Simona pisze:
Znowu jeden z pracowników Credit Suisse ma problemy z prawem. Właśnie usłyszałem to w radiu: menedżer Credit Suisse został aresztowany w Brazylii, gdy chciał wejść na pokład samolotu do Szwajcarii, powód: pranie pieniędzy.
Myślałem, że reżim M... się skończył - ale tutaj wydaje się być naprawdę coś nie tak - oni ciągle i ciągle robią takie dziwne rzeczy; już od lat. Nieuleczalne :?: Niczego się nie nauczyli :?:
Szkoda.
Pozdrowienia,
Simona
tak Simona, reżim M się skończył, ale inne młyny będą mieli dalej...
przeczytaj dzisiejszy artykuł w Blick Online...czuję, że Credit Suisse niedługo będzie potrzebować pomocy rządu, pieniądze wyczerpany na okazałe pensje w najwyższych kręgach...
Srebrzysty błyszczy się jubileuszowy świątynny CS na łące Sechseläuten w Zurychu. Bardziej imponujący niż wszystkie dotychczasowe tymczasowe budowle, które kiedykolwiek były wznoszone na zurychskim Bellevue.
Bank miał wydać 40 milionów
franków na imprezę. Sam cachet dla duetu artystycznego Christo i Jeanne-Claude szacowany jest na kilka milionów. Para prezentuje w dwupiętrowej świątyni CS swoje prace z cyklu „The Gates”.
Bank zaoszczędził natomiast na pracach budowlanych. Odpowiedzialna za to była firma Nüssli AG z Hüttwilen TG. 21 lutego kontrolerzy na placu budowy pawilonu przyłapali pięciu niezgłoszonych pracowników z Niemiec.
Elektrycy z firmy Klaus Börder GmbH z Norymbergi zainstalowali ogrzewanie i wentylację w podłodze. Bez odpowiedniego zgłoszenia, jak to nakazuje przepis.
„Nie mieliśmy o tym pojęcia”, zapewnia Margot Krivanik z firmy Klaus Börder GmbH. 30-osobowa firma od dawna nie pracowała już w Szwajcarii. Jednakże już do tego zgłosili się. Firma otrzymała upomnienie od władz z Zurychu.
Jednakże czy wszystko na tym się skończy, pozostaje otwarte. Ponieważ pięciu elektryków pracowało także za minimalne stawki, czyli od 10 do 12
euro. To jest 15-18
franków. Zgodnie z umową zbiorową pracownicy mieliby zarabiać ponad 20
franków za godzinę, w zależności od doświadczenia i wieku.
Niemiecka firma twierdzi jednak, że nie słyszała o minimalnych zarobkach w Szwajcarii. Margot Krivanik nie widzi powodu, dla którego firma miałaby teraz uzupełnić różnicę w wynagrodzeniach. „10-12
euro to wcale nie jest minimalne wynagrodzenie”, mówi Krivanik.
A co mówi Credit Suisse na temat tego czarnego plamy w blasku jubileuszowym? „Jesteśmy rozczarowani tą niemiecką firmą”, mówi zwięźle rzecznik CS Matthias Friedli.