negseik pisze:
Cześć,
Chiny wracają. Warto przejrzeć sobie China Mobile.
Miłej zabawy
negseik
Szanghaj połował, kogo to obchodzi?
Inwestorzy martwią się kryzysem kredytowym w USA i są informowani o każdym ataku słabości na Wall Street. Chiny trochę wyszły z pola widzenia. W piątek
giełda w Szanghaju zakończyła swoje najgorsze tygodnie handlowe od dwunastu lat.
W zeszłym roku, kiedy w marcu
giełda w Szanghaju straciła znacznie w ciągu kilku dni, światowe giełdy bardzo źle zareagowały. Była mowa o bańce chińskiej, przewartościowanych chińskich akcjach. DAX krótkotrwale stracił 500 punktów.
Zjawisko to szybko minęło, jak przyszło. W Chinach ceny akcji szybko odbiły się, do końca października indeks Shanghai Composite wzrósł do ponad 6000 punktów. DAX, który w czasie kryzysu związanego z Chinami na początku marca 2007 r. spadł do około 6500 punktów, również szybko się odzyskał i już w lipcu notował ponad 8000 punktów. Co się stało?
Inwestorzy z weselnym podsumowaniem stwierdzili, że to był chiński kryzys, dużo hałasu o nic. Później chińskie giełdy i tak wyszły z wąskiego pola widzenia obserwatorów giełdowych: szybko pogarszający się kryzys finansowy w USA absorbował całą ich uwagę. To, co działo się na giełdach w Chinach, coraz rzadziej było informowane.
Tylko rekordowe debiuty giełdowe, takie jak China Shipping, które rozpoczęły się z wzrostem o 70 procent, czy China Railways, które w pierwszym dniu zyskały 56 procent, chwilowo przyciągnęły większe zainteresowanie publiczne w tym kraju.
Minus 49 procent w ciągu sześciu miesięcy
Tymczasem, od momentu gwałtownego wybuchu kryzysu finansowego, gdy oczy i uszy skierowane są wyłącznie na zachód w stronę Wall Street, w Chinach doszło do stopniowego spadku wartości na najważniejszej giełdzie, Shanghai Stock Exchange.
W piątek indeks stracił prawie cztery procent i zakończył tym samym najgorszy tydzień handlowy od dwunastu lat. Na zamknięciu handlu Shanghai Composite Index wynosił 3094 punkty. Tygodniowy bilans, aby sprostać statystykom, odnotowuje spadek o 11,4 procent. Od najwyższego poziomu w październiku wskaźnik giełdowy stracił 49 procent wartości.
Akcje PetroChina, dawniej koncernu o największej kapitalizacji rynkowej na świecie, spadły o nawet pięć procent do 16 juanów, notując tym samym po raz pierwszy od debiutu na giełdzie wartość poniżej ceny emisyjnej. Na początku listopada papiery były warte około 48 juanów, PetroChina był wtedy wyceniany na około bilion
dolarów na giełdzie.
Przewartościowane, inflacja, koniunktura
Powód tego jest szybko wyjaśniony. Po pierwsze, większość ekspertów uważa ceny na giełdzie w Szanghaju za przewartościowane. To przez długi czas nie było problemem, Chiny rozkwitały, na całym świecie panowała euforia koniunkturalna. Teraz, w miesiącach światowego kryzysu finansowego, wielu inwestorów chce sprzedać swoje pozornie przewartościowane akcje możliwie szybko.
Ponadto, wysoka inflacja i obawy przed możliwym spowolnieniem gospodarczym obciążają nastroje. Duże debiuty giełdowe w Chinach wciąż mają miejsce. Drugi co do wielkości na świecie operator kopalni złota Zijin Mining pozyskał w piątek w przeliczeniu około 900 milionów
euro podczas swojej oferty publicznej.
Koncern wycenił swoje papiery na 7,13 juana, czyli w górnej granicy. Jednakże kilka dni temu, w obliczu słabości chińskich rynków akcji, Zijn Mining zmniejszył liczbę emitowanych akcji z 1,5 miliarda do 1,4 miliarda sztuk. To by się nie wydarzyło pół roku temu. Złoty okres w Chinach dla akcjonariuszy na razie minął.