikt nic nie robi w forum? Jak zwykle. Bez śpiewu ABB, bez narzekań na Swisslog, bez vonrollerów, isotisern... i na pewno żadnych spekulantów opcjami.

Re: Jak dalej potoczyło się to w 2006 roku?

Napisany przez kandinski
Dobre pytanie, w tej chwili bardzo cicho na forum. Nie mam nic istotnego do przekazania, więc nie ma o czym pisać... Dzisiejsze wydarzenia teatralne też zignorowałem, prawdopodobnie postawię na opcje sprzedaży indeksu SMI pod koniec roku. Ale dobrą okazją na krótkoterminową inwestycję byłoby SNOBC... Mimo to, postanowiłem w przyszłym roku zamieścić post dotyczący nieruchomości (mieszkań wielorodzinnych), więc muszę jeszcze trochę zaoszczędzić... Na razie nie ma opcji dla grających na giełdzie :wink:

Re: Jak dalej potoczyło się to w 2006 roku?

Napisany przez richard100
cybercrash pisze: inaczej jest dość cicho na forum, nikt nic nie robi, jak zwykle. brak śpiewów ABB, brak jęczących Swisslog, brak vonrollerów, izotyserów... a już na pewno brak spekulantów opcjami.
W tej chwili bardziej skłaniam się w kierunku amerykańskich spółek z wysokim dywidendami. Ostatnio zainwestowałem w FRO, VLCCF, NFI. Bardzo wzrosłe akcje SMI mnie teraz nie przekonują do zakupu. Mam już wystarczająco CIBN i CLN. Mój portfel w USD dzisiaj na plusie. Akcje z CH mocno na minusie. Nie widzę żadnego kryzysu. To tylko konsolidacja na dobrze podtrzymywanym rynku. Jeśli stopy procentowe spadną, co prawdopodobnie się stanie, alternatywy inwestycyjne dla akcji staną się jeszcze mniej atrakcyjne. Spadek stóp procentowych w USA oznacza recesję. Recesja w USA oznacza również recesję w Europie. Dlaczego więc stopy procentowe w strefie euro miałyby rosnąć? To nie ma sensu. Pozdrowienia, Rich

Re: Jak dalej potoczyło się to w 2006 roku?

Napisany przez beta
Niczego spektakularnego u mnie. Mam trochę gotówki zarezerwowanej i nie spieszy mi się. Rok dla mnie dobiega końca. W € m.in.: CANCOM IT SYSTEME (COK) SINO-FOREST (SFJ) M.A.X. AUTOMATION (MXH) SAMSUNG (SSUN) .... denerwujące, nadal -7%, kandydat do sprzedaży. NEMETSCHEK (NEM) HANS EINHELL VZ (EIN3) ..... zostaną. +Certyfikaty W CHF: DUFRY (DUFN) .... tableta nasenna +Certyfikaty i opcje W USD m.in.: ANGN (do sprzedaży) FFEX (-30%) CQB CNTY AAPL MEOH (zabezpieczenie na emeryturę ?!?) XING (dziś dogania straty) SNSA (do sprzedaży, pożądany VLCCF) +Spółki OTC -Lista niepełna i może szybko się zmienić (tylko kilka wtrąceń). -Niewiele zablokowanego kapitału. Jednakże kilka niemal martwych opcji. -Obecnie niewielki udział gotówki w CHF i USD, EUR stanowi około 60% mojego portfela gotówki. -Chciałbym wreszcie więcej szwajcarskich akcji, kilka spółek solarowych oraz nadal kilka monet. Potrzebuję również karmy dla psa, nowego materaca, dwóch laptopów i prezenty świąteczne. Ach tak, chciałbym też pojechać do Hamburga....na wycieczkę po porcie. Pozdrowienia

Re: Jak dalej potoczyło się to w 2006 roku?

Napisany przez kandinski
Obecnie bardziej skłaniam się w kierunku amerykańskich akcji z wysokim udziałem dywidendy. Ostatnio inwestowałem w FRO, VLCCF, NFI. Silnie wzrosłe akcje SMI nie kuszą mnie obecnie do zakupu. Już mam wystarczająco dużo CIBN i CLN. Mój portfel w dolarach amerykańskich dzisiaj zyskuje, a tytuły szwajcarskie są znacząco w tyle. Nie widzę żadnej recesji. To tylko konsolidacja na dobrze wspieranym rynku. Jeśli stopy procentowe spadną, co jest prawdopodobne, alternatywy inwestycyjne do akcji stają się jeszcze mniej atrakcyjne. Spadek stóp procentowych w USA oznacza recesję. Recesja w USA oznacza również recesję w Europie. Dlaczego więc stopy procentowe w strefie euro miałyby wzrosnąć? To nie ma sensu. Pozdrowienia! Rich \r\n\r\nIm Eu-Raum werden die Leitzinsen voraussichtlich steigen, deshalb habe ich per ende Jahr einen Put ins Auge gefasst... \r\n\r\nhttps://www.finanznachrichten.de/nachrichten-2006-11/artikel-7334304.asp \r\n\r\nAber eben, das will ja noch nicht heißen dass ich recht habe...

Re: Jak dalej potoczyło się to w 2006 roku?

Napisany przez Simona
Odłóż to na chwilę. Jestem ciekawa, czy dzisiaj amerykańska giełda otworzy się pozytywnie i czy inwestorzy będą chętni do zakupów. Jestem również ciekawa, jak sytuacja wygląda u nas. Pod koniec zeszłego tygodnia często brakowało entuzjazmu na SMI (po już zapomnianej korekcie z maj/czerwca i letnim okresem stagnacji na giełdzie ze względu na konflikty na Bliskim Wschodzie i następującą niepewność inwestorów do września). W piątek amerykańskie indeksy trochę spadły ze względu na długi weekend. Czy teraz wszyscy są przerażeni? Przecież to był tak wspaniały rok na giełdzie, czyż nie? Pozdrowienia, Simona

Re: Jak dalej potoczyło się to w 2006 roku?

Napisany przez ADMCI4
Bez względu na spadające lub rosnące stopy procentowe, krach nadal nadchodzi. W przypadku wzrostu stopy procentowej konsumpcja zostaje zatrzymana, a w przypadku spadku zagraniczni inwestorzy wycofują się szybciej niż się spodziewano. Amerykanie żyją tylko dzięki zagranicznym inwestycjom, a jeśli dzisiejszy konsumpcja jest konsumpcją z jutra, to słabość z pewnością nadejdzie! Więc jak widzisz, wszyscy jesteśmy w kropce!

Jeśli dopiero zaczynasz przygodę z kryptowalutami […]

Uważasz więc, że podczas studiów dualnych zarobisz[…]

Do limitu ryczałtu nie płacisz żadnych podatków. J[…]

Dziękuję bardzo!

Odwiedź naszą stronę z aktualnościami ze świata