Lancelocie, czy możesz pożyczyć mi 10000 Fr? Oddam ci je w przyszłym tygodniu.Lancelocie, czy możesz pożyczyć mi 10000 Fr? Oddam ci je z powrotem za trzydzieści lat.Załóżmy, że spełniasz moje życzenie: w którym przypadku będziesz żądał jakiejkolwiek wysokości odsetek?Szanse, że w przeciągu najbliższego tygodnia coś mi się wydarzy i stanę się niewypłacalny, są dość niskie. Z twojej strony także możesz być pewny, że nie będziesz potrzebował tych 10000 Fr w najbliższym tygodniu. Jako dobry kumpel, być może pożyczysz mi te pieniądze nawet za darmo.Sprawa wygląda inaczej, jeśli musisz pożyczyć pieniądze na trzydzieści lat. Tutaj niepewność - zarówno z twojej, jak i z mojej strony - jest dość duża, więc chciałbyś być odpowiednio wynagrodzony za to ryzyko.Stąd ogólna zasada mówi, że odsetki rosną wraz z okresem trwania pożyczki.Dotychczas wszystko jasne.Załóżmy teraz, że jesteś gotów dać mi
kredyt na trzydzieści lat za 8%. Jednakże byłbyś skłonny obniżyć odsetki do 7% dla okresu jedynie dwóch lat.Następnie decyduję: biorę
kredyt na dwa lata z odsetkami 7% i przedłużam go w 2008 roku na kolejne dwa lata. Ty się zgadzasz, bo dla Ciebie jest o wiele trudniej ocenić rozwój stóp procentowych na 30 lat. Dwa lata to z kolei ramy czasowe, które można przewidzieć. Jesteś więc skłonny zrezygnować z 1% odsetek, jeśli wezmę częściowo na siebie to ryzyko związane ze zmianą stóp procentowych.Dobrze. Za dwa lata spłacę
kredyt, a potem negocjujemy kolejne dwa lata.Załóżmy teraz, że poziom stóp procentowych do roku 2008 spadł. W takim przypadku miałem szczęście, bo mogę przedłużyć ten sam
kredyt u Ciebie na kolejne 2 lata za 6%. Być może jednak inflacja zaczęła się odzwierciedlać i ogólny poziom stóp procentowych wzrósł, więc teraz żądasz 10% wpłat odsetek. To pech mojego wyboru, bo w 2006 roku powinienem wziąć
kredyt na 30 lat w wysokości 8%.Ale dlaczego w roku 2008 nagle żądasz odsetek w wysokości 10%, skoro w 2006 roku proponowałeś ten sam
kredyt w wysokości 7%?Po prostu dlatego, że sytuacja się zmieniła. Inflacja wzrosła, wartość pieniądza papierowego spadła, a twoje przewidywania dotyczące przyszłości zakładają dalszy wzrost stóp procentowych.Z kredytem na 30 lat negocjujemy tylko raz. Ale z kredytem na 2 lata dokonujemy łącznie 15 negocjacji, a za każdym razem odsetki są dostosowywane do sytuacji.Możemy zatem wysnuć wniosek, że stopy procentowe na 2 lata reagują o wiele bardziej wrażliwie na nastroje rynkowe niż stopy procentowe na 30 lat. Ogólnie rzecz biorąc: im krótszy czas trwania, tym bardziej zmienne stopy procentowe, im dłuższy, tym bardziej oporne na zmiany.Czym to się skutkuje, gdy wrażliwe stopy procentowe rosną szybciej niż oporne na zmiany stopy procentowe na 30 lat? Oznacza to, że rynek zakłada wzrost stóp procentowych. Przyczyny, dla których to robi, są zróżnicowane: malejące zaufanie do Heli Ben, malejące zaufanie do stabilności dolara, rosnący deficyt bilansu handlowego (im większe długi, tym więcej odsetek musi płacić dłużnik. Nawet jeśli nazywa się USA).W ciągu ostatnich 30 lat produkcja w USA wzrosła czterokrotnie. Masa pieniądza wzrosła czterdziestokrotnie. Tak duże niezrównoważenie między gospodarką a masą pieniądza