Capital Investment 4

Forum finansowe CI4 - Wszystko ze świata finansów i nieruchomości

Prywatne zabezpieczenie emerytalne jest konieczne, ale jak to zrobić? Renta Rürup czy Riester, a może tradycyjne ubezpieczenie na życie?

Re: Oszustwo w Zurich Deutsche Herold w Bonn.

Napisany przez henri
Mam ubezpieczenie związane z funduszami inwestycyjnymi w powyższym towarzystwie ubezpieczeniowym. Przy zakupie otrzymałem obszerny zestaw płyt CD. Mój błąd polegał na tym, że nie wysłuchałem całości materiału. Nie otrzymałem również ustnej informacji na temat wysokości opłat administracyjnych. Zatem; nie otrzymałem kompleksowej informacji na temat kosztów. Opłaty administracyjne w pierwszych dwóch latach ubezpieczenia graniczą z oszustwem. Teraz dowiedziałem się, że przy każdej indeksacji ponownie naliczane są ogromne opłaty administracyjne. Zapytania do Zurich są odpowiadane niekompetentnie. Mam wrażenie, że zapytania klientów są traktowane z arogancją, klienci tylko przeszkadzają. W centrum uwagi są interesy oszukujące Zurich, a nie klientów. Czyste oszustwo. Trzymaj się z dala od ubezpieczeń związanych z funduszami inwestycyjnymi Zurich. W pierwszych dwóch latach 50 procent wpłat jest wyciągane na opłaty administracyjne. Ponadto, przy rezygnacji naliczane są opłaty odstępnego.

Re: Oszustwo w Zurich Deutsche Herold w Bonn.

Napisany przez tequila
Czego dokładnie chcesz nam przekazać? Że poszerzyłeś swoje słownictwo o słowo oszustwo? Dobrze, zanotowane. Jak sam piszesz, przed zawarciem umowy otrzymałeś płytę CD z wszystkimi istotnymi informacjami dotyczącymi umowy. Jeśli byłeś zbyt leniwy lub zbyt wygodny, żeby przeczytać te informacje, to tylko ty jesteś oszukany. Zurich, jeśli w ogóle, była wykonawcą.

Re: Oszustwo w Zurich Deutsche Herold w Bonn.

Napisany przez AV-Planer
Problem wysokich kosztów, czy to koszty administracyjne, koszty związane z zawarciem i dystrybucją umów, opłaty funduszowe, itp., dotyczy nie tylko Zurich. To jest praktycznie takie samo dla praktycznie wszystkich firm.

Wysokie koszty na początku wynikają również z systemu wynagradzania pośrednika. Ten otrzymuje swoją prowizję od razu po zawarciu umowy i jest odprowadzany na przestrzeni pięciu lat od składki. Ten system ma zdecydowanie pewne wady. Niemniej jednak inwestycja w funduszowe ubezpieczenie na życie musi być traktowana jako inwestycja długoterminowa.

To, czego firmy zazwyczaj nie ujawniają, to koszty związane z inwestycjami kapitałowymi. One znacznie zmniejszają wydajność osadzonych funduszy.

Re: Oszustwo w Zurich Deutsche Herold w Bonn.

Napisany przez henri

Co dokładnie chcesz nam przekazać? Że zwiększyłeś swoje słownictwo o słowo wyłudzenie? Dobrze, zanotowane. Jak sam piszesz, otrzymałeś płytę CD z wszystkimi istotnymi informacjami przed zawarciem umowy. Jeśli byłeś zbyt leniwy lub niewygodny, żeby przeczytać te informacje, to tylko ty oszukałeś siebie. Zurich, jeśli w ogóle, działała w charakterze wykonawcy.

oczywiście pracownik Zurich / Deutsche Herold. - skandaliczne.

Stanowcze ostrzeżenie przed działaniami Zurich Versicherung

Re: Oszustwo w Zurich Deutsche Herold w Bonn.

Napisany przez tequila
oczywiście pracownik Zurich / niemieckiego Herolda. - skandaliczne.


Najwyraźniej nie. Ale cieszę się, że widzę, jak udaje ci się ułożyć 2 kolejne zdania, nie używając słowa oszustwo.




Ostrzeżenie przed działaniami Zurich Versicherung.


I ostrzeżenie ode mnie, żeby nie traktować takich postów z frustracjami nawet w najmniejszym stopniu poważnie. Zaczynajmy od początku:




Mój błąd: nie wysłuchałem całego tekstu.


A jeśli zauważysz, że twój samochód nie ma silnika po podpisaniu umowy sprzedaży, nie robiąc wcześniej jazdy próbnej, podczas której zauważysz brak silnika, czy też będziesz narzekać w internecie i szukać winy wszędzie indziej niż we własnej osobie? Mieliście możliwość dowiedzenia się o kosztach i podjęcia decyzji na tej podstawie. Byliście zbyt leniwi. Sami jesteście winni.




Więc; kompleksowa informacja o kosztach nie została przekazana.


Ale tak. Sam powiedziałeś. I jak już powiedziałem: nie chciało ci się z tym zmierzyć. Żyj z konsekwencjami i przestań oskarżać społeczeństwo o oszustwo udając Anonymousa. To żałosne.




Koszty administracyjne w pierwszych dwóch latach ubezpieczenia graniczą z oszustwem.


Na jaką wysokość? I gdzie zaczyna się oszustwo? Kto definiuje to dla ogółu społeczeństwa? Ty?




Dopiero teraz dowiedziałem się, że przy każdym indeksowaniu ponownie naliczane są koszty administracyjne na zawrotnym poziomie.


Nieprawda. To było zawarte w PIB lub CD. Pewnie też tego nie dostałeś, co nie? Albo, jak to powiem raz jeszcze: zbyt leniwy do czytania.




W ciągu pierwszych dwóch lat 50 procent wpłat jest oszukiwane na koszty administracyjne.


Dopóki nie udowodnisz tego za pomocą wiarygodnych źródeł, to stwierdzenie jest największym bełkotem, jaki miałem okazję przeczytać od dłuższego czasu. Proszę udowodnij to. Możesz zacenzurować dokumenty, jeśli tego potrzebujesz.




Dodatkowo przy rezygnacji naliczane są opłaty za anulację.


To również było zawarte w materiałach i jest praktyką branżową. I co teraz?

Re: Oszustwo w Zurich Deutsche Herold w Bonn.

Napisany przez BerndR
Ubezpieczenia po prostu tworzą swoje własne prawa za pośrednictwem lobbyści w polityce.

W zamian duży odsetek polityków otrzymuje wsparcie finansowe ze strony branży finansowej, jak na przykład były kanclerz Helmut Kohl.

Gdyby musieli podawać poprawne informacje, nikt nie kupiłby tych produktów.

Re: Oszustwo w Zurich Deutsche Herold w Bonn.

Napisany przez Mike Spezi
@ henri

Szczerze mówiąc, zastanawiam się z wyraźnym zdziwieniem, z jaką oburzeniem niektórzy ludzie wyrażają swoje niezadowolenie z własnej niedoskonałości. Nie jestem fanem Zurich Beratung, moim zdaniem nie są oni jednym z dostawców, z którymi powinno się ubezpieczać na życie. Mimo to irytuje mnie to, że zawsze wyraża się oburzenie nad powstającymi kosztami. Koszty pojawiają się przy każdym produkcie, niektóre są bardziej transparentne, inne mniej. Czy twój sprzedawca samochodowy kiedykolwiek powiedział Ci, jak wysoka jest jego prowizja od sprzedaży? W przeciwieństwie do ubezpieczeń, nie ma obowiązku ich wykazywania, a ich nakłady pracy są często znacznie mniejsze niż ci, którzy faktycznie doradzają w branży ubezpieczeniowej! W każdej bułce, którą kupujesz, są uwzględnione środki produkcji, koszty wynagrodzeń, koszty materiałów, koszty operacyjne ... itd., ale podczas gryzienia ich oczywiście tego nie odczujesz. W przeciwnym razie bułka mogłaby kosztować 3 lub 4 centy.

Kto ci zabronił przygotować się odpowiednio przed podpisaniem umowy? Kto ci zabronił zdobyć odpowiednie porównania? Kto ci zabronił zapoznać się z jasno wyrażonymi informacjami o produkcie? Kto ci zabronił zrezygnować z umowy lub stosunkowo łatwo ją wypowiedzieć na początku?
Chcę przez to powiedzieć, że wśród dostawców od A do Z istnieją różnice w zakresie kosztów/gwarancji nawet do 20% i różnice w składkach nawet do ponad 40%. Dziwnym wydaje mi się, że dziś przy każdym zakupie konsumenckim cenę każdego euro się negocjuje, ale gdy chodzi o różnice w tysiącach euro, często podchodzi się do tego bardzo powierzchownie i poważne wady są lekceważone.
Jeśli kupujesz melony, raczej je stukasz, a przy pomarańczach lub gruszkach również ręcznie je wybierasz, aby mieć dobre produkty w koszyku. Tak samo działa to w przypadku ubezpieczeń!
Przyznaję, że gdy jako laik zetkniesz się z retorycznie dobrze wyszkolonym przedstawicielem sprzedaży, wyłuskanie jakości produktu nie jest takie proste. Dlatego ważne jest przygotowanie się na takie spotkania, czytanie czasopism branżowych, informowanie się, uzyskiwanie porównywalnych ofert, itp., aby w jakimś stopniu móc dorównać mojemu rozmówcy.

Ogólnie osobiście nie uważam funduszy ubezpieczeniowych za uzasadnione. Zwłaszcza, jeśli nie zawierają żadnych
gwarancji i wypłaca się tylko równowartość X w momencie wartości funduszu X. To jest mniej więcej tak samo wartościowe jak kawałek papieru toaletowego! Aby nabyć fundusze, nimi zarządzać, je wymieniać, śledzić transparentnie, nie trzeba drogiej formy ubezpieczenia.


@ BerndR

Na korzyść ubezpieczeń?

Ja mam zupełnie inne zdanie. Dotychczas polityka faktycznie zrobiła wszystko, aby potępić produkty ubezpieczeniowe, uczynić je mniej atrakcyjnymi lub
je kontrolować lub ograniczać.

Zniesienie zwolnienia podatkowego dla ubezpieczeń na życie / emerytalnych z możliwością wyboru kapitału / ciągłe obniżanie stopy gwarantowanej, opodatkowanie po fakcie, swobodna dostępność, podniesienie kwoty granicznej dla zwolnienia z obowiązku ubezpieczenia zdrowotnego, obecnie na poziomie 50 800 euro, aby coraz więcej osób o wyższych dochodach zmusić do wejścia w zniszczony system ubezpieczeń publicznych! Dlaczego ten absurd jest kontynuowany, jest jasne dla wszystkich!
Kiedy opuściłem mój zawód, granica wynosiła gdzieś 45 000 marek niemieckich.!!!! Mamy tutaj jednak od 1994 roku zmniejszający się poziom wynagrodzeń. Więc podwójnie ukarany!

Jedynym związkiem, jaki widzę, który można przypisać lobbystom, jest nowelizacja pana Riester/Schröder/Maschmeyer!

Ponadto wiedza specjalistyczna, która jest dziś potrzebna do rzeczywiście sprostania swojemu zawodowi i zaoferowania klientom bardzo dobrej jakości doradztwa, jest wielokrotnie większa niż 10 czy 15 lat temu. Dlatego właśnie w dzisiejszych czasach w zawodzie ubezpieczeniowym bardziej niż kiedykolwiek obowiązuje następujące zdanie:
Kto się nie rozwija, odchodzi w zapomnienie!

W tym duchu

Pozdrowienia
Mike

Re: Oszustwo w Zurich Deutsche Herold w Bonn.

Napisany przez Arbitrage
Docenia się obecność przedstawicieli branży ubezpieczeniowej, którzy chcą bronić reputacji swojej branży za wszelką cenę, ale złe opinie nie są bezpodstawne, jak można było zobaczyć na przykład w niedawnej produkcji dokumentalnej ARD:

Dokumentacja ARD o koncernach ubezpieczeniowych: The No-Sayers - SPIEGEL ONLINE

Do tego dochodzą wycieczki do burdeli w Europie Wschodniej i kluby swingerskie na Jamajce jako nagrody dla szczególnie pracowitych sprzedawców w jednym z największych niemieckich koncernów ubezpieczeniowych, zauważono to moreżliwie.

Odkrywane są więc wyjazdy erotyczne do klubów swingerskich na Jamajce i do burdeli - SPIEGEL ONLINE


Nie poprawicie sobie opinii, atakując klientów za ich naiwność, polegając tylko na słowie jednego z waszych kolegów i nie przeczytawszy drobnego druku. Przekazywanie tego drobnego druku w zrozumiały sposób i tworzenie przejrzystości powinno być jednym z głównych zadań rzetelnego przedstawiciela ubezpieczeń. To, że w waszej branży jest to raczej wyjątek niż reguła, utrwala już negatywny wizerunek.

Nie napierajcie na klientów, starajcie się iść z dobrym przykładem. W przeciwnym razie nie pozbycie się tego wizerunku, czy uzasadnionego czy nie, nigdy.

Re: Oszustwo w Zurich Deutsche Herold w Bonn.

Napisany przez tequila
Przed napisaniem tak mądrej oczywistości, powinieneś się zastanowić, skąd czerpiesz tę mądrość, chcąc przypisywać obecnym użytkownikom sposób w jaki piszą, jaką pracę wykonują. Nawet jeśli Twoje przypuszczenia byłyby słuszne, w tej branży istnieje wiele różnych obszarów działalności, także wśród pośredników. Obejmuje to agentów związanych, maklerów ubezpieczeniowych, maklerów ubezpieczeń przemysłowych pracujących na zasadzie honorariatu, aż po doradców ubezpieczeniowych. Że teraz sięgają pańskiej żournalistycznej polityki debaty, nie jest też podejrzane. Jeśli nie chcesz nam tego zdradzić, to zostaje to twój sekret, co ma wspólnego strukturalny sprzedaż ERGO z Zurich. Jeśli chcesz, możesz nam to jeszcze zdradzić. I oczywiście jest naiwne, podchodzenie do planowania emerytalnego w sposób tak naiwny, jakbyś chciał kupić tubkę pasty do zębów w supermarkecie. Zawsze jest łatwo postawić innych za swoje własne braki. Czy podoba ci się to, że zwracam uwagę na tę wadę charakterową, jest mi obojętne. W przeciwnym razie nie pozbyjesz się tego wizerunku, niezależnie od tego, czy w danym przypadku jest uzasadniony czy nie. Nadal rosnąca liczba umów emerytalnych jako rozwiązanie ubezpieczeniowe nieco przeczy Twojej tezie...

Re: Oszustwo w Zurich Deutsche Herold w Bonn.

Napisany przez Mike Spezi

To zasługuje na uznanie obecnych przedstawicieli ubezpieczeń, że chcą bronić zaciekle i z determinacją reputacji swojej branży, jednak fatalna reputacja nie bierze się znikąd, jak można było zobaczyć niedawno w audycji ARD:

Dokumentacja ARD o koncernach ubezpieczeniowych: Ludzie, którzy mówią nie - SPIEGEL ONLINE

@ Arbitrage











Kto tu próbował bronić reputacji branży??
Może ktoś inny chciałby wcielić się w tę rolę, ale ja z pewnością nie! Chodziło tutaj o wyrażanie oburzenia, że pewne produkty generują określone koszty. Sam pisałem, że dla laika filtracja odpowiedniej jakości nie jest łatwa. Niemniej jednak przy zawieraniu ubezpieczeń obowiązują pewne zasady podstawowej informacji i przygotowania, które mogłyby być stosowane również w przypadku każdej innej opcji zakupu.
Poglądowe ogólne stwierdzenia, zamieszczenie artykułu, który w dodatku nie ma żadnego związku z omawianym tutaj tematem, nie przynoszą żadnych rezultatów ani nie są pomocne. Czy może może Pan/Pani objaśnić pytającemu, jaki związek mają ocena przypadków szkód, ich rozpatrywanie lub niepłacenie z zawarciem funduszu ubezpieczeń emerytalnych z opłatami za ich zawarcie opisanymi w wspomnianym artykule w Spiegelu!?






Cytat od Arbitrage

Do tego dochodzą wycieczki do klubów w Europie Wschodniej i kluby swingera na Jamajce jako nagroda dla szczególnie pilnych sprzedawców w jednym z największych niemieckich koncernów ubezpieczeniowych, notabene po raz kolejny.

