Do Richa i Dany1
Wasze argumenty przeciwko zakupowi Barrier w obecnym momencie należy z pewnością uwzględnić. Szczególnie biorąc pod uwagę obecne kursy (częściowo na najwyższych poziomach).
Moje przemyślenia dotyczące zakupu BRC obejmowały:
1. Dalszy lekki spadek do końca września/początku października.
2. Następnie raczej boczny ruch z lekką tendencją wzrostową.
3. W zależności od rozwoju sytuacji związanej z oprocentowaniem i cenami ropy, 2007 będzie też dobre, ale raczej boczne, z lekkimi wzlotami i spadkami.
4. Kupiony BRC ma rezerwę wynoszącą 31%, na którą akcje mogą spaść. Jeśli ponownie wzrosną do ceny emisyjnej, nie muszę ich odebrać.
5. Jeśli musiałbym przejąć jedną z tych akcji, długoterminowo nie miałbym się co martwić. Ponadto te 7% zmniejszą zbyt wysoką cenę nabycia tych akcji.
6. Zgodnie z umową z moim bankiem nie muszę płacić prowizji.
7. Jeśli powyższy scenariusz się sprawdzi, prawdopodobnie nie miałbym lepszych wyników inwestując bezpośrednio w jedną z tych akcji. Jednak w takim przypadku pojawiłyby się prowizje, itd. (nawet jeśli mam rabat).
8. Faktem jest, że przez lata
inwestowanie w akcje nie daje wyższej stopki zwrotu niż 7% - 9% rocznie. Nawet jeśli czasami można osiągnąć zysk z pojedynczych transakcji na poziomie 30% lub 50%. Czytając forum, widzę, że są osoby, które czasami odnoszą zyski, ale jednocześnie są w posiadaniu pozycji, które tkwią głęboko w czerwonych liczbach.
9. Z BRC można spokojnie spać. Jeśli nie chcę przejąć akcji z BRC, mogę je sprzedać przed wypłatą. Oczywiście w zależności od kursu, z większą lub mniejszą stratą.
10. Kto mi powie na przykład, że będę miał akcje w portfelu w chwili dywidendy?
Jeśli ceny akcji znowu spadną, najprawdopodobniej kupię również ETF-y na indeksy akcyjne. Które indeksy zostaną wybrane, zdecyduję w odpowiednim momencie.
Po prostu wiem, że na giełdzie muszę robić to, co
giełda wymaga lub co na giełdzie się dzieje, a nie to, co chciałbym. To, co często i coraz częściej się zdarza (manipulacje), po prostu mi nie pasuje. W rzeczywistości, to nie ma sensu znać się na giełdzie. Dziś ważniejsze jest wiedzieć, co znowu jest planowane, aby podnieść lub obniżyć ceny akcji. Uczestnictwo przestaje sprawiać przyjemność.
Zbyt wiele staje się tu grą losową.
Pozdrawiam