Cześć Aleksandrze,
brzmi to trochę nieciekawie... Ale pozytywnym aspektem jest, że on sam przyszedł i powiedział, nie musiałeś się o tym dowiadywać dopiero po rachunku. To oznacza, że jest jeszcze nadzieja *uśmiech*
To jest teraz bardzo kłopotliwa sprawa, za to nikt nie ponosi odpowiedzialności, chyba że ewentualnie sprzedawca, jeśli różnica w podpisach była na tyle duża, że powinno mu to rzucić się w oczy. W przeciwnym razie Visa i bank są ubezpieczone od tego, a posiadacz karty ponosi winę tylko za 50
euro.
Teraz jednak nadchodzi bardzo duży problem.... to ewidentnie jest nadużycie karty kredytowej / oszustwo kartami kredytowymi... OZNACZA TO: Musisz złożyć doniesienie, i to zgodnie z prawdą... jeśli więc wiesz, kto to zrobił... musisz wskazać winnego policji. W przypadku drobnych przewinień zwykle skłaniałbym się do tego, żeby złożyć doniesienie na swoje własne dziecko, aby stanęło przed sądem i otrzymało efekt w postaci prac społecznych. Niestety, jednak z prawnego punktu widzenia nie jest to drobnostka, a w zależności od sędziego, kwoty i ilości transakcji może skończyć się warunkowym wyrokiem więzienia. Oznacza to znowu, że twoje dziecko będzie miało notatkę karalną, nawet jeśli w przypadku kar dla nieletnich nie jest to takie poważne jak w prawie karnym dla dorosłych. Dlatego w tej sytuacji zdecydowanie odradzałbym złożenie doniesienia!
Spróbowałbym zwrócić się z przedmiotami, które są jeszcze w oryginalnym opakowaniu lub je ponownie zapakować... i pójść do sprzedawcy wraz z kartą kredytową, aby je zwrócić i dokonać zwrotu, wyjaśniając, co się stało i licząc na uznanie. Co oznacza uznanie... zgodnie z prawem sprzedawca MUSI przyjąć z powrotem rzeczy, ponieważ twój syn nie jest pełnoletni ani nie zachowuje się jak należy, co niestety widać. Jednak sprzedawca ma też prawo złożyć doniesienie... dlatego naprawdę możesz jedynie postawić wszystko na jedną kartę i liczyć na uznanie. Nie dałbym się zbyć przez niewielkiego sprzedawcę, a w ostateczności zwróciłbym się do kierownictwa sklepu (ale wszystko wyjaśniając uprzejmie). Jeśli to nie przyniesie skutku... pozostaje tylko opcja zapłacenia za rzeczy i stopniowe potrącanie z kieszonkowego w kolejnych miesiącach lub skierowanie do pracy w gospodarstwie domowym, roznoszenia gazet itp. (gdzie jednak potrąciłbym tylko 50% a nie wszystko)... ma być to bolesne, ale nie ma być zachętą do nowych przestępstw. Oczywiście, masz też jeszcze możliwość udania się na policję... ale z tego właśnie powodu odradzałbym złożenie doniesienia przez syna.
To niestety jedyne możliwości.
Serdeczne pozdrowienia, esco