Innymi słowy, odkrycie wycieczek erotycznych do klubów swingerów na Jamajce i do burdeli - SPIEGEL ONLINE

Nie bij na klienta, tylko próbuj iść dobrym przykładem. W przeciwnym razie nigdy nie pozbędziesz się tej reputacji, czy zasłużonej, czy nie.


Również tutaj moje pytanie, jaki ma to związek z poruszanym problemem?
Czy wyciąga Pan/Pani ogólną zasadę z eskapad koncernu ERGO, czy też wcześniej Hamburg-Mannheimer!?
Takie nagłówki nie pojawią się w przypadku innych firm z innym podejściem!

I przy całym szacunku, nie sądzę, że mają Państwo prawo wziąć jako zakładników metodę pracy, jakość doradztwa czy solidność branży. Mogę stanowczo stwierdzić, że nie mam nic wspólnego z wizerunkiem Hamburg - Mannheimer!

Z poważaniem
Mike

Re: Oszustwo w Zurich Deutsche Herold w Bonn.

Napisany przez Arbitrage

Zanim napiszesz tak mądre rzeczy, powinieneś zadać sobie pytanie skąd pochodzi twoja mądrość, próbować oceniać obecnych użytkowników poprzez sposób swoich postów, zakładając, jakim zajęciem się zajmują. Nawet jeśli twoje przypuszczenia byłyby słuszne, w branży nadal istnieje wiele różnych obszarów działalności, również wśród pośredników. Obejmują one od związanego agenta aż po maklera ubezpieczeniowego, pracującego na zasadzie honorariatu maklera ubezpieczeń przemysłowych, aż po doradcę ubezpieczeniowego. Zachwycanie się polityką dziennikarską nie jest zasługą. Jeśli nie chcesz nam tego ujawnić, to pozostaje twoją tajemnicą, jaka jest związku między strukturą sprzedaży ERGO a Zurich. Jeśli chcesz, możesz nam to zdradzić. Oczywiście jest naiwne planowanie emerytury w taki nieprzemyślany sposób, jak kupowanie pasty do zębów w supermarkecie. Zawsze jest łatwo szukać kozła ofiarnego za własne niedociągnięcia. To nie jest ważne, czy podoba ci się, że zwracam uwagę na tę słabość charakteru. Całkowicie przeciwnie. Nadal rosnąca liczba umów emerytalnych jako rozwiązanie ubezpieczeniowe kwestionuje nieco twoje stwierdzenie...

Ta polityka dziennikarska opiera się na niezliczonych doniesieniach z ustalonymi faktami, których nie da się wymazać z przygniatającym, kiepskim próbą ukrycia struktury sprzedaży jako znaku szczególnie rażącego ubezpieczenia, tak jakby powszechny model prowizji z zillmeryzacją i spłatą prowizji ubezpieczeniowych i opłat w pierwszych latach składek był wyjątkowo przyjazny dla konsumenta.

Elementem mojego postu, który, jak się spodziewam, umknął ci zupełnie z uwagi, był i jest zły wizerunek branży, który nie może być poprawiony przez arogancję i, pozwolisz, popisywanie się mądralstwem. Ta reputacja branży została zasłużenie wypracowana przez lata i dziesięciolecia, z wielu, niemal nie do wyliczenia powodów. Jeśli masz zainteresowanie poprawią swojego wizerunku i powinieneś to zrobić z własnej inicjatywy, nie osiągniesz tego poprzez atakowanie klienta za jego głupotę, poleganie na słowie kolegi i nieprzeczytanie drobnych druczków. Ostatecznie każdy jest odpowiedzialny za dokładne przejrzenie warunków umowy przed jej podpisaniem. Jednak nie mówi dobrze o zawodzie to, że rozbieżność między rozmową konsultacyjną a treścią umowy jest tak często i znacznie oddalona. I tak, nie każdy pracownik branży ubezpieczeniowej zajmuje się sprzedażą. Niemniej jednak sprzedaż jest łącznikiem między klientem, wizytówką i istota modelu biznesowego opartego na sprzedaży usług finansowych, nie produkującym niczego innego.

W końcu wzrost liczby umów dotyczących zabezpieczenia emerytalnego nie jest zasługą branży ubezpieczeniowej, lecz raczej porażką polityki dotyczącej ubezpieczenia emerytalnego, która czyni prywatną dodatkową zabezpieczenie konieczne, pomimo nadal bardzo wysokich składek. Obecna panika w tej sprawie, szeroko promowana przez niektórych polityków, z pewnością nie jest korzystna dla biznesu.

Re: Oszustwo w Zurich Deutsche Herold w Bonn.

Napisany przez Arbitrage

@ Arbitraż
Kto tu próbował bronić reputacji branży??
Niech ten but naciągnie kto chce, ja na pewno nie! Chodziło tutaj o to, że ciągle wyrażana jest oburzenie, że pewne produkty generują określone koszty. Sam zresztą napisałem, że dla laika nie jest łatwo wyodrębnić odpowiednią jakość. Mimo to w przypadku ubezpieczeń obowiązują pewne podstawowe zasady informacji i przygotowania, które mogą również być stosowane przy każdej innej opcji zakupu.
Passepartoutowe stwierdzenia, publikacja artykułu, który dodatkowo nie ma żadnego związku z omawianym tutaj tematem, nie są ani skuteczne, ani pomocne. Czy mógłby Pan wytłumaczyć pytającemu, w jaki sposób ocena szkód, ich rozliczenie lub brak wypłaty, przedstawione w artykule w Spiegel, mają się do zawarcia ubezpieczenia emerytalnego z funduszem inwestycyjnym i jego kosztów?

Skrytykował Pan klienta za stwierdzenie, że chodzi o oszustwo, zamiast użyć zdrowego rozsądku i nie podpisywać czegoś, nie czytając szczegółów umowy. Do tego wszystko w porządku. Pytanie, które się tu pojawia, to czy osiągniesz ten cel, że inni (potencjalni) klienci będą polegać na Twoim słowie w przyszłości, gdy w zasadzie nie mówisz nic innego, jak że słowo jednego z Twoich kolegów z Zürich, który tu służy za przykład dla całej grupy zawodowej, nie jest nic nie warte. Pytanie, które wtedy się pojawia, brzmi: Po co klientowi wtedy jeszcze Ty?






Tutaj również moje pytanie, jaki ma to związek z pytaniem?
Czy wyciągasz ogólną zasadę z eskapad koncernu ERGO, a właściwie Hamburg Mannheimer!?
Takie nagłówki nie są spotykane w innych firmach!

I z całym szacunkiem, nie sądzę, że masz prawo wziąć zachowanie, jakość doradztwa czy solidność całej branży za wspólną winę. Mogę jasno stwierdzić, że z wizerunkiem Hamburg-Mannheimer na pewno nie mam nic wspólnego!

Pozdrawiam
Mike


Nie biorę Ciebie za współwinowajcę, próbuję jedynie przekazać Ci, jaki wizerunek ma Twoja branża w oczach większości społeczeństwa. Możesz teraz obrazić się i wsunąć w kąt, pokazując palcem na ERGO i inne czarne owce, ale nie przyczynisz się w ten sposób do poprawy tej opinii, która pośrednio również Tobie szkodzi. Jedną z najważniejszych zasad marketingu i wizerunku zewnętrznego firmy jest nie obwinianie klienta. Jeśli uważasz, że niezasłużenie jesteś wrzucany do jednego worka z tymi czarnymi owcami, najgorszym sposobem jest powiedzenie klientowi, że był na tyle głupi, żeby ufać koledze.

Możesz przyjąć tę radę albo nie, to pozostaje oczywiście Tobie.

Re: Oszustwo w Zurich Deutsche Herold w Bonn.

Napisany przez tequila
Ach so. Na gut.





To polemiczne stanowisko prasy oparte jest na niezliczonych raportach z możliwymi do zweryfikowania faktami.


To może być tak miłe, aby sporządzić kilka udowodnionych faktów tutaj. W przeciwnym razie pozostanie smak w ustach, że przedstawiasz posty, które stanowią maksymalnie argumentum ad hominem, omijając sedno tematu o kilometr. Studia psychologiczne.

Tak, jak gdyby standardowy model prowizyjny z zillmeryzacją i spłatą prowizji i opłat ubezpieczeniowych w pierwszych latach składki był względnie przyjazny dla konsumentów.

Proszę, wytłumacz nam zasady zillmeryzacji, skąd ona pochodzi i w jakim celu została wprowadzona. Proszę, bez Wikipedii, a własnymi słowami. Obciażenie kosztami zakończenia umowy (które nazwałeś tutaj prowizją ubezpieczeniową z braku lepszej wiedzy) równym zakresem całkowitych pierwszych płatności dawno minęło i zostało uchylone przez różne sądy. Ale dobrze, że chcesz omówić to tutaj z wiedzą sprzed lat. Koszty produktów emerytalnych są przerzucane na pierwsze 60 miesięcy składek, a z zillmeryzacją w Twoim pierwotnym sensie to rozliczenie nie ma nic wspólnego. Moja argumentacja może się wydawać beznadziejna, ale Twoje transparentne próby trucizny źródłowej nie przesłonią faktu, że w przeciwieństwie do Ciebie wiem, o czym mówię.

Punkt mojego postu, który prawdopodobnie kompletnie umknął Ci uwadze, to zły wizerunek branży, który w żaden sposób nie może być poprawiony przez arrogantne i, z szacunkiem, napuszone posty.

Oczywiście, jak można udowodnić, pozbawiony jesteś wiedzy. Wybaczam Ci to, nie ma to jednak nic wspólnego z napuszonością, lecz z faktami, które można zrozumieć. Koszty były znane TO, gdyby tego chciał. Nie chciał. W przeciwieństwie do Ciebie, nie mam arogancji, aby uważać, że wszyscy oszczędzający na emeryturę w Niemczech pozwoliliby się wpakować w nieprzyjazne dla konsumentów produkty. Ale poza kilkoma tanimi chwytami retorycznymi, z Twojej strony raczej nie ma już wiele argumentacji, dlatego nie będę tego rozpatrywał. Zrób swoje zadanie domowe, może wtedy potraktuję Twoje posty poważniej.
Jeśli masz zainteresowanie poprawą tego wizerunku, a powinieneś to zrobić już z własnego interesu.
Skoro nie znasz moich zainteresowań w najmniejszym stopniu, zastanów się dobrze, czy masz prawo do takiego zarozumialstwa. A co Ty właściwie robisz zawodowo?
Tylko to nie świadczy dobrze o zawodzie, że dysproporcja między rozmową konsultacyjną a treścią umowy tak często i uporczywie jest tak duża.
Innymi słowy, na ile konsultacji byłeś obecny, że w śmiałe ustalenie różnicy między rozmową a proponowanym rozwiązaniem?
Sprzedaż jest więzią łączącą klienta, wizytówką i jednocześnie istotą modelu biznesowego, który opiera się na sprzedaży usług finansowych i poza tym nic nie produkuje.
Oczekiwano, że nie udasz się zauważyć, o jakiej branży obecnie rozmawiamy. Zurich nie jest firmą finansowych, lecz firmą ubezpieczeniową. To nie przejaw wysokiej jakości wiedzy, że nawet nie jesteś w stanie rozpoznać tak prostego i jasnego odróżnienia definicji i zrozumieć go intelektualnie. Przechodzimy do następnej kwestii. Branża ubezpieczeniowa nie produkuje nic. Czy znasz pojęcia miejsc pracy i podatku od firm? Czy mam Cię także tutaj oświecić? Bądź pewny, że również Ty w jakiś sposób korzystasz z tej nieproduktywnej branży. Nawet jeśli tylko rozśmieszasz czasem pracowników tej branży. Też coś dla Twojego ego, prawda?
I tak przysłowiowa branża tworzy sieć bezpieczeństwa dla milionów konsumentów, którzy sami nigdy nie byliby w stanie sfinansować takiego zabezpieczenia prywatnie. Przejęciem tych obciążeń przez przekształcenie składek przynosi korzyść instytucjom i konsumentom, poprzez równomierny podział. Coś takiego nazywa się regulacją szkód, między innymi.
Ale przyznaję, że ma to niewiele wspólnego z tematem tutaj.
Co mnie znowu doprowadza do jednego z moich poprzednich pytań: Jaki jest Twój produktywny wkład dla społeczeństwa?
Wzrost liczby umów emerytalnych jest zasługą nie branży ubezpieczeniowej, a raczej porażki polityki w sprawie ubezpieczenia emerytalnego, co sprawia, że prywatna dodatkowa ochrona jest niemożliwa.
To nie zasługa, nie, ale branży, że proponuje rozwiązania. A Ty masz jakieś swoje?
Pomimo ciągle wysokich opłat.
Jakich opłat? Chleba? Karty sezonowej na klub piłkarski? ubezpieczenie emerytalne? O zgrozo, mówże przecież klarownie!!!
Aktualna panika wysuwana przez pewnych polityków w tej kwestii z pewnością również nie sprzyja interesom biznesowym.
Również na to masz pewnie świetnie udokumentowany raport z wąskimi faktami i informacjami? Osobiście z chęcią przeczytałbym artykuł z BILD. W ten sposób nie byłoby tyle czytania i myślenia. Tak jak wcześniej.

Re: Oszustwo w Zurich Deutsche Herold w Bonn.

Napisany przez Arbitrage

Ach tak.Tak więc.

Bądź łaskawy i przedstaw kilka zweryfikowalnych faktów tutaj. W przeciwnym razie pozostanie gorzki posmak, że zamieszczasz tutaj wpisy, które są maksymalnie argumentum ad hominem i kompletnie omijają sedno tematu. Podstawy psychologii.

Jakich zweryfikowalnych faktów? Że istnieje tysiące przykładów błędnych porad, opóźnionych płatności od ubezpieczeń, umyślnie skomplikowanych umów z niezliczonymi wyjątkami? Ktoś jest tu panem Googlea? Możesz to sprawdzić sam, nawet szybkie poszukiwanie na forum dostarczy wielu przykładów.

Sednem sprawy jest to, że zachowując się świadomie arogancko poprzez improwizowaną fachową gadkę, nie pozostawiasz pozytywnego wrażenia u klienta, ale przeciwnie.





Proszę, wyjaśnij nam podstawową zasadę zilmeringu, skąd ona pochodzi i w jakim celu faktycznie została wprowadzona. Proszę bez Wikipedii, a własnymi słowami. Obciążanie kosztów zakończenia (które tutaj, z braku lepszej wiedzy, określasz jako prowizję ubezpieczeniową) dawno minęło i zostało obalone przez różne sądy. Ale dobrze, że chcesz to tutaj omówić z wiedzą sprzed lat.
Koszty produktów na starość są przekazywane na pierwsze 60 miesięcy składek, ale zilmerowanie w pierwotnym znaczeniu nie ma nic wspólnego z tym modelem rozliczeniowym. Moja argumentacja może wydać ci się beznadziejna, ale twoje oczywiste próby trucia studnią nie zakryją faktu, że w przeciwieństwie do ciebie, wiem o czym mówię.


Nadal wydaje się, że nie rozumiesz. Nie muszę truć studni, bo studnia od dawna jest zatruta. Nie muszę ci również niczego wyjaśniać, bo to nie jest moim zadaniem ani sposobem na zarabianie, jak ty. Nie ja jestem w opałach, lecz ty, gdyż machinacje i oszustwa twojej branży ciągle stoją w złym świetle. Klient/Początkujący użytkownik wątku henriowi obojętne będzie, czy tytułujesz koszty, które musi opłacać na początku swojego zabezpieczenia emerytalnego, nie dostając za nie prawdziwej wartości, jako prowizję czy koszty zakończenia. Ta uszczypliwie nazwana przeze mnie postawa pseudowiedzy spowoduje raczej jeszcze większe niechęci wobec twojej branży.





Jak można się spodziewać, wybijasz się tutaj wyraźnie swoją nieznajomością. Mogę ci to wybaczyć, ale nie ma to nic wspólnego z przekupstwem, tylko z uzasadnionymi faktami. Koszty było znane TO, gdyby chciał. A jednak nie chciał. W przeciwieństwie do ciebie, nie mam arogancji, by uważać, że wszyscy oszczędzający w Niemczech pozwalają się namówić na produkty nieprzychylne konsumentom.
Ale poza kilkoma tanimi chwytami retorycznymi, z twojej strony sens argumentacyjny raczej się wyczerpał, więc pozostawię to na razie. Zrób swoje zadanie domowe, być może wtedy będę traktować twoje wpisy poważnie.



