Wartościowe informacje dla inwestorów:
Handelszeitung vom 16.05.2006
Wywiad: Claudia Laubscher, 8888 znaków Artykuł
Klaus-Michael Kühne: Nowym obszarem wzrostu jest Indie
Przewodniczący rady nadzorczej firmy logistycznej Kühne + Nagel o ekspansji w Chinach i Indiach oraz interesach z Irakiem. Ponadto Kühne wyraża swój gniew wobec byłych monopolistów na rynku i określa Petera Spuhlera jako najważniejszego przedstawiciela gospodarczego swojej fundacji.
Handel między Azją a Europą uważany jest za największy rynek wzrostu dla koncernów logistycznych. Jak dużą obecność ma Kühne + Nagel tam?
Klaus-Michael Kühne: Największe przepływy handlowe zaczynają się od Azji. Pracujemy w Azji od około 40 lat, z Hongkongiem jako centrum. Rozwój w Chinach jest godny uwagi. Przez długi czas byliśmy ograniczeni, mieliśmy 400 pracowników i 15 biur w Chinach. Jednak ponieważ nie mieliśmy licencji, nasza działalność nie była w pełni operacyjna.
A teraz?
Kühne: Od półtora roku mamy własną licencję. Obecnie zatrudniamy około 1600 pracowników w Chinach i mamy 20 punktów operacyjnych. Do końca roku na pewno będzie ich 25. Nowym, dużym obszarem wzrostu są Indie. Teraz trzeba się tam pozycjonować. Aktualnie mamy tam kilkanaście biur. Musimy teraz rosnąć ponad przeciętnie.
Czy 2006 rok po spektakularnym
1. kwartale znów będzie rekordowym rokiem dla Kühne + Nagel?
Kühne: Rok zaczął się dobrze. Dzięki zakupowi grupy ACR, która stała się efektywna od 1 stycznia, udało nam się znacząco zwiększyć wolumen w logistyce kontraktowej. Nie publikujemy prognoz.
Czy klienci przejętej firmy logistycznej ACR, obsługiwani dotychczas w zakresie transportu morskiego i lotniczego przez firmę Panalpina, już przeszli do Państwa?
Kühne: W pierwszym kwartale nie odzwierciedliło się to jeszcze. Ale oczywiście są klienci, największym z nich jest Carrefour, z którymi staramy się znaleźć się także w transporcie morskim i lotniczym. Jednak nie przekłada się to natychmiast na wyniki. Do końca roku można spodziewać się efektów synergii.
W transporcie lądowym marże w
1. kwartale były poniżej oczekiwań.
Kühne: Rozwijamy transport lądowy, i przywiązywaliśmy do niego dużą wagę. Przede wszystkim chodzi o osiągnięcie określonego wolumenu, aby zdobyć się do grona dużych przedsiębiorstw w tej dziedzinie w Europie. Najpierw inwestujemy, rozbudowujemy systemy oraz zwiększamy zdolności osobowe. Jest całkowicie normalne, że w tej chwili nie zarabiamy na tym biznesie.
Czy w tym roku nie można liczyć na wzrost marż w transporcie lądowym?
Kühne: Gdy osiągnie się określony wolumen, marże w transporcie lądowym są dobre. Wynikają one z efektów skali. Takie efekty są możliwe dopiero, gdy należy się do wiodących dostawców w Europie.
Jaką sumę inwestycji planują Państwo na ten rok? W zeszłym roku wyniosły one 250 mln
franków.
Kühne: Już zainwestowaliśmy 440 mln
euro w ACR. Tak spektakularne przejęcia występują tylko raz na pięć do sześciu lat. Jak w zeszłym roku, prowadzimy małe przejęcia, zwłaszcza w dziedzinie transportu lądowego.
Branża przechodzi obecnie fazę konsolidacji. Jaką pozycję zajmuje Kühne + Nagel?
Kühne: W transporcie morskim byliśmy do końca zeszłego roku numerem jeden
Na świecie.
Kühne: W tym roku rywalizacja jest otwarta, ponieważ w 2005 roku Deutsche Post kupiła Exel. Uważamy, że nadal jesteśmy na szczycie, ponieważ mamy większe tempo wzrostu. Deutsche Post twierdzi, że teraz jest numerem jeden. To czy jesteśmy numerem jeden czy dwa, nie jest istotne. Panalpina ma przewagę nad nami w transporcie lotniczym. Jednak osiąga ona niższe marże. Nasz biznes lotniczy jest bardzo rentowny. Jesteśmy numerem cztery, a Panalpina numerem trzy.
Jak Kühne + Nagel różni się od konkurentów?
Kühne: Oferujemy klientom kompleksową ofertę, czyli oferujemy „One-stop-shopping”. Ponadto jesteśmy bardziej geograficznie spójni niż inni. Wciąż istnieją niedociągnięcia w logistyce kontraktowej. Choć jest dobrze rozwinięta w Europie i Ameryce Północnej, to w Dalekim Wschodzie nadal jest niedorozwinięta. Musimy tam się umocnić. Wymaga to również inwestycji w magazyny.
Nie masz obaw budowy aktywów magazynowych w Chinach i Indiach?
Kühne: Nie. Podobnie jak w Europie czy USA, gdy potrzebujemy magazynu, możemy go wynająć, zbudować, kupić lub mieć inwestora jako partnera, który zbuduje dla nas obiekt i wynajmie go nam długoterminowo. Na szczególnie interesujących strategicznie miejscach stwarzamy majątek, ponieważ generujemy tam jednocześnie wzrost wartości. W Chinach nie chciałbym jeszcze tworzyć majątku. System polityczny tam jest zbyt inny.
