- pn lis 28, 2011 8:44 am
Po tym, jak w zeszłym roku wziąłem kredyt w banku, który ciągle rozsyła reklamy do skrzynek pocztowych i w końcu był totalnie niezadowolony, spłaciłem ten kredyt w zeszłym miesiącu w moim banku domowym. Po długich przepychankach wszystko w końcu potoczyło się gładko, nawet nadpłaconą kwotę z ubezpieczenia rat spłat otrzymałem z powrotem. Jestem zadowolony z mojego banku domowego, obsługa kredytu była kompetentna i bardzo skoncentrowana na klientach. Jedyna rzecz, którą mam do zarzucenia i której nie do końca rozumiem, to dlaczego nawet ten renomowany bank w swojej ofercie podaje tylko oprocentowanie nominalne, a efektywne oprocentowanie dowiaduję się dopiero dużo później. Czy to nie stoi w sprzeczności z zasadą przejrzystości, czy też jest to zwyczaj podawania oprocentowania nominalnego jako punktu odniesienia dla klientów?