Powinieneś traktować wpisy poważnie, ponieważ wypowiadam tylko to, co ogromna liczba społeczeństwa myśli o twojej branży. Twoja reakcja nie okazuje ponadto zbytniej pewności siebie, ponieważ kolokwialnie rzecz biorąc, brniesz w pewne frazy w sposób już niemalże żałosny, nie rozumiejąc rzeczywistych związków. Być może powinienem ograniczyć się do prostych zdań lub nieco bardziej dopracować swój słownictwo ubezpieczeniowe.





Skoro w najmniejszym stopniu nie znasz moich zainteresowań, powinieneś dobrze przemyśleć, czy masz jakiekolwiek prawo do takiego zarozumiałego założenia. A ty, czym się właściwie zajmujesz zawodowo?


Nie muszę znać twoich zainteresowań w szczegółach, aby zauważyć, że w tym forum wznosisz się na gorliwego apologetę branży ubezpieczeniowej. Wystarczy zdrowy rozsądek. Szczerze mówiąc, moja praca nie ma nic wspólnego z twoją branżą, więc jestem całkowicie wolny od jakichkolwiek ograniczeń. Niestety nie mam tyle wolnego czasu co ty i muszę pracować, zamiast spędzać godziny pisząc długie wpisy na forum.





A teraz przejdźmy do sedna: przy ilu spotkaniach doradczych samemu wziąłeś udział, aby ocenić rzekomą rozbieżność między rozmową a proponowanym rozwiązaniem?


Zdziwisz się, byłem nawet na wewnętrznych spotkaniach, na których przekazywano filozofię sprzedaży i strategie sprzedaży przyszłym sprzedawcom. Oczywiście, w ciągu mojego życia poznałem również doradcę ubezpieczeniowego, przepraszam, sprzedawcę, który chciał mnie doradzać.





Jak można się spodziewać, nie udało ci się zauważyć, o jakiej branży tutaj rozmawiamy. Zurich nie jest dostawcą usług finansowych, lecz firmą ubezpieczeniową. To nie pozostawia wątpliwości co do jakości twojej wiedzy, że nie jesteś w stanie zrozumieć i przetworzyć tak prostego i jasno zauważalnego różnicy w definicjach.

ubezpieczenie to usługa finansowa. Być może warto od czasu do czasu zajrzeć na Wikipedię lub nawet sprawdzić w słowniku.





I dochodzimy do kolejnego punktu. Branża ubezpieczeniowa nie produkuje więc niczego. Czy znasz pojęcia miejsc pracy i podatku od przedsiębiorstw? Czy mam cię również tutaj pouczyć? Bądź pewny, że ty także korzystasz w jakiś sposób z tej nieprodukcyjnej branży. Nawet jeśli czasami sprawiasz pracownikom tej branży trochę radości. To już coś dla twojego ego, prawda?

Branża ubezpieczeniowa to branża usługowa, która nie produkuje produktów w sensie produkcji. Dlatego sprzedaż produktów ubezpieczeniowych jest w centrum działalności biznesowej. To, że czujesz się atakowany przez tak wyraźne, w gruncie rzeczy pozbawione wartości fakty, nie świadczy najlepiej o twojej pewności siebie.





I w ten sposób branża ubezpieczeniowa oferuje nadal pewnego rodzaju bezpieczeństwo dla milionów konsumentów, którzy sami nigdy nie byliby w stanie sfinansować tego rodzaju zabezpieczenia. Ponadto odciąża znaczące instytucje i konsumentów, przejmując te ciężary poprzez redystrybucję składek. Wszystko to nazywa się między innymi regulacją szkód.
Mimo że ma niewiele wspólnego z tematem tutaj.
Jednak wracając do jednego z moich poprzednich pytań: na czym polega twój produktywny wkład dla społeczeństwa?


To nie ubezpieczenie tworzy to zabezpieczenie, lecz klienci swoimi składkami. Ubezpieczyciel ma zadanie dokonać odpowiedniej oceny kosztów i ryzyka, na których te składki się opierają. Zasada każdego ubezpieczenia polega na rozproszeniu ryzyka na wielu barkach. Ubezpieczyciel jest swoistym organizatorem z interesem finansowym, a nie Armią Zbawienia.

Mój produktywny wkład w społeczeństwo sięga dalej niż nakładanie ciężaru dowodzenia rodzinie zmarłego z udziałem wypadku, by obalić mit, że zmarły sam wyskoczył martwy z okna.





To zasługa, nie, nie ma. Ale to zasługa branży, że oferuje rozwiązania. A ty?

Rozwiązanie dla podupadającego systemu państwowej emerytury? Istnieją interesujące propozycje reformy, jednak wykraczające poza ramy tego miejsca. Rozwiązaniem dla kiepskiego publicznego systemu nie może jednak być często wątpliwy prywatny, z wysokimi stratami dla milionów prywatnych zabezpieczeń emerytalnych, szczególnie w okresie ostatniego kryzysu finansowego.





Jakie składki? Chleb? Karta sezonowa na klub piłkarski? ZUS? Mój Boże, mówisz wreszcie jasno!!!

Mówię jasno. Widocznie ty jesteś zbyt przyzwyczajony do swojego okropnego ubezpieczeniowego języka.

Składki, które widzisz co miesiąc w swoim odcinku wynagrodzenia.





Na to masz z pewnością znakomity, dobrze zbadany raport wewnętrzny i fakty? Ja osobiście byłbym zachwycony artykułem z BILD. Wtedy nie musiałbym sam tyle czytać i myśleć. Jak poprzednio.

Raport z wnętrza? Po prostu oglądaj wiadomości i nie zapomnij wysłać pani von der Leyen pięknego bukietu kwiatów. Lepszej reklamy branża ubezpieczeniowa nie mogłaby sobie wymarzyć.

Re: Oszustwo w Zurich Deutsche Herold w Bonn.

Napisany przez tequila
Możesz wziąć te wpisy poważnie, ponieważ wyrażam tylko to, co ogromna liczba ludzi myśli o twojej branży.


Nie traktuję cię poważnie, więc dlaczego miałbym traktować twoje posty? Nakreślasz problem, do którego nie masz nic do dodania. Czy przeprowadziłeś już referendum ludowe? Nie zauważasz tego. Udajesz Mesjasza, który schodzi ze swojej góry, by ratować tłumy przed złymi praktykami branży. Tłumy się jednak tobą nie interesują, dlatego wypuszczasz tanie riposty na cały świat, aby zaspokoić swoją potrzebę uznania.
Oczywiście nie jesteś nawet w stanie zrozumieć najprostszych zależności.




Bez otrzymania za to rzeczywistej wartości, czyli pozostawienia w przypadku zwolnienia w tym okresie zwiększonym lub zmniejszonym niczym,


Skąd więc wiesz to? Suma wypadkowa, UBEZ, ale tak, skoro brałeś udział osobiście w tej i tysiącach innych rozmów, masz dokładną wiedzę na temat treści umów.




Ta moja zasłużona krytyka zostanie raczej zwiększona zniechęceniem wobec twojej branży.


Jaka jest zatem moja branża? Wydaje się, że znasz ją lepiej niż ja.




Twoja reakcja na to nie jest również w najmniejszym stopniu opanowana, ponieważ trzymasz się pojęć w sposób niemal żałosny, dziecięcy, nie rozumiejąc naprawdę związków. Być może powinienem się ograniczyć do zdań głównych, albo nieco oczyścić mój język ubezpieczeniowy.

Może wystarczyłoby trochę zająć się treściami umów i pojęciami. Tutaj cię obszedłem, nie jesteś w stanie oddzielić prostych definicji. Ale chętnie możesz nadal pełnić rolę trola na forum i nadal eksponować swoją niewiedzę.




Wystarczy zdrowy rozsądek.


To oznacza zatem w konsekwencji, że nie jesteś w stanie zauważyć (czego konkretnie) tutaj?




Niestety nie mam tyle wolnego czasu jak ty i faktycznie muszę pracować za pieniądze, zamiast pisać długie posty na forum.

Tak, jak widać, dla mnie napisanie klarownych tekstów wygląda na prostszą rzecz. To chyba bardziej twój problem.




Będziesz zdziwiony, ale byłem nawet na wewnętrznych spotkaniach, na których przekazywano filozofię sprzedaży i strategie sprzedażowe przyszłym sprzedawcom.


Oczywiście. I osobiście doradzałeś Kennedyemu podczas kryzysu kubańskiego.




ubezpieczenie to usługa finansowa.


Czy więc czerpiesz swoją wiedzę z Wikipedii? Bardzo imponujące. I zapewne główny powód, dla którego spędzasz czas na forum i piszesz bezsensowne pamflety. Ale proszę, ponieważ wydaje się, że masz z tym również trudności, chętnie zacytuję twoje własne źródło:




Umowa z towarzystwem ubezpieczeniowym, na mocy której towarzystwo to w zamian za regularne płatności składki ubezpieczeniowej zobowiązuje się do pokrycia określonych szkód lub kosztów lub w przypadku śmierci ubezpieczonego wypłacić krewnym określoną sumę pieniędzy


Zgadzisz się ze mną, że tam mało lub w ogóle nie ma mowy o usługach finansowych.




Branża ubezpieczeniowa to branża usługowa, która nie produkuje produktów w sensie produkcji.


Z kolei oznacza to, że każda usługa, która według ciebie nie przyczynia się do łańcucha wartości, jest zbędna. Tak więc również sprzedawcy w piekarniach, pielęgniarki, pracownicy opieki... To ujawnia dość dziwną wizję świata.
Nadal nie chcesz odpowiadać na moje pytania?




Moje produktywne zaangażowanie w społeczeństwo sięga dalej niż narzucanie Hinterbliebenen obciążania dowodami na wypadek, gdyby mieli obalić, że zmarły skoczył martwy z okna.


Wątpię w to. Chyba że udowodnisz mi przeciwnie. Do tego czasu raczej pozostaniesz podpalaczem retorycznym, który zaprzecza milionom swoich współobywateli, że przynoszą oni korzyść społeczeństwu, ponieważ pracują jako sprzedawcy, w jakimkolwiek obszarze. Na takiego żałosnego bohatera nie chcę się dłużej skupiać.




Piszę jasno. Wydaje się, że zbyt bardzo przyzwyczaiłeś się do swojego okropnego języka ubezpieczeniowego.


Mylisz język ubezpieczeniowy z poziomem. Ale nawet tutaj Wikipedia i słownik Duden chętnie ci pomogą. Najważniejsze, abyś nie znowu cytował swoje własne źródła błędnie.

Re: Oszustwo w Zurich Deutsche Herold w Bonn.

Napisany przez tequila
Szczególnie dla Ciebie, drogi trollu forum. Na pewno się odnajdziesz.
Komentarze online: Dziś znowu wyzywałeś? - Feuilleton - FAZ

Re: Oszustwo w Zurich Deutsche Herold w Bonn.

Napisany przez Mike Spezi

Piętnuje klienta za stwierdzenie, że został oszukany, zamiast użyć zdrowego rozsądku i nie podpisywać niczego, nie przeczytawszy szczegółów umowy. Do tego wszystko ok. Pytanie, jakie się tu pojawia, to czy podejście to sprawi, że inni (potencjalni) klienci będą w przyszłości polegać właśnie na Pańskim słowie, gdy w zasadzie mówicie to samo, co że słowo jednego z Państwa kolegów z Zurich, który tu jest symbolem całej branży, nie jest nic nie warte. Zatem pytanie, które się nasuwa, brzmi: Po co klientowi w takim razie jeszcze Państwo?

Co stoi na przeszkodzie skorzystania ze zdrowego rozsądku? Może również spróbujesz!
Skąd czerpie Pan/Pani wiedzę, jakie twierdzenia faktycznie padły podczas rozmowy doradczej/sprzedażowej? Ja tam nie byłem/byłam. Dlatego nie będę też doradzać niczego, ani nie wyciągnę pochopnych wniosków ani o pytającym, ani o przedstawicielu Zurich!
Ponownie próbuje Pan/Pani tu stworzyć winę zbiorową! Niestety Pańskie argumenty są zbyt powierzchowne, żeby zawierały istotne informacje o kontekście! Co ma wspólne moje osobiste słowo z przedstawicielem Zurich dotyczącego ich wiarygodności? Absolutnie nic! Dlaczego sądzi Pan/Pani, że osoba, o której nie ma Pan/Pani wiedzy a która nie miała możliwości samodzielnie się wypowiedzieć w tej sprawie, jest symbolem całej branży? To czysta spekulacja! A propos, sam/sama dobieram sobie kolegów! Pan/Pani z Zurich to w najlepszym wypadku konkurent branży. Nic więcej i nic mniej! W przeciwnym razie pracownik Porsche byłby również kolegą pracownika Opel i musiałby wkrótce obawiać się o swoje stanowisko pracy.
Dlaczego klient potrzebuje mnie? Mogę Panu/Pani dokładnie powiedzieć! Żeby chronić klientów przed chciwymi oszustom naciągaczami, ale także przed osobami takimi jak Pan/Pani, którzy zawsze skłaniają się do przedstawiania wszystkiego negatywnie i wrzucania wszystkich do jednego worka, nie posiadając rzeczywistych dowodów ani nie dając pytającemu żadnej konkretnej porady na rozwiązanie problemu oprócz polityki. Gdyby choć trochę Pan/Pani był/a zaznajomiony/a z tematem, wiedziałby Pan/Pani, za jaką filozofią stoi i jest znane nasze przedsiębiorstwo!







Cytat arbitrów

Nie traktuję Pani/Pana zbiorowo, staram się tylko przekazać, jaki wizerunek ma branża w oczach znacznej części społeczeństwa. Może się Pan/Pani teraz obrażać i wskazywać palcem na ERGO i inne czarne owce, ale w ten sposób też nie przyczyni się Pan/Pani do poprawy tego wizerunku, który pośrednio również Pani/Pana dotyczy. Jedną z najważniejszych zasad marketingu czy prezentacji zewnętrznej przedsiębiorstwa jest nie obarczanie winą klienta. Jeśli uważa Pan/Pani, że nieprawidłowo został/a Pan/Pani wrzucony/a do jednego worka z tymi czarnymi owcami, najgorszym rozwiązaniem jest powiedzieć klientowi, że był na tyle głupi, by zaufać koledze.

Może Pan/Pani przyjąć tę radę albo i nie, to już zależy od Pana/Pani.

Zapewniam Pana/Panią, że w żadnym stopniu nie cierpię nawet w najmniejszym stopniu z powodu źle namalowanego wizerunku koncernu ERGO! Nawet pośrednio! Wręcz przeciwnie, dzięki temu łatwiej jest tworzyć jakość.

Jakie zuchwałe myśli prowadza Pana/Pani do błędnego przekonania, że może Pan/Pani sobie pozwolić na udzielanie mi rad? Do tej pory pozostaje Pan/Pani winny wszelkich dowodów jakości w tej sprawie, aby tu pozytywnie błyszczeć radami. Poza cytowanie poglądów innych w postaci lewicowych nastawień, które są całkowicie niestosowne, i wymijającym krytykowaniem całej branche, tutaj nic nie osiągnął/a Pan/Pani. Proszę po prostu zdać sobie sprawę, że tak jak w każdej innej branży, istnieją dobrzy i źli przedstawiciele danego zawodu!

z poważaniem
Mike

Re: Oszustwo w Zurich Deutsche Herold w Bonn.

Napisany przez obelix

.... bla ... bla ... bla ...

zazwyczaj dobrze sformułowane, ale ubogie i czasami na poziomie obrazkowym.


Nie mam nic wspólnego z ubezpieczeniami zawodowo, nie jestem zależny od nich ani od ich produktów, ani nie otrzymuję od nich żadnych prowizji, pensji ani innych dochodów.

Dobranoc!

Re: Oszustwo w Zurich Deutsche Herold w Bonn.

