- śr mar 05, 2008 6:14 pm
"Das na całym świecie aktualnie manipulowane jest już przez mnie omówione, to tutaj jest potwierdzenie moich podejrzeń
Pozdrowienia
Czy Fed manipuluje ceną złota?
autor: Detlev Landmesser
Co się dzieje? Złota cena prawie osiągnęła poziom 1 000 [url]dolarów[/url], gdy nagle zaczęły się silne spadki cen. To zrodziło nowe spekulacje o ingerencjach z góry – które są dość uzasadnione.
Cena złota wydaje się nie do zatrzymania: od 1993 roku rośnie, a od pół roku tempo szarży jeszcze bardziej przyspieszyło. W obliczu tej dynamiki wydaje się, że to tylko kwestia dni lub tygodni, zanim cena złota po raz pierwszy przekroczy magiczną granicę 1 000 [url]dolarów[/url].
Jeszcze w poniedziałek wynosiła ona 989,33 dolara, tuż przed magiczną granicą. Wtorek o godzinie 17:00 przyniósł jednak nagły spadek o ponad 20 [url]dolarów[/url]. Środę o 12:00 nad ranem towarzyszyła kolejna widoczna korekta, która dotknęła zwłaszcza metale szlachetne: platynę i pallad.
W tych historycznych wysokościach oczywiście są obserwowane realizacje zysków, a rozczarowani spekulanci szybko obwiniają banki centralne za swoje straty na kursach.
Statystyki wspierają plotki
Mimo to, zwłaszcza w tych kryzysowych czasach, wiele wskazuje na interwencję przynajmniej ze strony amerykańskiego banku centralnego, którego rezerwy złota przewyższają wielokrotnie roczne zużycie na świecie.
Od lat Dimitri Speck, redaktor strony Seasonalcharts.de, analizuje anomalie cenowe na rynku złota. Ekspert zwrócił szczególna uwagę na wzorce intraday w handlu na nowojorskiej giełdzie terminowej Comex, dla których nie znaleziono uzasadnienia rynkowego – jedynie tłumaczenie, że w handlu nowojorskim systematycznie próbowano obniżać cenę złota. Anomalie zaczęły się zresztą dopiero w 1993 roku. Ruch cen we wtorek również wskazuje na ingerencję rynkową, tak twierdzi Speck.
Dlaczego Fed miałby interweniować?
Co prowadzi do pytania, dlaczego wysoka cena złota byłaby problemem dla banku centralnego. W końcu spadek ceny złota nie leży w jego bezpośrednim interesie, ponieważ osłabia wartość jego własnych zasobów.
Ale istnieją konkretne powody polityki pieniężnej. Wzrost ceny złota jest wręcz wyrazem wzrostu inflacji i wzmacnia w społeczeństwie oczekiwania, że pieniądz papierowy będzie stale tracił na wartości. Wysokie oczekiwania inflacyjne są jednak szkodliwe dla głównego celu polityki pieniężnej, jakim jest zapewnienie stabilności [url]waluty[/url].
W tym kontekście duże znaczenie może mieć także symboliczna rola magicznej granicy. Cena 1 000 [url]dolarów[/url] za najważniejszą walutę kryzysową może być traktowana przez opinię publiczną wręcz jako sygnał kryzysu.
Ponadto spadająca cena złota przyczynia się do obniżenia stóp procentowych. Robi złoto mniej atrakcyjnym w porównaniu z konkurującymi inwestycjami o stałym oprocentowaniu, co zwiększa płynność na tych rynkach i przeciwdziała wzrostowi kryzysowych stóp procentowych.
Wreszcie, spadająca cena złota bezpośrednio korzysta dolarowi amerykańskiemu. [url]dolar[/url] nadal jest drugą co do wielkości rezerwową walutą dla zagranicznych banków centralnych, obok złota. USA łatwiej finansują swoje podwójne deficyty, jeśli zagraniczne banki centralne nie mają atrakcyjnej alternatywy do dolara, podsumowuje Speck.
Jak pokazuje ruch cenowy, dotychczasowe interwencje od 1993 roku odniosły ograniczony sukces – spekulanci mogą więc nadal stawiać na rosnące ceny metali szlachetnych. Wiedza, że zainteresowane strony mogą w dowolnym momencie strzelać fajerwerkami, nie jest tu niczym złym."