Ale pytanie brzmi, czy mieszkania powinny być traktowane jako X dowolne dobra. Oczywiście, tutaj również obowiązuje zasada podaży i popytu. W mniej poszukiwanych lokalizacjach nikt nie mówi przecież, że biednemu właścicielowi mieszkania należy coś dodać do czynszu. Z drugiej strony, w niektórych miastach czynsze są tak wysokie, że kaucja i prowizja szybko sumują się do kilku tysięcy
euro. Takie kwoty osoby o niskich dochodach po prostu nie są w stanie uzbierać i automatycznie są odcięte od rynku mieszkaniowego. Po prostu stwierdzenie, że dopóki są ludzie, którzy mogą płacić, to wszystko w porządku, jest moim zdaniem zbyt krótkowzroczne. W końcu mamy sytuacje jak w Londynie lub Paryżu, gdzie w popularnych centralnych lokalizacjach mieszkają bogaci, a na obrzeżach reszta, to nie może być właściwe rozwiązanie. Dlatego uważam, że w przypadku wynajmu mieszkań, szczególnie w popularnych lokalizacjach, należy postulować, aby prowizję płacił właściciel, a nie najemca. W końcu to on zleca pośrednikowi, aby zaoszczędzić sobie pracy z przeprowadzaniem własnych oględzin i szukaniem odpowiedniego najemcy.
Bundestag planuje przyjąć w najbliższym czasie ustawę, zgodnie z którą zleceniodawca będzie płacił prowizję pośrednikowi.
Oznacza to, że jeśli jako najemca idę do pośrednika i proszę go o znalezienie dla mnie mieszkania, to płacę.
Jeśli właściciel zleca pośrednikowi znalezienie nowego najemcy, to płaci właściciel.
ALE: Następnie właściciele odzyskują swoją prowizję pośredników poprzez wyższe czynsze od najemców...