Napisany przez Arbitrage

Nie biorę Cię poważnie. Dlaczego więc Twoje wpisy? Szczegółowo opisujesz problem, do rozwiązania którego nie wnosisz nic. Czy przeprowadziłeś już referendum ludowe? Nie zauważasz tego. Udajesz, że jesteś Mesjaszem, zstępującym z góry i chcącym ocalić tłumy przed złymi praktykami branży. Jednak tłumy się Tobą nie interesują, więc wypuszczasz tanie riposty, by zaspokoić swoją potrzebę uznania.
Wyraźnie nie jesteś w stanie nawet rozróżnić najprostszych powiązań.

Cholera... to już casi zuchwałe. Ale oczywiście bardzo pomagasz autorowi wątku w rozwiązaniu problemu, gdy strofujesz go za to, że czuje się oszukany przez Twojego kolegę z Zürich.

Nie jestem Mesjaszem zstępującym z góry, ale też nie cierpię na kompletną utratę kontaktu z rzeczywistością. Możesz próbować upiększać wizerunek swojej branży, jak zechcesz, ale faktem jest, że jest ona powszechnie postrzegana jako marny. Doszło nawet do sytuacji, w której branża czuje się zmuszona do kampanii poprawy wizerunku. Ale jasne, wszystko wyssane z palca i moja własna wyobraźnia...





Skąd więc wiesz to? Suma ubezpieczenia na życie, UBEZ, ale tak, skoro byłeś obecny przy tym i tysiącach innych rozmów, to oczywiście masz dokładną wiedzę na temat treści umów.


Odwołuję się do wypowiedzi autora wątku, które wyraźnie nawet nie przeczytałeś przed olbrzymią arogancją, z jaką go odprawiłeś.





Jaka jest zatem moja branża? Wydaje ci się, że wiesz lepiej niż ja sam.

Czy znasz przysłowie: Czyj chleb jem, czyją piosenkę śpiewam?




Może wystarczyłoby zająć się treściami umów i pojęciami. Tutaj cię ośmieszyłem, nie jesteś w stanie rozróżnić prostych pojęć. Ale możesz nadal pełnić funkcję trola forumowego i dalej obnażać swoją niedołężność.


Jedynym, co tutaj udowodniłeś, jest to, że odsłaniasz siebie i swoją branżę. której najmniej potrzeba aroganckich samozwańczych, jak ty, chcących się wyprofilować kosztem klientów, którym do tego nie potrzeba nawet akademickiej wiedzy podstawowej. Jeśli poważnie uważasz, że możesz mnie lub kogokolwiek innego imponować swoim skomplikowanym językiem ubezpieczeniowym, podszytym branżowym sztukateria, muszę cię niestety rozczarować.

A proszę, zanim rzucasz słowami takimi jak troll forumowy, które w twoim uniwersum ubezpieczeniowym nie istnieją, powinieneś po pierwsze zrozumieć znaczenie, a po drugie zrozumieć drażliwą ironię swojej wypowiedzi. Bo to już jest zabawne, że to właśnie od ciebie czytam coś takiego, gdy twoje pierwsze zdania w tym wątku są tylko osobistym opluwaniem użytkownika.





To z kolei oznacza, że nie jesteś w stanie zrozumieć tutaj (co, zresztą, dokładnie)?


Podstawowym wnioskiem z normalnego zdrowego rozsądku jest niezrozumienie, że nie jesteś związany z branżą ubezpieczeniową? Taki zakręcony sposób myślenia może pochodzić jedynie od gorliwych rycerzy prawa, jak ty, którzy przytłoczeni często nie dostrzegają lasu za drzewami.




Tak, jak widać. Mi nie sprawia widocznie trudności pisanie jasnych, zwięzłych tekstów. To chyba bardziej twoje problem.

Bardzo wyraźnie robisz to bez trudu, bo treść może być spakowana na dwie linijki. A to, że odnosisz się do swojego mistrzostwa formułowania wypowiedzi, skłoniło mnie do nawet kwestionowania seriozności Twoich wpisów. Jeśli to jest ironia, chapeau, jeśli nie... ach, ach.





Oczywiście. A ty osobiście doradzałeś Kennedyemu podczas kryzysu kubańskiego.


Hmmm... branża ubezpieczeniowa jest odizolowana jak Fort Knox. Tylko najlepsi z najlepszych mają wgląd. Rozkoszne...





Więc czerpiesz swoją wiedzę z Wikipedii? Bardzo imponujące. I zapewne główny powód, dla którego przesiadujesz na forach i piszesz bezsensowne pamflety. Ale proszę, skoro wydajesz się być z tym też zbyt obciążony, zacytuję chętnie Twoje własne źródło:

Zgadzasz się ze mną, że tam mowa jest niewiele lub wcale o usługach finansowych.


Gdybyś nie był tak zagubiony w rozbieraniu moich postów, to chociaż słowo Słownik nie minąłbyś. Jeśli coś takiego znajduje się w Twojej biblioteczce, to z chęcią możesz sprawdzić definicję usług finansowych.

Ok, zapomnij o ostatnim zdaniu z księgozbiorem, po prostu poszukaj online





Usługi finansowe

Rechtschreibung Odpowiedniość słów: Usługi finansowe Substantiv, rodzaj żeński Znaczenie Usługi w dziedzinie finansów (np. kredyt lub ubezpieczenie) 4 Wymowa Podkreślenie: Finạnzdienstleistung






Zatem w rezultacie oznacza to, że każda usługa, która według Ciebie nie przyczynia się do łańcucha wartości, jest zbędna. Tak więc zarówno sprzedawcy w piekarniach, pielęgniarki, jak i pracownicy opieki społecznej są zbędni... Otóż ujawnia się dziwna wizja świata.
Dlaczego nie odpowiadasz na moje pytania?


Ta dziwna wizja świata wypływa z twojego mózgu, bo ja nigdy nie twierdziłem czegoś takiego, zwłaszcza że jest to nonsens. Widzisz się atakowanym przez ekonomiczne, pozbawione wartości fakty. Początek tego wątku dyskusji był moim komentarzem, że branża ubezpieczeniowa to branża usług, która nie produkuje nic (w sensie produkcji przemysłowej) i dlatego sprzedaż odgrywa kluczową rolę. Ten komentarz wystarczył, żebyś zaczął kręcić się w swoim niepowtarzalnym stylu. Co byś miał zbyt dużo czasu? Jeśli chodzi o to, jesteś jeszcze daleko od potencjału oszczędności, które chętnie oddałbyś swoim klientom...





Wątpię. Chyba że udowodnisz mi swoje racje. Do tego czasu pozostaniesz raczej podpalaczem retorycznym, który odmawia milionom swoich bliźnich przynoszenia korzyści społeczeństwu, ponieważ, w jakiejkolwiek dziedzinie, pracujesz jako sprzedawca.


Jeśli jedyna rola tych sprzedawców polega na faworyzowaniu swoich klientów i wprowadzaniu prowizji, to faktycznie są tak zbędni jak guz. Jednak nigdy nie twierdziłem, że wszyscy sprzedawcy, doradcy ubezpieczeniowi, czy cokolwiek innego, należą do tej kategorii. Wydaje się, że trudno ci jest intelektualnie dokonać tego rozróżnienia i zrozumieć sedno moich zarzutów, które dotyczyły twojego zachowania wobec rozczarowanego klienta. Jesteś beznadziejnym przypadkiem, a dyskusja z takim głośnikiem...





Na tak żałosną postać nie zamierzam się dalej skupiać.


...przynajmniej tak samo jest zbędna.





Mylisz język ubezpieczeniowy z poziomem. Ale nawet tutaj Wikipedii i Duden chętnie ci pomogą. Najważniejsze, żebyś nie cytował ponownie swoich źródeł w błędny sposób.

Prawdziwe nędzy objawia się w tym, kiedy samochwali się i mówi o poziomie, gdy istota twoich wypowiedzi jest tak nieistotna, że nie musiałaby być przetłumaczona na kod binarny, gdzie liczba zer przewyższa liczbę jedynek. Lepiej odpuść sobie, chłopaku, druga droga do edukacji ci pomoże.

Re: Oszustwo w Zurich Deutsche Herold w Bonn.

Napisany przez Arbitrage

Co stoi na przeszkodzie, aby posłużyć się zdrowym rozsądkiem, powinieneś też spróbować!?
Skąd czerpiesz swoją wiedzę, które oświadczenia podczas rozmowy doradczej / sprzedażowej rzeczywiście się podobały? Ja tam nie byłem. Dlatego nie będę też oceniać ogólnikowo ani osoby pytającej, ani protagonisty z Zurichu!

Twoja ocena ogółu polegała na zarzuceniu autorowi wątku mniej lub bardziej głupoty. I jeszcze raz: jeśli głupotą jest poleganie na słowie doradcy, bo nic innego nie zrobił autor wątku zgodnie ze swoim własnym oświadczeniem (a przy okazji zaniedbał swoją powinność wykazania zdrowej dawki nieufności i przeczytania samodzielnie umowy, to jest poza kwestią), to po co jeszcze jest potrzebny doradca? Z tej argumentacyjnej pułapki nie udało Ci się jak dotąd wydostać.





Ponownie próbujesz tutaj stworzyć winę zbiorową! Niestety, Twoje argumenty są zbyt powierzchowne, by mogły zapewnić tu jakiekolwiek wyjaśnienie! Co ma moje osobiste słowo do wiarygodności przedstawiciela Zurichu? Absolutnie nic! Dlaczego sądzisz, że mężczyzna / kobieta, o której nie masz żadnej wiedzy i która nie miała okazji wypowiedzenia się na ten temat osobiście, jest wzorcem dla całej branży? Czyste domysły!
Przy okazji sam dobieram sobie kolegów! Pan / Pani z Zurichu jest w najlepszym wypadku konkurentem z branży. Nic więcej! W innym przypadku pracownik Porsche byłby też kolegą pracownika Opel i wkrótce musiałby obawiać się o swoje miejsce pracy.


Zdaje się, że mnie nie zrozumiałeś. Przeczytałem wątek, w przeciwieństwie do niektórych zupełnie bezstronnie, i zobaczyłem, jak klient, który z jakichś powodów jest niezadowolony / rozgniewany / cokolwiek tam jeszcze, jest odprawiany przez niektórych forumowiczów, którzy wyraźnie pracują w branży ubezpieczeń, z wymówką, że powinien dokładnie studiować umowę i nie polegać na słowie doradcy. Sporządziłem wielkie oczy, ponieważ jeśli taka wypowiedź pochodzi od kogoś z branży, to jaka jest jeszcze uzasadnienie dla tej usługi doradczej?

Nie powiedziałem ani słowem, ani nie sugerowałem, że wszyscy doradcy ubezpieczeniowi to szarlatani i nic nie wartują, ani słowem. To, co zrobiłem, to przypomnienie forumowiczom o tym, że reputacja branży nie jest najlepsza i nie może być poprawiona atakiem na klientów.

Dlaczego klient mnie potrzebuje? Mogę ci dokładnie powiedzieć! Aby chronić klientów przed chciwymi oszustami, ale także przed osobami takimi jak ty, którzy zawsze mają skłonność do przedstawiania wszystkiego negatywnie i wrzucania wszystkich do jednego worka, nie mając prawdziwej wiedzy ani nie dając pytającemu żadnej polemiki ani żadnej rady w celu rozwiązania problemu! Gdybyś choć trochę znał się na temacie, wiedziałbyś, na jakiej zasadzie opiera się nasza firma i jak jest znana z zrównoważonego podejścia!

Uspokój się najpierw i spróbuj zrozumieć, co chciałem ci przekazać. Nie chciałem ci odebrać sensu twojej pracy. To, co zrobiłem, to przedstawiłem ci twoje argumenty w całej ich konsekwencji. Oczywiście nie jesteś w Zurichu, być może jesteś nawet doskonałym i uczciwym doradcą, czego nie jestem w stanie ocenić. Ale to, co mogę ocenić, to to, że z twojego punktu widzenia nie ma sensu obwiniać klienta za oczywiste złe doradztwo. Tylko tyle i nic więcej chciałem ci przekazać.

I nie mam potrzeby prezentować negatywnie, reputacja jest taka, jaka jest i nie została stworzona przeze mnie. Możesz oczywiście zaprzeczać tej rzeczywistości, ale to nikomu nie pomoże.

Mogę ci zapewnić, że w żadnym stopniu nie cierpię z powodu szkodzenia reputacji koncernu Ergo! Ani pośrednio! Wręcz przeciwnie, dzięki temu jest o wiele łatwiej tworzyć jakość.

Cieszę się z tego dla ciebie. Dla branży jako takiej eskapady ERGO są jednak bardzo krzywdzące dla reputacji, sądzę, że możesz być wystarczająco uczciwy, aby to przyznać.





Jaki zuchwałość sprawia, że uważasz, iż masz upoważnienie do udzielania mi porad?
Do tej pory nie przyniosłeś żadnego dowodu jakości w tej kwestii, aby tu hojnie błyszczeć radami. Oprócz odwoływania się do poglądów innych w formie linków, które są do tego bezsensowne, oraz obrzucania całą branżę krytyką, nie osiągnąłeś niczego.
Po prostu przyjmij do wiadomości, że jak w każdej innej branży, są dobry i źli przedstawiciele danego zawodu!

pozdrowienia
mike


Zuchwałość potencjalnego klienta, który wskazuje ci z perspektywy klienta twoją trochę... suboptymalną strategię przekonywania. Jaki dowód jakości przyniosłem? Wskazując komuś, że nie powinien być naiwny i powinien przeczytać umowę? Dobrze, tyle jakości mogę jeszcze z siebie wycisnąć...

Re: Oszustwo w Zurich Deutsche Herold w Bonn.

Napisany przez Arbitrage

zazwyczaj dobrze sformułowane, ale ubogie i częściowo na poziomie obrazków.


Nie mam nic wspólnego z ubezpieczeniami zawodowo, nie jestem zależny od nich ani od ich produktów, ani nie otrzymuję od nich żadnej prowizji, wynagrodzenia ani innych dochodów.

Dobranoc!

Który głaz spadł ci na głowę? Zawsze oddychaj spokojnie i ostrożnie zarządzaj osobistymi oszczerstwami. Może to się źle skończyć, nawet kąpiel w magicznym napoju nie pomoże.

Re: Oszustwo w Zurich Deutsche Herold w Bonn.

Napisany przez tequila
Staję się zbyt uciążliwe. Ponieważ wyraźnie musisz poświęcić cały dzień, żeby móc nieco zręcznie przelać swoje krzywe teorie na papier, masz przewagę: czas.
Nadal go wykorzystuj, żeby dalej siedzieć na karku podatnikowi. W każdym razie nie masz nic do wniesienia w rozwiązaniu problemu TO.
Ponieważ TO nadal nie potwierdza swoich twierdzeń liczbami, to zostawmy to.




z wiedzą, do której nie jest potrzebna nawet podstawowa wiedza akademicka.


Strzelanie zza osłony jest wygodne, gdy się argumentacyjnie dalej nie idzie. Tak więc studiuj dalej uroczo SGB 2.




Tylko najlepsi z najlepszych mają wgląd.


Tak samo. Ale nawet przeciętnie zdolni mogą, w jakiejkolwiek roli, spróbować swoich sił w branży. Dlatego też wątpię, czy mogłeś cieszyć się jakimikolwiek spojrzeniami.




Gdybyś nie był tak przytłoczony rozbieraniem moich postów, to przynajmniej nie przegapiłbyś słowa Duden.


To właśnie zacytowałem. Masz przecież cały dzień na poszukiwania. Wykorzystaj go, proszę! Może jakieś zwierzątko domowe?




Dobra, chłopcze, na pewno zda na szlachetną drogę edukacji.


Jeśli będziesz to sobie codziennie na tyle często powtarzał podczas golenia, mam nadzieję nawet dla tak beznadziejnego przypadku jak ty. W innym przypadku pozostaje socjalna hamak. Jak dobrze znasz.
A jeśli chcesz być tym „przestudiowanym długotrwale bezrobotnym”, powinieneś wypożyczyć sobie słownik z biblioteki i poprawić swoje posty przed opublikowaniem. O, si tacuisset!

Re: Oszustwo w Zurich Deutsche Herold w Bonn.

Napisany przez Mike Spezi

Twoje ogólne stwierdzenie polegało na zarzuceniu threadstarterowi więcej lub mniej głupoty. I jeszcze raz: jeśli głupotą jest polegać na słowie doradcy, ponieważ nic innego nie zrobił threadstarter zgodnie z własnymi słowami (i przy okazji zaniedbał swoje obowiązki, nie okazując zdrowej porcji nieufności i nie przeczytując samej umowy, to niepodważalne), do czego jeszcze potrzebny jest doradca? Z tej pułapki argumentacyjnej wciąż nie potrafiłeś się wydobyć.

