- pt lis 04, 2011 10:48 am
Cześć specjaliści finansowi, mam nadzieję, że ktoś będzie w stanie udzielić mi porady dotyczącej funduszu edukacyjnego CareerConcept.
Otrzymałem ofertę dotyczącą mojej promocji, która potrwa nie dłużej niż 3 lata:
- przez rok miesięcznie 600 € (rozpoczęcie: grudzień)
- dwie jednorazowe płatności w wysokości 2000 € - grudzień 11 i wrzesień 12
= Łącznie 11 200 €.
Spłata wynika z 10% przyszłego miesięcznego wynagrodzenia brutto przez 48 miesięcy. Nie krócej, nie dłużej, niezależnie od rzeczywistej sumy.
Osoba o stopniu doktora w mojej dziedzinie może liczyć na co najmniej 48 000 euro na początku pracy (nie podlega dyskusji) i zakładając nierealistyczny przypadek, że w ciągu 48 miesięcy od rozpoczęcia pracy nie będzie podwyżki, kwota zwrotu wynosi co najmniej 19 200 €, przy czym zgodnie z umową maksymalna kwota zwrotu jest ograniczona do 15% rocznie.
Dostawca reklamuje ten fundusz jako możliwość, że w skrajnym przypadku nie trzeba niczego spłacać, ale z drugiej strony klauzula mówi, że w przypadku opóźnienia ukończenia, bezrobocia lub dochodu poniżej 2500 € następuje dostosowanie kwoty o 5% rocznie (i tu 15% limit nie obowiązuje).
Co sądzicie o takiej umowie?
Oczywiście, ten proces składania wniosków jest również obrazowo wyjaśniony... Za nim stoją inwestorzy, którzy naturalnie chcą upewnić się, że ich inwestycja będzie jak najbardziej rentowna - co jest zrozumiałe i akceptowalne, ale rodzi to pytanie, czy kredyt studencki nie byłby o wiele tańszy... i czy nie jest trochę mylące reklamowanie funduszu edukacyjnego jako takiego społecznego działania...
Mam nadzieję na liczne opinie i odpowiedzi!
Otrzymałem ofertę dotyczącą mojej promocji, która potrwa nie dłużej niż 3 lata:
- przez rok miesięcznie 600 € (rozpoczęcie: grudzień)
- dwie jednorazowe płatności w wysokości 2000 € - grudzień 11 i wrzesień 12
= Łącznie 11 200 €.
Spłata wynika z 10% przyszłego miesięcznego wynagrodzenia brutto przez 48 miesięcy. Nie krócej, nie dłużej, niezależnie od rzeczywistej sumy.
Osoba o stopniu doktora w mojej dziedzinie może liczyć na co najmniej 48 000 euro na początku pracy (nie podlega dyskusji) i zakładając nierealistyczny przypadek, że w ciągu 48 miesięcy od rozpoczęcia pracy nie będzie podwyżki, kwota zwrotu wynosi co najmniej 19 200 €, przy czym zgodnie z umową maksymalna kwota zwrotu jest ograniczona do 15% rocznie.
Dostawca reklamuje ten fundusz jako możliwość, że w skrajnym przypadku nie trzeba niczego spłacać, ale z drugiej strony klauzula mówi, że w przypadku opóźnienia ukończenia, bezrobocia lub dochodu poniżej 2500 € następuje dostosowanie kwoty o 5% rocznie (i tu 15% limit nie obowiązuje).
Co sądzicie o takiej umowie?
Oczywiście, ten proces składania wniosków jest również obrazowo wyjaśniony... Za nim stoją inwestorzy, którzy naturalnie chcą upewnić się, że ich inwestycja będzie jak najbardziej rentowna - co jest zrozumiałe i akceptowalne, ale rodzi to pytanie, czy kredyt studencki nie byłby o wiele tańszy... i czy nie jest trochę mylące reklamowanie funduszu edukacyjnego jako takiego społecznego działania...
Mam nadzieję na liczne opinie i odpowiedzi!