Jeśli Grecja opuści strefę
euro, długi zaciągnięte w
euro zostaną spłacone nową (prawie bezwartościową) walutą. Ponieważ duża część prywatnych oszczędności emerytalnych niemieckiej ludności została ulokowana w obligacje tych krajów, nasze banki i ubezpieczyciele znajdą się w trudnościach i może nawet dojść do ich upadku. Wtedy nie będą w stanie dotrzymać swoich zobowiązań. Jednak państwo nie pozwoli na to, aby całe pokolenie straciło swoje prywatne oszczędności emerytalne (już tylko dlatego, że pieniądze znów trafią do gospodarki i przysłużą się naszemu wzrostowi gospodarczemu), dlatego państwo będzie musiało wkroczyć. Ponieważ również niemieckie państwo nie ma oszczędności, będzie musiało zaciągnąć dalsze długi. W zależności od dramatyzmu sytuacji, bankructwo państwa byłoby możliwe także u nas, gdyby nie było już nikogo, kto kupowałby niemieckie obligacje. Nawet nie przy oprocentowaniu powyżej 20% i więcej. To wszystko jest bardzo uproszczone. Ale zasada powinna być zrozumiała. Jeśli jesteś zainteresowany takimi kwestiami, mogę polecić Ci książkę Weltkrieg der Währungen: Wie
euro, Gold und Yuan um das Erbe des Dollar kämpfen - und was das für unser Geld bedeutet autorstwa Daniel D. Eckerta.
Co powinny robić inne państwa, to zawsze łatwo powiedzieć. Według danych UE, Grecja miała dług w wysokości około 140% PKB na dzień 31.12.2011 (źródło: Staatverschuldung: Europa). Musieliby więc niemal 1,5 roku wygenerować cały produkt krajowy brutto, nie wydając ani jednego centa, aby spłacić swoje długi w całości. Aby spełnić kryteria z Maastricht, musiałoby to być 0,8 roku. Czyli prawie 10 miesięcy bez świadczeń socjalnych, bez przedszkoli ani szkół, bez niczego, co finansowane jest ze środków publicznych. W mojej ocenie długi o takiej wysokości nie mogą zostać spłacone poprzez oszczędności. Taki krok dotyka najuboższych w kraju i zaostrza niepokoje. Widzi się to już bardzo wyraźnie w Grecji. Innym sposobem byłaby redukcja długu poprzez inflację, ale ten sposób nie jest możliwy ze względu na konstrukcję
euro. W moim konceptualizmie pozostaje unia transferowa i jeszcze silniejsze zintegrowanie Europy. Oczywiście musimy pomóc, bo czerpaliśmy korzyści z naszej gospodarki opartej na eksporcie i niskiej inflacji, które były dokładnie wadą dla Grecji. Nasza gospodarka stała się przez lata coraz bardziej konkurencyjna dzięki tej właśnie konstelacji, podczas gdy w Grecji ten efekt działał dokładnie odwrotnie. Dlatego rekompensata jest więcej niż uzasadniona. Gdyby Europa była znacznie bardziej zintegrowana, a suwerenności narodowych już bardziej zredukowano, byłoby to zrozumiałe nawet dla Bild Zeitung i jej zwolenników.