Właściwie jestem coraz bardziej zirytowany Twoimi nieskończonymi frazesami. Treść coraz bardziej oddala się od rzeczywistego pytania. A pytający również nie podał żadnych dodatkowych informacji, na podstawie których można by było wyciągnąć jakiekolwiek wiarygodne wnioski. Dlatego nawet nie mam pojęcia, czy naprawdę chodziło o oszustwo.
W żadnym wypadku nie zarzuciłem pytającemu głupoty, jedynie zapytałem, dlaczego było to przeszkodą w odpowiednim przygotowaniu się, pozyskaniu informacji lub przeczytaniu treści umowy przed jej podpisaniem! Nie potrafię też zrozumieć, co chcesz tutaj wyrazić w stałej naiwności.
Naprawdę sugerujesz, że w dzisiejszych czasach, bez względu na rodzaj sprzedaży, powinno się generować bezwarunkową naiwność i każdemu słowu sprzedawcy/doradcy, od agenta nieruchomości po sprzedawcę samochodów po handlarza dywanami, należy ufać bez własnej oceny sytuacji, bez własnego myślenia!?
W takim razie jesteś jeszcze bardziej naiwny, niż sugeruje pytający.

I dobrzy doradcy są potrzebni po to, aby po zakończeniu umowy
klientowi przekazywać oczekiwane treści i warunki, omówione podczas rozmowy, aby były one zgodne i zrozumiałe! Tak, żeby klient podpisał dokładnie to, co zostało omówione! I uwierz mi, takich osób jest więcej, niż sugerujesz czytelnikom tutaj!






Cytuj arbitraż

Wydaje się, że źle mnie zrozumiałeś. Przeczytałem cały wątek, w przeciwieństwie do niektórych zupełnie obiektywnie, i musiałem zobaczyć, jak klient, który z jakichkolwiek powodów jest niezadowolony / rozgniewany / czymkolwiek tam jest, jest zbywany przez niektórych forów, którzy ewidentnie pracują w branży ubezpieczeniowej, stwierdzeniem, że powinien dokładnie przeczytać umowę i nie polegać na słowie doradcy. O, to zdziwiło mnie, bo jeśli takie stwierdzenie pochodzi od kogoś z branży, to jaki jest uzasadniony powód dla tej usługi doradczej?


Uzasadnienie polega na tym, co zostało opisane powyżej! Mianowicie treści umowy odzwierciedlają dokładnie to, co było omawiane podczas doradztwa. Nic więcej, nic mniej. Pomimo tego nie oznacza to, że chcę unikać wszelkiej odpowiedzialności i nie sprawdzam omawianych treści pod kątem ich poprawności. Niezaprzeczalnie w branży są protagoniści, którzy nie biorą tego, co mówią i to, co zostaje udokumentowane, aż tak dokładnie!. Ale to nie jest ogólny problem branży ubezpieczeniowej, a raczej problem własnej postawy zawodowej - i tych specjalistów jest w każdej dziedzinie branży sprzedażowej!






Cytuj arbitraż

Nie powiedziałem ani słowem, ani nie miałem na myśli, że wszyscy doradcy ubezpieczeniowi to szarlatani i nie mają wartości, w żadnym wypadku. To, co zrobiłem, to przypomnienie forom, że opinia branży nie jest najlepsza i nie można tego poprawić atakując klientów.


Klient nie został atakowany przeze mnie! Chodzi tu raczej o ochronę klienta przed ponownymi błędami w przyszłości! Dlatego pytania dotyczące pominiętych i koniecznie wymaganych kontroli przed podpisaniem.






Cytuj arbitraż

I nic mi nie trzeba negatywnie przedstawiać, reputacja jest taka, jaka jest i nie została stworzona przeze mnie. Możesz oczywiście zaprzeczać tej rzeczywistości, ale nikomu to nie pomaga.


Skąd w ogóle wziął się Twój przesadny szacunek dla siebie, aby sądzić, że z Twojej opinii wynika ogólna zgodność dla całej branży i chcesz tutaj mówić w imieniu całego społeczeństwa? Zrobiłeś badanie społeczne? A może czerpiesz swoją wiedzę tylko z odpowiednich plotek? Może to byłoby łaskawym gestem i pozwoliłbyś każdemu człowiekowi samemu zdecydować, co o tym myśli!






Cytuj arbitraż

Cieszę się z tego dla Ciebie. Dla samej branży skandale w ERGO są jednak zdecydowanie szkodliwe dla reputacji, myślę, że możesz być na tyle uczciwy, żeby to przyznać.


Nie mam z tym problemu. Takie skandale w żaden sposób nie przynoszą korzyści. Ale tutaj również obowiązuje zasada: Tylko złe wieści są dobrymi wieściami! Pozytywne nagłówki rzeczywiście trudno zaimponować. To jest właśnie choroba dzisiejszego świata.






Cytuj arbitraż

Mania wielkości potencjalnego klienta, który, z perspektywy klienta, rzutuje na Twoją nieco... suboptymalną strategię przekonywania. Jak mogę wykazać jakość? W jaki sposób mam powiedzieć komuś, że nie powinien być naiwny i powinien przeczytać umowę? Dobrze, tyle jakości, podobno mi starczy...


Suboptymalne? Nie sądzę, że w ogóle masz pojęcie, co tutaj właściwie mówisz. Jakość potrafisz osiągnąć? W czym, jeśli można spytać? Poza ogólnymi zarzutami, nie przedstawiłeś tutaj żadnego dowodu jakości!
O co właściwie chodzi? Że potencjalni klienci w przyszłości nie powinni czytać tego, co podpisują? Że powinni wierzyć we wszystko, co im się mówi? Lepiej nie porównywać i ufać, że wszystkie czarne owce zostały wysłane na przeszkolenie i wróciły w bielonym futerku?
Zawsze będą różnice jakości, niezależnie od branży. Nie sądzę również, że ludzie, którzy potrafią rozwinąć wystarczającą ilość energii przestępczej, aby kłamać, wykorzystywać lub oszukiwać innych dla swojej korzyści, znikną z powierzchni ziemi. Dlatego pozostaje tylko możliwość dokładnego sprawdzenia tego, co uruchamiasz swoim podpisem.

pozdrowienia
mike

Re: Oszustwo w Zurich Deutsche Herold w Bonn.

Napisany przez Dahut
Bez czytania wszystkich wzajemnych oskarżeń w tym wątku, chciałbym tylko powiedzieć, że zawsze miałem bardzo dobre doświadczenia ze Zurücih lub Deutschen Herold. Od około 20 lat mam tam wszystkie moje ubezpieczenia. Okresowo porównywałem stawki z innymi firmami w internecie i zauważyłem, że przy zmianie nie zaoszczędziłbym wiele. Wręcz przeciwnie, moje obecne ubezpieczenie samochodu jest nawet tańsze niż taryfa, jaką dostałbym w Directline.
Dotychczas Zurüch zawsze szybko regulował szkody, bez zbędnej biurokracji. Były dwie szkody, o których nawet nie myślałem, że zostaną załatwione: raz pies moich rodziców (również ubezpieczony w Zurüch) zniszczył uszczelki gumowe w moim samochodzie, innym razem płyta szklana mojego stołu po prostu pękła. I obie (duże) szkody zostały natychmiast wypłacone. Dlatego zostanę przy wszystkich ubezpieczeniach w Zurüch, nawet jeśli gdzie indziej mógłbym zaoszczędzić kilka euro.
To, że nie daję się nakłonić do niepotrzebnych ubezpieczeń, zależy od mnie samego. I jedno jest prawdą dla wszystkich ubezpieczeń: pracują tam sprzedawcy, którzy uzyskują znaczną część swoich zarobków z prowizji. To naturalne, że starają się uzyskać jak najwyższe prowizje. W ostatecznym rozrachunku trzeba zachować zdrowy rozsądek i samemu się informować.

Re: Oszustwo w Zurich Deutsche Herold w Bonn.

Napisany przez Arbitrage
"
Mir wird das zu müßig. Da Du ja offenbar erst einmal einen ganzen Tag damit zubringen musst, deine verqueren Theorien einigermaßen wortgewandt zu Papier bringen zu können, hast Du mir eines voraus: Zeit.


Genau. Ich sitze einen ganzen Tag an Beiträgen für ein Finanzforum, für die ich weder finanziell oder sonstwie entschädigt werde, zumal sich der Unterhaltungswert auch eher in engen Grenzen hält, abgesehen von der unfreiwilligen Komik. Vielleicht nehmen SIE sich ein klenes Bisschen zu wichtig und überschätzen außerdem den Zeitaufwand, den die Beantwortung von Ihren Beiträgen beinhaltet, wobei Sie prinzipiell Recht haben und jede Minute eine verschenkte ist. Geschenkt.



Nutze die weiterhin, um dem Steuerzahler auf der Tasche zu liegen. Zur Problemlösung des TO hast Du ja ohnehin nichts beizutragen.
Da der TO seine Aussagen weiterhin nicht mit Zahlen belegt, bleibt es, ach lassen wir das.



Haha...der war gut. Meine hart erabreiteten Steuern werden, direkt und indirekt, u.a. für sog. Bailouts von Banken und Versicherungen verwendet, die sich im Zuge der letzten und noch immer nicht überstandenen Finanzkrise kräftig verspekuliert hatten. Da ist es schon die Krone der Ironie, ausgerechnet von Ihnen solche Sprüche zu hören. Ihr produktiver Beitrag zur Gesellschaft lässt sich wohl daran ablesen, wievielen 55 Jährigen Sie diese Woche eine Kapitallebensversicherung (mit Negativrendite nach Abzug der Inflation) verkauft haben.



Aus der Deckung feuern ist bequem, wenn man argumentativ nicht mehr weiterkommt. Studier halt hübsch weiter das SGB 2.



Nicht herumheulen, sondern der harten Realität ins Auge sehen und sich nichts auf etwas einbilden, wofür es absolut keine Rechtfertigung gibt. Aber gut, das ist wohl der angelsächsische Einfluss in der Branche, so dass sich jeder der auch nur ein Klo bewachen muss einen Manager Titel verpasst.



Auch die. Aber auch durchschnittlich Begabte dürfen sich, in welcher Funktion auch immer, in der Branche versuchen. Darum bezweifele ich ja auch, dass Du wie auch immer geartete Einblicke genießen durftest.



Im Gegensatz zu Ihnen glauben viele Ihrer Kollegen in der Branche nicht, dass Sie die Weisheit mit Löffeln gefressen haben und holen sich deshalb Beratung von außen. Sie als absoluter Durchblicker sollten zumindest schon einmal von Unternehmensberatung gehört haben.



Eben den habe ich zitiert. Du hast doch den ganzen Tag Zeit, um zu recherchieren. Nutze diese doch bitte! Ein Haustier vielleicht?



Es ist schon erschreckend, dass Sie noch nicht einmal Wikipedia und den Duden auseinanderhalten können, mehr noch, noch nicht einmal ein Zitat lesen können, das groß und deutlich inklusive Link zur Quelle in meinem vorangegangenen Beitrag steht. Und so jemand soll Kundengelder in Millionenhöhe verwalten? Haben Sie wenigstens einen Grundkurs Internet besucht? Kostet auch nicht viel, haben Sie mit der nächsten Riester-Provision locker wieder drin.



Wenn Du Dir das weiterhin jeden Tag oft genug während des Rasierens vorbetest, habe ich selbst für einen hoffnungslosen Fall wie Dich immer noch ein wenig Hoffnung. Ansonsten bleibt die soziale Hängematte. Die kennst Du ja zur Genüge.



Ich bete mir beim Rasieren vor, dass Ihr Bildungsstand zu wünschen übrig lässt? Dass Sie in absolut keiner Position sind, herablassend gegenüber irgendjemandem aufzutreten, da Sie nichts, aber auch rein gar nichts zu bieten haben und selbst mit dem Verständnis von einfachsten logischen Zusammenhängen völlig überfordert sind? Ja stimmt, heute morgen beim Rasieren dachte ich nur, dieser Forenuser in diesem Onlineforum könnte wirklich mal einen VHS Kurs belegen, das würde die Welt bereichern, ein weiteres Vakuum mit Leben füllen...



Die soziale Hängematte ist genau das, was viele Ihrer Kunden nach Jahrzehnten der Einzahlung erwarten können, denn viel mehr wird Ihnen, je nach Qualität des vermittelten (Schrott-)Produktes, nicht bleiben. Nein Danke, Herr Versicherungsvertreter, da verlasse ich mich doch lieber auf meine eigene Planung, um gerade solch eine Situation zu vermeiden.



Und wenn Du schon den studierten Langzeitarbeitslosen geben möchtest, solltest Du Dir mal einen Duden aus der Bibliothek ausleihen und Deine Beiträge vor dem Posten überarbeiten. Oh, si tacuisset!



Sagt der Versicherungsvertreter, der bei jedem unangemeldeten Besuch von Haus und Hof gejagt wird. Lass gut sein Junge, Du hast nicht den blassesten Schimmer, aber davon reichlich. Dass ausgerechnet Du Dich über die formale Qualität meiner Beiträge auslässt ist eine weitere köstliche Ironie, zumal Deine rhetorischen Fähigkeiten selbst von der Putzfrau hier in unserer Firma übertroffen werden. Aber auch das kann die VHS richten."

Re: Oszustwo w Zurich Deutsche Herold w Bonn.

Napisany przez tequila
trochę złośliwości

Jaki był znowu związek między Dudenem a regałem na książki? Chcesz być kimś? Doradcą biznesowym? Nawet sprzątaczka, która zawsze pozostawia Ci trochę napiwków, śmieje się z Ciebie.

Twój produktywny wkład w społeczeństwo można ocenić po tym, ilu 55-latków w tym tygodniu sprzedałeś ubezpieczenie na życie (z ujemną stopą zwrotu po odliczeniu inflacji).

Ach, ja tylko sprzedaję udziały i fundusze zamknięte. Lub mieszkania do wynajęcia. Ale tylko ludziom, którzy nie płacą podatków i sobie tego nie mogą pozwolić. Ty biedne, małe, niekochane dziecko.

Tak, że każdy, kto musi strzec choć jedną toaletę, zostaje obdarowany tytułem zarządcy.

Powinieneś więc zapukać do Standard Life. Na pewno jeszcze szukają ludzi do zarządzania swoimi absurdalnymi zarządcami zarządców. Skoro jesteś wyraźnie już przeciążony nadzorem nad toaletami, na pewno byłbyś odpowiedni.

Ty, jako absolutny znawca, powinieneś przynajmniej słyszeć o doradztwie biznesowym.

Tak, zapewne. Kiedyś w zamierzchłych czasach. Pamiętam wykształconych, mądrych, suwerennie argumentujących ludzi. Przeciwieństwo Ciebie.

Tak, rano podczas golenia pomyślałem tylko, że ten użytkownik forum internetowego naprawdę powinien zapisać się na kurs VHS, to by urozmaiciło świat, napełniło życiem kolejne próżnie...

Dobrze, że to rozumiesz. Pierwszy krok ku poprawie został już zrobiony. A teraz pozwól mamie zawiązać Ci buty i uciekaj. Albo weź ją ze sobą, bo się zgubisz. Albo zaczniesz się pocić podczas rejestracji, bo nie masz przy sobie słownika online.

zwłaszcza że twoje umiejętności retoryczne są nawet prześcignięte przez sprzątaczkę w naszej firmie.

Jako służbowy błazen na przerwę na kawę, na pewno masz dużo czasu, żeby porozmawiać z tą szanowną panią. Naucz się od niej, jest Ci wielokrotnie przewyższa we wszystkich aspektach.
I pokaż odrobinę pokory, w końcu nie tylko musi usuwać twoje fizyczne wydzieliny, ale także znosić twoją intelektualną i werbalną gonorreę.

Re: Oszustwo w Zurich Deutsche Herold w Bonn.