Aktywa nieruchomościowe są uważane za największe ryzyko dla Kühne + Nagel. Ryzyko, którego nie ma Panalpina.
Kühne: Z magazynami i własnością nie można się tak szybko rozstać. Dla wielu naszych magazynów mamy długoterminowe umowy. Ale: Tworząc majątek, jednocześnie tworzymy rezerwy ukryte. Można więc powiedzieć, że to działalność daje nam większe bezpieczeństwo i stabilność. Nie chciałbym zamienić się z Panalpiną. Oni są zbyt jednostronni.
Większe dochody Panalpina pochodzą coraz bardziej z biznesu naftowego i gazowego.
Kühne: Panalpina faktycznie ma specjalną pozycję w biznesie naftowym i gazowym. Rozpoczęli prace w tym obszarze wcześnie i posiadają produkt wzrostowy, który przynosi wysoką wartość dodaną oraz spodziewać się można ładnych wolumenów ze względu na rosnące ceny ropy. W tym segmencie mamy słabszą pozycję. Naszą najbardziej dochodową dziedziną jest transport morski, ponieważ tam mamy bardzo duże wolumeny, podobnie rentowna jest dziedzina lotnicza. Decydujące jest jednak kompleksowe podejście do klientów.
Czy dojdzie do tego, że logistyka kontraktowa wyprzedzi wolumenowo obszary morski i powietrzny?
Kühne: Długoterminowo nie wykluczam tego. Istnieje tylko kilka firm logistycznych na świecie, które mogą oferować logistykę kontraktową na całym świecie. Transport morski i lotniczy są pobudzane przez handel światowy i dopóki rośnie, możemy na tym nadmiernie skorzystać. Nawet jeśli koniunktura zacznie się ponownie chwiać, nie musi nam to szkodzić. Biznes nie został przytłoczony wojną w Iraku. W przeciwieństwie, mieliśmy kilka dobrych transakcji w Iraku, które wcześniej nie były możliwe.
Czy Kühne + Nagel dostarczyły pomoc humanitarną do Iraku lub też infrastrukturę?
Kühne: Oba. Jesteśmy zaangażowani w projekty infrastrukturalne amerykańskich firm, które inwestują tam w odbudowę. Mieliśmy biznesy już za czasów Saddama, były to oficjalne przewozy zatwierdzone przez ONZ przez Morze Czerwone do Bagdadu.
Kühne + Nagel nie działa w Iraku w sektorze naftowym?
Kühne: Nie. Dla pewnych amerykańskich firm realizujemy dostawy części zamiennych.
Żałuje Pan, że Kühne + Nagel nie weszło wcześniej do branży naftowej?
Kühne: Nie można robić wszystkiego jednocześnie. Ten biznes odkryła Panalpina, i było to związane z historią, ponieważ zawsze byli bardzo silni w Zachodniej Afryce. Nigeria ma fantastyczne złoża ropy. Wprawdzie fajnie jest być tak silnym w tym biznesie. Ale nie chciałbym się zamienić. Skupiliśmy się bardziej na Dalekim Wschodzie i Ameryce Północnej, gdzie biznes jest bardziej różnorodny. W Nigerii jest tylko ropa i jeszcze raz ropa. Ta jednostronna struktura na dłuższą metę jest problematyczna. Po pierwsze, jest to towar gorący, a po drugie, w końcu się kończy. Zenit został w każdym razie przekroczony.
Krytykował Pan zwłaszcza ekspansję byłych monopolistów, takich jak Deutsche Post, na rynek logistyczny. Wraz z dalszym liberalizowaniem rynku pocztowego, liczba ekspansywnych byłych monopolistów wzrośnie. Firma czy branża podejmują jakieś konkretne działania?
Kühne: Ostatniego można jasno zaprzeczyć. Każdy musi patrzeć na siebie. MŚP są o wiele bardziej dotknięte przez Pocztę, która agresywnie zbliża się do klientów. Związki zawodowe na razie się wycofują, ostatecznie dostają także składki członkowskie od Deutsche Post. Uważam, że trzeba poruszyć kwestię monopolu pocztowego, który de facto wygasł w 2002 roku, a następnie został przedłużony o pięć lat. To nie pasuje do UE, gdzie zawsze mówi się o liberalizacji i deregulacji.
55,75% Grupy należy do Pana lub Holdingu Kühne, który udziały przechodzą ostatecznie do Fundacji Kühne po Pana śmierci. Czy strategia fundacji mówi, że musi zachować większość?
Kühne: Nie. Nie ma ustaleń. Byłoby to nierozsądne. Obecnie jestem większościowym udziałowcem. Jeśli kiedyś miałbym zapaść, Fundacja jest gotowa przejąć te udziały firmy. Może się zdarzyć, że za mojego życia, poprzez emisje akcji w celu dalszego wzrostu, mój udział zmniejszy się.
Kto decyduje w Holdingu Kühne?
Kühne: Dla spółki holdingowej istnieje rada nadzorcza, złożona z niezależnych osobowości, które mają takie same poglądy jak ja. Najbardziej znanym przedstawicielem gospodarczym jest Peter Spuhler, poseł i szef firmy Stadler.
************************************************** ********
Pozdrowienia,
Simona