Przewaga dla firmy kart kredytowych zaczyna się po trzech miesiącach.
Jeśli regularnie - na przykład - spłacasz jedną dwunastą swoich miesięcznych wydatków, to suma teoretycznie wzrasta i w ciągu roku stanowi solidną kwotę. Wtedy mamy do czynienia z prawdziwą kartą kredytową z odsetkami, a nie taką, gdzie trzeba spłacić wszystko po miesiącu, co jest najczęstszym przypadkiem w Niemczech. Ponieważ nie pobierane są odsetki, to dla firm kart kredytowych opłacalne jest to tylko częściowo, głównie dzięki opłatom od sprzedawców. Bardziej korzystne jest dla nich pożyczenie ci pieniędzy.
Przykład:
Miesiąc 1: Wydajesz 120
euro, spłacasz 10, zostaje 110
kredytu.
Miesiąc 2: Wydajesz 120
euro, spłacasz 10+10, zostaje 210
kredytu.
Miesiąc 3: Wydajesz 120
euro, spłacasz 10+10+10, zostaje 300
kredytu.
Miesiąc 4: Wydajesz 120
euro, spłacasz 10+10+10+10, zostaje 380
kredytu.
I tak dalej.
Miesiąc 12: Wydajesz 120
euro, spłacasz 120
euro (12x10) i masz 660
euro kredytu.
Miesiąc 13: Wydajesz 120
euro, spłacasz 120
euro i nadal masz 660
kredytu.
Od miesiąca 13 spłacasz więc tyle samo, ile wydajesz, ale z naliczonymi odsetkami. Korzyść trwa maksymalnie rok (pomijając zwykłe wahania wydatków).
Odsetki naliczane są zawsze od całej sumy
kredytu. Mogą być wyższe niż
kredyt odnawialny.
W USA prawie wszyscy posiadacze kart kredytowych stosują ten rodzaj spłaty - i w związku z tym źle radzą sobie w kryzysie, ponieważ wyczerpali swoje limity.