Napisany przez Arbitrage

W rzeczywistości zaczynam się powoli irytować waszymi nieskończonymi banałami. Ponadto treść coraz bardziej oddala się od rzeczywistego pytania. I pytający nie dostarczył dodatkowych informacji, z których można by było wyciągnąć jakiekolwiek rzetelne wnioski. Dlatego nawet nie mogę wiedzieć, czy faktycznie chodziło tutaj o oszustwo.
W żadnym wypadku nie oskarżyłem pytającego o głupotę, jedynie zapytałem, co było przeszkodą w odpowiednim przygotowaniu się, zdobyciu informacji lub przeczytaniu zawartości umowy przed jej podpisaniem! Nie rozumiem również, co chcesz tu wyrazić w ciągłej prostolinijności.
Czy naprawdę sugerujesz, że w dzisiejszych czasach, niezależnie od rodzaju sprzedaży, powinniśmy naiwnie wierzyć każdemu ze sprzedawców / doradców, począwszy od agenta nieruchomości po sprzedawcę samochodów, po handlarza dywanów, bez własnego krytycznego myślenia? Jeśli tak, to jesteś jeszcze bardziej naiwny, niż sugeruje to pytający.

Nieprzyjemność, którą odczuwasz, jest dość nieistotna, ponieważ nikt cię nie zmusza do udziału w tym forum i odpowiadania na posty. Czy jesteś może zmuszony do tego przez swojego pracodawcę?

Oczywiście, zawsze jest zalecane, aby wcześniej się poinformować i zachować zdrowe podejście krytyczne wobec doradcy. Krytyka skierowana w stronę autora wątku, jak już kilka razy napisałem, jest całkowicie uzasadniona. Wydaje się jednak, że po prostu nie rozumiesz, że rola dobrej porady polega właśnie na stworzeniu przejrzystości, aby uniknąć takich niespodzianek, jakie opisał pytający. To, że wciąż nie rozumiesz tego prostego związku i używasz aroganckiego tonu, sugerując prostoduszność, skłania mnie do wątpliwości co do twojej zdolności intelektualnej.

I właśnie dlatego potrzebni są dobrzy doradcy, którzy po zawarciu umowy doprowadzą do zbieżności oczekiwanych warunków i treści omówionych podczas rozmowy, aby klient podpisał dokładnie to, co zostało omówione! I uwierz mi, jest ich więcej, niż próbujesz wmówić czytelnikom tutaj!

Dokładnie. Pytanie tylko: czy w tym konkretnym przypadku to miało miejsce? Czy nazwałbyś to dobrą poradą, jeśli klientowi oczywiście nie zostały przedstawione wszystkie istotne szczegóły, z jakichkolwiek powodów, i dlatego wyraził swoje niezadowolenie?

Uzasadnieniem jest, jak wyżej opisano! Mianowicie zawartość umowy odzwierciedla dokładnie to, co zostało omówione podczas konsultacji. Nic więcej, nic mniej. Jednakże to nie oznacza, że próbuję się wymigać od własnej odpowiedzialności i nie sprawdzam omawianych treści pod kątem poprawności. Bezsprzecznie istnieją w branży protagoniści, którzy nie biorą poważnie tego, co mówią, i tego, co zostaje udokumentowane! To jednak nie jest ogólny problem branży ubezpieczeniowej, a raczej problem postawy zawodowej - i tacy specjaliści występują w każdej dziedzinie świata sprzedaży!

Jeśli tak jest, dlaczego więc klient jest zaskoczony, dlaczego czuje się zirytowany? To jest sedno tego wątku. Piszesz, że klient powinien był się dokładniej zorientować, co niejako pośrednio broniąc swoich kolegów z Zurich, którzy moim zdaniem również zawiedli w kwestii doradztwa. Wydajesz się być bardzo zdecydowany, aby temu zaprzeczyć, chociaż twoje własne wypowiedzi dotyczące dobrej, adekwatnej porady są z nimi sprzeczne.

Mnie nie chodzi o atakowanie klienta! Chodzi bardziej o ochronę klienta przed ponownymi błędami w przyszłości! Dlatego zadaję pytania dotyczące zaniedbanych i koniecznych kontroli przed podpisaniem umowy.

Nie ma nic przeciwko temu (jak powyżej).

Skąd wzięła się twoja arogancja, aby sądzić, że twoje zdanie stanowi powszechne prawo dla całej branży i chcesz mówić w imieniu całego społeczeństwa? Przeprowadziłeś referendum? Czy czerpiesz swoją wiedzę tylko z doniesień plotkarskiej prasy? Być może okazałbyś się hojny i pozwolił poszczególnemu człowiekowi samemu zdecydować, co o tym myśli!

Przedstawiłem ci kilka przykładów, które wspierają moje twierdzenia. To nie ja wymyśliłem reputację branży, jest taka, jaka jest. Jeśli reputacja jest tak świetna, to po co są takie drogie kampanie wizerunkowe (jak powyżej)? Szczerze mówiąc, nie rozumiem, dlaczego tak zaciekle temu zaprzeczasz. Kilka osób w moim otoczeniu, które pracują w twojej branży, skarżą się na złą opinię i wiele czarnych owiec, które trwale szkodzą reputacji.

Nie, nie mam z tym problemu. Takie ekscesy w żadnym wypadku nie przyczyniają się pozytywnie. Ale tutaj również...

Re: Oszustwo w Zurich Deutsche Herold w Bonn.

Napisany przez tequila
Poza tym, zdecydowanie pomaga zrozumieć ironię.


A to właśnie od ciebie. Na szczęście tutaj jest funkcja ignorowania. Chroni to przed rakiem oczu i utratą zmysłów. Na razie i dzięki za wszystkie buty, Dödeljochen.

Re: Oszustwo w Zurich Deutsche Herold w Bonn.

Napisany przez Arbitrage

Jak to było z Duden i regałem na książki? Chcesz być kimś? Doradcą zarządzania? Nawet sprzątaczka się śmieje, która uprzejmie zostawia ci trochę napiwku.

Bardziej pewnie śmieje się z twojego żałosnego szukania literówek, co zawsze jest dobrym punktem wyjścia dla intelektualnej ograniczoności. Gdyby dano tobie książkę o poezji, zapewne złapałbyś oburzenie na wszystkie duże litery na początku każdego zdania. Ale cóż, pedanci z horyzontem ograniczonym do ostatniej miejscowości za górami pewnie dobrze się sprawdzają w tej branży.





Ach co tam. Ja tylko sprzedaję udziały i fundusze zamknięte. Ewentualnie mieszkania do wynajęcia, ale tylko osobom, które nie płacą podatków i nie stać ich na to. Ty biedne, małe, niekochane dziecko.


Czy jesteś tak niekochany jak ubezpieczyciel? Cóż, wtedy musiałbym popełnić jeszcze wiele przewinień. Ale jak już wspomniałem, mam niewiele wspólnego z całą branżą finansową zawodowo i nigdy nie twierdziłem, że pasożyty są tylko u ciebie i twoich podobnych.





Może powinieneś zapukać do Standard Life. Na pewno jeszcze poszukują ludzi do zarządzania swoimi absurdalnymi Manager of Manager. Skoro jesteś wyraźnie przytłoczony nadzorem nad toaletami, to na pewno jesteś odpowiedni.


Wydaje się, że jak zwykle nie zrozumiałeś sensu zdania, na które się powołujesz tutaj. Ale dobrze, że w zasadzie przyznajesz, że to rozdawanie mniej lub bardziej nieistotnych tytułów w waszej branży jest raczej regułą niż wyjątkiem. Jaki stanowisko menedżerskie Ci przypisano? Pozwól, że zgadnę, jesteś odpowiedzialny za wizerunek firmy. Czy już zamówiłeś odpowiednią krawatę Myszki Miki u swojego zaufanego sklepu męskiego?





Tak, ciemność. Kiedyś w dawnych czasach. Przypominam sobie wykształconych, mądrych, suwerennie argumentujących ludzi. Praktycznie przeciwieństwo ciebie.

Mówi ślepy wśród jednookiego. Edukacja i inteligencja wymagają m.in. zdolności do autoanalizy. Ale ten krok ewolucyjny od neandertalczyka do nowoczesnego człowieka minął cię.





Fajnie, że to przyznajesz. Pierwszy krok ku poprawie został zrobiony. Teraz pozwól mamie zawiązać ci buty i biegnij. Albo lepiej weź ją ze sobą, bo zagubisz się inaczej. Albo zaczniesz się pocić przy rejestracji, bo nie masz pod ręką swojego słownika online.

A następnie zaproponujesz mojej mamie ubezpieczenie od ryzyka związane z zawiązaniem butów, prawda? Największa ironia zawsze polega na braku umiejętności zrozumienia i stosowania ironii, zarówno w pojmowaniu, jak i zastosowaniu.





Jako firmowy błazen na przerwach na pewno masz dużo czasu, aby porozmawiać z tą szacowną Panią. Naucz się od niej, jest ci w każdym względzie znacznie wyżej postawiona.
I pokaż trochę pokory, przecież musi ona nie tylko zajmować się twoimi fizycznymi wytryskami, ale także znosić twoją umysłową i werbalną gonorroę.


Ta szanowna Pani ma naprawdę wiele interesujących rzeczy do opowiedzenia. Może następnym razem powinienem poruszyć temat twoich ubezpieczeń z nią. Nie, lepiej nie, bo pewna granica wstydu powinna być zachowana, przecież chcę nadal być miło witany przez nią.

W przerwie obiadowej wcześniej oczyszczałem swój organizm. Szkoda, że twój intelektualny szmelc specjalny nie może być usunięty w ten sam sposób.

Re: Oszustwo w Zurich Deutsche Herold w Bonn.

Napisany przez Mike Spezi

czy jesteś zirytowany czy nie, jest dość nieistotne, ponieważ nikt nie zmusza Cię do uczestniczenia w tym forum i odpowiadania na posty. Czy twoim pracodawcą również wymuszają udział?

Ale żałosne! Oczywiście, że to nie dotyczy Ciebie jako osoby, ponieważ wielokrotnie udowodniłeś tutaj, że twoja zdolność rozumienia nie pozwala Ci odróżnić obiektywności od polityki i twierdzeń uogólnionych! Skoro innym czytającym tego posta zarzucasz, że są nieuczciwi, to odpowiedź jest tutaj jak najbardziej istotna.
..... zmuszony przez mojego pracodawcę..... Czy jeszcze trzymasz się z sensem? Powinieneś uważać, że Twoje wypowiedzi nie zniżają Cię do poziomu gaduły! Kim ty właściwie jesteś? Z mojego punktu widzenia, jesteś tutaj bezimienym niktowi, który ukrywa się za nickiem i nie wykazuje wystarczającej odwagi, aby grać fair.






Cytat Arbitrage

Oczywiście, nie jest to również zabronione i stosowne, aby się uprzednio zorientować i podejść do doradcy z odpowiednią dawką nieufności. Krytyka autora wątku, jak już wielokrotnie pisałem, jest zdecydowanie uzasadniona. Wydaje się jednak, że po prostu nie rozumiesz, że zadaniem dobrej porady jest stworzenie przejrzystości, tak aby uniknąć takich niespodzianek, jak opisane przez autora wątku. Twój brak zrozumienia tego prostego związku, oraz bezczelne mówienie o głupocie, skłania mnie do wątpienia w twoją zdolność poznawczą.


Śmieszne. Z twoich ust taka wypowiedź naprawdę mnie nie imponuje. Dotychczas, oprócz braków merytorycznych, byłeś przynajmniej wobec mnie grzeczny. Wygląda na to, że ten mały resztek jakości teraz również znika. Nadal tutaj zupełnie niczego nie rozumiesz. Chodzi tutaj o to, że z wypowiedzi autora wątku, uzasadnionych z uporczywą głupotą, powtarzam moje stanowisko, można wyciągnąć błędy całej branży!
W ten sposób zarzucasz całej branży powszechną złą lub błędną poradę.






Cytat Arbitrage

Prawda. Pytanie brzmi jednak: czy to miało miejsce w tym przypadku? Czy nazwałbyś to dobrą poradą, gdy Klientowi najwyraźniej nie udzielono wszystkich istotnych informacji, z jakichkolwiek powodów, i wyładował się z tego powodu?


Prawda! Jednak ani ty, ani ja nie wiemy dokładnie, co się stało w tym przypadku! Dlatego nie jest to oczywiste! Drugi zainteresowany, czyli pan / pani z Zurich, nie miał tutaj szansy ani wiedzy, aby się wypowiedzieć w tej sprawie. Jeśli opis koresponduje z faktami, tak jak opisał to autor pytania, to jego złość jest całkowicie zrozumiała i uzasadniona. Jednak już wielokrotnie pisałem o tym, jak istotne jest potwierdzenie klarownej i wysokiej jakości porady oraz uczynienie treści zrozumiałymi dla Klienta! Ignorujesz to tutaj z niezmiernym uporem od samego początku!






Cytat Arbitrage

Jeśli tak jest, dlaczego więc zaskoczenie Klienta, dlaczego złość? O to chodzi w tym wątku. Twierdzisz, że Klient powinien dokładniej się zorientować i w ten sposób niejako bronić swoich kolegów z Zurich, którzy moim zdaniem również zawiedli w poradzie. Drugie zdanie wydaje się, że chcesz stanowczo zaprzeczyć, chociaż Twoje własne wypowiedzi dotyczące dobrej, stosownej porady są temu przeciwne.


Ja tu wcale niczego nie ignoruję ani nie neguję, również nie bronię panów z Zurich, którzy nie są moimi kolegami (o czym także wcześniej pisałem, co z pewnością świadomie bądź niedbale przeczytałeś) lecz najlepiej konkurentów. Kolegów mam w swojej firmie, a i tak ograniczonych!
Sprzeciwiam się temu, że próbujesz, wyciągając wnioski z przypuszczalnego i nieudowodnionego błędu na przestrzeni całości, przełożyć to na całą branżę, poprzez bezsensowne publikowanie linków do ERGO oraz wyciąganie powszechnych wniosków na podstawie twojego zdania na temat reputacji branży.
I jeszcze raz! Jeśli porada w tym przypadku miała błędy, z premedytacją czy nie, Klient ma oczywiście prawo być zirytowany. Niemniej jednak dzisiaj każdej osobie powinno być jasne, że podpisy, w jakiejkolwiek branży, można złożyć dopiero po dokładnym zapoznaniu się z treściami umów zgodnie ze swoimi możliwościami, zrozumieniem ich, zgłaszaniem pytań w przypadku niejasności i ich sprawdzeniem.






Cytat Arbitrage

Dostarczyłem Ci kilka przykładów, które popierają moje stanowisko. To nie ja wymyśliłem reputację branży, jest taka jaka jest. Jeśli reputacja jest tak świetna, po co w takim razie drogie kampanie wizerunkowe (jak wyżej)? Szczerze mówiąc, nie rozumiem dlaczego tak zaciekle temu zaprzeczasz. Kilka osób z mojego środowiska, które należą do Twojej branży, skarżą się faktycznie na złą reputację i wiele czarnych owiec, które trwale szkodzą jej reputacji.


Faktem jest, że czarne owce branży nie przyniosły korzyści i nie będą miały możliwości. Nikt nie temu zaprzeczył. Wręcz przeciwnie, sam pisałem o tym! Dziwnym jest, że to zawsze ci sami podejrzani, czyli korporacje, robią negatywne nagłówki.
Jednak powinno się również wspomnieć, że od kilku lat funkcjonują zmiany w prawie, które utrudniają tym ludziom działanie. Skoro jesteś insiderem, nie muszę ich tutaj wszystkich wymieniać. Tylko jedno jako przykład. W prywatnym ubezpieczeniu zdrowotnym wprowadzono nowe regulacje dotyczące prowizji, ograniczeń i odpowiedzialności, które sprawiają, że dla tych, których nazywam nadmiernymi kolportażystami, jest trudniej skłonić ludzi do wypowiadania długoterminowych umów tylko po to, aby później inkasować wysoce zawyżone prowizje.

Reklama? Wyszukasz ją u nas z trudem! Nawet nie robimy reklamy. To kosztuje pieniądze i jest opłacane przez składkę klienta. Może faktycznie lepiej zgłębić tę sprawę nieco bardziej, zanim będziesz kontynuował udzielanie ciągłych ogólników tutaj, albo jeszcze bardziej dezorientować ludzi swoją niebezpieczną półwiedzą! Zauważysz, że w branży istnieją ogromne różnice w zadowoleniu klientów, jakości doradztwa, stabilności, obsługi klienta, odpowiedzialności, strategii inwestycyjnej kapitału, rentowności, wydajności, formie spółki, itp.
To także zawarte jest w cytowanych przez Ciebie czasopismach branżowych. Ale prawdopodobnie ich nie czytasz, ponieważ brakuje im sensacji, jak wizytę w burdelu!