prowadzi prędzej czy później do dewaluacji pieniądza (lub inflacji) i tym samym do wzrostu stóp procentowych.Jednakże rosnące oczekiwania co do stóp procentowych są trujące dla obligacji. Kto kupuje obligacje na 30 lat, zakłada, że poziom stóp procentowych będzie spadał w ciągu najbliższych 30 lat. Jeśli oczekuje się raczej wzrostu stóp procentowych, przebiegły inwestor unika obligacji długoterminowych jak diabeł święconej wody. Chociaż dzisiaj inwestorzy, tak jak Rich, czują się dobrze z oprocentowaniem 4,5%, to sytuacja zmieni się, gdy inflacja wyniesie 8%, a realna inflacja zniszczy 3,5% siły nabywczej rocznie.Jeśli stopa zwrotu z obligacji 30-letnich wynosi 9%, to Rich zapewne będzie miał bezsenne noce. Po prostu dlatego, że będzie musiał zadać sobie pytanie: Czy mam sprzedać te obligacje z 50% stratą, czy też je trzymać i tracić 3,5% siły nabywczej rocznie?A gdzie leżą związki między stopami zwrotu z obligacji a recesją? Czy odwrócony krzywa rentowności powoduje recesję? Nie, na pewno nie. Ale jest to wskaźnik. Przynajmniej cztery ostatnie recesje zostały zapowiedziane przez odwrócony krzywa rentowności.Sprawa ma się tak, że rosnące stopy procentowe są korzystne, gdy się posiada kapitał, ale szkodliwe, gdy się ma długi. Ameryka ma obecnie najwyższe zadłużenie w historii, a wskaźnik oszczędności jest na rekordowo niskim poziomie. Możemy zatem słusznie twierdzić: Wzrost stóp procentowych jest szkodliwy dla Ameryki.Rosnące stopy procentowe oznaczają wyższe ceny (inflację) i wyższe raty hipoteczne. Oznaczają, że konsumentowi jest odbierana siła nabywcza. Musi teraz przeznaczyć więcej pieniędzy na raty kredytowe i odsetki. Brakuje mu tych pieniędzy na konsumpcję.Najmniejszym złem jest to, że w wyniku spadku konsumpcji spadną obroty firm. Odpowiednio spadną także ich zyski, a z tego wynikać będzie obniżenie cen akcji.Jeśli rozwiniesz ten myśl, możemy zakładać, że presja na amerykańskie gospodarstwa domowe spowoduje, że zaczną sprzedawać akcje, aby spłacić jak najwięcej długów. To prawdopodobnie spowoduje szybki spadek cen akcji i przyciągnie kolejnych sprzedających w dół.Jeśli konsumenci amerykańscy będą mniej konsumować, nie dotyczy to tylko gospodarki USA, ale także importu z Azji i Europy. Obecnie Chiny inwestują swoje nadwyżki z eksportu do USA w obligacje Stanów Zjednoczonych. Kiedy te nadwyżki spadną, Chiny zapewne kupią mniej obligacji USA. Popyt spadnie, ceny spadną, a stopy zwrotu wzrosną.Ale jeśli kupuje się mniej obligacji USA, spada też popyt na dolary. Według oczekiwane wartość dolara spadnie, co spowoduje, że - z perspektywy amerykańskiej - zagraniczne produkty, zwłaszcza surowce, staną się droższe, ponieważ trzeba będzie płacić coraz więcej coraz mniej wartościowymi dolarami za tę samą galon benzyny lub kilogram kawy.To zamyka i wzmacnia błędne koło. Odnosząc się wprost do USA: Wyższe obciążenie odsetkami i koszty utrzymania przy statycznych lub spadku dochodów. Spadek cen obligacji i akcji, obroty firm i zyski, zwolnienia pracownicze, obawy o utratę pracy, niższe możliwości konsumpcji, odroczone inwestycje, bankructwa, i to wszystko bez oszczędności oraz w sytuacji, gdy wartość
waluty kraju spada.