- czw maja 18, 2006 5:15 pm
Aktualne spadki na giełdzie nie martwią mnie zbytnio. Ktoś kto jest w tym już dłużej wie, że takie okresy po prostu trzeba przetrwać. Jutro sytuacja będzie już zupełnie inna. Co mnie jednak irytuje, to ciągłe wytłumaczenia i [cenzura]. Na początku tygodnia do wczoraj mówiono: Strach przed inflacją wprowadza niepokój na giełdzie.... A dzisiaj to:
U.S. Economy: Leading Indicators Decline in April (Update2)
18 maja (Bloomberg) - Indeks czołowych wskaźników gospodarczych w USA niespodziewanie spadł w kwietniu, wskazując na spowolnienie po najszybszym tempie wzrostu od ponad dwóch lat.
Indeks Conference Boards, który prognozuje gospodarkę na najbliższe trzy do sześciu miesięcy, spadł o 0,1 procent po wzroście o 0,4 procent w marcu, poinformowała grupa z Nowego Jorku. Oddzielne sprawozdanie pokazało, że producenci z obszaru Filadelfii zgłosili spowolnienie wzrostu w zamówieniach, sprzedaży, zatrudnieniu i liczbie godzin przepracowanych.
„Następuje osłabienie gospodarki, ale nie jest ona na skraju załamania” - powiedział Anthony Chan, główny ekonomista w JPMorgan Private Client Services w Columbus, Ohio. „To właśnie to na co czekała Rezerwa Federalna, aby zobaczyć, czy jej działania ochłodzą gospodarkę.”
Cóż teraz to jest? Czy to inflacja, czy deflacja, czy recesja. A może po prostu nie wie się jeszcze? A może to po prostu chęć realizacji zysków i obawa przed koniecznością oddania nakumulowanych zysków? Raczej... W tej chwili nic nie kupuję, nic nie sprzedaję... Gotowy do działania. Pozdrowienia, Rich