Cytat Arbitrage

Patrz wyżej. Poza tym, zrozumienie ironii może naprawdę pomóc. Ale daruj sobie, życzę Ci wszystkiego dobrego i wielu nowych klientów (czyli prowizji...)


Z chęcią oddaję komentarz z powrotem do Ciebie! Niestety także tego dotychczas Ci brakowało!

Re: Oszustwo w Zurich Deutsche Herold w Bonn.

Napisany przez obelix
Jekyll i Hyde. Piękne.

Re: Oszustwo w Zurich Deutsche Herold w Bonn.

Napisany przez tequila
Szukanie błędów ortograficznych


Co mam tam szukać? Twoja oczywista dysortografia skacze wprost w oczy i upokarza każdego średnio uzdolnionego ucznia szkoły podstawowej. Powiedz mi lepiej, jak otwierać i zamykać rachunki oszczędnościowe. Nawet Ty dajesz sobie z tym radę, wystarczy, że wystarczająco długo poszperasz w Google.
Teraz będę rozmawiał ze swoim niemym kotem. On ma więcej do powiedzenia i intelektualnie bardziej mnie wymaga.

Re: Oszustwo w Zurich Deutsche Herold w Bonn.

Napisany przez Arbitrage

Jak żałośnie! Oczywiście, to, czy jesteś zirytowany swoim udziałem w forum, jest zupełnie nieistotne w odniesieniu do twojej osoby, ponieważ wielokrotnie udowodniłeś tutaj, że twoje zdolności postrzegania niestety nie pozwalają ci odróżnić obiektywizmu, polemiki i uogólnień! Ponieważ nie powinno się zakładać, że inni czytelnicy tego postu, którzy go śledzą, mają podobne odczucia, jest istotne odpowiedzieć tutaj.
..... zmuszony przez mojego pracodawcę..... Czyżbyś stracił zmysły? Powinieneś uważać, aby twoje wypowiedzi nie sprowadziły cię ostatecznie na poziom gawędziarza! Kim ty w ogóle jesteś? Z mojego punktu widzenia jesteś tutaj bezimiennym niktowym, który kryje się za pseudonimem i wyraźnie nie ma odwagi grać fair.

To, czy jesteś zirytowany swoim udziałem w forum, nie dotyczy tylko mnie osobiście, jest to zupełnie nieistotne, ponieważ twój dalszy aktywny udział w nim zdaje się przeczyć temu stwierdzeniu. Jeśli jesteś zirytowany, dlaczego wciąż piszesz? Raczej żałosny jest twój tantryczny sposób ukrywania deficytów swoich kwestii poprzez personalne odniesienia, jak gdyby jakiś czytelnik był zainteresowany twoim zdaniem o mnie.

Sprawa z twoim pracodawcą była pytaniem retorycznym. Czy znasz pojęcie retoryki? W każdym razie jest co najmniej dziwne, że tak ochoczo poświęcasz uwagę sprawie, której jesteś zirytowany. Dlatego pojawia się pytanie, czy jesteś przymuszony zawodowo do reklamowania się i uczestniczenia tu dla siebie i swojej firmy. Twoja pełna niesakcesującej reakcji robi wrażenie.

Ponadto nie muszę się przed nikim ukrywać. Nie mam tu żadnych interesów zawodowych, w przeciwieństwie do ciebie, moje wypowiedzi nie mają na celu reklamy ani zdobywania klientów w jakiejkolwiek formie. Więc lepiej trzymaj usta na kłódkę, bo stajesz na bardzo cienkim lodzie.





Śmieszne. Taka wypowiedź z twoich ust nie powala mnie wcale. Dotychczas, pomijając jakościowe braki, przynajmniej jeśli chodzi o moją osobę, potrafiłeś zachować odpowiedni ton. Wygląda na to, że ten mały pozostały fragment jakości właśnie teraz zanika. Do tej pory nie zrozumiałeś absolutnie nic. Chodzi tu o to, że w oparciu o wypowiedzi pytającego wnioskujesz nieuprawnionie, ciągłą prostolinijnością, potwierdzam tutaj chętnie moje stwierdzenie, błędne zachowanie całej branży!
W ten sposób sugerujesz, że branża całościowo udziela złych lub błędnych porad.


Pisze specjalista od ubezpieczeń, który mimo przedstawienia merytorycznych argumentów, zawsze ponownie musi sięgać po personalne epitety (patrz powyżej). Kogo tu próbujesz oszukać? To nie ja zacząłem od personalnych zniewag, tylko ty. Mówisz o prostolinijności, gawędziarzach i co tam jeszcze. Trzeba mieć zdrowe ego...

Jakość mierzy się między innymi rudymenalnymi zdolnościami poznawczymi, na zdolności do różnicowania, które to zdolności zdają się u ciebie zaginąć podczas codziennego przeszukiwania / dostosowywania wyjątkowych przepisów na korzyść twojego pracodawcy.





Dokładnie! Ale ani ty, ani ja nie wiemy, co dokładnie działo się w tym przypadku! Dlatego nie jest to oczywiste! Drugi uczestnik, czyli pan/pani z Zurich, nie miał tu możliwości ani wiedzy, aby wypowiedzieć się na ten temat. Jeśli przebieg pokrywał się z opisem pytającego, zrozumiałe i uzasadnione jest jego niezadowolenie. Ale również to już wielokrotnie zaznaczyłem, jak istotne jest tu wykazywać transparentną i wysokiej jakości doradztwo, oraz uczynić treści w pełni zrozumiałymi dla klienta! Ty jednak konsekwentnie ignorujesz to od samego początku!


Jeśli twój kolega z Zurich wykonał swoją pracę z należytą starannością, dlaczego więc ten oczywisty niepokój klienta? Czy klient ma za dużo czasu wolnego i z przyjemnością narzeka na swoje ubezpieczenie? Czy jest głupi? O co tu chodzi?

Nie, nie byłem tam i nie mogę ocenić szczegółów rozmowy doradczej. To, co jednak mogę ocenić, to wynik tej rozmowy, który polega na tym, że klient wyraźnie jest zaskoczony i zirytowany dość istotnymi treściami swojej umowy z Zurich. Treści, które doradca jasno powinien mu wytłumaczyć (w sposób zrozumiały dla laików), aby uniknąć takich sytuacji jak obecna.





Ja nie ignoruję ani neguję niczego tutaj i również nie bronię panów z Zurich, którzy nie są moimi kolegami (co też już wcześniej zaznaczyłem, coś czym celowo lub niedbale przeoczyłeś), a najlepiej możemy uznać ich za konkurentów. Kolegów mam w swojej własnej firmie, i to też tylko w ograniczonym zakresie!
Sprzeciwiam się temu, że próbujesz z całego przebiegu rzeczywnie rzekomego i nienaprawialne udowodnionego zachowania, starasz się tego uplasować na całą branżę, przez dodawanie bezsensownych linków do ERGO i wyprowadzanie ogólnego zwrotu twojego zdania na temat reputacji całej branży.
I jeszcze raz! Jeśli w tym przypadku doradztwo było błędne, celowe lub nie, to klient ma oczywiście prawo do zniesmaczenia. Niemniej jednak każdej osobie powinno dzisiaj być jasne, że podpisy, bez względu na branżę, powinni być składane dopiero po tym, gdy dokładnie przyswoiło się wszystkie treści umowy, zrozumiano je, w przypadku niejasności je zweryfikowano i sprawdzono.


Napisałem już wielokrotnie, że nie wydałem negatywnej opinii w formie uogólnień na całą branżę ubezpieczeniową. To, co zrobiłem, a czego pewnie nawet po stu wpisach nie zrozumiesz, to że reputacja branży z różnych przyczyn nie jest najlepsza. W takich okolicznościach uważam, że przynajmniej niezbyt mądrze jest w sytuacji, gdy rozmowa doradcza, z jakichkolwiek powodów, nie powiedzie się dobrze, szukać winy przede wszystkim u klienta i próbować go zbyć stwierdzeniem, że powinien lepiej przeczytać treści umowy.

Cóż, faktycznie powinien to zrobić. Ale gdy ten pomysł się rozwinie, oznacza to nic innego, jak to że doradca jest zbędny, ponieważ ostatecznie można polegać tylko na sobie. W takim razie zastanawia się samodzielny klient, którego również siebie zaliczam, po co jeszcze powinienem szukać doradcy ubezpieczeniowego? Przyswoić treści umowy i je zrozumieć potrafię mimo zazwyczaj okropnego niemieckiego. Myślę, że dotyczy to wielu innych potencjalnych klientów. Po co więc jeszcze pan SchippSchwapp? Dlaczego miałbym spędzać z tobą godzinę w biurze, skoro w końcu i tak muszę przejrzeć treści umowy sam i ostatecznie nie mogę polegać na twoich słowach?

Czy wreszcie rozumiesz pułapkę argumentacyjną, w którą się wpakowałeś?





To prawda, że czarne owce branży były szkodliwe i w przyszłości nie będą korzystne! Nikt tego nie kwestionuje. Wręcz przeciwnie, napisałem o tym sam! Dziwne jednak, że to zawsze te same podejrzane osoby, czyli koncerny, są autorami negatywnych nagłówków.
Niemniej jednak należałoby zapewne wspomnieć, że od kilku lat istnieją zmiany prawne, które utrudniają tym ludziom coraz bardziej prowadzenie swoich machinacji. Ponieważ jesteś insiderem, nie muszę ich tu wszystkich wymieniać. Tylko jedno jako przykład. W PKV wprowadzono nowe przepisy dotyczące prowizji, ograniczenia i odpowiedzialności, które utrudniają dla tak zwanych licatorów przy drzwiach odstawianie ludzi od ich długoterminowych umów, tylko po to, aby później pobrać przesadzone prowizje.


Dobrze, więc nie jesteśmy aż tak daleko od siebie. W przeciwieństwie do ciebie, ja nie podążam za bezcelowym podejściem sprzeciwu dla samego sprzeciwu.





Kampanie wizerunkowe? Będziesz musiał się u nas rozpaczliwie targować! Nie robimy w tym jeszcze reklamy. To kosztuje i jest pokrywane z opłaty klienta. Być może naprawdę lepiej zaznajomić się z tematem nieco bardziej dogłębnie, zanim będziesz formułować permanentne ogólne opinie, czy z niebezpiecznej chalwdy wypowiadać ludziom tylko jeszcze bardziej dezorientujące informacje! Zdasz sobie sprawę, że w branży istnieją ekstremalne różnice w zadowoleniu klienta, jakości doradztwa, stabilności, obsługi klienta, odpowiedzialności, zachowania w zakresie inwestycji kapitałowych, efektywności, jakości świadczeń, formie prowadzenia działalności itd.
To jest również zawarte w cytowanych przez ciebie czasopismach branżowych. Jednak prawdopodobnie nie czytasz tych artykułów, ponieważ pozbawione są one sensacyjnymi atrakcjami, tak jak wizyta w burdelu!


Faktycznie, artykuły z Finanztest / Stiftung Warentest są ponad moje siły intelektualne. Warto zakończyć ten temat, SchwippSchwapp, pogrążanie się na poziomie ulicy, to coś, w czym twój partner tequila jest lepszy.





Z chęcią odsyłam ten komentarz do ciebie z powrotem! Niestety, również to umknęło dotychczas twojej uwadze!


Czy to ja to zignorowałem, czy po prostu u ciebie to nie przesączyło? Pytania nad pytaniami...

Ale dziękuję, nie pracuję na zasadzie prowizji.

Re: Oszustwo w Zurich Deutsche Herold w Bonn.

Napisany przez Arbitrage

Co mam tam szukać? Twoja jawna dysleksja dosłownie rzuca się w oczy obserwatorowi i wprawia w zakłopotanie każdego średnio uzdolnionego ucznia szkoły podstawowej. Możesz się dalej wypowiadać na temat otwierania i zamykania kont oszczędnościowych. Nawet ty się z tym właśnie ułapiesz, jeśli będziesz wystarczająco długo szukać w Google.
Teraz zamierzam porozmawiać z moim niemym kotem. On ma więcej do powiedzenia i intelektualnie mnie znacznie bardziej wyzwala.

Haha... Dysleksja. To, że naprawdę, przy zdolnościach retorycznych pijanego neandertalczyka z twojej strony, chcesz mi zarzucić problemy z czytaniem, to już szczyt ironii.

Jesteś niczym. Minimalne wymagania rozmowy w dyskusji nie mogą być spełnione przez kogoś, kto już na etapie rozumienia i przetwarzania najprostszych zależności jest na granicy swoich umiejętności. To, że jednocześnie jesteś obdarzony niewiarygodną arogancją, wskazuje na bardzo głęboko zakorzenione kompleksy niższości, które nawet po wieloletniej terapii będą bardzo trudne do leczenia.

Osoby takie jak ty istnieją, nie żyją i nie rzucają cienia.

Re: Oszustwo w Zurich Deutsche Herold w Bonn.

Napisany przez tequila
Odkryłeś sprawdzanie pisowni dla siebie. Zrobiłeś to bardzo dobrze. Skok jakości w twojej własnej ewolucji. Jeśli będziesz rozwijał się w takim tempie, niedługo będziesz mógł samodzielnie korzystać z toalety bez wypadków. I kiedyś w dalekiej przyszłości będziesz mógł nadrobić szkołę leśną. Czy nikt inny nie ma ochoty i czasu zająć się upośledzonym umysłowo, cierpiącym na kompleksy bezmózgiem? Czuję się niedostatecznie wykorzystany i znudzony. Jeśli ktoś jest zainteresowany tym problemem opieki, proszę zgłosić się pod hasłem Arbitraż. Dla zachowania uczciwości chciałbym zauważyć, że słodka buzia potrzebuje dużo miłości i troski, dlatego szczególnie nadaje się dla emerytów i gospodyń domowych.

Re: Oszustwo w Zurich Deutsche Herold w Bonn.

Napisany przez Mike Spezi

Nie dotyczy to tylko mnie, czy nerwujesz się z powodu udziału w forum, to całkowicie nieistotne, ponieważ twój dalszy aktywny udział w nim obala to stwierdzenie. Jeśli jesteś nerwowy, dlaczego wciąż piszesz? Porównałbym to raczej do twojej żałosnej próby przykrycia deficytów twoich wpisów poprzez zwracanie uwagi na osobiste sprawy, jak gdyby jakiś czytelnik miał zainteresowanie twoją opinią o mnie.

Gratulacje! Udało ci się po zaledwie 3 dniach ponownie zamieścić esej w przyzwoitym języku pisanym po niemiecku. Zauważalne jest również coraz częstsze użycie obcojęzycznych słów, które mają dodać pewien intelektualny wydźwięk, ale niestety nadal nie udowodniły ci braku treści.











Tutaj także ponownie pokazałeś, że czytanie treści czy ich interpretacja stwarzają ci duże problemy! Powoli zaczynam wierzyć, że forumowicze nie mylą się sugerując legastenię z tequilą. Wyraźnie przeceniasz swoją osobę. Co napisałem? Tak, tak! To jest tylko i wyłącznie nieistotne dla twojej osoby! To nie uczestnictwo w forum mnie denerwuje, jak jasno i wyraźnie napisano, lecz raczej bzdury, które tutaj wygłaszasz! I na to trzeba zareagować. A może nie jesteś przyzwyczajony do sprzeciwu? Ty osobiście jesteś mi zupełnie obojętny. Prawdopodobnie jesteś małym egocentrykiem, który nie jest zauważany publicznie i który zawsze musi mieć ostatnie słowo. Takie postaci pojawiają się dość często na tym forum i zazwyczaj szybko znika. Deficyty? Moja odpowiedź na temat pytającego była jasna. Czy ci odpowiada, czy nie! Czytelnicy sami powinni sobie wyrobić zdanie na twój temat, jako osoby jesteś dla mnie zbyt mało istotny.






Cytat od Arbitrage

Sprawa z twoim pracodawcą była pytaniem retorycznym. Czy znasz retorykę? W każdym razie jest niezwykle dziwne, że tak gorliwie zajmujesz się czymś, czego nie znosisz. Dlatego pojawia się pytanie, czy jesteś zmuszony zawodowo do reklamy siebie i swojej firmy tutaj. Twoja żałośnie nieszczera reakcja na to wskazuje na głębsze problemy.


