- śr maja 24, 2006 8:33 am
U pana Greenspana było zawsze korzystnie nie rozumieć go; to było proste; już tak się przyzwyczailiśmy. Teraz, z panem Bernanke, trzeba go jednak dobrze zrozumieć, może to być trudne - w jakiś sposób już teraz mi go żal... ?
Po przerwie, Bernanke będzie uważać na swoje słowa
Reuters, The Associated Press
WTOREK, 23 MAJA 2006 r.
WASZYNGTON Przewodniczący Rezerwy Federalnej, Ben Bernanke, przyznał, że popełnił błąd rozmawiając z dziennikarzem telewizyjnym, który następnie przekazał jego wypowiedzi.
Incydent wstrząsnął rynkami finansowymi i przyniósł krytykę szefowi FED.
Ten epizod, o którym mówisz, to był błąd mojej oceny - powiedział Bernanke w Komisji Bankowej Senatu we wtorek.
W przyszłości, moje kontakty z publicznością i rynkami będą odbywać się wyłącznie za pośrednictwem regularnych i formalnych kanałów.
W najgorszym momencie niemal czterech miesięcy urzędowania Bernanke, prowadząca telewizji CNBC, Maria Bartiromo, powiedziała 1 maja, że Bernanke powiedział jej, iż jest rozczarowany tym, że niektórzy inwestorzy uważają go za gołębiego w kwestii inflacji.
Rozmowa miała miejsce poprzedniej soboty, w nocy po uroczystej kolacji korespondentów Białego Domu - wydarzenie, które wiele reporterów i ich gości traktują jako poufne.
Jej na żywo doniesienie wzbudziło spekulacje, czy FED wstrzyma swoją niemal dwuletnią kampanię podnoszenia stóp procentowych, czy też będzie kontynuować.
Incydent przyniósł również krytykę Bernanke za wysyłanie mylących sygnałów, gdyż nastąpił niedługo po jego zeznaniach przed Kongresem, podczas których omówił perspektywy wstrzymania działań FED w miarę analizy sytuacji gospodarczej.
Oprócz podważania umiejętności komunikacji Bernanke, incydent podkreślił fakt, że jedno wypowiedziane słowo przez szefa FED może poruszyć ceny akcji i obligacji.
Senator Jim Bunning, republikanin z Kentucky, zapytał Bernankego o ten incydent podczas przesłuchania na temat umiejętności finansowych.
Bunning sprzeciwiał się nominacji Bernankego na szefa FED.
Ostrzegałem cię, abyś uważał na to, co mówisz, bo ludzie będą śledzić twoje słowa bardzo uważnie - powiedział Bunning. $@
WASZYNGTON Przewodniczący Rezerwy Federalnej, Ben Bernanke, przyznał, że popełnił błąd rozmawiając z dziennikarzem telewizyjnym, który następnie przekazał jego wypowiedzi.
Incydent wstrząsnął rynkami finansowymi i przyniósł krytykę szefowi FED.
Ten epizod, o którym mówisz, to był błąd mojej oceny - powiedział Bernanke w Komisji Bankowej Senatu we wtorek.
W przyszłości, moje kontakty z publicznością i rynkami będą odbywać się wyłącznie za pośrednictwem regularnych i formalnych kanałów.
W najgorszym momencie niemal czterech miesięcy urzędowania Bernanke, prowadząca telewizji CNBC, Maria Bartiromo, powiedziała 1 maja, że Bernanke powiedział jej, iż jest rozczarowany tym, że niektórzy inwestorzy uważają go za gołębiego w kwestii inflacji.
Rozmowa miała miejsce poprzedniej soboty, w nocy po uroczystej kolacji korespondentów Białego Domu - wydarzenie, które wiele reporterów i ich gości traktują jako poufne.
Jej na żywo doniesienie wzbudziło spekulacje, czy FED wstrzyma swoją niemal dwuletnią kampanię podnoszenia stóp procentowych, czy też będzie kontynuować.
Incydent przyniósł również krytykę Bernanke za wysyłanie mylących sygnałów, gdyż nastąpił niedługo po jego zeznaniach przed Kongresem, podczas których omówił perspektywy wstrzymania działań FED w miarę analizy sytuacji gospodarczej.
Oprócz podważania umiejętności komunikacji Bernanke, incydent podkreślił fakt, że jedno wypowiedziane słowo przez szefa FED może poruszyć ceny akcji i obligacji.
Senator Jim Bunning, republikanin z Kentucky, zapytał Bernankego o ten incydent podczas przesłuchania na temat umiejętności finansowych.
Bunning sprzeciwiał się nominacji Bernankego na szefa FED.
Ostrzegałem cię, abyś uważał na to, co mówisz, bo ludzie będą śledzić twoje słowa bardzo uważnie - powiedział Bunning. $@
************************************************** ***********
Być może tutaj zastosowanie filtra językowego byłoby właściwe, przecież nawet królowa nie rozmawia bezpośrednio z prasą :-) ❓
Pozdrowienia,
Simona