Dziękuję za próbę wyjaśnienia mi, czym jest retoryka i jak ją należy rozumieć! Wstydliwe jest tylko twoje wypowiedzenie się na temat mojego pracodawcy, nic więcej. To nie ma nic wspólnego z retoryką, to raczej niski poziom intelektualny, głupia insynuacja, która odpowiada poziomowi myślenia małpy!






Cytat od Arbitrage

Dodatkowo, nie muszę się przed niczym chować. Nie mam tu żadnych interesów zawodowych, moje wpisy nie mają na celu reklamowania się lub zdobywania klientów w jakiejkolwiek formie, w przeciwieństwie do ciebie. Lepiej więc trzymaj się z dala, stajesz na bardzo cienkim lodzie.


Potwierdzasz moje poprzednie stwierdzenia, prezentując kolejne głupie wypowiedzi. Faktem jest, że piszesz tutaj anonimowo. Faktem jest, że od dawna piszę w tym forum i zawsze unikałem jakiejkolwiek autopromocji i pomogłem wielu ludziom. Więc zrezygnuj po prostu z tych łatwo wykrywalnych insynuacji!







Cytat od Arbitrage

Czytamy tu od specjalisty od ubezpieczeń, który mimo przedstawienia rzeczowych argumentów musi ciągle sięgać po szufladę personalną (patrz wyżej). Kogo próbujesz tu oszukać? To nie ja zacząłem od personalnych pomówień, tylko ty. Wspomniałeś o głupcach, chwastach i innym. Trzeba mieć na to naprawdę dużo tupetu...


Czy znać swoje własne treści? Czy mam ci pomóc je sobie przypomnieć?
Czy nie wspomniałeś już w swoim pierwszym wpisie o tutaj obecnych przedstawicielach ubezpieczeń? I jeszcze wspomniałeś o wizytach w burdelach i niezapłaconych odszkodowaniach w jednym zdaniu? A potem zarzucasz tym osobom, że nie potrafią zrozumieć twoich wysoko intelektualnych wpisów? Nikt tutaj wcześniej nie zwrócił się do ciebie osobiście! Mała rada: Pomówienia nie mają nic wspólnego z fermą kur, więc pisze się to bez R przed M! Może to też problem z podstawami?





Cytat od Arbitrage

Jakość mierzy się między innymi rudymetanymi umiejętnościami poznawczymi, umiejętnością różnicowania, które to zdolności wyraźnie ci umknęły w codziennym przeszukiwaniu / dostosowywaniu wyjątków zapisów prawniczych na korzyść twojego pracodawcy.


Wow! Super zdanie! Na pewno wszyscy je zrozumieli! Zaleciłbym ci również, abyś przestał dalej wymieniać mojego pracodawcę. W przeciwnym razie, to nie ja, tylko ty narazisz się na lodzie! Jeśli już próbujesz mierzyć się tu intelektualnie, ogranicz się proszę do mojej osoby. W przeciwnym wypadku mogę ci zapewnić, że moje zdolności, zarówno w zakresie przyswajania informacji, uczenia się, kreatywności, itp., znacznie różnią się od nieprzypisanych ludziom zwykłych kręgowców. Oczywiście masz nadal wolną rękę, aby schodzić na poziom małpy.







Cytat od Arbitrage

Jeśli twój kolega z Zurychu wykonał swoją pracę z należytą starannością, dlaczego klient wyraża tak oczywiste niezadowolenie? Czy klient ma zbyt dużo wolnego czasu i rozczula się nad swoim ubezpieczeniem? Czy jest głupi? Co w tym tak trudnego do zrozumienia?


Jak to było z tą zdolnością przyswajania informacji! Albo faktycznie jesteś słaby, albo to długotrwała prowokacja!? Nigdy wcześniej nie napisałem, że pracownik Zurichu jest moim kolegą. Może przeczytaj sobie definicję tego słowa, wśród wszystkich tych ćwiczeń słownictwa. Nie napisałeś, że niezadowolenie klienta jest oczywiste, tylko że oczywiste jest złe zachowanie doradcy!!! To są dwie zupełnie różne rzeczy! Nigdy nie kwestionowałem niezadowolenia klienta od początku! Powinieneś jeszcze zrozumieć to! Twoje słowa:





Cytat od Arbitrage

…..gdy klient oczywiście nie został poinformowany o wszystkich istotnych szczegółach,…







Cytat od Arbitrage

Nie, nie byłem tam i nie mogę ocenić, jak przebiegała rozmowa doradcza szczegółowo. To jednak, co mogę ocenić to wynik tej rozmowy, który manifestuje się w tym, że klient jest oczywiście zaskoczony i zirytowany dość istotnymi treściami swojej umowy w Zurichu. Treści, które doradca jasno powinien był mu (w zrozumiałej formie dla laików) przekazać, aby uniknąć sytuacji jak obecna.


Wreszcie jakiś temat, który mogę poprzeć w 100%!







Cytat od Arbitrage

Już wielokrotnie napisałem, że nie wygłosiłem negatywnej opinii ogólnej na temat całej branży ubezpieczeniowej. To, co zrobiłem, a czego ty po setnym poście nadal nie zrozumiesz, to to, że opinia branży nie jest najlepsza z wielu powodów. W tych okolicznościach uważam więc za przynajmniej nierozsądne, podczas rozmowy doradczej, która z różnych powodów zakończyła się raczej niepowodzeniem, szukać winy przede wszystkim w kliencie i zbyć go oskarżeniem, że powinien był uważnie przeczytać warunki umowy.


Masz tu tendencję do wkładania mi w usta słów, których nie napisałem. Ani nie sugerowałem pytającemu głupoty, ani nie oskarżyłem go. Zadałem jedynie pytania, co uniemożliwiło przygotowanie się lepiej lub solidne przetestowanie, aby uniknąć tego zaskoczenia następnym razem!





Cytat od Arbitrage

Wspaniale, rzeczywiście powinien to zrobić. Jeśli jednak dobrze przemyślisz ten pomysł, oznacza to po prostu, że doradca jest zbędny, ponieważ ostatecznie można polegać tylko na sobie. Wtedy świadomy klient, do którego ja również się zaliczam, zastanowi się, po co powinien jeszcze szukać doradcy ubezpieczeniowego? Studiowanie i zrozumienie warunków umowy wychodzi mi na jaw pomimo ogólnie okropnego niemieckiego. Myślę, że dotyczy to wielu innych potencjalnych klientów. Dlaczego więc nadal potrzebuję ciebie, panie SchippSchwapp? Dlaczego powinienem spędzić godzinę u ciebie w biurze, skoro ostatecznie muszę samemu przetestować warunki umowy i nie mogę polegać na twoich deklaracjach?

Czy wreszcie zrozumiałeś argumentacyjny pułap, w który się wpakowałeś?


Nie widzę tu żadnej pułapki argumentacyjnej. Tylko kolejne ogólne stwierdzenie, w którym kwestionujesz moją osobę, nazywając doradców w liczbie mnogiej i ponownie próbujesz odpowiedzialności za możliwe niewłaściwe zachowanie jednostki. Ale wybaczam ci to, bo sam się wpakowałeś w tę sytuację. Oczywiście są również tacy, którzy są fachowo wystarczająco wyedukowani, znają treści umowy i są doskonale przygotowani do zawarcia umowy i dokładnie wiedzą, czego chcą. Mają oni prawo zrezygnować z konsultacji! Dzisiaj nawet trzeba to udokumentować w formie oświadczenia rezygnacji. Ale aby pozostać przy temacie. Tak, mimo doskonałego fachowego doradztwa, uważam, że własna kontrola treści umowy przez klienta jest absolutnie sensowna i zalecana. Nie dlatego, że doradca może być niegodny zaufania, ale po prostu z powodu poczucia bezpieczeństwa. Skoro już próbowałeś zająć się tutaj psychologią amatorską, powinieneś wiedzieć, jak działa proces słuchania, czytania i pisania!






Cytat od Arbitrage

Faktycznie, artykuły z Finanztest / Stiftung Warentest są ponad moje intelektualne możliwości. Odpuść sobie SchwippSchwapp, te paskudzenia na poziomie podwórka lepiej wychodzą twojemu pomocnikowi tequila.


Ach, nie lekceważ mnie! Potrafię dostosować się do poziomu w dół!

Re: Oszustwo w Zurich Deutsche Herold w Bonn.

Napisany przez Arbitrage

Odkryłeś sprawdzanie pisowni dla siebie. Zrobiłeś to bardzo dobrze. To przełom w twojej osobistej ewolucji. Jeśli będziesz rozwijać się w tym tempie, niedługo będziesz mógł samodzielnie korzystać z toalety bez wypadków.
A pewnego dnia w odległej przyszłości możesz nadrobić zaległości w szkole leśnej.
Czy nie ma ktoś innego, kto chciałby poświęcić czas na opiekę nad osobą o ograniczonej inteligencji i cierpiącą na kompleksy? Czuję się niedowartościowany i znudzony.
Osoba zainteresowana tą sprawą proszona jest o kontakt pod hasłem Arbitraż.
Dla uczciwości chciałbym zaznaczyć, że ta słodka mordka potrzebuje dużo miłości i uwagi, dlatego szczególnie nadaje się dla emerytów i gospodyń domowych.

Pisze ten hołota ubezpieczeniowy, który został wyśmiany ze wszystkich stron i stoi jak plebejusz, próbując udawać elegancję, podczas gdy ujawnia jedynie swoje drobnoburżuazyjne, zacofane istnienie.

Daj spokój chłopcze, te buty są o kilka numerów za duże. Wolisz poświęcić się swoim paragrafom i wyjątkom, tam czujesz się bezpiecznie, tam czujesz się dobrze, tam nie musisz myśleć.

I lecisz na listę ignorowanych.

Re: Oszustwo w Zurich Deutsche Herold w Bonn.

Napisany przez Arbitrage
Post został usunięty przez moderatora

Re: Oszustwo w Zurich Deutsche Herold w Bonn.

Napisany przez tequila
który został przez wszystkich uwłaczająco skrytykowany


Wydaje się, że masz wyłączność na swoje przekonanie, po tym jak w każdym z Twoich wpisów udowadniasz, że retorycznie jesteś gorszy nawet od ucznia szkoły podstawowej i nie znasz nawet swojego ojczystego języka. Po prostu kontynuuj pisanie swoich długich, niewiele znaczących tekstów, to jest schemat i scenariusz twojego smutnego istnienia.




Zostaw to, chłopcze.


Ponieważ w swoim zamęcie nawet nie zauważasz, że używasz tej frazy już po raz dwudziesty, chętnie zwracam Twoją uwagę na to, że w końcu stanie się to nudne, ale jednocześnie stanowi wyraźny dowód twojego umysłowego i retorycznego ograniczenia. Rozumiem, że trudno Ci przyznać, że nigdy nie dorównasz mi umysłowo. Nawet jeśli nie masz pojęcia o niczym innym, to jednak w swojej prostocie i bezużyteczności jesteś nade mną. Kapituluję. Głupota zwyciężyła, mądrzejszy ulega.
Nie dyskutuj z głupimi dupkami. Sprowadzą cię na swój poziom, a potem pokonają doświadczeniem.




tam biorą Cięczo myśleć.


Powinieneś zrobić sobie trud, aby nie wciągać się przez kolejne 3 dni w kłótnie i zmuszania się do wymyślenia odpowiedzi, które za każdym razem odsłaniają cię jako żałosną postać, ale tym razem zatrzymaj się i skoncentruj na podstawowym znaczeniu tego słowa. Teoretycznie można byłoby mi odebrać myślenie, usuwając mi mózg. Więc co można byłoby odebrać tobie? Uciążliwy ciężar twojej bezużyteczności? Ale jak już wspomniałem, z niecierpliwością czekam na nowe wpisy, które ujawnią, że nawet jednokomórkowy organizm potrafi obsługiwać klawiaturę. Coś tam jest znaczącego.




I na listę ignorowanych.


Chcę ci szczególnie pogratulować twojego pierwszego sensownego wpisu na tym forum. Idiotę lub intelektualnego idi od czasu do czasu da się znieść. Jeśli jednak, jak w twoim przypadku, oba te cechy łączą się, staje się to dla mnie zbyt męczące.

Re: Oszustwo w Zurich Deutsche Herold w Bonn.

Napisany przez Mike Spezi

...........Ostry sarkazm, że właśnie mi zarzuca brak umiejętności niemieckiego, podczas gdy każdy student germanistyki zobaczyć może, że między twoimi a moimi umiejętnościami retorycznymi istnieją światy, tobie to wolno. Ale jedna wskazówka: Dobrego niemieckiego nie czynią obce słowa, lecz kontekst, w jakim są używane. Problem tkwi jedynie w tym, że u ciebie piwo jest przegotowane (uwaga, przysłowie!) i nawet próbując spakować swoje argumenty w język Teletubisiów, aby dotrzeć do ciebie przez grubą betonową czaszkę, spektakularnie zawiodłabym.

Naprawdę powinieneś mocno przemyśleć zmianę swojej nazwy użytkownika. Jeśli się nie mylę, ta nazwa pochodząca z francuskiego oznacza "Pośrednik". No cóż, tutaj naprawdę godzisz sobie z tym tytułem. Być może powinieneś go zmienić? Sugestia - LE BAVARD – Nawiasem mówiąc, stwierdzenie o "Sidekick"/tequila, niestety nie trafia w sedno. Jest ci w każdym możliwym aspekcie znacznie wyprzedzony. Ponownie nie potrafisz nawet napisać pierwszego akapitu w miarę poprawnie! Absurdalne mówienie tu o zdolnościach retorycznych, skoro już na poziomie treści popełniasz podstawowe błędy! Które światy dzielą nas, powinieneś pozostawić czytelnikom do oceny, a nie swojej własnej żałosnej samozachwytowi! Śmieszne również, że teraz chcesz postawić kontekst na pierwszym planie, po tym, jak zarzucasz innym uczestnikom forum błędy retoryczne i ortograficzne, próbując odwrócić uwagę od swoich własnych wad. Czy naprawdę wierzysz, że zdolności retoryczne są tu najważniejsze? Użytkownicy poszukują odpowiedzi i porad, które nie muszą być intelektualnie zakamuflowane. Wręcz przeciwnie, jasny i zrozumiały sposób wyrażania się jest tu bardziej skuteczny. Przyjęcie kilku ortograficznych i gramatycznych błędów jest zupełnie nieistotne, jeśli treść jest treściwa. Niestety, temu ostatniemu brakuje ci całkowicie. I tak, masz całkowitą rację! Jestem twardogłowym! To, że nie możesz dotrzeć do mnie, nie wynika niestety z grubości betonu, lecz z twojej beztreściwej, argumentacyjnie słabej filozoficznej gadaniny!

„Filozofowie różnie interpretują świat, chodzi jednak o to, aby go zmienić" (spróbuj poszukać tego cytatu w Google, jeśli ten cytat przekracza twoje intelektualne ograniczenia!)


Ponieważ nadal wykazujesz się tu jako dilettantischer Ignorant i ciągle insynuujesz rzeczy, których okoliczności nie są ani dawane, ani udowadnialne, nie muszę dłużej wyrażać ograniczenia uczestniczących tu osób.






Cytat od Arbitrage

Twoja odpowiedź do klienta: Przeczytaj umowę cholerną i przestań marudzić! Brawo, MezzoMix!


Może jeszcze mała wskazówka:
Jeśli czujesz się zobowiązany do zacytowania mnie tutaj, skorzystaj z praktycznej funkcji cytowania forum! Już tutaj kilkakrotnie to ćwiczyłeś. Zapobiega to umieszczaniu twoich własnych, wyssanych z palca fraz w cudzysłowach i próbie przedstawienia ich jako moje cytuje! W końcu manifestujesz tym samym powierzchowność, którą się tu cechujesz!
Na twoje pozostałe bezsensowne powtórki w nieskończoność, nie poświęcę dalszej uwagi, ani teraz, ani w przyszłości. ##

Jeśli dopiero zaczynasz przygodę z kryptowalutami […]

Uważasz więc, że podczas studiów dualnych zarobisz[…]

Do limitu ryczałtu nie płacisz żadnych podatków. J[…]

Dziękuję bardzo!

Odwiedź naszą stronę z aktualnościami ze świata